Igor Zalewski świetnie podsumował Panią @b_mroz_gorgon i innych pseudonaukowców - mistrzów okrągłego banału i miałkości intelektualnej. To środowisko, które posługuje się swoim własnym językiem: pidżyn - synkretyczną mową wytwarzaną przez społeczności skolonizowane https://t.co/dcKgj11Kpn
@jakubtepper Zajebiście wrzucić swój zysk w koszta i płakać, że w sumie to cały ten biznes jest wolontariatem. Jak Ci Januszem od handlu autem kiedyś, "Panie,ja to jeszcze dopłacam do tego interesu".
Europe has a dirty little secret. Poland is the continent's "Talented Kid," but let’s be brutally honest: we act like the bullied nerd who happily does everyone else’s homework for pennies while they take all the credit and get insanely rich.
If you look at the viral "If Europe Was A Class" map circulating right now, we get the "Talented kid" badge. The map is correct. But they forgot to add: "...who has absolutely no idea how good they are."
Look at the hard data. We currently rank #2 globally in all-time medals at the International Olympiad in Informatics (https://t.co/lqdWxFBIsi). Second in the world. We are an absolute factory of algorithmic and mathematical talent.
So, what do we do with this world-class brainpower? We export it. Instead of building our own trillion-dollar empires, we've spent years quietly writing the core code, building the deeptech, and training the AI models that fuel Western startups. We are the ultimate outsourced brainpower, humbly accepting a pat on the back while others IPO on our work.
I touched on this exact dynamic recently on X: https://t.co/taq7Pf952B
We have the raw intellect to dominate be strongly present in global deeptech. What we are missing is the audacity to own our IP, keep the talent here, and build our own global champions.
It’s time the talented kid stopped doing the bully's homework and started running the school.
Dziś spełniamy obietnicę wobec widzów: Zbigniew Parafianowicz powraca, aby opowiedzieć historię rosyjskiej mafii. Zaraz się dowiecie, co to krysza, fienia, pacan, wor w zakonie czy sucza wojna.
To państwo to mem. Stary chłop, który zaorał drogę, bo nie uznał iść do sądu w sprawie procesu o zasiedzenie (co może mu się należy, z może nie), idzie na 3 miechy do aresztu. Rzeczywiście ryzyko mataczenia w śledztwie i fabrykowania dowodów, które sam dostarczył (XD) jest ogromne.
Polska nie może być Chrystusem Narodów, który cierpi i ginie za miliony! 🇵🇱💪
Potrzebujemy stu lat bez wojny!
Koniec z mesjanizmem i romantyzmem!
Marzę o tym żeby Polska była państwem cwaniackim, anglosasko brutalnym.
Niechaj rolę mesjasza narodów pełni Ukraina.
Nagroda Realista Sierpnia 2026 idzie do... Zbigniewa Parafianowicza ‼️‼️‼️
👉 https://t.co/UDGzzHT3Tl
Zgadzacie się ze Zbyszkiem?
Zachęcam do obejrzenia całej niesamowitej rozmowy!
Historia Realna! 🔥🔥🔥
Malwina Dziedzic czyta w myślach. Fakty mogą poczekać.
„ @Polityka_pl ” zaprezentowała nowoczesną metodę dziennikarska - nie dzwonić, nie pytać, nie sprawdzać chronologii, za to z pełnym przekonaniem opisać cudze poglądy i motywy.
Autorka wie, że po odejściu z KO próbuję „nie popaść w polityczne zapomnienie” i dlatego mówię „językiem manosfery”. Imponujące. Szkoda tylko, że przeszkadzają jej daty.
O problemach mężczyzn mówiłem w Sejmie już w marcu 2024 r. W lipcu 2024 r. powstał kierowany przeze mnie Zespół ds. Zdrowia Mężczyzn. Były interpelacje, posiedzenia i działania dotyczące zdrowia, samobójstw, przemocy oraz ojcostwa. Z KO odszedłem dopiero w listopadzie 2025 r.
Ale chronologia jest najwyraźniej patriarchalnym narzędziem opresji wobec dobrej tezy.
Moje pytanie, dlaczego państwowa instytucja daje dodatkowy płatny dzień wolny wyłącznie kobietom, autorka nazywa „larum”. To, że nie kwestionowałem bólu menstruacyjnego i proponowałem rozwiązanie uwzględniające zdrowie obu płci, nie zmieściło się w narracji.
Sprzeciw wobec nierównego wieku emerytalnego także ma być „językiem manosfery”. Rzecznik Praw Obywatelskich od lat zgłasza podobne zastrzeżenia, więc najwyraźniej redpill dotarł już również do Biura RPO.
Autorka nie pisze wprost, że jestem mizoginem. Stosuje wygodniejszą metodę - ustawia mnie obok Tate’a, inceli, przemocy i mizoginii, aby czytelnik sam dopowiedział oskarżenie. Wina przez skojarzenie - stara metoda, nowoczesna okładka.
Nie będę teraz orzekał, że autorka jest mizoandryczna. Nie znam jej, nie rozmawiałem z nią i nie zamierzam czytać jej w myślach. Ten etat jest już zajęty.
Mogę natomiast ocenić tekst. A ten wykorzystuje mizoandryczny stereotyp - mężczyzna mówiący o problemach mężczyzn musi być sfrustrowany, podejrzany, zmanipulowany albo cynicznie zabiegać o głosy. Jeżeli mówi głośno to jest radykałem. Jeżeli spokojnie przedstawia dane to jest jeszcze groźniejszy, bo działa „wyrafinowanie”.
Konstrukcja doskonała. Żaden fakt nie może jej zaszkodzić.
Autorka przypisała mi „polityczną kalkulację”, ale nie skontaktowała się ani ze mną ani z innymi wspomnianymi przez nią osobami i stowarzyszeniem. Być może odpowiedzi zmusiłyby ją do poprawienia chronologii, usunięcia insynuacji i, co najgorsze, napisania rzetelnego artykułu.
Ten tekst nie szuka współpracy kobiet i mężczyzn. Produkuje klikalną wojnę płci. Zamiast faktów daje etykiety, zamiast rozmowy - barykady, a zamiast dziennikarskiej weryfikacji - opary absurdu.
Uprzedzenie nie staje się równością tylko dlatego, że jest wymierzone w mężczyzn. Ale cóż, fakt nie klika się tak dobrze jak konflikt.
#walczsercem #rzetelnosc #ZdrowieMężczyzn