@ELEVENSPORTSPL Pytanie: nie mogłem obejrzeć do końca GP Kanady. Codziennie sprawdzam Waszą dzienną rozpiskę. Kiedy planujecie pokazanie retransmisji całego wyścigu?
MUREM ZA MUNDUREM? GÓWNO PRAWDA
27 maja Wojskowy Sąd Garnizonowy w Lublinie ma ogłosić wyrok w sprawie szeregowego Karola S., żołnierza oskarżonego o przekroczenie uprawnień podczas służby przy granicy z Białorusią. Chodzi o zdarzenie z marca 2024 roku w rejonie Dubicz Cerkiewnych, gdzie grupa nielegalnych migrantów miała sforsować zaporę graniczną, rozgiąć stalowe przęsła lewarkiem samochodowym i przejść na polską stronę z drabinami, żeby pokonać concertinę.
Według prokuratury Karol S. oddał 12 strzałów z broni służbowej wzdłuż drogi granicznej, w kierunku grupy, w której znajdowali się migranci, funkcjonariusze Straży Granicznej i żołnierze. Śledczy zarzucili mu przekroczenie uprawnień oraz narażenie osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokurator wniósł o sześć miesięcy ograniczenia wolności, po 500 zł nawiązki dla pokrzywdzonych oraz odczytanie wyroku podczas zbiórki żołnierzy 1 Warszawskiej Brygady Pancernej.
Obrona chce uniewinnienia. Adwokaci wskazują, że żołnierz działał w stresie, w dynamicznej sytuacji granicznej, gdy migranci cofali się na stronę białoruską i rzucali kamieniami oraz gałęziami w stronę polskich służb. Według obrony strzały miały charakter alarmowy i ostrzegawczy, a ich celem było zaalarmowanie sąsiednich posterunków, wsparcie Straży Granicznej i powstrzymanie ludzi forsujących zaporę. Podkreślono też, że żaden pocisk nikogo nie trafił, nie ustalono dokładnych torów lotu wszystkich pocisków, a przesłuchani żołnierze i funkcjonariusze SG nie potwierdzili, że czują się pokrzywdzeni.
I teraz macie piękne porównanie. Z jednej strony szeregowy żołnierz. Nie minister. Nie partyjny baron. Nie człowiek z ochroną, immunitetem, układami i numerami telefonów do pół państwa. Zwykły żołnierz wysłany na granicę państwa, w realny chaos, w wojnę hybrydową, w błoto, stres, kamienie, drabiny, lewarki i presję. I tu państwo działa błyskawicznie. Tu prokuratura potrafi. Tu paragrafy nagle mają ostre zęby. Tu można chłopa przeciągnąć przez sąd, rozwalić mu służbę, karierę, życie i jeszcze domagać się odczytania wyroku przed żołnierzami, żeby wszyscy dobrze zapamiętali lekcję.
A z drugiej strony macie Ziobrę, Romanowskiego i całą tę polityczną menażerię, wobec której państwo nagle dostaje paraliżu kończyn, drżenia rączek i zatwardzenia decyzyjnego. Tu już się nie da. Tu procedury. Tu niuanse. Tu pisma, terminy, interpretacje, ucieczki, azyle, wywiady, medialne teatrzyki i wielkie udawanie, że aparat państwa właśnie walczy z Himalajami prawa. Szeregowego żołnierza można pozamiatać bardzo szybko. Przy politycznych grubasach nagle wszyscy chodzą na paluszkach, żeby przypadkiem komuś z salonu nie nadepnąć na lakierowany but.
I nie pierdolcie mi o świętym wymiarze sprawiedliwości, bo w tym samym Lublinie dało się trzymać niewygodne sprawy w garażu prokuratury, żeby ich nie robić. Dało się odkładać, zamiatać, przysypywać kurzem, udawać, że nie ma tematu. Jak trzeba było nie ruszać śmierdzących akt, to system miał elastyczny kręgosłup jak cyrkowy wąż. Ale gdy przychodzi szeregowy żołnierz z granicy, nagle wszyscy przypominają sobie o zasadach, majestacie prawa i tym, że paragraf musi być twardy. Pierdolić taki wymiar sprawiedliwości, który jest szybki dla słabych, a ślepy, głuchy i kulawy wobec silnych.
Najbardziej symboliczne w tej sprawie jest jednak coś jeszcze. Karol S., według obrony, od dziecka chciał być żołnierzem, szkolił się, służył i po tej sprawie odszedł z wojska oraz wyjechał za granicę. I to jest obraz polskiego państwa frontowego. Najpierw wysyłamy młodych ludzi na granicę, każemy im stać naprzeciw agresywnych grup pchanych przez białoruski reżim, każemy im reagować w stresie, błocie, chaosie i presji, a potem prokuratura siada sobie przy biurku, liczy słupki, ogląda nagrania, rozpisuje kąty, tory, ryzyko, paragrafy i robi z żołnierza problem statystyczny.
Władza, która sądzi swoich żołnierzy za obronę granicy, będzie miała problem z obroną tej granicy. Bo żaden rozsądny człowiek nie będzie chciał stać tam z bronią, wiedząc, że w razie realnej sytuacji zagrożenia zostanie sam. Migrant z lewarkiem, drabiną, kamieniem i konarem będzie miał kontekst humanitarny, polityczny i medialny. Żołnierz będzie miał prokuratora, akt oskarżenia i karierę rozwaloną do gołej ziemi.
A potem ci sami ludzie będą wychodzić do kamer i opowiadać o bezpieczeństwie państwa, odporności, granicy, wojnie hybrydowej i odpowiedzialności. Będą robić poważne miny, poprawiać marynarki, mierzyć wzrokiem studio i wygłaszać te swoje wykute formułki dla elektoratu. Tylko że państwo, które bardziej boi się własnego żołnierza niż przeciwnika testującego granicę, samo sobie piłuje nogi od stołka. A prokuratura, jak zwykle, policzy słupki. Rząd będzie miał to w dupie. Do pierwszego większego kryzysu.
I jeszcze jedno. To całe „murem za mundurem” możecie sobie wsadzić między konferencję prasową a partyjny spin. Gówno prawda, nie murem. Jak PiS kasował, mielił i upolityczniał mundur, wielu z was jechało po mundurze razem z nim, bo akurat pasowało do partyjnej opowieści. Raz jeden polityczny mędrzec zgrywa twardziela, raz drugi obraża, raz trzeci poucza żołnierzy z poziomu sejmowego fotela, choć realną służbę zna najwyżej z uroczystości, defilady i zdjęcia z generałem pod rękę. Więc skończcie z tą tanią patriotyczną tapetą, bo mundur to nie jest rekwizyt do kampanii, nie jest tło do selfika i nie jest worek treningowy dla cywilnych pastuchów z Wiejskiej.
A potem ci pieprzeni celebryci z Wiejskiej, zawodowi nosiciele immunitetów, specjaliści od konferencji, komisji, moralnych póz i występów w telewizjach, nagle zaczną pytać, gdzie są żołnierze, gdzie jest odwaga, gdzie jest determinacja, gdzie są ludzie gotowi bronić granicy. No właśnie tu byli. Tylko że ich państwo przeczołgało po prokuraturach, sądach, paragrafach i medialnych błotach, żeby każdy następny dobrze zrozumiał, że jak stanie między granicą a chaosem, to w razie czego zostanie sam jak palec.
Bo granicy nie obronią wam paski w telewizji, komisje sejmowe, partyjne grajdoły, garnitury za kilka pensji szeregowca i miny ludzi, którzy od lat mylą państwo z własnym klubem dyskusyjnym przy korycie. Granicę bronią konkretni ludzie. Często młodzi. Często zmęczeni. Często wrzuceni w syf, którego żaden salonowy pajac z Wiejskiej nie ogarnia, bo całe życie walczył najwyżej o miejsce na liście wyborczej, stolik w restauracji i lepszy kadr w kamerze.
Więc niech potem nie kwiczą, że brakuje chętnych do służby. Niech nie robią zdziwionych mord, kiedy młody żołnierz uzna, że za państwo, które zamiast go chronić, pierwsze ustawia go pod ścianą, nie warto ryzykować życia, zdrowia, wolności i przyszłości. Zaufanie do państwa nie rodzi się z konferencji prasowej. Rodzi się wtedy, kiedy człowiek w mundurze wie, że państwo stoi za nim, gdy wykonuje zadanie. A nie czeka za jego plecami z prokuratorem, kamerą i gotowym aktem oskarżenia.
Dlatego politycy, wara od armii. Wara wam od żołnierzy, których raz wystawiacie na granicę, a potem zostawiacie na pożarcie słupkom, sondażom, prokuratorom i własnej tchórzliwej kalkulacji. Cywilne pastuchy z Wiejskiej mogą sobie organizować kolejne debaty, okrągłe stoły, strategie, doktryny i inne papierowe orgazmy administracji. Granicę albo będą mieli komu powierzyć, albo będą jej bronić własnymi wypielęgnowanymi łapkami. Tylko że wtedy może się okazać, że poza gadaniem do mikrofonu, podnoszeniem rąk w głosowaniach i robieniem groźnych min do kamer, niewiele potrafią.
Moim następcą zostanie mój zastępca!
Dziś Minister Obrony Narodowej wręczył gen. bryg. Mariuszowi Chmielewskiemu decyzję o wyznaczeniu na stanowisko Dowódcy Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni.
To świetny wybór. Znam Mariusza od wielu lat - to bardzo dobry człowiek, żołnierz i specjalista, z którym wspólnie budowaliśmy zdolności @CyberWojska. Doskonale zna procedury, procesy oraz specyfikę działania Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni.
Jestem głęboko przekonany, że będzie gwarantem dalszego dynamicznego rozwoju naszego komponentu.
Mariusz, serdecznie gratuluję i życzę powodzenia w tej odpowiedzialnej misji!
@MolendaKarol Panie Generale! Cieszę się, że przed oddaniem dowództwa generałowi Chmielewskiemu udało mi się Pana spotkać i zobaczyć podczas niedawnego Kongresu https://t.co/26lVba2LQG.CON w Poznaniu! To było nie lada doświadczenie! Powodzenia i z żołnierskim pozdrowieniem w strukturach NATO!