Gdybyśmy wzięli każdego jednego wirusa grypopodobnego i przebadali pod każdym możliwym kątem, to dowiedzielibyśmy się takich samych szokujących rewelacji, jak w przypadku sars-CoV-2.
Jedyna epidemia z jaką mamy doczynienia, to epidemia umysłowego spierdolenia.
Dobra, jest czas na obrażanie ludzi na twitterze, i jest czas na rzeczy naprawdę ważne.
Idę zrobić prawdziwy katolicki obiad: kotlet mielony, ziemniaki i buraczki.
30 lat temu "pandemia" byłaby niewykonalna.
Szerokopasmowy internet, nowoczesna logistyka, jedzenie z dostawą do domu, zakupy online, porno w telefonie. Ta psychoza dla wielu jest zbyt wygodna.
Prawdziwe protesty to mogą wybuchnąć, jak możni tego świata ogłoszą koniec pandemii.
W sumie to nie mam pretensji do polityków oraz korporacji farmaceutycznych i big techu, że rozpętali "pandemię". Na ich miejscu też bym rozpętał, gdyby była taka możliwość. Pecunia non olet.
Największe pretensje mam do zwykłych, szarych ludzi, że są takimi łatwowiernymi debilami