OFICJALNIE! 😎
W czwartek zagramy w półfinale baraży o awans do @_Ekstraklasa_ BP Ekstraklasy! 😍 Naszym przeciwnikiem będzie @wieczysta
Mecz rozegramy na wyjeździe.
19 lat więzienia!!! Na tyle skazał przed chwilą Vlada Plahotniuca (eks-oligarchę, który przez długie lata rządził lub współrządził Mołdawią) kiszyniowski sąd.
🧑⚖️🧑⚖️🧑⚖️🇲🇩🇲🇩🇲🇩
Rzecz jasna prawnicy "Lalkarza" niewątpliwie odwołają się od wyroku.
Tym niemniej, wydarzenie to jest rzeczą absolutnie historyczną.
Brawo Mołdawia! 👏👏
🇭🇺🇲🇩Dzisiejszy wynik wyborów na Węgrzech przyjęto z ogromną radością w Kiszyniowie.
Nie mam wątpliwości, że w co najmniej kilku gmachach urzędowych - na czele z Pałacem Prezydenckim oraz siedzibą rządu - trzaskały dziś korki od szampanów (tj. od musującego wina z Cricovy, tego wytwarzanego metodą szampańską). 🍾🍾
Zmiana władzy w Budapeszcie daje sporą nadzieję (a nawet pewność, jeśli ufać przedwyborczym słowom Magyara), że Węgry przestaną blokować otwarcie tzw. klastrów negocjacyjnych, co stanowi kluczowy element procesu akcesyjnego 🇲🇩Mołdawii i 🇺🇦Ukrainy do UE🇪🇺🇪🇺.
Przypomnijmy, obydwa kraje są kandydatami do Unii od 2022, a w 2024 r. oficjalnie rozpoczęły negocjacje akcesyjne. W 2025 r. zakończyły tzw. screening, czyli przegląd ustawodawstwa pod kątem jego zgodności z acquis communautaire i mogły - teoretycznie - przejść do prac nad poszczególnymi 33 rozdziałami negocjacyjnymi (zbitymi w sześć tzw. klastrów). Niestety, krok ten uniemożliwiało węgierskie veto wobec Ukrainy. Blokowało ono otwarcie klastrów nie tylko z Kijowem, ale także z Kiszyniowem. Mołdawianie i Ukraińcy ubiegają się bowiem o członkostwo wspólnie, a ich procesy akcesyjne są niejako zsynchronizowane. Mimo więc, że Viktor Orban nie miał nic przeciwko Mołdawianom, to jego konflikt z prezydentem Zełenskim faktycznie uniemożliwiał także postępy w integracji obozowi politycznemu Mai Sandu.
Teraz powinno się to zmienić.
Dla Sandu i jej Partii Działania i Solidarności (PAS), którzy obiecali społeczeństwo zakończenie negocjacji do 2028 r. i uzyskanie gotowości do akcesji (gotowości, podkreślam) do 2030 odblokowanie procesu negocjacyjnego jest po egzystencjalnie ważne.
Redaktor @JNizinkiewicz postanowił, bez mojej wiedzy, zgody, bez rozmowy ze mną, przemocowo mnie „wyoutować” i ujawnić publicznie, na co choruję, na podstawie plotek, o których usłyszał na mieście od mojego „otoczenia”.
„Newsa” spowija oczywiście czuła zachęta, by w kryzysie szukać pomocy, przekuwać slabość w siłę, oraz świętować wypadający dziś Dzień Walki z Depresją. Tytuł, zdjęcie, wszystko podporządkowane jest jednak wyraźnie jednemu celowi: sprzedać moją prywatność, dobrze na tym zarobić.
Istotnie, fala nienawiści, jakiej doświadczyłem i ja i moja rodzina po zaprzysiężeniu prezydenta RP oraz moich rozmowach z politykami opozycji (nie pierwszych, nie ostatnich, ale sprzedanych w odpowiednio sensacyjny sposób), rzucone na tło sześcioletnich, wyczerpujących zmagań z polityką, nie pozostały bez wpływu na stan mojego zdrowia. O wszystkim, o czym uznam za stosowne, że chcę publicznie opowiedzieć, z pewnością opowiem w swoim czasie. Niezmiennie stoję jednak na stanowisku, że wyłącznym dysponentem informacji o swoim stanie zdrowia zawsze i bezwarunkowo powinien być sam chory. Gwarantuje mu to prawo, a także zwykła przyzwoitość.
I tak, jak czymś obrzydliwym było ujawnianie przez „Gazetę Wyborczą” leków, które kiedyś brał - w polityce będący moim przeciwnikiem - Sławomir Cenckiewicz, tak za nowotwór dziennikarstwa uważam „demaskujący” tekst w @rzeczpospolita, pióra Jacka Nizinkiewicza.
Przewiduję rzecz jasna, że nastąpi teraz lawina tłumaczeń, iż „opinia publiczna ma prawo wiedzieć”. Osoby chore mają z kolei prawo, by żyć. By próbować stawać na nogi. Pokonywać każdego dnia narzucane przez chorobę ograniczenia. Płacą za to wielką cenę. Nie potrzebują hałasu, tego by ktoś robił z nich exemplum wbrew ich woli, żeby karmił ich losem publiczność, by tak samemu zarobić na życie.
Jacku, postąpiłeś podle. Oby, wszyscy ci, którzy w Międzynarodowym Dniu Walki z Depresją, odważają się wyjść z kręgu cierpienia, szukają swojej nadziei, NIGDY dla NIKOGO nie stali się przedmiotem politycznej gry, towarem, przypadkiem do kazania, tekstu czy ploteczek.
Za nich wszystkich - trzymam najmocniej kciuki. Choroba nie odbiera Wam człowieczeństwa, nikt nie ma prawa zabierać Wam godności, kraść prywatności, zasypywać ciekawskimi pytaniami.
Macie prawo iść ku zdrowiu własną drogą, w swoim tempie. Oby zawsze spotykała Was na niej czuła wrażliwość, bezpieczne wsparcie. Obyście zawsze mieli odwagę szukać leczenia, nawet gdy wszyscy wokół będą zwalać Wasz brak napędu do życia, chęć ucieczki, skulenia się w sobie, na chandrę, czy słabsze „nastroje”.
Niech to wszystko będzie dla Ciebie, Jacku, lekcją, którą wyniesiesz z tego dnia. Choroba to nie towar, choremu się towarzyszy, nie plotkuje o nim.
I nie, nie choruję na depresję, zmagam się z innymi wyzwaniami. Jestem na dobrej drodze, leki działają, odzyskuję siły. Chcę wierzyć, że zamiast zdzierać ze mnie bandaże i pokazywać je tłumom, będziesz odtąd raczej tymi samymi rękami trzymał za mnie kciuki.
Chcę też, naiwnie, wierzyć że Ty, i Twoi rozgrzani politycznym zapałem koleżanki i koledzy z mediów, weźmiecie sobie wreszcie do serca słowa, którymi kończysz swój tekst: „wybrańcy narodu są ludźmi z krwi i kości”. Tak, są. Jak wszyscy. I jak każdego - słowa płynące z otoczenia mogą ich ranić. I zabijać.
@hanna22970 @overSZTOS @MSZ_RP W Mołdawii. Przecież to właśnie w takich miejscach Polska powinna budować swoją pozycję - na wielu polach już teraz czerpią z naszych doświadczeń (chociażby ostatnie sytuacje, które mają doprowadzić do powstania mołdawskiego IPNu).
Presja ma sens. Nie ma zgody na przepychanie kolanem umowy z krajami Mercosur. Dziś w #ParlamentEuropejski nie udało się zwolennikom tej umowy przegłosować tzw. szybkiej ścieżki dla klauzul ochronnych dotyczących tej umowy. Czyli bez dyskusji, debaty i składania poprawek.