🇪🇺 Abogada holandesa, Meike Terhorst, destroza los planes ilegales de la UE para el control masivo
“La UE NO ES un Estado soberano, NO PUEDE imponer NADA a los países miembros”
“La tiranía de la IDENTIDAD DIGITAL ¡Podemos tirarla a la basura!”
In Brazil, the people have begun dismantling the HAARP towers in the region due to prolonged drought and the absence of rain clouds. Currently, rain clouds are being stolen in Europe and America.
Targowica nie zniknęła. Ona po prostu się przepoczwarzyła. Dostosowała się do nowych warunków, ubrała teraz barwy KO, Lewicy i PSL-u, założyła maski JE Tuska, Zdradosława Sikorskiego i Kosiniaka i jest - żyje i ma się świetnie.
"Zyskamy WDZIĘCZNOŚĆ" - odpowiedział minister Kosiniak-Kamysz na pytanie co Polska zyska przez oddanie Ukrainie kluczowych dla naszego bezpieczeństwa pocisków do Patriotów!
Wdzięczność, rozumiecie? 🤮🤮🤮
Tyle dostaniemy. Za strategicznie ważny, drogi i trudno dostępny sprzęt. To jest już frajerstwo do potęgi.
Gdy rządzą nami ludzie, dla których zadowalającą walutą jest wdzięczność i poklepywanie po pleckach na forach międzynarodowych, to wiedzcie, że jesteśmy zgubieni. I my chcemy, żeby inne państwa nas szanowały?
Ich wszystkich, na czele z Tuskiem i Kosiniakiem, trzeba wywalić stąd na kopach!
ALARM DLA OPINII PUBLICZNEJ
Jeżeli te przepisy przejdą, służby będą mogły wejść do mieszkania obywatela bez jego wiedzy, pod jego nieobecność i zrobić „niejawne przeszukanie”.
Nie wolno ukrywać takich zapisów przed narodem pod ładną nazwą „kodeks pracy operacyjnej służb”.
JE Władysław Kosiniak-Kamysz 31 marca tego roku pisał, że rakiety Patriot służą do ochrony wschodniej granicy i że nigdzie nie planuje ich przemieszczać. Jako minister obrony wiedział, że to nieprawda, i okłamał opinię publiczną. Domagam się Trybunału Stanu dla tego zdrajcy.
Wspólne konto? Dostęp do informacji medycznej? Dziedziczenie? Prawo do pochówku? To wszystko jest w polskim prawie już dziś – bez żadnej nowej instytucji. ❗
Więc o co naprawdę chodzi w ustawie o „osobie najbliższej", która czeka na podpis Prezydenta? W naszej opinii prawnej pokazujemy to czarno na białym: chodzi o zbudowanie konkurencji dla małżeństwa – łatwiejszej, mniej zobowiązującej, bez wymogu wierności i trwałości. Francuski PACS pokazał, jak to się kończy: związek partnerski stał się „tańszym zamiennikiem" małżeństwa.
Konstytucja w art. 18 chroni małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny nie bez powodu. Dlatego apelujemy do Prezydenta o weto.
📄 Pełna analiza: https://t.co/QzLQzYvuST
O równoległych działaniach rządu na poziomie rozporządzeń: https://t.co/4bT0HXHnEX
✍️ Dołącz do apelu o weto: https://t.co/v3OmVCJVye
Polscy europosłowie, którzy głosowali za przyspieszeniem wprowadzenia masowego skanowania wiadomości z chatów i komunikatorów.
Trzeba zapamiętać te szuje, które nienawidzą wolności słowa i chcą europejskiej cenzury.
Donald Tusk podpisał zobowiązanie, że Polska przez 10 lat będzie utrzymywać wojska ukraińskie.
Brakuje mi słów wystarczająco obelżywych do skomentowania tej sytuacji.
🚨 STUDENT FEARS FOR HIS LIFE: "I'M NOT SUICIDAL" WHILE EXPOSING BILL GATES' TICK EXPERIMENT NIGHTMARE
A visibly shaken student has gone public with explosive research on Bill Gates, opening with a stark declaration: “I’m not suicidal. I’ll never kill myself.”
He lays out what he found on Bill Gates funding tick research tied to Plum Island and positioning himself with tick vaccines before any big outbreak even hits.
He says it’s the same old playbook Gates used with Microsoft... create the viruses, sell the Windows and antivirus, then rinse and repeat.
The really disturbing part? Alpha-Gal syndrome is blowing up. People are suddenly allergic to red meat after Lone Star tick bites, but bugs are somehow still okay.
Farmers are finding boxes of ticks dumped in fields, tick numbers are exploding worse than ever, and these things are unusually aggressive, going after humans instead of just waiting on grass.
Meanwhile Gates is all in on pushing bugs as food, 3D printed meat, and getting people to ditch real meat.
His teams are also releasing genetically modified mosquitoes everywhere under the “we’re helping” banner.
It’s starting to look less like random coincidences and more like a deliberate move to make traditional food unsustainable so we end up depending on whatever alternatives they control.
Is Bill Gates actually trying to save the world, or is this a long game to control what we eat?
❗️Parlament Europejski przyjął tryb pilny procedowania tzw. chat control - aby jak najszybciej uderzyć w prawo do prywatności milionów Europejczyków!
Opamiętajcie się posłowie #PiS#KO#PSL#LEWICA i nie popierajcie tej euroinwigilacji!
Jak się "hakuje" legalizację pobytu w Polsce. Zasypujesz urzędy wojewódzkie tysiącami wniosków, a potem masowo ruszasz ze skargami na bezczynność. Poznajcie model operacyjny LegalSol.
Firma sama się tym chwali. Na grafice mają rozrysowaną mapę Polski z czasami oczekiwania – Mechanizm to wpuścić masę wniosków, a potem paraliżować urzędy pismami.
Błąd w Matrixie LegalSol na swoich stronach chwali się "5+ lat doświadczenia", 3000+ rozwiązanych spraw i skutecznością 98%.
Tymczasem LEGALSOL sp. z o.o. (KRS 0001249716) to kompletny świeżak. Spółka zarejestrowana 22 czerwca 2026 r., z kapitałem zakładowym 5 tys. zł, który nawet nie został pokryty. Ktoś tu mocno zagina czasoprzestrzeń.
Podajcie dalej. Czas, żeby odpowiednie organy wzięły się za weryfikację tego "legalnego" modelu.
Fiskus zamienia kamery drogowe w system śledzenia obywateli❗
Każdy z nas może być śledzony. Państwo sprawdza, gdzie i kiedy jeździmy.
To jedna z najgroźniejszych spraw ostatnich miesięcy, a przechodzi niemal bez echa. Skarbówka prawdopodobnie wykorzystuje system kamer, zbudowany do walki z przemytem, do rutynowego prześwietlania zwykłych przedsiębiorców. I nie chce powiedzieć, na jakiej podstawie.
System nazywa się ANPRS, czyli automatyczne rozpoznawanie tablic rejestracyjnych. Krajowa Administracja Skarbowa oficjalnie budowała go i uzasadniała jednym celem: zwalczaniem przemytu towarów i poważnych oszustw podatkowych. Kamery rozstawiono na granicach i głównych drogach kraju. Cel brzmiał poważnie i konkretnie.
A dziś okazuje się, że ten sam system może służyć do sprawdzania, czy mały przedsiębiorca pojechał samochodem dokładnie tam, gdzie wpisał w ewidencji przebiegu do odliczenia VAT. Narzędzie stworzone do łapania przemytników zostaje wycelowane w fryzjera, hydraulika i właściciela pierogarni.
Dziennikarze dziennika motoryzacyjnego https://t.co/rnj9QoPHTW. wysłali do Ministerstwa Finansów 22 konkretne pytania. Odpowiedź była wymijająca i pusta. Resort nie wskazał podstawy prawnej używania kamer w sprawach VAT. Nie powiedział, jak długo przechowuje dane o przejazdach. Nie ujawnił, ilu urzędników ma do nich dostęp ani czy istnieje audyt tego dostępu. Nie wyjaśnił, jak obywatel może sprawdzić i zakwestionować odczyt swojej tablicy. Zbył wszystko ogólnikiem o danych pozostających w posiadaniu organu.
Nie tylko przedsiębiorcy mogą być śledzeni, przecież system monitoruje wszystkie auta i sczytuje wszystkie tablice. Jedynie przedsiębiorcy na tym tracą.
Dlaczego to takie groźne?
Po pierwsze, to jest budowa mapy Twojego życia. Numer tablicy, data, godzina i miejsce, zebrane razem przez miesiące, pozwalają odtworzyć, gdzie jeździsz, kiedy, do kogo i jak często. Do kościoła, do lekarza, do sklepu. Państwo, które chce sprawdzić jedno odliczenie za paliwo, dostaje do ręki narzędzie do prześwietlenia całego Twojego przemieszczania się.
Po drugie, to odwrócenie proporcji, którego zakazuje Konstytucja. Artykuł 51 mówi jasno: władza może zbierać o obywatelu wyłącznie dane niezbędne w demokratycznym państwie. Nie wygodne, nie przydatne, nie ciekawe dla urzędnika. Rekonstruowanie historii przejazdów, by znaleźć cokolwiek przeciwko przedsiębiorcy, to nie jest niezbędność. To inwigilacja na wszelki wypadek.
Po trzecie, standard dla groźnych przestępców przenosi się na zwykłego obywatela. Śledzenie pojazdu Europejski Trybunał Praw Człowieka dopuszczał w sprawach o handel narkotykami i to pod warunkiem jasnej podstawy prawnej. Tu tę samą technikę stosuje się rzekomo do drobnej sprawy podatkowej. Skala inwigilacji rażąco nie odpowiada wadze sprawy.
Po czwarte, i najgroźniejsze w codziennym życiu, państwo może się pomylić. System potrafi źle odczytać numer. Tablica bywa sklonowana. Autem jechał ktoś inny, bo było użyczone albo w serwisie. A obywatel dostaje zarzut, którego nie ma jak obalić, bo nie widzi nawet materiału użytego przeciwko niemu. Tajny rekord z kamery kontra bezradny człowiek.
I na to wszystko Ministerstwo Finansów odpowiada milczeniem. Nie zaprzecza, nie tłumaczy, nie pokazuje przepisu. A milczenie w takiej sprawie jest samo w sobie odpowiedzią. Gdyby istniała jasna, zgodna z prawem podstawa, resort podałby ją w jednym zdaniu.
To jest kolejny element układanki, którą składamy od tygodni. Najpierw KSeF i wgląd w każdą fakturę na żywo. Potem projekt dający ZUS automatyczny klucz do danych skarbowych. Teraz kamery drogowe zamienione w narzędzie śledzenia kierowców. Każdy krok osobno tłumaczy się wygodą, walką z oszustami i troską o dzieci. Razem budują państwo, które patrzy obywatelowi na ręce przez całą dobę.
Wolność to także prawo do tego, by państwo nie wiedziało, gdzie akurat jedziesz. Prywatność nie jest przywilejem, który władza łaskawie przyznaje. Jest prawem, które ją ogranicza. Żądamy od Ministerstwa Finansów jednego: jawnej, konkretnej podstawy prawnej albo natychmiastowego zaprzestania tej praktyki. Bo państwo, które łata dziurę budżetową masową inwigilacją kierowców, przekracza granicę, za którą kończy się wolny obywatel, a zaczyna podejrzany na dożywotnim nadzorze.
📢 PROSZĘ UDOSTĘPNIAJCIE - BARDZO WAŻNA AUDYCJA 📢
Jeden z najważniejszych botaników i etnobotaników, prezydent Society for Ethnobiology w Nowym Jorku, nazywa rzeczy po imieniu: Lex BigPharma to prawo rodem z Rosji, Białorusi i Korei Północnej.
"Jeśli człowiek chce pójść do lasu i umrzeć – dajcie mu szansę. Jesteśmy narodem wolnościowym."
Profesor Łukasz Łuczaj mówi wprost to, czego boją się powiedzieć inni naukowcy: ustawa przyjęta przez Sejm 3 lipca to nie ochrona pacjentów. To knebel.
Ta ustawa w pewnym momencie dotknie każdego z nas – bo każdy kiedyś będzie potrzebował diety, masażu, ziołowej herbatki na sen, gdy na operację czeka się cztery lata.
Profesor apeluje do Prezydenta: "Jeszcze jest szansa. Proszę zawetować tę ustawę."
Obejrzyjcie do końca. Udostępnijcie. Czasu zostało niewiele.
https://t.co/OH6ZFY5dQV
#LexSzarlatan #LexBigPharma #WolnośćMedyczna #ŁukaszŁuczaj #UstawaSzarlatan #MedycynaAlternatywna #Ziołolecznictwo #sejm #WolnyCzłowiek #ZakazZiół #medycynanaturalna #polskapolityka
Mój osobisty apel do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o zawetowanie ustawy „Lex Szarlatan”
Proszę o szerokie RT
Szanowny Panie Prezydencie,
@NawrockiKn@prezydentpl
zwracam się do Pana jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, dietetyk z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, który na co dzień pomaga wielu osobom, ale przede wszystkim rodzicom dzieci z ADHD i autyzmem w zakresie żywienia i suplementacji.
Oficjalne wytyczne agencji rządowych i towarzystw naukowych, w tym m. in. Amerykańskiej Akademii Pediatrii*, w drodze konsensusu nie rekomendują specjalistycznych diet ani suplementacji u dzieci ze spektrum autyzmu, uznając dowody za niewystarczające – to właśnie jest „aktualna wiedza medyczna” w rozumieniu procedowanej ustawy. Mimo, że liczne metaanalizy badań randomizowanych** wskazują na skuteczność i bezpieczeństwo takich interwencji. Co istotne, moja praktyka kliniczna potwierdza wyniki i wnioski autorów wspomnianych doniesień naukowych – od lat obserwuję poprawę funkcjonowania dzieci dzięki wprowadzanym interwencjom dietetycznym i suplementacji, m. in. wycofanie agresji i nadwrażliwości słuchowej, redukcję autostymulacji, poprawę koncentracji, regulację jelit, lepszy sen, wycofanie zmian skórnych i rozwój mowy oraz wiele innych imponujących postępów. Rodzice przysyłają mi wzruszające świadectwa, które od lat dokumentuję. Te dzieci realnie zyskują szansę na lepsze życie, a nawet wycofanie diagnozy. Niestety, „aktualna wiedza medyczna” wręcz uznaje autyzm za „nieuleczalny” rekomendują jedynie interwencje behawioralne i edukacyjne.
Jeśli ustawa potocznie nazywana „Lex Szarlatan” (uchwalona przez Sejm 3 lipca 2026 r. – nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta) wejdzie w życie, Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł na podstawie subiektywnej oceny „aktualnej wiedzy medycznej” cenzurować moje treści, zawieszać działalność gospodarczą i nakładać kary do 1 miliona złotych. Dzieci, które dziś otrzymują realną pomoc, mogą zostać jej pozbawione.
Mój przypadek z 2023 r. – dowód na to, jak niebezpieczna jest ta ustawa
W lutym 2023 r. Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec, działając na podstawie informacji przekazanych przez osoby trzecie – niebędące moimi pacjentami, lecz osobami o odmiennych poglądach aktywnie uczestniczącymi w debacie publicznej w mediach społecznościowych – skierował do Prokuratury Rejonowej w Piasecznie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 58 ust. 2 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty (w związku z art. 12 k.k.) oraz o podejrzeniu narażenia pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 1 k.k.) - pismo nr https://t.co/jGU2bSS2G5
Prokuratura przesłuchała mnie i moich pacjentów, przejęła laptop służbowy i przeprowadziła szczegółowe postępowanie. Po rzetelnej analizie postępowanie zostało umorzone. Największe zarzuty RPP – rozpoznawanie chorób, leczenie bez uprawnień, stosowanie szkodliwych metod – nie zostały potwierdzone.
Gdyby w 2023 r. obowiązywała „Lex Szarlatan”, RPP mógłby arbitralnie, bez udziału prokuratury i sądów powszechnych wydać decyzję tymczasową, nakazać natychmiastowe zaprzestanie działalności, usunąć treści z Internetu, opublikować ostrzeżenie publiczne i nałożyć karę do 1 mln zł – nawet gdyby działalność już przerwano. Nie byłoby mowy o przesłuchaniu pacjentów, analizie dowodów ani umorzeniu. To ominięcie wymiaru sprawiedliwości.
Dlaczego „Lex Szarlatan” jest sprzeczna z Konstytucją RP
Ustawa wprowadza m. in.:
-szeroką definicję „praktyki pseudomedycznej”, obejmującą m. in. publiczne rozpowszechnianie lub promocję szkodliwości/nieskuteczności metod diagnostycznych lub leczniczych „odpowiadających aktualnej wiedzy medycznej” – podejmowane w celu korzyści majątkowej lub osobistej (ta ostatnia kategoria jest tak pojemna, że obejmuje budowanie wizerunku, pozyskiwanie followersów czy nawet krytykę mainstreamu);
-uprawnienia RPP: publiczne ostrzeżenia, decyzje tymczasowe zobowiązujące do natychmiastowego zaprzestania działań (jeszcze przed zakończeniem postępowania), postępowania w sprawach praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów, kary pieniężne do 1 000 000 zł (nawet po zaprzestaniu praktyki), możliwość blokowania treści i prowadzenia publicznego rejestru „szarlatanów”.
Narusza to m. in.:
art. 2 Konstytucji – zasadę demokratycznego państwa prawnego i pewności prawa (brak precyzyjnej definicji „aktualnej wiedzy medycznej” i „dezinformacji”);
art. 22 – wolność działalności gospodarczej;
art. 54 – wolność słowa i prasy (możliwość karania za krytykę metod uznanych przez establishment);
art. 31 ust. 3 – zasadę proporcjonalności ograniczeń wolności i praw;
art. 45 – prawo do sądu (wysokie kary administracyjne z publikacją decyzji przed prawomocnością, odwrócenie ciężaru dowodu – oskarżony ma udowodnić niewinność);
-zasadę domniemania niewinności i prawo do obrony.
Obecne prawo jest w zupełności wystarczające, bo oszustwa i praktyki zagrażające zdrowiu można skutecznie ścigać na podstawie:
-Kodeksu karnego (m. in. art. 160 – narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu);
-ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym;
-odpowiedzialności dyscyplinarnej (w przypadku osób wykonujących zawód medyczny).
Sądy powszechne już skazywały osoby stosujące niebezpieczne metody medycyny niekonwencjonalnej. Nie potrzeba nowych, arbitralnych narzędzi administracyjnych.
Skala oszustw w medycynie konwencjonalnej jest nieporównywalnie większa
Oszustwa w sektorze prywatnym medycyny niekonwencjonalnej dotyczą pojedynczych przypadków i prywatnych pieniędzy pacjentów. Tymczasem w medycynie konwencjonalnej, zwłaszcza publicznej, mamy do czynienia z systemowymi, wielomilionowymi nadużyciami finansowanymi z pieniędzy podatników.
Ostatnie afery dobitnie to pokazują:
-w Szpitalu Południowym w Warszawie młody lekarz (również radny) zarobił w 2025 r. ponad 1,6 mln zł, pracując setki godzin miesięcznie (nawet ponad 300), przy podejrzeniach fałszowania ewidencji czasu pracy i tworzenia „saloniku VIP” dla polityków oraz uprzywilejowanej ścieżki dla wybranych pacjentów na SOR-ze;
-w kilku województwach neurochirurdzy i spółki medyczne wystawiały fikcyjne rachunki – krótkie zabiegi rozliczane jako znacznie droższe procedury, z płatnościami nawet 26 tys. zł za godzinę i ponad 300 tys. zł za dzień;
-systemowe zawyżanie wycen procedur, presja na wynik finansowy placówek i patologiczne różnice w dochodach wynikające z wadliwej wyceny świadczeń.
To są realne pieniądze podatników i realne szkody dla systemu.
„Lex Szarlatan” uderza głównie w osoby spoza mainstreamu medycznego, podczas gdy błędy medyczne medycyny konwencjonalnej mogą stanowić jedną z głównych przyczyn zgonów:
https://t.co/qInGwFZV75
Kto będzie decydował o „prawdzie medycznej”?
Rzecznik Praw Pacjenta otacza się ekspertami o jawnych konfliktach interesów (m. in. osoby wykładające na sesjach sponsorowanych przez koncerny farmaceutyczne, powtarzające tezy, które szybko się zdezaktualizowały – jak twierdzenia o szybkim rozpadzie mRNA czy braku krążenia białka kolca po szczepionkach). Decyzje o tym, co jest „dezinformacją”, a co innowacją, będą zapadać w zamkniętym kręgu, bez realnych mechanizmów ochrony debaty naukowej i wolności słowa.
Panie Prezydencie, proszę zawetować tę ustawę. Chroni ona nie pacjentów, lecz monopol pewnego modelu medycyny i interesy jego beneficjentów. Pozbawia pacjentów prawa do wyboru terapii, lekarzy i terapeutów – prawa do wolności słowa i innowacji. Wprowadza mechanizmy cenzury administracyjnej, które w przyszłości mogą uderzyć w każdego, kto odważy się kwestionować „aktualny konsensus”.
Medycyna rozwija się dzięki odważnym, często kontrowersyjnym głosom. Historia zna wiele przykładów, gdy „szarlataneria” wczorajszego dnia stawała się standardem leczenia jutra. Nie pozwólmy, by państwo arbitralnie decydowało, co wolno badać, publikować i stosować.
Z wyrazami szacunku dr n. med. Piotr Witczak
(dietetyk, biolog medyczny ze specjalnością immunologia)
Apel został wysłany na adres: [email protected]
*
„Brak wystarczających dowodów na poparcie stosowania suplementów odżywczych lub terapii dietetycznych w leczeniu rdzennych objawów ASD”
https://t.co/jJamFeJDYc
**
1) Metaanaliza 7 RCT: „Wyniki metaanalizy sugerują, że terapie dietetyczne mogą znacząco łagodzić podstawowe objawy ASD, a diety bezglutenowe sprzyjają poprawie zachowań społecznych”
https://t.co/soeutNu76t
2) Metaanaliza 6 RCT: „Suplementacja cynkiem może mieć korzystny wpływ na poprawę objawów ADHD”
https://t.co/1oeO33j32n
3) Metaanaliza 22 RCT:
„Suplementacja witaminami B okazała się szczególnie skuteczna w łagodzeniu objawów ASD, natomiast suplementacja witaminą D wykazała większą skuteczność w łagodzeniu objawów ADHD”
https://t.co/5tIlYqnvaK
4) Metaanaliza 6 RCT, 194:
„Nasza wstępna metaanaliza sugeruje, że suplementacja kwasami tłuszczowymi omega-3 może poprawić nadpobudliwość, letarg i stereotypie u pacjentów z ASD”
https://t.co/okG1n9nrCH
5) Metaanaliza 7 RCT:
„Nasze badanie potwierdziło skuteczność stosowania probiotykóww łagodzeniu objawów drażliwości/chwiejności emocjonalnej u osób z zaburzeniami neurorozwojowymi, głównie u tych, którzy otrzymywali suplementy probiotyków wieloszczepowych”
https://t.co/QdVvRWEoXo
…i wiele innych
Podpisz, jeżeli chcesz ZWOLNIĆ minister Barbarę Nowacką!
https://t.co/fZ1Pxyvt5B
👉9 kwietnia Minister Nowacka ogłosiła, że od września 2026 roku zajęcia z przedmiotu „edukacja zdrowotna” będą obowiązkowe. Decyzja ta zapadła po tym, jak sztandarowy projekt szefowej resortu edukacji został odrzucony przez przytłaczającą większość polskich uczniów i rodziców. W tym roku z zajęć „edukacji zdrowotnej” zostało wypisanych ponad 70% uczniów.
Dołącz do protestu - czas na dymisję minister Nowackiej
Od tego roku Polska to prowincja Francji!
Polska oddała bramkę bezpieczeństwa WAF systemu KSeF do obsługi francuskiemu koncernowi Thales w chmurze. Przez tę bramkę w sposób jawny dla Thalesa przepływają wszystkie faktury polskiej gospodarki, co wynika wprost z dokumentacji API 2.0 jawnie opublikowanej przez Ministerstwo Finansów i nie potrzeba robić żadnych audytów, by to udowodnić.
Thales rutynowo loguje i przetwarza na swoich serwerach metadane o każdej polskiej fakturze: NIP sprzedawcy i nabywcy, nazwy podmiotów, kwoty transakcji netto, VAT i brutto, waluta, numer faktury, daty operacyjne oraz typ dokumentu. Przetwarzanie tych danych to ułamek promila ich mocy obliczeniowej! Same faktury są szyfrowane tylko w stronę od podatnika do Ministerstwa Finansów, ale już w drodze powrotnej przechodzą przez francuską bramkę w sposób niezaszyfrowany, widoczny dla Thalesa w każdym szczególe. Udowodniłem to niezbicie w licznych audytach i analizach dokumentacji i opublikowałem w licznych artykułach.
Przyjrzyjmy się zatem bliżej temu koncernowi.
Thales to francuski koncern obronny, lotniczy i kosmiczny zajmujący się cyberbezpieczeństwem, głęboko wrośnięty w państwowy aparat bezpieczeństwa Francji. Po przejęciu Impervy w 2023 r. Thales stał się właścicielem technologii ochrony aplikacji i danych, w tym klasy WAF, API security, DDoS protection i bot protection. Koncern, który dostarcza rozwiązania dla wojska, wywiadu, Internetu i ochrony infrastruktury krytycznej, dostał technologiczną pozycję pośrednika na bramce polskiego systemu e-faktur.
Własnościowo Thales nie jest klasyczną prywatną spółką technologiczną z rynku IT. Według danych samego Thalesa francuskie państwo posiada około 26,6% udziałów, a Dassault Aviation około 26,6%, razem daje to ponad 53%. Ważniejsze są jednak głosy: dzięki mechanizmom podwójnych praw głosu francuski blok państwowo-przemysłowy ma około dwóch trzecich praw głosu. To oznacza, że Thales jest spółką giełdową, ale politycznie i strategicznie jest częścią francuskiego kompleksu łączącego państwo z francuskim przemysłem zbrojeniowym i technologiami strategicznymi.
Ten szczegół jest kluczowy. To nie jest po prostu zewnętrzny dostawca cyberbezpieczeństwa. Thales jest dostawcą systemów dla francuskiego rozpoznania wojskowego i wywiadu sygnałowego. Francuski system satelitarny CERES służy do zbierania SIGINT, czyli signals intelligence — rozpoznania sygnałów elektromagnetycznych. CNES opisuje jego misję jako wykrywanie i lokalizowanie emisji z systemów radiokomunikacyjnych i radarowych, z obszarów niedostępnych dla sensorów naziemnych, bez ograniczeń wynikających z przestrzeni powietrznej i niezależnie od pogody. Wśród partnerów programu wymienione są DGA, Airbus Defence & Space, Thales Defence and Mission Systems oraz Thales Alenia Space.
Thales Alenia Space to nie jakaś przypadkowa spółka z podobną nazwą. To joint venture, w którym Thales ma 67%, a Leonardo 33%. A więc w programie CERES mamy bezpośrednio obecny przemysłowy aparat Thalesa. CERES nie jest marketingową zabawką cyber. To francuski kosmiczny system rozpoznania elektromagnetycznego, czyli narzędzie do przechwytywania, geolokalizacji i analizy emisji radiowych oraz radarowych. Tak wygląda prawdziwy profil tego koncernu: nie helpdesk, nie hosting, nie firewall w małej firmie, tylko państwowo-przemysłowa technologia rozpoznania.
Drugi przykład jest jeszcze bardziej bezpośredni: Archange. To francuski program strategicznego rozpoznania powietrznego oparty o samoloty Dassault Falcon 8X. Thales i Dassault dostały kontrakt na ten program, a Thales odpowiada za sensory ładunku SIGINT i integrację całego systemu na pokładzie samolotu. W 2025 r. pierwszy Archange wykonał lot próbny jako Falcon 8X wyposażony w systemy SIGINT Thalesa. To jest latająca platforma przechwytywania i analizowania emisji radiowych oraz radarowych dla francuskich sił zbrojnych.
A więc mówimy o koncernie, który jedną ręką sprzedaje cyberbezpieczeństwo i WAF-y, a drugą ręką buduje francuskie systemy rozpoznania elektromagnetycznego dla wojska. W świecie normalnego kontrwywiadu taki fakt nie jest ozdobnikiem. To jest czerwona flaga wielkości hangaru. Jeżeli przez bramkę WAF przechodzą dane o fakturach całej polskiej gospodarki, to operatorem tej warstwy nie jest neutralny hydraulik od rur. Jest nim podmiot z państwowo-wojskowego ekosystemu kraju, który od dekad traktuje informację gospodarczą jako element siły państwa.
Tło francuskie jest tu równie ważne, jak sam Thales. Francja oficjalnie wpisuje obronę i promocję interesów gospodarczych oraz przemysłowych w katalog zadań swojej wspólnoty wywiadowczej. Pałac Elizejski opisuje to wprost jako obronę i promocję interesów gospodarczych i przemysłowych, ochronę strategicznych aktywów w międzynarodowej konkurencji oraz ochronę interesów ekonomicznych. To nie jest teoria spiskowa. To jest francuska doktryna państwowa.
DGSE, czyli francuski wywiad zewnętrzny, ma w tej dziedzinie historię szczególnie pouczającą. Były dyrektor DGSE Claude Silberzahn publicznie przyznał w 1996 r., że francuskie służby szpiegowały zagraniczne firmy i przekazywały istotne informacje techniczne oraz biznesowe firmom francuskim. Nie mówił tego anonimowy bloger ani sfrustrowany urzędnik. Mówił to były szef francuskiego wywiadu zewnętrznego. Co więcej, uzasadniał to specyfiką francuskiego modelu, w którym państwo jest nie tylko regulatorem rynku, lecz także przedsiębiorcą, właścicielem i udziałowcem strategicznych spółek.
Amerykański GAO już w 1992 r. opisywał sprawy, w których DGSE miała pozyskiwać informacje dotyczące m. in. kolejnej generacji komputerów IBM i przekazywać je Compagnie des Machines Bull, czyli francuskiemu konkurentowi IBM. W tym samym dokumencie opisano też przypadek informacji i tajemnic handlowych Corninga dotyczących technologii światłowodowej, które miały trafić do DGSE, a następnie do francuskiego konkurenta. To jest dokładnie ten model: wywiad -> państwo -> strategiczna spółka -> przewaga gospodarcza.
Francuska szkoła intelligence économique nie jest więc elegancką nazwą na czytanie gazet branżowych. To państwowa filozofia walki gospodarczej, w której granica między interesem narodowym, firmą strategiczną, dyplomacją, cyberbezpieczeństwem, przemysłem zbrojeniowym i służbami specjalnymi jest celowo płynna. Francja gra państwem. Gra firmami. Gra służbami. Gra technologią. Gra regulacjami. Gra standardami. I dlatego powierzenie francuskiemu koncernowi z tego ekosystemu bramki WAF polskiego systemu e-faktur jest nie drobnym problemem zakupowym, tylko suwerennościowym błędem architektury państwa.
KSeF nie przetwarza plotek, komentarzy z mediów społecznościowych ani danych statystycznych po agregacji. KSeF przetwarza żywy graf gospodarki: kto komu sprzedaje, za ile, kiedy, w jakich cyklach, w jakich branżach, z jaką dynamiką płatności, z jakimi kontrahentami i z jaką strukturą VAT. To są dane, z których można odczytać kondycję firm, łańcuchy dostaw, zależności kooperacyjne, kryzysy płynności, utratę klientów, zdobycie dużego kontraktu, wejście na nowy rynek, zmianę dostawcy, tempo produkcji i realną strukturę gospodarki. W epoce analityki masowej to jest złoto wywiadu gospodarczego.
Problem z Thalesem polega na tym, że Polska umieściła strategiczny punkt obserwacyjny swojej gospodarki w zasięgu koncernu należącego do francuskiego ekosystemu państwowo-zbrojeniowo-wywiadowczego. Ten koncern buduje systemy SIGINT dla francuskiego wojska, jest kontrolowany głosami przez francuski blok państwowo-przemysłowy, przejął Impervę wraz z technologiami WAF, a działa w państwie, które jawnie traktuje interesy gospodarcze i przemysłowe jako obszar swojej pracy wywiadowczej.
Jeżeli ktoś chce z tym polemizować, niech polemizuje z faktami: z akcjonariatem Thalesa, z programem CERES, z programem Archange, z przejęciem Impervy, z misją francuskiej wspólnoty wywiadowczej, z wypowiedziami byłego szefa DGSE i z amerykańskimi dokumentami o francuskim szpiegostwie gospodarczym. Tu nie trzeba teorii spiskowej. Wystarczy przeczytać dokumenty i połączyć kropki.
Polska jako jedyna na świecie oddała pełną mapę swojej gospodarki innemu państwu, oddała wprost te dane wywiadowi Francji. Ten wywiad w sposób zorganizowany wspiera przy użyciu tych danych własne firmy i własny przemysł. Przetwarzanie wszystkich polskich faktur to dla Thalesa ułamek promila ich mocy obliczeniowej. To jest w istocie całkowita wasalizacja Polski wobec Francji.
Jeśli ktoś interesuje się polityką, to nie musi uważnie analizować informacji, co robi polski rząd czy parlament, ale przede wszystkim powinien śledzić francuską scenę polityczną, bo to jest w istocie nasz suweren, który nami rządzi i może z nami zrobić, co chce. Dzięki KSeF Polska to prowincja Francji. W istocie prezydentem Polski jest Emmanuel Macron, a premierem Sébastien Lecornu. Znacie ich? Jeśli nie, to poznajcie, bo to są właściwi władcy Polski. Polacy nie mają wpływu na ich wybór — o tym decydują tylko Francuzi.
Grzegorz GPS Świderski
Hej @NaczelnaL a pamiętacie jak Wasza grupa zawodowa hejtowała osoby sceptyczne wobec szczepień przeciw covid?
Jak gorliwie popieraliście przymus, a część z Was zarabiała krocie na wyszczepianiu?
Jak nazywano "antymaseczkowców" kretynami, bandytami i medycznymi troglodytami (lek. med. Michał Sutkowski), pomimo metaanaliz wskazujących na ich nieskuteczność i skutki uboczne?
Jak apelowano o izolację i przetrzymywane w zakładach psychiatrycznych ludzi sprzeciwiających się sanitaryzmowi (Prof. Marian Zembala) i nazywano ich "agresywną dziczą" (prof. Krzysztof Simon)?
Nadal często lekceważycie rodziców, których dziecko doznało powikłań poszczepiennych i bezwzględnie hejtujecie rodziców obawiających się skutków ubocznych szczepień...
A teraz ubolewacie nad brakiem społecznego poparcia?
Szkoda tylko tych oddanych pacjentom, empatycznych lekarzy, którzy przez Was dostają rykoszetem
Źródła:
https://t.co/aXUtlZcpf8
https://t.co/C7advsiVun
Więcej hejtu ze strony środowiska lekarskiego w okresie covid: https://t.co/thv4OCc6I8
🚨 THEY TOLD YOU THE DATA CENTERS WERE FOR AI... BUT FOLLOW THE WATER
Something about this feels VERY wrong.
We're being told the biggest corporations on Earth are spending hundreds of billions of dollars building massive AI infrastructure because artificial intelligence needs more computing power.
That's the official explanation.
But while everyone is focused on AI, almost nobody is paying attention to what these facilities are consuming.
Water.
Enormous amounts of it.
At the same time we're being warned about droughts, shrinking reservoirs, water restrictions, and future shortages.
The explanation is simple:
The servers get hot.
The facilities need cooling.
The cooling requires water.
Case closed.
Except some people think AI is the perfect cover story.
While the public debates chatbots and robots, powerful institutions appear to be racing toward the one resource every human being needs to survive.
Not oil.
Not gold.
Not land.
Water.
You can live without social media.
You can live without artificial intelligence.
You can live without most of the technology being sold to you today.
You cannot live without water.
And if water really is becoming the most valuable resource on Earth, then whoever controls it could control everything that depends on it.
The official story is that this is an AI revolution.
The conspiracy theory is that AI is simply the headline while a much larger resource grab unfolds in plain sight.
What do they know about the future of water that the public doesn't?