Włamał się do magazynu SS, ukradł mundury, broń i luksusowy samochód komendanta obozu i przebrany za Niemca, wrzeszcząc na esesmanów kazał im otwierać szlaban.
To nie scenariusz hitu Netflixa, lecz najbardziej bezczelna ucieczka z fabryki śmierci.
Polak, który ośmieszył doszczętnie niemiecką machinę śmierci, a w nagrodę został skatowany przez czerwoną hołotę.
Jego życiorys to gotowy pomysł na hollywoodzki film.
Schwytany, katowany i więziony przez Niemców.
Przewieziony do Auschwitz.
Uczestnik apelu, podczas którego o. Maksymilian Kolbe ofiarował swe życie.
Kopany, bity i zmuszany do nieludzkiej pracy przez Niemców.
Brawurowo uciekł z obozu.
Bił się z Niemcami w AK.
Po wojnie bestialsko bity, katowany i więziony 7 lat przez czerwoną hołotę.
Po uwolnieniu został inżynierem.
3 X 1919 przyszedł na świat
KAZIMIERZ PIECHOWSKI.
Dziwnie Bóg dopuszcza nieraz, ale to się dzieje zawsze w tym celu, by się okazała w duszy cnota, albo – aby się wyrobiła. Na to są przykrości (Dz. 166).
W kwietniu 2004 r. Luciano Boschetto, 58-letni murarz z okolic Mediolanu, trafił do szpitala po ciężkim udarze.
Leżał sparaliżowany po lewej stronie ciała. W nocy z 20 na 21 kwietnia w otwartych drzwiach sali pojawiła się zakonnica w habicie.
Widział ją również inny pacjent. Podeszła do łóżka Luciana, powiedziała: „Nie bój się. Przyszłam do ciebie”, po czym położyła prawą dłoń na jego piersi i rzekła: „Przyszłam cię uzdrowić i cię uzdrowię.
Jedyna rzecz, o którą cię proszę, to żebyś przyszedł do mnie, jak będziesz już zdrowy”. Luciano poczuł silny ból i gorąco. Zakonnica pokazała na otwartej dłoni obraz małego kościoła z czerwonej cegły z czterema schodkami i powiedziała: „To jest mój dom. Dla ciebie jest zawsze otwarty”.
Następnego ranka lekarze byli wstrząśnięci – Luciano stał na korytarzu, całkowicie odzyskał ruch i czucie w sparaliżowanych kończynach. Wkrótce wrócił do pracy na budowie.
Po kilku miesiącach, oglądając zdjęcie św. Faustyny Kowalskiej, rozpoznał w niej tajemniczą zakonnicę. Zrozumiał, że „jej dom” to sanktuarium w Łagiewnikach i tam pojechał, wypełniając prośbę. To jedno z najbardziej spektakularnych uzdrowień za wstawiennictwem św. Faustyny, opisane w książce Ewy Czaczkowskiej „Cuda świętej Faustyny”
Nie będziesz sama, bo ja jestem z tobą zawsze i wszędzie; przy sercu moim nie bój się niczego (…) Czego się lękasz? Jeżeli jesteś ze mną, kto się ośmieli dotknąć ciebie? (Dz.797).
"Komentując Zwiastowanie, św. Piotr Chryzolog słusznie pisze: «Słyszeliście, że z niepojętą tajemnicą Bóg został umieszczony na Ziemi, a człowiek w Niebie. Słyszeliście, jak w niesłychany sposób Bóg i człowiek zostali zjednoczeni w jednym ciele»" #JanPawełII 22/12/81
Prokurator Andrzej Witkowski, prowadzący śledztwo w sprawie śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki, przedstawił hipotezę różniącą się od oficjalnej wersji z 1984 r. Twierdzi, że ksiądz nie zginął 19 października 1984 r., lecz około 25 października po brutalnych torturach w bunkrach w Kazuniu Polskim. Po porwaniu przez funkcjonariuszy SB (Chrostowski, Pietruszka, Pękala, Nowakowski), Popiełuszko miał być przekazany specjalnej grupie, prawdopodobnie z tzw. grupy „D” Departamentu IV MSW (przejęli go też ludzie mówiący po rosyjsku), specjalizującej się w zwalczaniu Kościoła. Próbowano zmusić go do współpracy, a po odmowie został zamordowany. Skatowane ciało wrzucono do Wisły w okolicach tamy we Włocławku. Hipoteza opiera się na nowych dowodach, między innymi zeznaniach świadków i analizie obrażeń. Sugeruje udział wyższych struktur SB, jednak nie została oficjalnie potwierdzona, a śledztwo Witkowskiego było wielokrotnie przerywane. Sprawa budzi kontrowersje i pozostaje niewyjaśniona.
Legendarna królowa polskiego
wywiadu.
Jedna z najpiękniejszych Polek II RP.
Znała 7 języków.
Torturowana przez Niemców,
nikogo nie wydała.
Więziona na Pawiaku i Majdanku.
Odbita z obozu.
Żołnierz NSZ i Związku
Jaszczurczego.
Jedna z najlepszych agentek
polskiego wywiadu
antyniemieckiego
i antykomunistycznego.
Żona perskiego księcia.
Modelka i alpinistka.
Śliczna i niezwykle odważna.
Zamordowana strzałem w tył głowy.
26 VII 1906 przyszła na świat
PPOR. IRENA IŁŁAKOWICZOWA.
Cześć Jej pamięci!
"Kazano jej odebrać życie noworodkom.
Ona spojrzała złu prosto w oczy i powiedziała: „Nie”.
Nazywała się Stanisława Leszczyńska.
Była polską położną z Łodzi. Kobietą wiary, sumienia i niezwykłej wewnętrznej siły. Gdy została aresztowana przez nazistów, miała 47 lat.
Jej „wina” była prosta: pomagała żydowskim rodzinom oraz członkom polskiego ruchu oporu.
17 kwietnia 1943 roku Stanisława trafiła do Auschwitz razem ze swoją córką Sylwią. Otrzymała numer obozowy 41335.
Wielu ludzi, którzy przybywali do tego miejsca, nie przeżywało długo.
Ale Stanisława miała umiejętność, której nawet w obozie śmierci potrzebowano. Była doświadczoną położną. Dlatego skierowano ją do baraku, w którym więźniarki rodziły dzieci.
To nie był szpital.
To była ciemność.
Zimno.
Głód.
Strach.
Drewniane prycze.
Kobiety wycieńczone do granic.
Prawie żadnych leków, czystej wody, narzędzi ani ciepła.
I właśnie tam, w miejscu stworzonym po to, by odbierać ludziom godność, Stanisława robiła to, do czego czuła się powołana: pomagała dzieciom przychodzić na świat.
Potem wydano jej rozkaz.
Nowo narodzone dzieci nie miały żyć.
Stanisława miała się podporządkować.
Ale odpowiedziała:
„Jestem położną. Przynoszę życie, nie odbieram go”.
W Auschwitz taka odmowa mogła oznaczać śmierć. Jeden rozkaz, jeden strzał, jedno uderzenie — i wszystko mogło się skończyć.
Ale ona się nie ugięła.
Przez prawie dwa lata przyjmowała porody w warunkach, których trudno sobie wyobrazić. Bez odpowiednich narzędzi. Bez sterylności. Bez bezpieczeństwa. Bez prawa do błędu.
Darła kawałki materiału, by podwiązywać pępowiny.
Używała tej wody, którą udało się znaleźć.
Wspierała kobiety rodzące w głodzie, lęku i całkowitej niepewności.
Szeptała im słowa, które pomagały przetrwać najtrudniejsze chwile.
Gdy matki o to prosiły, potajemnie chrzciła dzieci.
Gdy ogarniał je strach, prosiła, by myślały o czymś pięknym.
O przyszłości.
O dziecku.
O tym, że nawet w najciemniejszym miejscu człowiek nie może pozwolić odebrać sobie nadziei.
Według świadectw Stanisława pomogła przyjść na świat około trzem tysiącom dzieci w Auschwitz.
Większość z nich nie miała szans przeżyć z powodu zimna, głodu, chorób i okrucieństwa obozowej rzeczywistości. Tylko część przetrwała te nieludzkie warunki.
Ale jest fakt, który porusza do głębi:
pod jej opieką żadna matka nie zmarła podczas porodu.
Ani jedna.
W miejscu, gdzie każdego dnia próbowano odebrać życiu wartość, ona walczyła o każdą kobietę. O każdy oddech. O każde dziecko. O każdy ślad człowieczeństwa.
Jedna z ocalałych nazwała ją później swoim aniołem stróżem.
Trudno znaleźć trafniejsze słowa.
Po wyzwoleniu obozu w styczniu 1945 roku Stanisława i jej córka przeżyły i wróciły do Polski. Po wojnie nadal pracowała jako położna. Zostawiła też świadectwo tego, co widziała w Auschwitz, aby świat nigdy nie zapomniał i nikt nie mógł zaprzeczyć prawdzie.
Stanisława Leszczyńska zmarła 11 marca 1974 roku w wieku 77 lat.
Ale jej historia pozostała.
Przypomina nam, że nawet tam, gdzie zło wydaje się bezgraniczne, człowiek wciąż ma wybór.
Można milczeć.
Można się podporządkować.
Można powiedzieć: „Nie miałam wyboru”.
A można, nie mając nic poza własnymi rękami i sumieniem, stanąć po stronie życia.
Stanisława nie miała broni.
Nie miała władzy.
Nie miała ochrony.
Miała jednak serce, które nie zgodziło się na ciemność.
W miejscu stworzonym dla śmierci pomagała rodzić się życiu.
W miejscu, gdzie ludziom próbowano odebrać godność, ona przywracała człowieczeństwo.
Kazano jej złamać własne sumienie.
Ona powiedziała: „Nie”.
Nazywała się Stanisława Leszczyńska.
I jej imię zasługuje na pamięć. 🕯️
#StanisławaLeszczyńska #Historia #Człowieczeństwo #Pamięć #SiłaDucha"
za Kawa z mlekiem
Miłosierny Jezu, proszę Cię gorąco, daj światło rozumowi mojemu, abym mogła lepiej poznać Ciebie, który jesteś bytem nieskończonym, i abym mogła lepiej poznać siebie, która jestem nicością samą (Dz.376).
Bł. Prymas #Wyszyński: istnieje w świadomości Narodu polskiego tajemnicza moc miłości do Matki Chrystusowej, Pani Jasnogórskiej. Naród zawsze skupiał przy Niej wszystkie swoje nadzieje. Wszędzie, gdzie żyją Polacy jest z nimi i czuwa nad ich sercami #MatkaBożaz#JasnaGóra.