Ken Paxton, kandydat na senatora z Teksasu, przyłapany na wakacjach w Londynie, podczas 250 rocznicy niepodległości Ameryki. Ironiczne.
Paxton mający za sobą liczne kontrowersje (impeachment, nadużycia urzędu), został nagrany, jak spaceruje z kochanką.
W USA jest obecnie niezła teoria spiskowa dotycząca tego człowieka.
Mitch McConnell jest senatorem USA i do niedawna liderem Republikanów w tej izbie.
Problemy zdrowotne jednak zmusiły go do usunięcia się w cień, mimo, że senatorem pozostał.
Parę dni temu pojawiły się pogłoski, że miał zawał. Wg oficjalnych informacji "dochodzi do siebie" ale plotki głoszą, że jest w stanie śmierci klinicznej.
I jest to trzymane w tajemnicy, a on utrzymywany przy życiu z jednego powodu.
W listopadzie w USA odbędą się wybory. McConnell i tak kończy kadencję, więc Kentucky będzie wybierać jego następcę. To bardzo konserwatywny stan, dlatego w normalnym scenariuszu faworytem byłby oficjalny kandydat Republikanów.
Ale kluczowa jest data 3 sierpnia.
Jeśli McConnell umrze lub zostanie uznany za niezdolnego do sprawowania funkcji po tej dacie, jego następca zostanie wyłoniony w ramach listopadowych wyborów. Jeśli jednak powstałby przed 3 sierpnia, zostaną uruchomione specjalne wybory na jego miejsce.
I tu zaczyna się właściwe kino.
W takich wyborach nie działałby klasyczny mechanizm partyjnych prawyborów, czyli „primaries”, w których partia wybiera jednego oficjalnego kandydata. To oznacza, że na prawicy mogłoby pojawić się więcej niż jedno nazwisko - i konserwatywny elektorat mógłby się rozbić.
A w tle jest Thomas Massie.
Massie to republikański polityk z Kentucky, który mocno podpadł Donaldowi Trumpowi. Między innymi dlatego, że domagał się ujawnienia akt Epsteina. Trump i jego środowisko postanowili więc zrobić z jego prawyborów pokaz siły. Kampania przeciwko Massiemu była jedną z najdroższych w historii wyborów do Izby Reprezentantów - wydano dziesiątki milionów dolarów.
Massie przegrał. Ale gdyby doszło do specjalnych wyborów do Senatu, mógłby spróbować wrócić do gry jako dodatkowy kandydat po prawej stronie.
A to mogłoby rozbić republikańskie głosy i w ekstremalnym scenariuszu otworzyć drogę Demokratom do zwycięstwa w stanie, który normalnie powinni przegrać.
Więc ludzie Trumpa robią wszystko, by do tego nie dopuścić.
Pikanterii dodaje fakt, że żona McConnella, chinka, wyjechała nagle z kraju 3 dni po jego hospitalizacji, przez co potencjalnie nie może się podpisać się pod wnioskiem o odstąpienie od uporczywej terapii i odpięcie od maszyn podtrzymujących funkcje życiowe...
Jeśli to się potwierdzi, to może powstać z tego niezły film.
‼️Tak wyglądało robienie kampanii wyborczej w czasach @pisorgpl ‼️
🔴Najpierw polecenie do @Porty_Lotnicze : kupić torby medyczne dla straży pożarnej.
🔴Oficjalny wniosek zakupowy: pomoc dla walczącej Ukrainy.
‼️Na Ukrainę torby nigdy nie trafiły‼️
‼️Z PPL wziął je bowiem asystent ówczesnego pełnomocnika ds #CPK @mhorala . Potwierdzają to odpowiedzi spółki i dokumenty, do których dotarłem.
Podczas kampanii w 2023 roku Horala rozdawał sprzęt jednostkom OSP w swoim okręgu wyborczym.
Poseł, wtedy pełnomocnik ds. #CPK przyznaje, że torby dostał z PPL ale nie jest w stanie sobie przypomnieć, albo nie chce sobie przypomnieć w jakich okolicznościach.
@donaldtusk@KPRM_CIR@PortPolska_info@MI_GOV_PL@Obywatelska_KO@nowePSL@__Lewica@CentrumPolskaEu@PL_2050@KONFEDERACJA_
Link do mojego tekstu w @Salon24pl komentarzu‼️
Przebadano czereśnie kupione w: Lidlu, Biedronce i na warszawskim bazarze. W dwóch pierwszych przypadkach były to owoce z Hiszpanii i Grecji. Czereśnie z bazaru pochodziły od polskiego rolnika sprzedawane jako "nie pryskane".
Najwięcej pestycydów – aż 8 – wykryto w czereśniach z ... Polski, sprzedawanych na bazarze jako „niepryskane”.🥳
Badacze znaleźli w nich m. in. ometoat – środek silnie toksyczny, uznawany przez EFSA za potencjalnie rakotwórczy, neurotoksyczny i zaburzający gospodarkę hormonalną. Stosowanie ometoatu jest nielegalne w UE od wielu lat.
Dla porównania, w hiszpańskich czereśniach z Lidla i greckich z Biedronki wykryto maksymalnie dwa pestycydy – dopuszczone do stosowania i w śladowych ilościach, znacznie poniżej dopuszczalnych limitów.
Pasmo sukcesów Słowika i Jadczaka.
Pokłosiem tekstu Słowika jest ujawnienie, że szpital wysyłał stażystów do domu babci Czarnka, a dzięki Jadczakowi wiemy, że neurochirurgów po 26 tys. za godzinę firmował współpracownik Morawieckiego, członek komitetu poparcia Kaczyńskiego.🤡
A nie mówiłem?
Z Instytutem Neurochirurgii SPINE, który wypłacał neurochirurgom miliony monet, powiązany jest prominentny pisowiec, współpracownik najpierw Kornela, później Mateusza Morawieckiego, były członek Rady Nadzorczej spółki Srebrna oraz komitetu poparcia J. Kaczyńskiego.
Trump on Balogun: "I saw the play, and I'm a person that loves sports ... that wasn't a foul. That wasn't even an infraction ... this referee, who is a little bit suspect if you check his past. He made a call that nobody could believe ... he's our best player, or one of our best players. And he gave him a red card. I didn't know what that meant ... yes, I asked for a review by FIFA."
Dla porządku @RafalBochenek . Pan Emil Jędrzejewski NIE JEST sygnalistą chronionym ustawą. Choć w mediach tak się go nazywa.
1️⃣ Brak formalnej ścieżki: Zamiast oficjalnego zgłoszenia do urzędów, wysłał prywatną wiadomość na WhatsAppie do Trzaskowskiego. Ustawa tego nie uznaje.
2️⃣ Złamanie procedury: Pójście prosto do mediów (Kanał Zero) bez wcześniejszego wyczerpania oficjalnej ścieżki jest chronione tylko przy nagłym zagrożeniu życia. Tu opisano sprawy z przeszłości.
3️⃣ Kontekst finansowy: Odrębny, wielomilionowy spór ze szpitalem ułatwia podważenie „dobrej wiary” (wymóg ustawy).
„ Rosja oskarża USA o niewywiązanie się z umów osiągniętych na Alasce.”
Rubio: „Nie było żadnego porozumienia na Alasce. Została złożona propozycja na Alasce, ale nie było żadnego porozumienia na Alasce.”
Podejrzewam, że na Alasce zawarto brudną umowę. Ale żadna ze stron nie mogła jej zrealizować: Trump nie mógł zmusić Ukrainy do kapitulacji, a Putin nie mógł odnieść zwycięstwa na polu bitwy
Stanowski wiedział, co robi, zabierając na pokład Słowika. Wiedział, że ten ma w środowisku dziennikarskim dobrą opinię i dobrych kumpli, ma kto za nim stanąć niezależnie od okoliczności. Tekst Słowika od początku zawierał czerwone flagi, wzorowo wpisując się w stereotyp eltarnej, zepsutej PO, korzystającej z przywilejów władzy. Cudownie wystawiona piłka prawicowym nihilistom, którzy, jak należało się spodziewać, natychmiast rozpętali wokół sprawy dziką kampanię nienawiści. I to akurat nie jest żadnym zaskoczeniem, to środowisko jest moralnie upadłe, na trupach robili politykę od lat i łatwo z tego nie zrezygnują. Dziwić mogłoby jedynie to, jak gładko w narrację o saloniku VIP weszły inne, nie kojarzone z prawicowymi degenaratami media. Od razu uruchomiły się mechanizmy znane sprzed 2015 roku, kiedy na słowo "afera" TVN i s-ka dostawały małpiego rozumu i tyodniami mieliły tematy o ciężarze gatunkowym zegarka Nowaka. Media poczuły krew i nawet fakt, że publicystyczny wykwit autora tekstu nie znalazł jakiegokolwiek potwierdzenia w faktach, a sam autor nie potrafił i nie chciał go porzeć dowodami, niczego nie zmienił. Niepoparty niczym, poza słowami w patostreamerskim programie zarzut mordowania pacjentów szpitala praktycznie "zabił" wiarygodność sygnalisty, który jak się okazało, jest postacią, która sama mogłaby być bohaterem kilku afer, co nie przeszkodziło autorowi tekstu kierować zarzutów i żadąń dymisji pod adresem prezydenta Warszawy, a mediom głównego nurtu debatować nt. rzekomej afery, jak gdyby fakty przestały się w tej sprawie zupełnie liczyć.
Tak, drodzy dziennikarze, my jesteśmy nieobiektywni i mamy do tego prawo. Obiektywne relacjonowanie rzeczywistości to wasz obowiazek, ale nie wywiązujecie się z niego tylko dlatego, że opisujecie afery obecnej władzy, które sami sobie wymyśliliście, a następnie otaczacie autora nieuczciwego tekstu kordonem bezpieczeństwa, wbijacie w środek kręgu flagę z napisem "wolność mediów" i bronicie czegoś nie do obrony w imię solidarności zawodowej. Te histeryczne gesty zachowajcie na później, gdy faktyczni beneficjenci waszych solidarnych wysiłków by osłabić wiarygodność polskich mediów zdobędą upragnioną władzę i wreszcie zrobią to, na co nie mieli kiedyś odwagi, a co zapowiedziała wtedy posłanka Pawłowicz. Będziemy te interesujace wydarzenia obserwowali z bezpiecznej odległości. Solidarnie.
Gość opowiada jakieś niestworzone historie o zabijaniu pacjentów, teraz ogłasza, że już nic więcej nie powie. Za chwilę oczywiście zajmie się nim prokuratura, bo musi, dziennikarze go prześwietlą od a do z i prawaki będą wrzeszczeć, że to skandal i zastraszanie świadka. Klasyka.
Muszę wszystkich bardzo przeprosić. Wprowadziłem dziś państwa niechcący w błąd. Pan red Słowik za rządów PIS otrzymał nie 2, jak powiedziałem a 3 nagrody od prezesa NBP Glapińskiego.W 2017, 2019 i 2022r. Przepraszam też redaktora, nie doceniłem umiejętności zdobywania serca Glapy
Kilka słów o panu Patryku, o którym staram się zapomnieć od momentu, gdy zaczął robić u Stanowskiego. Złamałem się, bo to co wyrabia tutaj pan Patryk od kilku dni wymaga kilka słów komentarza.
Pan Patryk opisał chory system, w którym młody lekarz zarobił w rok pieniądze, które inni zarabiają przez 20 lat lub więcej. Opisał (nie wiem czy udowodnił), że politycy partii rządzącej mogli korzystać ze szpitala bez kolejki. To oburzające informacje, które dobrze, że ujrzały światło dzienne.
Tyle że pan Patryk postanowił rozpisać aferę którą ujawnił na wiele dni. Chciał dozować informacje patrząc jak rządzący się pocą. Pisał tutaj zaczepne posty, sugerujące, że może ujawnić i zatopić konkretne osoby, zaczął insynuować. Zaczął polityczną grę z partią rządzącą, chcąc być bohaterem, który zatopi prezydenta Wawy i rząd. Problem tylko w tym, że ta ciągniona technologia robienia pieniędzy na ujawnionej aferze, posiadała jeden istotny mankament. Źródłem wiedzy pana Patryka nie była krystaliczna postać, która wbrew rządzącym postanowiła ukręcić bulwersujący system. Okazuje się, że źródło to osoba politycznie związana z politykami PiS, która również zarabiała potężne pieniądze na tym systemie. To osoba będąca w konflikcie sądowym ze szpitalem, a tym samym z prezydentem Warszawy. Jest to ewidentny konflikt interesów. Okazuje się, że źródło zamieszane było w fałszywy dyplom Roberta Lewandowskiego, oraz jest osobą dobrze znaną szefowi pana Patryka. Następny konflikt interesów. Dowiadujemy się, że pracując w armii za czasów pana Błaszczaka nie musiał przychodzić do pracy.
Te wszystkie informacje powinny znaleźć się w pierwszym tekście pana Patryka. Bo to jednak ważne informacje pokazujące szerszy kontekst. Czy umniejszałyby skandal z 1.6 mln zł dla lekarza udzielającego się w KO? Oczywiście że nie.
Ostatnią sprawą, która jest dla mnie trudna do oceny, to fakt iż pan Patryk wszedł w posiadanie kart choroby pacjentów. Ile było dramatu, gdy Czuchnowski podał, że Cenckiewicz leczy się psychiatrycznie? Pan Patryk nie podał, ale na X insynuuje i cieszy się się z faktu, iż posiada takie informacje. W tym czasie politycy PiS biegają już z tablicami polityków KO sugerując, że to oni czerpali korzyści z specjalnego systemu omijającego kolejki w szpitalu. Jeden dureń z PiS oczywiście przesadził i zapakował na tą tablicę posłankę, która leczy się onkologicznie i nie korzystała z specjalnego traktowania. Tylko że tak wygląda zaproponowany przez pana Patryka system. Wiem, ale nie powiem co wiem. Przekażę to prokuraturze. A za tablice PiSowców nie odpowiadam. A że przekaz i twarze idą w świat? To nie moja wina. Pan Patryk robi polowanie z nagonką na wielbłąda. Nie dość że i ludzi robi się wielbłądy, to jeszcze się na nich poluje.
Czy to jest dziennikarstwo? Według mnie nie. To taka trochę mieszanka biznesu, polityki i publicystyki. To następny milowy krok do upadku tego zawodu w Polsce.
@PatrykSlowik Ale to Pan deklaruje pomoc prokuraturze odnalezienie informacji na temat świadczeń medycznych " w gąszczu dokumentów" czyli ma pan do nich dostęp? Ktoś złamał prawo udostępniając panu te informacje no chyba, że pan jest lekarzem ?