Niedługo majówka... już zaczynają się grille, a ja mam wrażenie, że wśród wielu z nas drzemie cichy masochizm😭 połączony z brakiem elementarnej edukacji na temat alkoholu.
Do gabinetu zgłaszają się często pacjenci, których ogólny stan zdrowia jest dramatyczny z uwagi na wypijany alkohol.
I nie mówię tu o osobach, które codziennie zapijają się do nieprzytomności i później lądują na SOR, gdzie czasem można je uratować, choć często jest to tylko odroczeniem wyroku, który już zapadł.
Mówię o wszystkich, którzy regularnie spożywają alkohol - nawet w umiarkowanych ilościach, ale bardzo regularnie.
Rozmawiając z Pacjentami w gabinecie podczas wywiadu zadaję pytanie o spożywany alkohol. I bardzo często słyszę odpowiedź, że "nie piję", "piję okazyjnie", "praktycznie nie piję"...
I nagle okazuje się, że Pacjent, który mówi "nie piję" - codziennie pije 2-3 butelki piwa ("no pani doktor - przecież piwo to nie alkohol")
Pacjent, który "pije okazyjnie" okazuje się te "okazje" mieć co weekend, podczas którego potrafi wypić 2-3 butelki whisky
Pacjent "piję okazyjnie" sięga rano po "małpki" a wieczorami ma te "okazje" kilka razy w tygodniu ze znajomymi.
I dodatkowo grupa Pacjentek i Pacjentów pijących wino. Codziennie. 2-3 lampki. Czasem butelka, czasem dwie. Ale przecież to tylko wino - ono nie uzależnia.
Może to będzie dalej wołanie na puszczę, ale zaznaczam:
Alkohol to cichy zabójca tkwiący w naszym społeczeństwie; jego związek z rozwojem nowotworów jest niezaprzeczalny i alarmujący.
Badania naukowe jednoznacznie wskazują, że regularne spożywanie alkoholu, nawet w umiarkowanych ilościach, może prowadzić do zwiększonego ryzyka raka piersi u kobiet, gdzie każda kolejna lampka wina czy piwa podnosi ryzyko zachorowania, tworząc niewidzialną, lecz bardzo realną pułapkę dla zdrowia.
U mężczyzn, alkohol jest jak powolny cichy zabójca, który potajemnie atakuje wątrobę, prowadząc do marskości, a w konsekwencji do raka wątroby, jednego z najbardziej śmiertelnych nowotworów.
Każdy łyk alkoholu, to krok w stronę raka przełyku, gdzie uszkodzenia spowodowane przez alkohol otwierają drzwi dla zabójczych komórek nowotworowych, znacznie zwiększając ryzyko tej choroby.
Nie można też ignorować wpływu alkoholu na raka jamy ustnej i gardła, szczególnie u osób, które również palą tytoń – to jak podwójna dawka toksyn atakujących delikatne tkanki naszego ciała. Co więcej, alkohol działa jak trojański koń w przypadku raka jelita grubego i odbytu, często bagatelizowany, a jednak skutecznie podsycający rozwój nowotworów w ukryciu, pozbawiając cenne życie niczego nieświadomych osób.
Trzeba obalić mit o „bezpiecznym” spożywaniu alkoholu – każda dawka ... podkreślam każda dawka ... jest ryzykiem, a ignorowanie tego faktu może nas drogo kosztować.
W obliczu tych faktów, wybór zdrowego stylu życia i świadome unikanie alkoholu jest nie tyle kwestią osobistego wyboru, ile zdroworozsądkową koniecznością, jeśli chcemy chronić siebie i dbać o swoich bliskich.
Pomyśl na teleturniej. Rodzina górali zamienia się na miesiąc miejscami z rodziną właścicieli smażalni w Kołobrzegu. Wygrywa ta, której uda się zedrzeć z turystów więcej kasy.
.@IwonaArent z PiS-u tłumaczyła, że jej syn wcale nie pobił dziewczyny, lecz jedynie ją opluł i poszarpał za włosy. Tak wyglądało to oplucie i szarpanie za włosy:
Kiedy ludzie zrozumieją, że na studiach można pracować, a PRZYWILEJ w postaci studiowania i brak potrzeby pracy przy tym nie każdy ma. Tak samo jest w życiu po studiach, nie zawsze masz dobrze, nie zawsze ktoś Cię prowadzi za rączkę. Trzeba dorosnąć
studenci mają przejebane bo albo nie mają w ogóle życia i siedzą na uczelni pon-pt a potem zapierdalają w pracy
albo chwytając się stypendiów socjalnych które i tak ledwo starczają na miesiąc
więc albo jesteś bogaty albo nie studiujesz XD
Obv było obrażanie sie, jak prałam swoje rzeczy osobno, a jego osobno. Przepraszam slonko, ale nie wypiore swoich ubran z majtami ujebanymi gownem, bo mnie to brzydzi w chuj
W końcu stałam sie prawdziwą kobietą wyprowadzając sie od niego