Połączenie Czech, Polski i Słowacji w 1 państwo byłoby geopolitycznym majstersztykiem. To państwo od razu weszłoby do światowej 1 ligi. Silna nowoczesna armia, kwitnąca gospodarka, potężna historia i kultura. Samo to zdumiewające połączenie dałoby mocnego kopa temu krajowi
🇺🇦🇷🇺🇵🇱
Moskwa nakłada polskie napisy na własne filmy przedstawiających pijanych pasażerów rosyjskiej komunikacji publicznej i rozpowszechnia je jako materiały rzekomo przedstawiające Ukraińców mieszkających w Polsce.
Šilčiausi linkėjimai Lietuvos tautai su Valstybės diena.
Prieš mums tampant viena valstybe, abi pusės buvo iki alkūnių įsmirdėjusios savo būsimų bendrapiliečių krauju. Vis dėlto sukūrėme didžiausią demokratinę valstybę Europoje.
Gerbiame savo skirtumus ir pagerbiame mūsų šlovingą bendrą istoriją, įskaitant Kremliaus ir Maskvos užėmimą 1610 m.
Su gimtadieniu, kolegos lietuviai!
Jestem pod wrażeniem jak Ukraina to zajebiście spierdoliła. Przyznam, że ja z 2022/23 w życiu by w to nie uwierzył.
Mieli do zrobienia najprostszą rzecz na świecie.
Dostali od Polski pomoc idącą w dziesiątki miliardów pln. Dostali nowe otwarcie w polsko-ukraińskich relacjach. Zyskali sojusznika, na którym mogli oprzeć reformy i swoją drogę do (jakiejś formy relacji z) UE i NATO.
I co Polacy za to chcieli? Przejąć ropę, gaz i metale? Lol, nie. To może chcieli dostać Lwów? Nie no, co ty. To może zażądaliśmy sprzedania nam swoich banków, zakładów wydobywczych i największych sieci handlowych? Nie no, gdzie. My tak nigdy.
Głupi Polacy wymyślili sobie, że będzie wszystko git jak Prezydent powie "no sorry, bracia Polacy, głupio wyszło, przepraszamy." Potem klęknie, uroni łzę (w końcu aktor) i zezwoli na masowe ekshumacje, a potem postawi się jakieś polskie cmentarze i trochę pomników. Dzięki, nara, odbębnione. Jak wizyta u nielubianej ciotki.
Nie wiem czy jest w historii ludzkości lepszy deal. Kilkadziesiąt miliardów pln w zamian za totalnie darmowy i symboliczny gest, kosztujący kompletnie nic. Nawet mógłby płotem płakać ze śmiechu jacy byliśmy durni, albo wyrzygać się z obrzydzenia jak to się "poniżył" przed Polakami.
Ba, po wojnie mogli wykorzystać to, że dysproporcje między Polską, a Ukrainą, są mniejsze niż między Ukrainą i Niemcami i zyskać dużo więcej w dwustronnych relacjach niż kiedykolwiek uzyskają od Niemców.
To nie. Wymyślili sobie, że wkurwią 80% Polaków wierząc, że to przyniesie im jakąkolwiek długofalową korzyść i wyjebali do kosza wszystko co zyskali przez 4 lata.
Mój X zalewają płacze ze wschodu, że jesteśmy, lol, prorosyjscy. Trzymając się tej narracji to najbardziej prorosyjski jest w tym wszystkim Zełenski.
Jaki problem z Banderą, historią Ukraińskiej Powstańczej Armii i decyzją Zełeńskiego o nazwaniu jednostki wojskowej mianem UPA, mają Polacy?
Postanowiłem opowiedzieć tę historię dosyć szeroko i mam nadzieję, że automatyczne tłumaczenie tekstu, które mamy dzięki @elonmusk, pozwoli przeczytać go nie tylko Polakom ale również Ukraińcom, jak i być może użytkownikom innych języków. Zapraszam na dłuższy🧵
ZANIM DOSZŁO DO LUDOBÓJSTWA - lata 1918-1939
W 1918 roku, po 123 latach obcej okupacji, odrodziło się państwo polskie. Polacy zamieszkiwali wówczas, w zwartych lub rozproszonych grupach, na ogromnym obszarze Europy Wschodniej, obejmującym sporą część terytoriów dzisiejszej Ukrainy, Białorusi oraz Litwy, a nawet Łotwy. Po dziś dzień (2026) państwa te zamieszkują mniej lub bardziej liczne grupy Polaków, którzy żyją tam od setek lat. W latach 1918-1939 odrodzone państwo polskie zamieszkiwały liczne mniejszości narodowe. Wsród nich było około 10% Żydów i aż 14% Ukraińców. Polacy stanowili około 70% mieszkańców własnego państwa.
Ukraiński nacjonalizm lat 1918-1939 wyrósł z klęski prób stworzenia własnego państwa po I wojnie światowej i wojny polsko-ukraińskiej o Małopolskę Wschodnią. Dla wielu ukraińskich działaczy porażka z lat 1918-1921 stała się dowodem, że zawiodły umiarkowanie, kompromis i parlamentarna polityka. W Galicji, na Wołyniu i innych regionach II RP zaczęło narastać przekonanie, że tylko zdyscyplinowany, elitarny i gotowy do przemocy ruch zdoła doprowadzić do niepodległości. Z tego klimatu wyrosły najpierw Ukraińska Organizacja Wojskowa, a potem, od 1929 roku, Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów.
Kluczowy wpływ na doktrynę polityczną wywarła doktryna Dmytra Doncowa, zwykle opisywana jako integralny nacjonalizm. Doncow odrzucał demokratyczny pluralizm i humanitaryzm, a w ich miejsce stawiał wolę, fanatyzm, ekspansję i przemoc polityczną. Szczególnie jaskrawe są sformułowania z jego pracy: „każda nowa idea jest nietolerancyjna”, wielka idea narodowa ma być „nieprzejednana, bezkompromisowa, fanatyczna i ‘amoralna’”, a naród lub wielka idea „musi przypisać ogromną rolę w życiu narodów przemocy”.
Polsko-ukraiński konflikt na Kresach w latach 1918-1939 miał charakter zarazem narodowy, społeczny i państwowy. Zaczął się jako otwarta wojna o terytorium i władzę, zwłaszcza o Galicję Wschodnią i Lwów, a po ustaleniu granic przeszedł w długotrwały konflikt między państwem polskim a znaczną częścią ukraińskiej społeczności. Dla Polaków chodziło o utrzymanie integralności państwa i kontroli nad spornymi ziemiami; dla wielu Ukraińców było to doświadczenie przegranej państwowości, marginalizacji politycznej i presji asymilacyjnej. Napięcia wzmacniały spory o szkolnictwo, język, cerkiew, ziemię, administrację i reprezentację polityczną.
Państwo polskie prowadziło wobec Ukraińców politykę czasami niespójną, chwilami twardą i represyjną, czego symbolem stała się pacyfikacja Małopolski Wschodniej w 1930 roku. Z drugiej strony radykalny, ukraiński nurt nacjonalistyczny odrzucał drogę legalną i świadomie eskalował przemoc. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów traktowała terror jako narzędzie wychowania narodu i destabilizacji państwa: chciała uderzać nie tylko w polskich urzędników, lecz także w Ukraińców skłonnych do kompromisu, by zniszczyć umiarkowane przywództwo i spolaryzować społeczeństwo.
Tę logikę dobrze oddaje "Dekalog ukraińskiego nacjonalisty", autorstwa Stepana Łenkawskiego, ogłoszony w 1929 roku; jego kanoniczne brzmienie znamy też z późniejszej broszury Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Najbardziej jaskrawe punkty to: „Zdobędziesz państwo ukraińskie albo zginiesz w walce o nie”, „Nienawiścią i bezwzględną walką będziesz przyjmować wrogów twego narodu” oraz „Nie zawahasz się wykonać najniebezpieczniejszego czynu, kiedy tego wymaga dobro sprawy”.
Ważnym tłem tego konfliktu były stosunki narodowościowe na ziemiach południowo-wschodnich II Rzeczpospolitej Polskiej. W województwie wołyńskim ludność ukraińska i ruska stanowiła około 68,4%, polska 16,6%, a żydowska według kryterium językowego około 9,9%. W województwie stanisławowskim było to odpowiednio 68,8%, 22,4% i 7,4%. W województwie tarnopolskim proporcje były bardziej wyrównane: około 49,3% ludności posługiwało się językiem polskim, 45,5% ukraińskim lub ruskim, a 4,9% jidysz lub hebrajskim. W województwie lwowskim jako całości przeważała ludność polskojęzyczna, około 57,7%, wobec 34,1% ukraińsko- i ruskojęzycznej oraz 7,5% jidysz i hebrajskiego (spis 1931).
Równie istotny jest podział między miastem a wsią. Na wsi, zwłaszcza w Galicji Wschodniej i na Wołyniu, silna była przewaga ludności ukraińskiej, natomiast najważniejsze miasta miały charakter mieszany, najczęściej polsko-żydowski z istotną, lecz mniejszą obecnością ukraińską. Lwów był miastem przede wszystkim polsko-żydowskim: w 1931 roku 63,48% mieszkańców podało język polski jako ojczysty, 24,12% jidysz lub hebrajski, a około 11% ukraiński lub ruski. W Stanisławowie (dzisiaj Iwano-Frankiwsk) według danych spisowych około 41,4% mieszkańców stanowili Żydzi, 37,2% Polacy i 18,6% Ukraińcy. W Tarnopolu ludność żydowska stanowiła 39,3% mieszkańców, podobnej wielkości społeczność tworzyli Polacy a mniej niż 20% - Ukraińcy i Rusini. Na Wołyniu także widoczna była różnica między prowincją a miastami: Łuck miał około 48,5% ludności żydowskiej, choć całe województwo było wyraźnie zdominowane przez ludność ukraińską z występującymi, często wyspowo, polskimi wsiami i dworami.
Oczywiście, strona ukraińska będzie przytaczała w tym kontekście, w odpowiedzi, historyczny rachunek krzywd. Polsko-ukraińskie walki o Lwów w latach 1918-19, niektóre przejawy przymusowej polonizacji czy ograniczania ukraińskich aspiracji narodowych. Konflikt był oczywisty i nierozwiązywalny. Miliony Polaków oraz Ukraińców zamieszkiwały wspólnie olbrzymi obszar południowo-wschodniej Polski. Z drugiej strony warto podkreślić, że Ukraińcy zamieszkujący Polskę mieli i tak dużo więcej "szczęścia" niż ci, którzy pozostali po drugiej stronie granicy, w Związku Sowieckim. Ukraina sowiecka została bowiem poddana nie tylko komunizmowi, kolektywizacji i masowej eksterminacji elit, w tym cerkwi. Ukraina sowiecka została poddana olbrzymiemu planowemu ludobójstwu, hołodomorowi, który pochłonął miliony ofiar.
Ukraińcy w Polsce w latach 1918-1939 nie mieli lekko i nikt rozsądny nie będzie temu przeczył. Niemniej, państwo polskie nigdy nie prowadziło ich zaplanowanej eksterminacji. Państwo polskie umożliwiało też, mimo ograniczeń, funkcjonowanie wielu ukraińskich szkół, organizacji, instytucji. Mimo to, już na wiele lat przed wybuchem II wojny światowej, Polska musiała zmierzyć się z zaplanowaną i systematycznie organizowaną, ukraińską działalnością terrorystyczną.
W II Rzeczypospolitej Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów prowadziła działalność terrorystyczną i sabotażową. Jej członkowie organizowali podpalenia, napady na banki, poczty i ambulanse pocztowe, a także zamachy na przedstawicieli państwa polskiego oraz na Ukraińców uznanych za zdrajców lub ugodowców. Do najbardziej znanych należały zabójstwa Tadeusza Hołówki w 1931 roku, Iwana Babija i ministra Bronisława Pierackiego w 1934 roku; planowano też zamach na wojewodę Henryka Józewskiego. Celem tych akcji było jednocześnie osłabienie Polski, radykalizacja własnego społeczeństwa i pokazanie, że legalna polityka ukraińska jest bezsilna.
Warto to podkreślić - poseł Tadeusz Hołówko był jednym z najważniejszych polskich rzeczników porozumienia polsko-ukraińskiego i właśnie dlatego stał się dla Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów celem szczególnie niewygodnym. Został zamordowany 29 sierpnia 1931 roku w Truskawcu. Minister Bronisław Pieracki, zamordowany 15 czerwca 1934 roku, również nie był wyłącznie symbolem represji; zamach na ministra miał także storpedować możliwość porozumienia z umiarkowaną częścią społeczeństwa ukraińskiego. Z kolei po stronie ukraińskiej wyjątkowo wymowne było zabójstwo Iwana Babija, dyrektora ukraińskiego gimnazjum we Lwowie, krytyka skrajnego nacjonalizmu i człowieka związanego z legalną, umiarkowaną działalnością społeczną. Został zamordowany w 1934 roku. To pokazuje bardzo jasno, że terror Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów był wymierzony nie tylko w Polaków, ale także w samych Ukraińców, jeśli tylko uznano ich za przeszkodę dla rewolucyjnej linii ruchu.
W tym samym kontekście trzeba wspomnieć o procesie Stepana Bandery. Jako przywódca krajowych struktur Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów należał on do głównych organizatorów akcji terrorystycznych. W procesie dotyczącym zabójstwa Bronisława Pierackiego, toczącym się w Warszawie od 18 listopada 1935 roku do 13 stycznia 1936 roku, Bandera został skazany na karę śmierci, zamienioną następnie na dożywotnie więzienie. Sam proces miał duże znaczenie polityczne, bo ujawnił skalę konspiracji, jej strukturę i rolę Bandery w kierowaniu terrorem.
Do 1939 roku ukraiński nacjonalizm w jego radykalnej, ounowskiej postaci był już więc nie tylko ideą niepodległościową, ale także rewolucyjną doktryną politycznej przemocy. Łączył pogardę dla kompromisu, etos fanatycznego poświęcenia i akceptację terroru jako narzędzia dziejowego działania. To właśnie ten splot idei Doncowa, dekalogu Łenkawskiego i praktyki Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów ukształtował najbardziej skrajną postać ukraińskiego nacjonalizmu u schyłku II Rzeczypospolitej.
<Mychajło Kołodziński pisał np. w ukończonej w 1938 r. "Wojennej doktrynie ukraińskich nacjonalistów", że podczas powstania nacjonalistycznego nadarzy się okazja, aby „wymieść do ostatniej nogi element polski na ziemiach zachodnioukraińskich”.
Polacy stawiający opór mieli zostać zniszczeni w walce, a pozostali sterroryzowani i wypędzeni za Wisłę. Kołodziński na tym nie poprzestawał. Oprócz fizycznej eliminacji wrogiej ludności, apelował o niszczenie śladów wrogiego panowania, które ucieleśniał obraz „polskiego dworu”>
1/4
@front_ukrainian Standing strongly with Ukrainian people and its brave Warriors, however fuck their nasty corrupted and nazi praising government and politicians.
Co się stało, że tak wielu Polaków jest chorobliwymi frankofobami?
Co nie pojawia się wątek francuski, historyczny, wkładu w kulturę, niezaprzeczalnych sukcesów militarnych, to zawsze te same śpiewki o zdradzie, tchórzostwie, etc.
Te prymitywne komusze poglądy aż klują w oczy.
27 maja 2026 – VSquare (we współpracy z OCCRP i Delfi Estonia) opublikował bardzo szczegółowy materiał oparty na nowym wycieku wewnętrznych dokumentów i czatów z rosyjskiej Social Design Agency (SDA) oraz Administracji Prezydenta Federacji Rosyjskiej. Artykuł opisuje, jak Kreml planował i realizował serię operacji pod fałszywą flagą, nazywanych wewnętrznie „cognitive strikes” (uderzenia poznawcze). Celem było pogłębianie podziałów społecznych w Europie, destabilizacja rządów (szczególnie Macrona), osłabianie spójności UE i NATO oraz utrzymanie wizerunku Rosji jako globalnego gracza, który „aktywnie wpływa na wydarzenia na całym świecie”.Kluczowe operacje z wycieku:
„Operation Pig’s Head” (wrzesień 2025): Atak na 9 meczetów i centrów kultury islamskiej w Paryżu i okolicach. Zakrwawione, odcięte świńskie głowy z napisem „Macron”. Operację wykonali Serbowie (później skazani w Serbii), którzy przyjechali, zrobili rekonesans, zostawili głowy i wyjechali. Wewnętrzny raport zawiera zdjęcia przygotowanych głów + listę mediów, które o tym pisały (z dumą: „szerokie coverage”).
„Green Synagogues”: Zalanie zieloną farbą synagog i Muzeum Holokaustu w Paryżu + plastikowe szkielety pod Bramą Brandenburską w Berlinie. Cel: wzniecenie konfliktu Żydzi–Muzułmanie i oskarżenie władz Francji o bezsilność wobec „islamskiego antysemityzmu”.
Inne akcje: wypełnianie rur wydechowych pianką w Niemczech z naklejkami „Be greener!”, plany dewastacji pomnika de Gaulle’a „w imieniu ukraińskich nacjonalistów” (sprawcy mieli wierzyć, że działają na zlecenie fundacji Ołeny Zełenskiej) i wiele więcej.
Dodatkowo: kampanie dezinformacyjne (willa Pashinyana, apartament Zełenskiego w Dubaju) i próby wpływu na wybory w Armenii.
Dokumenty pokazują bezpośredni nadzór urzędników Administracji Prezydenta (https://t.co/gQ0re9fuUT. Sofia Zakharova – w czatach jako „Kristin Kiler”).Dlaczego to ważne dla polskiej prawicy?We wrześniu–październiku 2025 polscy komentatorzy alt-prawicowi i narodowi mocno nagłaśniali wydarzenia we Francji, pokazując je jako dowód na „upadek multikulti”, „zgniłą politykę lewicy i otwartej imigracji” oraz ostrzeżenie dla Polski.A oto Konkretne przykłady:
Paweł Usiądek (@PUsiadek) – 30 września 2025:
„Paryż, Francja... z czym Wam się kojarzą? [...] teraz to bardziej slumsy. Dary imigracji doprowadzą do tego poziomu wszystko [...] Nie wolno nam pozwolić na to w Polsce!”
→ https://t.co/4TI7PrmIZx (476 likes, 110 repostów, post z wideo)
Dariusz Matecki (@DariuszMatecki) – 30 września 2025:
„To jest sprawa bezpieczeństwa naszych rodzin i dzieci. Nie pozwólmy, by Polska stała się drugą Francją czy Niemcami.” (w kontekście paktu migracyjnego)
→https://t.co/kkOXs7qbXD (prawie 2000 likes)
A szerzej? Konta narodowe, Konfederacja, Robert Bąkiewicz i sympatycy regularnie wrzucali materiały o „Paryżu po ataku na meczety”, „islamskim terrorze”, „Macronie, który nie panuje nad sytuacją” – jako dowód na zgniłą lewicową politykę otwartych granic.Mieliście rację w jednym: realne problemy z integracją, no-go zones, napięciami rel. i słabością francuskich elit istnieją i są groźne. Jednocześnie – czy świadomie, czy nie – dokładnie odegraliście scenariusz napisany na Kremlu. Rosja chciała właśnie, żeby prawica i media na Zachodzie (i u nas) podchwyciły te obrazy, wzmocniły emocje i pogłębiły podziały społeczne. I dostała za darmo potężny megafon. To klasyczny mechanizm hybrydowej wojny informacyjnej: wróg nie musi sam strzelać – wystarczy, że Ty weźmiesz narrację i rozkręcisz ją, myśląc, że walczysz w słusznej sprawie.
Lekcja
Realne zagrożenia (islamizacja, masowa migracja, słabość elit) trzeba krytykować twardo i bezkompromisowo ale z otwartymi oczami – sprawdzajmy, kto na tym żeruje i do czego to prowadzi.
Nie dawajmy kremlowi darmowej amunicji. Rosja nie jest „naturalnym sojusznikiem” przeciwko lewicy – ona chce chaosu wszędzie, także w Polsce.
Zanim damy lajka i share’a, warto sprawdzić kontekst i źródła.
Pełny artykuł VSquare/OCCRP (bardzo polecam przeczytać):👇
https://t.co/CFxImtWDcx
Mój wpis to próba wyciągnięcia wniosków z faktów. Im bardziej będziemy świadomi rosyjskich metod, tym trudniej nas będzie manipulować – z którejkolwiek strony.
#HybridWar #RosyjskaDezinformacja #CognitiveStrikes #Francja2025 #SprawdzajŹródła
Niezwykle celny i mądry komentarz prof. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego do decyzji Zełenskiego ws. “Bohaterów UPA”:
“Jest bardzo poważny i bardzo dobry powód, dla którego Polacy nie stawiają w Suwałkach, Augistowie, Puńsku, czy gdziekolwiek indziej pomników gen. Lucjana Żeligowskiego i żadna jednostka Wojska Polskiego nie nosi jego imienia i powodem tym nie jest zła w Polsce opinia o tym generale ani odmawianie mu autentycznych zasług bojowych dla niepodległości Polski. Jest nim rozsądek polityczny i łatwość przewidzenia, jaki miałoby skutek dla relacji polsko-litewskich, gdybyśmy te pomniki postawili i nadali takiego patrona jakiejś jednostce Wojska Polskiego. To, że tego nie czynimy nie wynika także ze strachu przed Litwą. Wynika z mądrości - chcemy z Litwinami żyć w przyjaźni i rozumiemy jaki oręż włożylibyśmy Moskalom do ręki, gdybyśmy czynili inaczej. Wymóg, by Ukraińcy wykazali się podobnym rozsądkiem nie jest wygórowany”.