Ogólnie kibicowanie to nie jest moja bajka, staram się jak najczęściej chodzić, biegać, pływać, wsiąść na rower zamiast patrzeć jak inni to robią 😉, ale trudno się nie odnieść do, już słynnej, ceremonii otwarcia Olimpiady.
W przeciwieństwe do oburzonej prawicy, zgadzam się z Igą Świątek, że było fantastyczne.
Uwielbiam ten dystans Francuzów do swojej i europejskiej historii. Postać Marii Antoniny z odciętą głową fenomenalna, ale również ironiczne podejście do mitologii greckiej, rzymskiej jak i chrześcijańskiej - w punkt! Przecież to wszystko są mity i tak właśnie powinno się je traktować.
Niestety, szczególnie w moim miejscu pracy czuję, że zmierzamy w odwrotnym kierunku - np. gdy każde posiedzenie sejmu zaczyna się od modlitwy albo gdy jakby na wyścigi przyjmujemy martyrologiczne, zupełnie niepotrzebne uchwały, które przy okazji ranią naszych sąsiadów.
Marzy mi się, byśmy kiedyś z takim dystansem i krytycznym myśleniem potrafili odnieść się do naszych polskich wydarzeń. By wreszcie przebić ten nadęty narodowy balonik i śmiać się z nas samych.