@kornik_crypto@galaxy_sidus Z tego co widzę chyba nie będzie zasadniczej różnicy pomiędzy Ruby a Diamond - poza oczywiście wielkością zarobionych ze stakingu tokenów SIDUS
@PiotrDomagala5 @PatrykOsak 92 k to liczba hodlerów LXP (na ten moment) na Linea Mainnet z często publikowanego screena na polskim krypto X - na pewno nie jest to info o portfelach kwalifikujących się pod AirDrop ;)
📣 POLSKA GLORYFIKACJA BIEDY
W dzisiejszym rozkładzie mam do zaproponowania mocno kontrowersyjny przejazd felietonistyczny. Nie sądzę, że wzbudzę tym wpisem czyjąkolwiek sympatię.
Raczej wyczuwam odrazę i zgorszenie, ale temat istotny do poruszenia. Bieda, czy niski status majątkowy lub także ten społeczny jest w Polsce obiektem gloryfikacji.
Mentalnie mamy zakodowane, że facet latający z łopatą ciężko pracuje. Natomiast elegancko ubrana Pani dyrektor finansowa zasiadająca za biurkiem w szklanym wieżowcu popija sobie kawki i nic nie robi.
Prawdziwa praca jest wtedy, gdy ktoś pracuje fizycznie (choć często jest to za lepsze pieniądze, niż „za biurkiem”). Prezes firmy nic nie robi, tylko chodzi na spotkania, a zakładowy inżynierek stanąłby na produkcji, to by zobaczył co to dopiero prawdziwa robota.
Czyjś sukces finansowy lub społeczny jest solą w oku w naszym rozumowaniu świata. Nie doceniamy osób, którym się coś udało, tylko gloryfikujemy tych mających najgorzej. Bardziej szacunek budzi gość mieszkający w rozpadającej się chacie, który przesiedział pół życia przed telewizorem, niż lokalny prywaciarz zatrudniający 20 osób.
Odrazę budzi adwokat kasujący biednego za poradę prawną pięćset złotych sztuka, tylko nikt nie widzi, że taki prawnik musiał skończyć pięć lat studiów, trzy lata aplikacji (kosztowej zresztą), a w międzyczasie tyrać po 12 godzin dziennie na swój obecny status społeczny.
Gloryfikujemy tych, co im się nie udało (ogólnie, czym jest „nie udało”?). Społeczny szacunek bardziej budzi małżeństwo z piątką dzieci, którego nie stać na ich utrzymanie i proszące o pieniądze na zrzutkach, niż np. osoba, która jest znanym specjalistą w danej dziedzinie. Choć są od tego wyjątki, bo istnieją zawody „popularne” i akceptowalne społecznie.
Ocenianie człowieka przez pryzmat jego posiadania majątkowego jest podłe, złe i nieludzkie, ale to zazwyczaj osoby z samego dołu drabiny społecznej mają większą tendencję do negatywnego oceniania ludzi w ten sposób. Bogaty ukradł, finansista to bankier i złodziej, prywaciarz to wyzyskiwacz, a prawnik to krwiopijca. Takich przykładów można mnożyć.
Majętne osoby lub te z sukcesem zawodowym w rozumieniu spełnienia mentalnego mają co do zasady mniejszą tendencję do oceniania kogoś o niższym statusie od siebie. Serio. Oni równają w górę. Gdzieś mają, że ktoś czegoś nie ma.
Swego czasu zdarzało mi się chodzić w miejsca, gdzie niektórzy mieli na ręku moją ówczesną półroczną wypłatę. No i co z tego? Nie odczułem braku szacunku. Sam zresztą tę przepaść miałem wiadomo gdzie. Tu chodzi o głowę i rozumowanie świata w podobny sposób.
Tacy, porównują się do tych co mają więcej i rozważają w kategoriach: „Jak ktoś to zrobił?”, a nie „złodziej, ukradł, a potem włączę sobie tych: „haha, idiotów z Love Island”. Dlatego są właśnie takie programy, bo są dostosowane do poziomu odbiorcy.
Żeby było jasne, nie mówię tu o bufonach i pajacach, którzy zamieszczają na TikToku nagrania z pięciu Ferrari i obrażających tych, co tego nie mają – tylko o normalnych ludziach, którzy odnieśli mniejszy, czy większy sukces. Nie każdy też go potrzebuje i trzeba to uszanować.
Na każde 10 jednostek znajdzie się jedna będąca czarną owcą. Tylko, że zapamiętujemy tą jedną, a odrzucamy te 9 pozostałych i stygmatyzujemy wszystkich jako całość przez pryzmat jednej.
Miało być kontrowersyjnie, no i chyba było.