Jesteśmy nad morze i wożę psa w koszyku.
Podjeżdża do mnie patrol konny policji.
Policjant na koniu: Dzień dobry, za co siedzi koleżanka za kratami
Ja: Za niewinność
Policjant: Aha, wszystko jasne, to miłej podróży
Też was irytują okropne reklamy w podcieniach budynku przy Placu Konstytucji? Spytałem się Mazowieckiego Konserwatora Zabytków, czy jest jakakolwiek szansa na ich usunięcie i niestety nie mam dobrej wiadomości. Dostałem taką odpowiedź: 1/6
Imagine having at your disposal the most advanced zero-emission electricity-generation technologies and still stubbornly insisting on the literal burning of a rock.
Happy Dog - nazwa sugeruje, że w schronisku w Sobolewie koło Garwolina psy są szczęśliwe. Niestety tak nie jest. Od 2018 roku w sądzie toczy się proces przeciwko właścicielowi schroniska, gdzie zarzuca mu się znęcanie nad zwierzętami. Do wydania ostatecznego wyroku jeszcze sporo czasu. A tymczasem schronisko nadal funkcjonuje i z bardzo niskimi stawkami, wygrywa przetargi gminne. Jeśli ktoś chce zapewnić zwierzętom lepszą opiekę, nie ma szans.
Główne zarzuty wobec właściciela i relacje świadków opisują, czasem szokujące nieprawidłowości.
Zdarza się, że właściciel schroniska odmawia opiekunom wydania ich zwierząt, tłumacząc to koniecznością odbycia kwarantanny, szczepień czy kastracji, śmiertelność zwierząt utrzymuje się na dramatycznie wysokim poziomie. Część zwierząt, w tym zwierząt właścicielskich, nie przeżywa nawet okresu kwarantanny! W wielu przypadkach śmierć zwierząt tłumaczona jest rutynowo tymi samymi, powtarzającymi się, przyczynami, takimi jak „niestrawność”, „skręt żołądka”, „niewydolność organizmu” czy „babeszjoza”.
Zwierzęta przebywające w schronisku często opuszczają je w bardzo złym stanie zdrowia fizycznego i psychicznego. W przypadku psów wynika to https://t.co/ToxgNin98b. z faktu, że są trzymane w boksach bez regularnych spacerów i odpowiedniej aktywności fizycznej. Skutkuje to poważnymi problemami zdrowotnymi i behawioralnymi, takimi jak osłabienie kondycji fizycznej, stres, lękliwość czy agresja, będąca efektem długotrwałego ograniczenia ruchu i braku socjalizacji. Adopcje zwierząt przebywających w schronisku są bardzo utrudnione – osoby zainteresowane adopcją nie mają możliwości wejścia na teren schroniska i obejrzenia zwierząt, trudno jest się też skontaktować z właścicielem schroniska, który decyduje o wydaniu zwierząt do adopcji. Sam proces wydawania zwierząt do adopcji był często niepotrzebnie wydłużany i komplikowany, co skutkowało śmiercią zwierząt, na które czekały nowe domy.
❗️Osoby, którym zależy na zwierzętach postanowiły zorganizować PROTEST. Ten koszmar musi się skończyć! Bardzo potrzebne wsparcie w postaci obecności.
🗓 SOBOTA, 22 LISTOPADA 2025
🏰 Godzina: 12: 00 – 15: 30
❗️📌 Miejsce: URZĄD GMINY w miejscowości SOBOLEW koło Garwolina (90 km od centrum Warszawy na płd.wsch), ul. Rynek 1
❗️🖋Można również podpisać PETYCJĘ do osób decyzyjnych:
https://t.co/lBH4wpztcj
Niebywałe, Urząd Gminy Złota (świętokrzyskie) namawia mieszkańców do zgłaszania miejsc bytowania bobrów. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby chodziło o inwentaryzację przyrodniczą. Chodzi jednak o odstrzał! Gmina pisze wprost: "informacje uzyskane od Państwa z lokalizacją siedlisk bobrowych posłużą do złożenia wniosku do RDOŚ o kontrolowane ograniczenie populacji". Dalej gmina tłumaczy, że "szkody powodowane przez bobry wynikają z budowy przez nie tam na ciekach i zatykaniu przepustów drogowych. Powoduje to zalewanie przyległych pól i blokowanie swobodnego przepływu wody". Zatem gmina pisze o hipotetycznych szkodach, a nie rzeczywistych, a celem jest po prostu zabijanie bobrów. Oczywiście gminy występują o zgodę na taki odstrzał, ale po wystąpieniu szkody. Tutaj gmina nie ma pojęcia, gdzie występuje bobry, nie mówiąc o szkodach, a już szykuje sztucery. Jak słusznie zauważa Stowarzyszenie Nasz Bóbr "Wnioski o odszkodowania jak najbardziej można składać, ale skoro nie wiecie, gdzie są bobry, to znaczy, że nie ma znacznych szkód, a wy po prostu chcecie sobie postrzelać do bobrów. Prześledziliśmy trochę decyzji wydanych na odstrzał w gminie i okazuje się, że wszystkie są na pozyskanie a to nie ze względu na szkody a do celów gospodarczych. Wstyd!".
Aby RDOŚ wydał zgodę na odstrzał gmina musi udokumentować jakie środki zapobiegające szkodom zostały poczynione i takie zgłoszenie następuje po zaistnieniu szkody. Tymczasem gmina Złota o zadnej szkodzie nie informuje.
@principolo_ Sąd zarządza przepadek narzędzia zbrodni, więc po zakończeniu czynności dowodowych taka rzecz staje się własnoscią Skarbu Państwa, a ten je sprzedaje lub niszczy
Średnia wpłata na kampanię Zandberga wynosi 193 zł.
Wpłacają zwykli ludzie. Dokonano już 1587 wpłat na kwotę blisko 306 tys. złotych.
Średnia "deweloperska" wpłata na kampanię Trzaskowskiego wynosi 69990 zł.
Sami odpowiedzcie na pytanie: Kto będzie reprezentował wasze interesy?
Ośmieszająca rząd @PremierRP@donaldtusk, absurdalna argumentacja @MRiRW_GOV_PL ws. wykreślenia 7 gat. ptaków. To blamaż pokazujący, że resort nie reprezentuje Polaków, ale lobby łowieckie. Nie ma żadnego uzasadnienia dla polowań na jakikolwiek gatunek ptaka. Łowiectwo, zgodnie z prawem jest "elementem ochrony środowiska", zatem jakie cele ochrony spełnia strzelanie do ptaków? Zgodnie z przygotowanym w @MKiS_GOV_PL rozp. wyłączone z polowań miałyby być kaczki: krzyżówka, cyraneczka, głowienka i czernica oraz jarząbek, słonka i łyska. Resort rolnictwa jest przeciw. W swojej opinii uważa, że gatunki te mają negatywny wpływ na gospodarkę rolną i że brak odstrzałów doprowadzi do zmniejszenia efektywności nadzoru nad ptasią grypą, bo brak będzie materiału do badań monitoringowych tej choroby. Ma to wpłynąć negatywnie na bezpieczeństwo żywnościowe Polski (sic!). Według resortu rolnictwa autorzy rozporządzenia opierali się na nieaktualnych danych dotyczących liczebności ptaków. Ponadto, kaczki mają wyjadać pokarm rybom na stawach hodowlanych 😂. W dużym stopniu to powtórzenie pseudoargumentacji PZŁ. Są to opinie tak absurdalne, że trudno je skomentować. Zrobił to jednak dr Jarosław Krogulec z @OTOP_tweets Min.Rol. zarzuca projektowi, że wykorzystano w nim nieaktualne dane. O ile do danych dotyczących pozyskania, czyli polowań, nie mogę się odnieść, tak dane dotyczące liczebności ptaków czy trendów w zmianie populacji są jak najbardziej aktualne. Ministerstwo klimatu opierało się na liczbach z państwowego monitoringu realizowanego przez GIOŚ. I wymienia najbardziej zagrożone z projektowanej listy gatunki ptaków: głowienkę i czernicę. Ich liczebność, twierdzi badacz, spada w całej Polsce i Europie.
Przykład? Według MKiŚ populacja czernicy zmniejszyła się (względem 1980 roku) o około 80 procent (do około 300 par) na stawach w dolinie Baryczy czy w dolinie Noteci, gdzie z około 50 par tych ptaków zostały zaledwie trzy. Myśliwi i resort rolnictwa twierdzą, że jeśli nie będzie się dało polować na kaczki, to nie będziemy wiedzieli, czy są zagrożone ptasią grypą. Tylko że w przypadku badań laboratoryjnych nie jest konieczne masowe polowanie w skali całego kraju na cały gatunek. Każdy instytut badawczy będzie mógł złożyć do RDOŚ wniosek o odstępstwo od zakazu i tym sposobem uzyskać zgodę na pojedynczy odstrzał. Nie ma konieczności strzelania do kaczek w całej Polsce, żeby na bieżąco śledzić rozwój ptasiej grypy. Zdaniem ornitologa, choć populacja kaczki krzyżówki nie jest zagrożona, to objęcie ją ochroną i tak jest pożądane. Chodzi m. in. o jej podobieństwo w locie do innych gatunków, które zostały wymienione w nowelizacji przepisów. - Zdarza się już mylenie dzika z człowiekiem. W przypadku polowań na stawach rybnych, szczególnie po zmroku, rozróżnienie krzyżówki i innej kaczki jest bardzo trudne - stwierdził dr Krogulec.
❗️Jeszcze kilka słów ode mnie. Poza 7 gatunkami, które resort środowiska proponuje zdjąć z listy łownych, widnieje na niej jeszcze gęś białoczelna, gęś zbożowa, gęgawa, grzywacz, kuropatwa i bażant. Regulacja przez odstrzał także w przypadku tych gatunków nie jest potrzebna. Pozostawienie do odstrzału jakiejkolwiek gęsi, oznacza, że zabijane będą także inne rzadkie i chronione gatunki, np. bardzo podobna do zbożowej, gęś tundrowa. Niezrozumiałe dlaczego na liście ma pozostać kuropatwa, gatunek, którego liczebność w ciągu ostatnich 30 latach drastycznie spadła. Natomiast bażant, gatunek obcy, którego populacja utrzymuje się dzięki wsiedlaniu przez myśliwych, powinien stopniowo zniknąć z Polski. Dziwne, że Min. Rolnictwa nie przeszkadza wpuszczanie tysięcy bażantów z masowych hodowli, będących rozsadnikiem chorób.