Nagrodę Nobla z matematyki otrzyma osoba, która z dokładnością do miliarda oszacuje, ile pieniedzy wycieka z budżetu z racji na różne gowno-dotacje, przetargi, granty, nagrody, zlecenia, konkursy itd.
Pan Mentzen wspomina o bonach zdrowotnych i kolejny raz pojawiają się te same komentarze:
- przecież są alternatywy w Polsce,
- wylecz raka za 4000 PLN itp.
Od dziesięciu lat żyję w DE. Rozwiejmy w końcu te wątpliwości i niedopowiedzenia, żeby każdy kto chce - mógł zrozumieć jak to działa w praktyce i wyrobić sobie opinię opartą na faktach, a nie wymyślonych historyjkach.
W Niemczech każda osoba, od pierwszego dnia meldunku ma obowiązek posiadania ubezpieczenia zdrowotnego. Dostępne są dwie opcje:
- PKV (prywatne) ,
- GKV (ustawowe).
Składka prywatnego ubezpieczenia jest wyliczana na podstawie wieku, stanu zdrowia, wykonywanego zawodu itp. Jej koszt to około 100€ miesięcznie dla młodej, zdrowej osoby w podstawowej taryfie. Im starszy lub bardziej schorowany klient i im szerszy wybrany zakres, tym cena rośnie, nawet do ponad tysiąca euro miesięcznie.
Zakres ubezpieczenia zależy od wybranej taryfy i może obejmować tylko podstawę - leczenie ambulatoryjne, pobyt w szpitalu w wieloosobowej sali), ale może też być szerszy niż w ubezpieczeniu ustawowym - np. pokój jednoosobowy w szpitalu, leczenie przez ordynatora, rozszerzona stomatologia czy szybszy dostęp do specjalistów. To pacjent wybiera zakres przy podpisywaniu umowy. On wie z czego głównie będzie korzytsać.
------------------
Ustawowe ubezpieczenie to zupełnie coś innego. Posiada je każda osoba pracująca na etacie, każdy objęty zasiłkiem. Jego koszt liczony jest jako procent od dochodów - to 14,6% wynagrodzenia brutto, dzielone po połowie między pracownika i pracodawcę. Do tego dochodzi składka dodatkowa (Zusatzbeitrag), którą każda kasa ustala sama - średnio ok. 2,9% w 2026 r., również dzielona pół na pół. Osobno nalicza się jeszcze ubezpieczenie pielęgnacyjne (Pflegeversicherung). Dla osób ubezpieczonych dobrowolnie (np. przedsiębiorcy) minimalna składka to obecnie ok. 230€ miesięcznie.
Zakres gwarantowanych usług, które ubezpieczenie obejmuje, określa odgórna ustawa - Sozialgesetzbuch V (SGB V).
Obecnie działa około 90-100 kas chorych. Każda osoba wybiera sobie, w której chce być.
Kasy konkurują ze sobą na dwa główne sposoby:
1. Dając o poziom obługi (szybkość wyrabiania kart, przetwarzania wniosków itp.
2. Rozszerzając zakres świadczeń. Np. AOK PLUS oferuje kobietom w ciąży budżet 500€ do wykorzystania na dodatkowe badania i zabiegi - wedle potrzeb i uznania pacjentki. Kasa TK dopłaca doprofesjonalnego czyszczenia zębów 40€ rocznie, a BKK firmus - aż 100€ plus możliwość bezpłatnego zabiegu w sieci partnerskiej. Przy osteopatii różnice są jeszcze bardziej wyraźne: TK zwraca do 120€ rocznie, Securvita nawet do 300€.
Idąc do lekarza okazuje się kartę wydaną przez daną kasę i to z nią rozlicza się przychodnia, poradnia, gabinet, czy szpital - podobnie jak to działa z NFZ.
W takim razie dlaczego to jest lepsze rozwiązanie? Dodatkowe benefity, które mają na celu przekonać do siebie daną grupę pacjentów to drobny szczegół. Istotne jest coś innego.
Każda z kas chorych skrupu;atnie dba o to, żeby ich pieniądze były wydawane właściwie. Sprawnie wykrywa nieprawidłowości w stylu nadmiernej liczby wizyt, nielogicznej ilości lub rodzaju zabiegów itp. To znacznie ogranicza pole do nadużyć przy jednoczesnym sprawnym respektowaniu tych usług, które obejmuje ustawa.
Czyli mamy tu system który łączy kilka czynników:
- zabezpieczona opieka nad pacjentem w postaci listy świadczeń gwarantowanych ustawą,
- zapobieganie nadużyciom poprzez patrzenie na ręce szpitali, gabinetów, poradni przez kasy chorych dbające o swój biznes,
- kasy chorych stające na głowie, żeby to u nich pacjent zdecydował się wyrobić kartę członkowską.
Czy w Niemieckim systemie można coś poprawić? Najpewniej - tak.
Czy jest to znacznie lepsze rozwiązanie od NFZ'u, gdzie pacjent jest na ostatnim miejscu w kolejce do czerpania korzyści z obecnej machiny mimo, że to on ją w pełni finansuje? Zdecydowanie - tak.
Jeśli myślicie, że macie zapierdol to przypomnijcie sobie, że ministra zdrowia do jutra ma przedstawić plan reformy. Jest to tym trudniejsze, że do niedawna nie dostrzegała żadnych problemów i mówiła, że pacjenci się uśmiechają. Więc jeszcze research musi ogarnąć na cito.
NFZ działa już ponad 20 lat. W tym czasie ani PO ani PiS nie były zainteresowane reformą tego dziadowskiego systemu ochrony zdrowia.
Nie ma co zastanawiać się nad kolejnymi drobnymi zmianami, które niczego nie zmienią. Trzeba w końcu zmienić ten system, rozbić monopol NFZ, wprowadzić konkurencję!
Mówimy od tym od lat. Nikt z nami merytorycznie nie polemizuje, w odpowiedzi słyszę tylko bzdury o wiejskiej babie, bonie na 4000 zł i systemie z USA.
Jedni i drudzy unikają realnej dyskusji, wolą nas zakrzyczeć. W międzyczasie z systemu kradzione są miliardy a pacjenci umierają w kolejkach.
Do was mówię. Do wszystkich, którzy rządzą Polską od 20 lat, którzy w imię korzyści politycznych bali się ruszyć ten system. Sprzedaliście życie i zdrowie Polaków za lepsze sondaże!
Macie krew Polaków na rękach!