Na Ukrainie jest coraz więcej słusznych głosów, że ukraińskie dowództwo nie panuje nad frontem, wyznaczani są dowódcy z nadania politycznego, a ci co mówią prawdę i wzywają do określonych, konkretnych działań są odsuwani od dowodzenia lub wysyłani na głębokie zaplecze.
Jestem przekonany, że po wojnie wyjdzie cała masa dowodów wskazujących na to, że od kiedy przebiegiem walk zainteresowali się politycy i zaczęli kierować działaniami armii, to Ukraińcy tylko już ponoszą klęski. Doprowadzić to mogło również do sytuacji, że władze w Kijowie mogły po prostu otrzymywać falszywe raporty z frontu o stanie armii. Każdy polityczny oficer chciał się przypodobać w celu uzyskania dalszego awansu.
Mam nadzieję, że w przypadku Polski, żaden polityk nie będzie miał wpływu na dzialania armii w przypadku wojny.