Celowałem w 6h55min, a zrobiłem w 6h15. Połówka Ironmana i jednocześnie debiut w triathlonie odhaczone. Najważniejsze - jestem z siebie zajebiście zadowolony! 💪🏻
Teraz oby w zdrowiu przepracować do czerwca i łyknąć cały dystans w Austrii.
Kiedy uświadomisz sobie, że zaraz ściągną Ci do klubu jakiegoś pachoła do ataku. XD
A tak na poważnie, to dla mnie piękne 4 lata, gdzie kibicowsko znów mogłem poczuć się jak dzieciak. Za to podziękowania dla Pana Piłkarza Roberta Lewandowskiego. 🫡
Dla mnie to podręcznikowa kapitulacja opakowana w ładne słówka. Jeśli trener nazywa bójkę „nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności” to daje sygnał, że w Realu standardy profesjonalizmu są gumowe. Prawdziwy lider nie tłumaczy agresji „pechem”, bo to zdejmuje z dorosłych facetów jakąkolwiek odpowiedzialność za ich czyny.
I do tego zapewnianie, że „ma się autorytet” – jeśli musisz o tym głośno przypominać, to znaczy, że najprawdopodobniej go nie masz. Do tego dochodzi romantyzowanie przemocy przez porównania do Juanito, co może sugerować, że agresja to po prostu element klubowego DNA. I jakieś historie o uderzeniach kijem golfowym. XD Zamiast ugasić pożar po raz kolejny pokazał, że boi się postawić twarde granice, a to najprostsza droga żeby gwiazdy całkowicie weszły mu na głowę. Proste pytanie - wolisz lidera, który nazywa rzeczy po imieniu czy takiego, który wszystko lukruje? Ten chłop jest do przesady miękki, aż się wierzyć nie chce.
Arbeloa mógł powiedzieć po prostu, że na treningu doszło do niedopuszczalnej sytuacji, która nie przystaje do standardów Realu Madryt, a sprawa została już wyjaśniona wewnątrz grupy i wyciągnięto konsekwencje. Dodałbym też na jego miejscu, że nie zamierzam o tym więcej dyskutować publicznie, bo moją rolą jest pilnowanie dyscypliny, a teraz liczy się tylko jutrzejszy mecz.
Taki komunikat ucina spekulacje, bo nazywa problem po imieniu, zamiast go lukrować. Jednocześnie stawia twardą granicę: lider nie skarży się mediom na „zdradę”, tylko pokazuje, że panuje nad sytuacją i wyciąga wnioski. Piłkarze wbrew pozorom bardziej szanują szefa, który potrafi ich zdyscyplinować, niż adwokata, który robi z nich „biedne ofiary pecha”. To buduje autorytet realnym działaniem, a nie desperackimi deklaracjami przed kamerami.
Konferencja Arbeloi tylko utwierdza w przekonaniu, że to niesamowity pachołek. XD
Ogólnie to nic się nie stało, pech, jego wina, duma z piłkarzy i elo.
Dla mnie to podręcznikowa kapitulacja opakowana w ładne słówka. Jeśli trener nazywa bójkę „nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności” to daje sygnał, że w Realu standardy profesjonalizmu są gumowe. Prawdziwy lider nie tłumaczy agresji „pechem”, bo to zdejmuje z dorosłych facetów jakąkolwiek odpowiedzialność za ich czyny.
I do tego zapewnianie, że „ma się autorytet” – jeśli musisz o tym głośno przypominać, to znaczy, że najprawdopodobniej go nie masz. Do tego dochodzi romantyzowanie przemocy przez porównania do Juanito, co może sugerować, że agresja to po prostu element klubowego DNA. I jakieś historie o uderzeniach kijem golfowym. XD Zamiast ugasić pożar po raz kolejny pokazał, że boi się postawić twarde granice, a to najprostsza droga żeby gwiazdy całkowicie weszły mu na głowę. Proste pytanie - wolisz lidera, który nazywa rzeczy po imieniu czy takiego, który wszystko lukruje? Ten chłop jest do przesady miękki, aż się wierzyć nie chce.
Arbeloa mógł powiedzieć po prostu, że na treningu doszło do niedopuszczalnej sytuacji, która nie przystaje do standardów Realu Madryt, a sprawa została już wyjaśniona wewnątrz grupy i wyciągnięto konsekwencje. Dodałbym też na jego miejscu, że nie zamierzam o tym więcej dyskutować publicznie, bo moją rolą jest pilnowanie dyscypliny, a teraz liczy się tylko jutrzejszy mecz.
Taki komunikat ucina spekulacje, bo nazywa problem po imieniu, zamiast go lukrować. Jednocześnie stawia twardą granicę: lider nie skarży się mediom na „zdradę”, tylko pokazuje, że panuje nad sytuacją i wyciąga wnioski. Piłkarze wbrew pozorom bardziej szanują szefa, który potrafi ich zdyscyplinować, niż adwokata, który robi z nich „biedne ofiary pecha”. To buduje autorytet realnym działaniem, a nie desperackimi deklaracjami przed kamerami.
CZY TO TEŻ BĘDZIE KOSMICZNY MECZ? 🚀🚀🚀
Po wczorajszej przystawce @MagicKrawczyk & @RadekP92 ostrzą sobie apetyt na danie główne! Do stołu zasiada też Krzysiek Błądek 🍝
Zobaczymy, co zaserwują kucharze z Madrytu i Londynu 👀