UWAGA! OSZUST Nie wpłacajcie. Ktos probuje wyłudzać pieniadze na psa, ktory jest pod opieka lecznicy i NIE SĄ ZBIERANE na jego leczenie żadne środki! Do fałszywej zbiorki użyto zdjeć z mojego posta na x. Proszę o udostępnienie. Pies szuka domu NIE KASY!!!
Jeszcze wczoraj państwowy szeryf i majsterkowicz przy wymiarze sprawiedliwości, dzisiaj podrzędny uciekinier błagający o łaskę z zakurzonej kawiarni w Tyraspolu.
Marcin Romanowski – były wiceminister sprawiedliwości, główny kasjer Funduszu Sprawiedliwości i czołowa postać ziobrowego układu – odnalazł się w prorosyjskiej, nieuznawanej enklawie w Mołdawii. I to stamtąd, zza pleców rosyjskich służb, wysłał do polskiego sądu wniosek o tak zwany list żelazny.
Poziom absurdu tej sytuacji przekracza wszelkie dopuszczalne normy. Przeanalizujmy ten genialny ruch procesowy i pogratulujmy mecenasom.
Matematyka procesowa: jak zamienić 15 lat na dożywocie
Romanowski prosi o wolną stopę w sprawie 11 ciężkich zarzutów karnych związanych z gigantycznym przekrętem na Funduszu Sprawiedliwości (udział w zorganizowanej grupie przestępczej, nadużycie władzy, wyprowadzenie ponad 112 mln zł na politycznych kolesi i Pegasusa). Za same te finansowo-ustrojowe przekręty grozi mu od 15 do 20 lat bezwzględnego więzienia.
I co w tej sytuacji robi nasz mistrz strategii? Wybiera na miejsce kryjówki Nadniestrze – strefę pod całkowitą kontrolą operacyjną rosyjskiego FSB i GRU.
Człowiek, który przez lata nosił w głowie najtajniejsze mechanizmy funkcjonowania polskiego państwa, systemy inwigilacji i decyzje procesowe, melduje się w proputinowskiej enklawie i myśli, że panowie z Łubianki poczęstowali go herbatką i puścili wolno. W świetle art. 130 § 2 Kodeksu karnego udzielenie informacji obcemu wywiadowi lub konkludentne zgłoszenie gotowości do współpracy z racji samego przebywania w strefie wroga to już nie są przelewki.
Za sam wybór adresu, z którego wysłał wniosek o list żelazny, grozi mu dożywocie.
Brawo! Zamienić groźbę 15 lat za malwersacje finansowe na dożywotnie więzienie za zdradę stanu (art. 130 Kk) tylko po to, żeby zjeść ciastko w Tyraspolu – to jest prawdziwy majstersztyk doradztwa procesowego.
Gratulacje dla doradców!
Szczere powinszowania należą się sztabowi prawno-politycznemu, który podpowiedział Romanowskiemu ten kierunek ucieczki. Doradzić urzędnikowi z dostępem do tajemnic państwowych ewakuację do rosyjskiej strefy wpływów to tak, jakby doradzić pijanemu kierowcy ucieczkę przed policją wprost w bramę komendy głównej.
A skoro już jesteśmy przy genialnych doradcach, mecenasach i ideologicznych zapleczach całego tego środowiska, w tle tej komedii znów powraca to jedno, nieśmiertelne pytanie, które od lat wisi nad polską sceną publiczną:
Kto właściwie stoi za finansowaniem Ordo Iuris i całego tego ultrakonserwatywnego zaplecza, z którego czerpał ziobrowy resort sprawiedliwości?
Przypadek sprawił, że szlaki znów prowadzą na Wschód. Przez lata karmili nas antyeuropejską retoryką, niszczyli nasze relacje z Zachodem i opowiadali o „obronie tradycyjnych wartości”. A gdy przyszło do sprawdzianu z odpowiedzialności przed polskim sądem, te same orły praworządności od razu odnalazły azyl pod skrzydłami rosyjskich agencji operacyjnych.
Zero litości, żadnych listów żelaznych
Odmowa wydania listu żelaznego (art. 281 KPK) w tym przypadku to absolutny obowiązek sądu. Nie ma żadnych gwarancji, że człowiek przebywający w naddniestrzańskiej dziurze kiedykolwiek stawi się w Warszawie – chyba że w kajdankach, kiedy rosyjskie służby wycisną z niego ostatnie informacje i wyrzucą go jak zużyty zasób operacyjny.
Romanowski nie jest żadną ofiarą polityczną. Jest uciekinierem, który pękł przed procesem, a swoim wyborem miejsca kryjówki wystawił sobie i całemu ziobrowemu układowi ostateczne świadectwo.
Z poważaniem,
redaktor AtuśMi®
Uważasz, że za ucieczkę z tajemnicami państwowymi na Wschód należy się zarzut zdrady stanu i dożywocie? Podaj ten wpis dalej!
Bibliografia i źródła informacji
Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz.U. z 2024 r. poz. 17 z późn. zm.) – art. 130 (szpiegostwo i zdrada stanu), art. 231 (przekroczenie uprawnień) oraz art. 258 (zorganizowana grupa przestępcza). (E-mail: [email protected])
Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego (Dz.U. z 2024 r. poz. 37 z późn. zm.) – art. 281–284 (instytucja listu żelaznego). (E-mail: [email protected])
Komunikaty prasowe Prokuratury Krajowej dotyczące zarzutów dla Marcina Romanowskiego i śledztwa ws. Funduszu Sprawiedliwości (2024–2026). (E-mail: [email protected])
Pies idealny szuka domu! 🐾 HORHE (1-1,5 roku, 13 kg) to pogodny, wykastrowany psiak, który uwielbia ludzi, dogaduje się z psami I KOTAMI, trzyma czystość i kocha jazdę autem! 🚗
Zrowy, zaszczepiony i gotowy do adopcji!
📞Ela – 501 653 876
📞Iwona – 886 898 432
RT =szansa na dom!
@_DiabelStockton Polacy są mistrzami świata w leczeniu swoich własnych kompleksów, kosztem opluwania innych, przy czym z niewiadomych powodów uwielbiają to robić publicznie, opluwajac swoich wybitnych krajanów. 🤦🏻🤦🏻🤦🏻
PRAWO ŁASKI DLA KIBOLA
Gdy na ulicach rośnie napięcie, głowa państwa milczy. Kiedy jednak 40-letni chuligan potrzebuje wejść na mecz, prezydent rusza z prawem łaski.
#polityka#prezydent#prawołaski#staruch#widzimysiejutro
Nie...to objaw skutków permanentnego nadużywania substancji psychoaktywnych i urazów twarzo-czaszki odniesionych w szlachetnych walkach patriotów stadionowych...
Astrofizyk Michał Bejger naukowiec odmówił osobistego odebrania nominacji profesorskiej z rąk Nawrockiego
Powiedział wprost
Nie wyobrażam sobie że mógłbym być dumny z tego że odbieram nominację profesorską od polityka z którym nie zgadzam się w tak wielu fundamentalnych sprawach.
Sójka-mama Sójki jest terrierem walijskim,dlatego przyszli opiekunowie powinni pamiętać,że malutka może odziedziczyć po niej charakter i typowe dla rasy cechy.
Radosna,wesoła,ciekawska no jak każdy szczeniak
przebywa w okolicy Lipiec Reymontowskich
733 348 090/785 617 791
Pijany polski patus zaczepia jakiegoś chłopaka z Ukrainy i wysyła nastolatka na wojnę 🤡
Z jednej strony kulturalny normalny chłopak z Ukrainy , z drugiej strony śmierdzący przetrawionym browarem mongoł, który pewnie żyje na garnuszku państwa.
@PomorskaPolicja@AleksZawisza Czyli jaki jest motyw przestępstwa, gdy dziadek wali w głowę siedzącą sobie kobietę, rozmawiającą przez telefon po ukrainsku/rosyjsku? Model telefonu mu się nie pasował? Fanatyk samsunga czy ajfona?
@WasikMaciej Za kłamstwa zostałeś już skazany, czy tylko za przekroczenie uprawnień i działania na szkodę interesu publicznego? Jeśli nie, to masz szansę na drugi wyrok, aha i może ci jeszcze kradzież paliwa doliczą, oby! Ten film jest z 2024, z Maroka, knurze.
Już bardziej na spokojnie kilka słów
Wiedziałem: dlaczego nie zestrzelono?
Najprostsza odpowiedź: bo nie jesteśmy w stanie wojny.
Co się robi na wojnie?
1. Zamyka się przestrzeń powietrzną nad państwem. Tylko specjalne loty i specjalne zezwolenia na loty w szczególnych warunkach. Latają służby państwowe, wojsko, LPR, SG, Policja, w ścisłej wojskowej koordynacji. Cywilni kontrolerzy mają wolne, albo idą w kamasze, choć specyfika kierowania lotami wojskowymi, grupowymi, przechwyceniami, itp. to rzecz w której trzeba by ich wyszkolić. Oczywiście sto razy łatwiej niż człeka z ulicy.
Aerokluby, użytkownicy prywatni, przewoźnicy, agro, zagranica - stoi. Nie ma. Zaorane.
2. Wyprowadza się wszystkie jednostki przeciwlotnicze i stawia na pozycjach polowych. Komuś w rzepaku, a komuś za lasem, na łące - krowy won. I codziennie manewr na nowe pozycje. Gąsienicami lub ciężkimi na kołach. Po polach, po zbożu, ziemniakach i pietruszce.
3. Samoloty myśliwskie dyżurują w powietrzu w wyznaczonych strefach, tankowiec wspiera. Co wlatuje to kraju, a będzie tego dużo na wojnie, walimy jak leci. Komuś spadnie na dom, komuś rakieta rozpieprzy stodołę. Tu zginą ludzie i tam. Ale oczywiście więcej będzie ginąć od trafień pocisków czy dronów, bo wszystkiego zestrzelić się nie da. Codziennie coś gdzieś będzie trafiać, a od czasu do czasu komuś przez okno wleci własna rakieta przeciwlotnicza i rozwali coś więcej, niż meblościankę.
Ale jest pokój. Nie walimy salwami do wszystkiego co się rusza w powietrzu aż wióry lecą, nie rozstawiamy baterii rakiet wzdłuż granicy, i pozwalamy na wiele różnych lotów nad Polską.
W takich warunkach nie strzelamy do wszystkiego co nie odpowiada na sygnały identyfikacji. Oczywiście w zaistniałej sytuacji był to na 90 procent pocisk. NA DZIEWIĘĆDZIESIĄT... A co jak nie?
Dlatego jest wymóg wzrokowej identyfikacji (VID - Visual ID). Jest noc, więc normalnie się nie da, ale F-16 ma zasobnik celowniczy Sniper. Jak przechwyci radar, to może go slejwnąć (slave mode - zakres "niewolniczy", kiedy radar odwraca układ optyczny zasobnika na cel który sam widzi) jego termowizorem na wskazany kierunek. Wąski szpaler powiększonego obrazu trafia na ekran w kabinie, albo z kamery pracującej w podczerwieni, albo z telewizyjnej jak się da. Pilot patrzy i widzi: dobra, pocisk, strzelamy?
W czasie pokoju są sektory, tu strzelamy, bo pusto, a tu nie - bo wiocha obok wiochy, albo miasto. Z tego co powiedział Dowódca Operacyjny gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak, to do identyfikacji zabrakło 1-2 minut i zapewne padła by komenda na zestrzelenie, bo 2,5 minuty lotu pocisku dalej na zachód jest Kraśnik, a w nim zakład zbrojeniowy. Choć pocisk nie leciał dokładnie w tamtym kierunku, według wróżenia z fusów na podstawie ukraińskiej mapy (na ile prawdziwej? Wygląda git, ale pewności nie ma) pocisk leciał od strony Lwowa i zmierzał w kierunku tak między Opole Lubelskie - Kazimierz Dolny. Nad Lwowem zestrzelono sporo tych pocisków, bo poszło ich na rejon miasto sporo. Tego też gonił ukraiński myśliwiec, ale nie zdążył, musiał odejść na 20 sekund przed polską granicą, bo by wleciał do nas.
Polski samolot właściwie wychodził na pozycje do identyfikacji i strzału, ale w tym momencie pocisk spadł sam z siebie.
Rozważałem trasę w kierunku Kaśnika, ale wtedy poszedłby nad Zamościem, a tu zapewne stał w gotowości 18. Pułk Plot z "Małą Narew". Dziwie się, dlaczego nikt nie zapytał z dziennikarzy, czy pułk (choćby jedną baterię ogniową) został postawiony w gotowość operacyjną, czy nie. Ale nikt o to nie zapytał na konferencji z MON czy DORSZ, nie mogę tego zrozumieć dlaczego.
Nie oczekujcie, że wszystko co wleci będzie zestrzeliwane zaraz za granicą, tak się nie da. Popatrzcie na Ukrainę, jak jest nalot, to wiele środków napadu powietrznego jest zestrzeliwanych daleko w głębi kraju, a co najmniej 10-20 % i tak trafia w cele. Te wieczne trafienia w całej Ukrainie dedykuje tym, co publikowali mapki "gdzie jest wojna, więc dlaczego ci ludzie wyjeżdżają z innych miejsc". Takie naloty na Ukraine to obecnie (od dwóch z górą lat) co drugi dzień. Loteria. Na kogo popadnie, na tego bęc. Tak wygląda wojna.
I teraz pytanko. To jak ludzie chcą. Strzelamy, ale potem żeby nie było płaczu jak zestrzelona rakieta walnie w wieś i zabije 6 osób, czy niech leci, póki nie leci na miasto czy wielką wieś?
Sam nie odpowiem. Na szczęście, nie mnie o tym decydować. To trudna decyzja.
Ale ogólnie, to wygląda mniej więcej tak.
Na zdjęciu polski F-16 tuż po starcie z kierowanymi rakietami "powietrze-powietrze".
Fot. Michał Fiszer
PS. Przepraszam, że nie pluje na wojsko. Tak się złożyło, że nie wyrzucono mnie z WP, nie odszedłem w atmosferze skandalu, z ciężkim żalem, z urazą, czy coś takiego. Miałem w porządku dowódców, nikt mi nigdy w wojsku krzywdy nie zrobił, wręcz przeciwnie - moje autystyczne dziwactwa były tolerowane. Nie mając żalu, frustracji, niespełnionych ambicji, odszedłem bo chciałem co innego robić, a wojsko wspominam z sentymentem i radością,
Dlatego nie wylewam żali, nie biorę rewanżu, nie tryskam żółcią. Przykro mi.
Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS
12 letni Gaston nie ma już czasu na czekanie.Swoją miłość okazuje subtelnie-cichym trąceniem noskiem w dłoń,prosząc o odrobinę czułości.Gaston świetnie radzi sobie na smyczy i kocha spokojne spacery.
600 917 993
czy zdąży do domu ?