Zakłady @PGZ_MESKO_SA zakończyły w zeszłym roku badania nad opracowaniem krajowego silnika rakietowego kal. 122mm do rakiet Feniks.
To oznacza gotowość do produkcji rakiet 122mm z polskimi silnikami i możliwość ich zamawiania.
🇵🇱 Surface-Launched Barracuda-500M jest sprawdzoną i cieszącą się dużym zainteresowaniem odpowiedzią na wyzwania sojuszników związane z produkcją amunicji i uzbrojenia.
Produkcja rakietowych pocisków manewrujących dalekiego zasięgu Barracuda-500M w Polsce oznacza:
✅ nowe kompetencje dla krajowego przemysłu,
✅ większą suwerenność technologiczną,
✅ rozwój potencjału eksportowego,
✅ wzrost zdolności i wzmocnienie potencjału NATO.
🎥 Wideo: @anduriltech
"Kyjevu se nelíbí výměna polských MiG-29 za technologii dronů, v pozadí je UPA"
"Ukraina uważa, że wymiana starych polskich MiG-29 na nowoczesną technologię bezzałogową jest niekorzystna. Stoi za tym niefortunne powołanie elitarnej jednostki Bohaterów UPA.
Ukraiński „Kyiv Post” dość trzeźwo pisze o decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu elitarnej jednostce wojskowej honorowego tytułu Bohaterów UPA. Wywołało to ogromną falę sprzeciwu w Polsce, a dzięki reakcjom prezydenta Ukrainy cała sytuacja zaszła za daleko. „Kyiv Post” pisze , że na Ukrainie UPA jest powszechnie kojarzona z walką o niepodległość i oporem wobec władzy sowieckiej, podczas gdy w Polsce pamięta się ją głównie z wojennych masakr polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w czasie II wojny światowej, zbrodni, które polski parlament uznał za ludobójstwo.
Autor tego tekstu ma bogate doświadczenie osobiste, z którego wynika, że przeciętni Ukraińcy bardzo często w ogóle nie wiedzą o zbrodni wołyńskiej. Temat ten nie jest na Ukrainie zbyt powszechny. Nie zwalnia to jednak prezydenta Zełenskiego z takiego kroku. Było absolutnie jasne, że Warszawa zareaguje w ten sposób . A Polska jest jednym z najwierniejszych sojuszników Ukrainy w walce z agresorem ze strony Rosji. Wystarczy przypomnieć, że Polacy byli jednymi z pierwszych, którzy dostarczyli Kijowowi samoloty, a mianowicie MiG-29. Samobieżne haubice AHS Krab czy czołgi podstawowe PT-91 Twardy były jednymi z pierwszych na Ukrainie.
Oprócz MiG-29, PT-91 i AHS Krab, Polska dostarczyła Ukrainie samoloty T-72 , śmigłowce Mi-24 i Leopardy 2A4 . Oczywiście, w grę wchodzi długoterminowa pomoc humanitarna, dostęp do Starlinka, pomoc polityczna i szereg innych czynników. Polska jest bardzo wrażliwa na kwestię UPA i, biorąc pod uwagę jej naturalny sojusz z Rosją, z którym oba kraje mają wiele bardzo negatywnych doświadczeń, decyzja Wołodymyra Zełenskiego była bardzo niefortunna. A cała sytuacja jest przede wszystkim korzystna dla Kremla. Zełenski później złagodził swoje oświadczenia, ale gorycz pozostała i wszystko to niewątpliwie znalazło odzwierciedlenie w przekazaniu Ukrainie MiG-29.
Polski WPtech pisze, że MiG-29 nie dotrą na Ukrainę, ponieważ Kijów uważa wymianę na nowoczesne technologie dronowe za niekorzystną. Polacy piszą dużo, zwłaszcza o tym, że Kijów dysponuje wyjątkowym know-how, które jest o wiele cenniejsze niż te technologie. A Kijów nie chce go przekazać, ponieważ jest to najcenniejsze, co posiada . Jest jeszcze inny aspekt tej opinii. Ukraińcy nie otrzymali jeszcze ani jednego F-16 z Belgii, a obecnie mają co najmniej 60 maszyn. Dostępnych jest kilka Mirage 2000-5F , a kolejne są w drodze z Francji. A przede wszystkim, jest świeża umowa o przekazaniu i zakupie JAS-39 Gripen.
MiG-29 służą w polskich Siłach Powietrznych od 1989 roku. Są bliskie granicy sprawności i modernizacja praktycznie nie ma już sensu. Z drugiej strony, są to samoloty znane Ukraińcom i, według TWZ, Kijów stracił podczas wojny 88 myśliwców: MiG-29, F-16, Su-27 i jednego Mirage'a. Polacy nadal mają około 11 MiG-ów . Samoloty te nigdy nie zostały gruntownie zmodernizowane, w przeciwieństwie do F-16 dostarczonych na przełomie tysiącleci. W pewnym sensie ma sens, że Kijów nie chce oddawać cennej technologii ani know-how. Z drugiej strony jednak Polska jest prawdziwym sojusznikiem.
Skrót UPA ponownie ochłodził stosunki między Warszawą a Kijowem, przynajmniej tymczasowo. Kijów jednak wciąż walczy o przetrwanie. Rosjanie w obwodzie donieckim nie powstrzymali swojego natarcia. Jest ono bardzo powolne, ale postępuje. Co więcej, presja na ukraińskie miasta ze strony Szahid-136 , Iskander-M czy Ch-101 jest ogromna. A Warszawa ma na przykład PAC-3 dla Patriotów, których Ukraina nie ma. Poza SAMP/T nie ma nic innego do dyspozycji przeciwko rosyjskim rakietom balistycznym. Kijów nadal potrzebuje i będzie potrzebował zagranicznej pomocy przeciwko rosyjskiemu agresorowi. Następnie pojawia się pytanie, jak podejść do UPA i współpracy, na przykład z Warszawą."
https://t.co/sB9o59KnyJ
Dobry Wieczór Państwu! S. Karaganow znany rosyjski politolog znowu grozi użyciem broni nuklearlnej (przypomnę, że kiedyś w jednym z wywiadów sugerował, iż Poznań mógłby być celem rosyjskiego uderzenia nuklearnego). Tym razem w czasie wywiadu udzielonemu rosyjskiej dziennikarce S. Karaganow stwierdził, że Rosja powinna dopuszczać użycie broni jądrowej m. in. w przypadku wojny prowadzonej przeciwko niej przez państwa przewyższające ją pod względem demograficznym. Wygląda na to, że Rosja w ten sposób wysłała komunikat strategiczny wobec Chin które jako mocarstwo lądowe zapewne nie wykluczają w przyszłości zainteresowania Syberią jako potencjalnym kierunkiem ekspansji lądowej. Co ciekawe z polskiej perspektywy tym razem wśród państw europejskich które mogłyby stać się celami rosyjskiej broni jądrowej S. Karaganow wymienił Niemcy i Finlandię.
«Putin deve rendersi conto che non sta vincendo questa guerra. Anche i russi lo vedono. I sovietici lasciarono l’Afghanistan dopo aver perso 18 mila soldati. Putin ha perso da 1,2 a 1,4 milioni di uomini. Deve preoccuparsi di essere il prossimo zar assassinato. Deve iniziare a pensare in quel modo». (Keith Kellogg, ex inviato speciale USA per Russia e Ucraina)
@Impossible80591@Dziki59667847 Mięśnie mogą pomóc, ale nóż nie sprawdza obwodu bicepsa. 😉 Bardziej ciekawi mnie, jak to wygląda w praktyce i jakie zasady bezpieczeństwa stosuje autor, bo doświadczenie jest cenniejsze niż stereotypy.
Parlament Europejski ma oficjalnie potępić zbrodnie UPA na Polakach zaś sprawy historyczne będą oficjalną częścią raportu o stanie negocjacji akcesyjnych Ukrainy.
Tak jak pisałem - "bankowa" strzeliła sobie w kolano.
Przełożenie Polski w EU jest obecnie na tyle znaczące że kwestia UPA i Ukrainy zostanie potraktowana tak samo jak kwestia Ustaszy w Chorwacji. Chorwaci przed wejściem do UE musieli odciąć się od swoich nazistów i ludobójców i to samo będzie musiała zrobić Ukraina. Za co każdy Ukrainiec może podziękować ekipie Zełeńskiego podczas wyborów.
Co znów warte podkreślenia - obecna opozycja chciała wprost potępienia "nazistowskich zbrodni ludobójstwa". Propozycja obecnie rządzących i tak jest mniej ostra ale całkowicie zbieżna. Znów brawo "bankowa" - rząd i opozycja zaczynają wyścigi kto lepiej zabezpieczy historyczny punkt widzenia Polaków oraz upamiętni ofiary ukraińskiego ludobójstwa na Kresach. Dwa lata temu - nie do pomyślenia.
A ponieważ obecny premier (Tusk) ma realne przełożenie w Brukseli dlatego Ukraina z UPA skończy jak Chorwaci z Ustaszami.
Pewnie dlatego storna ukraińska obecnie próbuje kroków deeskalacyjnych (historyków, duchownych, komisji) itp.
Mam nadzieję że nikt z naszej strony nie da się zwieść takimi pozorowanymi ruchami. Jest to tylko taktyczny wybieg Kijowa żeby nie doszło do powiązania historycznego ludobójstwa na Kresach i kultu UPA-OUN z kwestiami akcesji do UE i...pomocy finansowej Ukrainie.
Wątpię żeby nasi dali się na to ponownie nabrać.
I to dopiero początek.
========================
ps. wczoraj byłą rocznica "Pogromu Kieleckiego" czyli pogromu Żydów w Kielcach w 1946 roku. Słusznie ukraińskie konta to wspominają tylko dziwnym trafem zapominają dodać że:
- już w 1946 roku za ten pogrom komuniści skazali na karę śmierci (którą wykonano) 9 osób, na karę dożywocia 3 osoby, na wieloletnie więzienie skazano kilkadziesiąt osób. Nawet lokalne struktury bezpieki i milicji zostały posadzone na ławie oskarżonych (kilkudziesięciu funkcjonariuszy) z karami od kilkunastu lat więzienia do degradacji.
- Polska rozliczyła się z tej zbrodni, potępiła, przeprosiła, w podręcznikach do szkół średnich uczniowie uczą się o "Pogromie Kieleckim" i czemu to była zbrodnia.
- mimo że wiele wskazuje na lokalną inspirację pogromu kieleckiego przez struktury bezpieczeństwa komunistów to IPN jasno i bezstronnie opisał kwestię pogromu, Polska wzięła odpowiedzialność za tą zbrodnię.
Bo tak robią narody cywilizowane które rozliczają się ze swoją historią.
A teraz porównajcie to sobie z Ukraińską narracją o pogromie Kijowskim z 7 września 1945 roku. Ponad 117 zabitych i rannych Żydów.
Cicho, sza, tematu nie ma.
Już pomijam że Żydów na Kresach od 1941 wymordowali Niemcy do spółki z Ukraińcami (ot choćby pogrom lwowski) a jak zabrakło Żydów to zaczęło się mordowanie Polaków.
I tak - możemy zacząć gadać o Jedwabnem ponieważ znów podejście Polski do tej sprawy pokazuje czego Ukraina jeszcze nie przepracowała.
A co będzie musiała jeżeli chce wejść do UE.
"Polska ogłosiła, że kupi szwedzkie okręty podwodne, aby zabezpieczyć się na Morzu Bałtyckim przed flotą rosyjską. W rzeczywistości, niedawno Polacy podpisali umowę ze szwedzką firmą Saab na zakup trzech okrętów podwodnych typu A26 w ramach programu modernizacji marynarki wojennej Orka. Wartość umowy wynosi około 4,5 miliarda euro, a informację tę potwierdził nawet rząd Szwecji .
Polacy z czynami, my z deklaracjami
Władze Rumunii chwaliły się w ostatnich latach, że zakupią okręty podwodne do ochrony wybrzeża Morza Czarnego przed potencjalnym wrogiem. Rumunia nie podjęła jednak żadnych kroków w tym kierunku, a okręty podwodne nie są również uwzględniane w programach zamówień publicznych SAFE.
Komandor (w stanie spoczynku) Sandu Valentin Mateiu pracował w marynarce wojennej i strukturach wywiadowczych Sił Morskich, a przez długi czas był analitykiem w Ministerstwie Obrony Narodowej. W analizie dla „Adevarul” ekspert wyraża obawy, że Rumunia nie pójdzie w ślady Polski w dającej się przewidzieć przyszłości.
Jego zdaniem, w ostatnich latach między Polską a Rumunią pogłębia się przepaść , a strategiczna przepaść między tymi dwoma państwami rośnie. Mówi o realiach programów pozyskiwania sprzętu morskiego i strategicznym znaczeniu broni podwodnej na Morzu Czarnym.
„Myślę, i mówię to już ze smutkiem, że porównywanie się z Polską nie ma już sensu. Pod żadnym względem: politycznym, gospodarczym, społecznym, militarnym. Polska stała się potęgą w Europie Wschodniej, która odzyskała tożsamość sprzed komunizmu, stabilność polityczną. Zostawmy na boku wewnętrzne spory Polaków z Brukselą i Unią Europejską. Ten kraj nawet jasno zdefiniował swoją demokrację. Oni doskonale wiedzą, co oznacza demokracja i dokąd zmierza. Nie ma porównania z nami również pod względem gospodarczym i politycznym, oni się zreformowali. Również pod względem społecznym uważam, że nawet koty w Polsce nie są prorosyjskie” – mówi ekspert.
Jak Polacy przekuli sukces gospodarczy w siłę militarną
Ta spójność społeczna i polityczna przekłada się na bardzo spójną politykę militarną i strategie zaopatrzenia Polski. Jeśli chodzi o Rumunię, sytuacja w żadnym z tych obszarów nie wygląda dobrze.
„Mówiąc o Polsce, ta ewolucja społeczeństwa znajduje odzwierciedlenie w sferze wojskowej. Polskie społeczeństwo odnosi sukcesy gospodarcze. Polska odnosi szczególny sukces w Europie Wschodniej. W planie militarnym mamy wszystko, co związane ze spójnością, ale wszystko zaczyna się od polityki – krótko mówiąc, oni naprawdę wiedzą, czego chcą. W tej spójności mamy jasne strategie, jasne programy zaopatrzenia, dobrze zdefiniowany przemysł zbrojeniowy, dobrze zdefiniowany program rozwoju armii. A to wszystko generuje struktury bezpieczeństwa, które jasno identyfikują zagrożenie” – mówi.
Warszawa była świadoma zagrożenia ze strony Rosji już w latach 90. XX wieku, kiedy to kraje Zachodu chowały swój przemysł zbrojeniowy i czekały w kolejce, aby skorzystać z dobrej woli Moskwy.
„Polska nie gra w żadne gierki. Od 1989-1990 roku, kiedy pozbyli się komunizmu, rząd Mazowieckiego definiował Rosję jako zagrożenie. Wtedy był to ZSRR. Nie marnowali czasu na pośrednie rozwiązania, wahania, sowiecką czy rosyjską obecność na swoim terytorium, nie. Wręcz przeciwnie, pozbyli się sowieckich sił zbrojnych na swoim terytorium i ruszyli prosto na Zachód. Od mundurów, nazw jednostek, wszystkiego, wszystkiego. Komunizm nie istnieje już w Polsce, poza muzeum. Ani w sercach, ani w pośrednich rozwiązaniach, ani w polityce, ani w bezpośrednich relacjach, nie, absolutnie nic” – dodaje.
Z drugiej strony, sytuacja w Polsce również nie jest spokojna. Polacy toczą poważne spory wewnętrzne na wysokim szczeblu, a na arenie międzynarodowej panują ogromne napięcia dyplomatyczne z Ukrainą. Chociaż Polska ogromnie pomogła Ukrainie, polskie władze trzymają Ukraińców w szachu, ponieważ Kijów nadal nie respektuje niektórych praw mniejszości polskiej, a kością niezgody między oboma krajami jest Stepan Bandera, uważany za bohatera narodowego na Ukrainie i zbrodniarza wojennego w Polsce, który zabił setki tysięcy Polaków podczas II wojny światowej.
„Polska ma wiele problemów, także wewnętrznych. Mamy konflikt prezydent-premier, różne nastawienia wobec Unii Europejskiej, debaty wewnętrzne, problemy z sądownictwem, uchodźców z dawnego rządu, którzy uciekli, bo byli karani. Mamy konflikty z Ukrainą i w polskim społeczeństwie istnieją poważne spory. Ale kwestie zasadnicze, czym jest Polska, jej tożsamość, jakie wartości szanuje (demokracja, zachodnia wolność), nie są kwestionowane. A stąd automatycznie wynika identyfikacja zagrożenia, automatycznie jasna strategia bezpieczeństwa, automatycznie programy stypendialne, a więc rozwój armii. Bo armia to przede wszystkim ludzie. To, co powinniśmy podziwiać u Polaków, to jasność sumienia, czy to oficerowie, żołnierze, czy cywile. Polak wie, czego chce, wie, o co walczy, i od tego wszystko się zaczyna. Reszta to uczciwe programy zakupów, a nie jak tutaj, z minimum jakości i ilości, a maksimum pieniędzy, rozwój przemysłu zbrojeniowego, który jest państwowy i wydajny, współpraca, konkretne osiągnięcia, a nie… słowa i tak dalej ” – wyjaśnia Sandu Valentin Mateiu.
Rosjanie mogliby zaatakować fabryki wojskowe w Rumunii: „Mogą powiedzieć: produkujecie broń, która jest używana przeciwko nam. Więc atakujemy”.
Szwedzkie okręty podwodne mogą przebywać pod wodą przez tygodnie
W tym kontekście bezpieczeństwa opartego na przejrzystości, Polska rozpoczęła ambitny program budowy nowych okrętów podwodnych. Podczas gdy w Rumunii władze od lat mówią o okrętach podwodnych, niezależnie od koloru skóry rządzących, w tym kierunku nie zrobiono absolutnie nic.
„W Rumunii ogłoszono nawet, że weźmiemy dwa okręty podwodne z Francji. Jak powiedziałem, następnego dnia zapomniałem. Do tej pory w Rumunii panowało w tej kwestii ogólne odczucie improwizacji. Program pojawiał się znikąd, cóż, zawodził, ale bez wyjaśnień. Dokumenty powstały, jak sądzę, po zapadnięciu decyzji. Stąd wzięła się niechęć wielu, w tym mnie, do zasadności tych programów i zasadne pytanie o ich celowość. Polska z kolei coś proponuje i coś robi, od programu fregat, który jest dobrze ustrukturyzowany, po program okrętów podwodnych. Wszystko odbywa się w przemyślanych ramach polityczno-wojskowych. Wybrali bliską współpracę ze Szwecją. W tym kontekście wybrali trzy okręty podwodne, we współpracy ze Szwecją, a program odniesie sukces, podobnie jak program fregat. Ich okręty podwodne będą wyposażone w technologię AIP (Air Independent Propulsion). Oznacza to systemy pozwalające okrętowi na nawigację w zanurzeniu przez tygodnie. Zachowując zdolność bojową, właśnie dlatego, że nie jest już zależna wyłącznie od baterii, ale od alternatywnego systemu, który działa także wtedy, gdy okręt podwodny nie znajduje się na powierzchni ” – twierdzi.
O ile Rumunia wyśmiała samą ideę zakupu okrętów podwodnych, o tyle Polacy postawili na mniej pompatyczne deklaracje, ale i fakty. Nawet jeśli ten zakup, jak każdy zakup wojskowy, ograniczy wydatki na służbę zdrowia, opiekę społeczną, edukację i przyszłość najmłodszych, Warszawa pokazuje, że jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo swojej ludności.
„Polacy wierzą, że odniosą sukces w przemyśle zbrojeniowym, we współpracy regionalnej ze Szwecją i w ogóle we wszystkim, co można zyskać dzięki tej inwestycji. Bo przecież każdy program wojskowy to w końcu pieniądze zabrane z ust dzieci i inwestycje w coś, w armaty. Chodzi jednak o to, żeby oprócz odpowiedniego systemu uzbrojenia, który pomaga krajowi się rozwijać, zyskać również technologiczny, postęp, dzięki któremu społeczeństwo również zyska, od miejsc pracy po dostęp do wiedzy. Dlatego wydaje mi się absolutnie naturalne, jak negocjowali, jak podpisali rozdziały polityczno-wojskowe ze Szwedami, dotyczące wojska i przemysłu zbrojeniowego, jak rozwijali program i że z dużym prawdopodobieństwem zakończy się on sukcesem” – podkreśla dowódca.
Katastrofa unieruchomionych korwet: Generał NATO wyjaśnia, dlaczego osiągnęliśmy „moment T0” i ile pieniędzy tracimy
Triada morska: Dlaczego Rumunia potrzebuje trzech okrętów podwodnych
Dodał, że dla Rumunii okręty podwodne byłyby koniecznością i gwarancją, że będziemy w stanie obronić naszą linię brzegową, która jest obecnie tak odsłonięta.
„Ogólnie rzecz biorąc, okręty podwodne stanowią szczególną zdolność bojową dla kraju, dla floty. Często marynarze podwodni przesadzają i mówią, że tam, gdzie pojawiły się okręty podwodne, równanie się kończy. Widziałem to u Brytyjczyków, mówili tak na Falklandach, ale słyszałem to również w innych sytuacjach. Tak, w dużej mierze są, my też byśmy ich potrzebowali. Moim zdaniem, gdyby nasz kraj mógł sobie na to pozwolić, oczywiście potrzebowalibyśmy triady. Chodzi o trzy okręty podwodne, ponieważ dobrze jest mieć taką triadę: jeden w akcji, jeden w gotowości i jeden w gotowości do działania. Ale moja opinia nie jest tu istotna. Ważne jest, aby byli ludzie, którzy muszą odpowiadać na szczeblu wojskowym, polityczno-wojskowym i politycznym, którzy mogą decydować, czy Rumunia ich potrzebuje, czy nie, a ja twierdzę, że ich potrzebuje. Ogólnie rzecz biorąc, osoby odpowiedzialne muszą opracować jasną strategię morską ” – kontynuuje dowódca.
Rumunia potrzebowałaby poważnych inwestycji we flotę wojenną, ale rumuńska marynarka wojenna nadal jest Kopciuszkiem, ponad trzy dekady po rewolucji. Jeśli w przeszłości, podczas II wojny światowej, Rumunia miała okręty podwodne, to później nie była już do tego zdolna.
„Strategia morska musi jasno określać, jak rozwijać flotę. Mam tu na myśli okręty. Chociaż flota to przede wszystkim ludzie, a dopiero potem okręty. Pozostawiamy ludzi, bo oczywiste jest, że musimy bardzo uważać na ludzi, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie. Ale jeśli chodzi o flotę i okręty, musimy mieć zrównoważoną flotę. W zależności od zagrożenia, musimy odpowiedzieć zrównoważoną flotą: okrętami nawodnymi, autonomicznymi i podwodnymi. Oczywiście, jeśli Rumunia, strona odpowiedzialna, po przeanalizowaniu sytuacji, uzna, że potrzebujemy okrętów podwodnych, aby przeciwdziałać zagrożeniu, to tak, to armia musi poprosić, i to politycznie, w miarę możliwości, mam na myśli fundusze, o zaakceptowanie lub odrzucenie wydatków na tę broń podwodną ” – podsumowuje Sandu Valentin Mateiu."
https://t.co/x8ImHyyPLk
Spektakularny atak dronowy Ukraińców ostatniej dobry na bazę morską w Kronsztadzie oraz na terminal naftowy portu w Petersburgu pokazuje skuteczność ukraińskich operacji dalekiego zasięgu z wykorzystaniem dronów oraz słabość rosyjskiej obrony przeciwlotniczej/przeciwdronowej. Zwracam uwagę na słabość tej obrony. W przypadku konfliktu z NATO Rosja właśnie z uwagi na słabość własnej obrony przeciwlotniczej byłaby wdzięcznym celem do atakowania na całym terytorium państwa
„Jestem zaskoczony stopniem nastrojów antypolskich na Ukrainie.
Zajmuję się stosunkami dwustronnymi od 20 lat, ale nigdy wcześniej niczego podobnego nie widziałem. Zarówno w mediach, jak i sieciach społecznościowych widać wręcz falę nienawiści wobec Polski.”
– mówi @W_Kononczuk , dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.
⬇️
https://t.co/T9fOKuQy3K
🇵🇱🇺🇦 Quand Donald Tusk, pas exactement un “anti-ukrainien” , explique que la Pologne ne veut plus être la seule à faire des gestes envers Kiev, le signal est lourd.
Varsovie dit, en clair : nous avons accueilli, aidé, financé, soutenu. Mais une alliance ne peut pas fonctionner à sens unique.
Le point de rupture est historique autant que politique : l’UPA, la Volhynie, la mémoire polonaise. Kiev ne peut pas exiger une solidarité totale tout en demandant, implicitement, une amnésie sélective.
Et c’est là que cette séquence devient intéressante.
Ce n’est pas Moscou qui le dit.
Ce n’est pas Budapest.
Ce n’est pas Bratislava.
C’est Tusk.
Autrement dit : même au cœur du camp européiste, le chèque politique à l’Ukraine n’est plus entièrement en blanc.
La guerre impose des alliances.
Elle n’abolit ni l’histoire, ni les intérêts nationaux, ni la dignité des peuples.
W Polsce powstaje jeden z najnowocześniejszych zakładów produkujących radary w Europie. Powstaje dzięki projektowi SAFE i będzie to także produkcja eksportowa, na której da się zarobić.
#RobimyNieGadamy
‼️🇺🇦🇺🇲🇷🇺 BIG | The EU Prepares for Independent Defense Without the US, Moving to Protect the Suwałki Gap.
According to the reputable publication The Economist, the European members of the North Atlantic Alliance are considering a scenario where they would have to enter a military conflict without the direct involvement of the United States. As part of these preparations, EU countries have already begun deploying military contingents to protect the Lithuanian capital of Vilnius and the strategically critical "Suwałki Gap," which connects the Baltic states to Poland (and, consequently, to the rest of Europe).
This event marks a massive turning point in European defense: amid US instability, European capitals increasingly view the American security umbrella as a risk and are transitioning to true "strategic autonomy." NATO's new tactic—"deterrence by denial"—involves the forward fortification of the eastern flank and the Suwałki Gap to strip the Kremlin of any illusion of a swift Baltic isolation. This independent mobilization of troops sends a clear signal to Moscow that even in the event of Washington's passivity, Europe is ready to fight with its own forces, maximizing the cost of aggression for Russia.
See the latest updates with us: @visionergeo
@Dziki59667847 Szacunek za kolejne kilometry! 👍 Muszę zapytać jak wygląda tam kwestia bezpieczeństwa? Patrząc z boku, można odnieść wrażenie, że za telefon czy kilka groszy ktoś mógłby napaść. Jaka jest Twoja tajemnica, że możesz spokojnie wędrować takimi odludnymi drogami? 1/2
Patrząc po reakcji naszego mocno proukraińskiego rządu to "bankowa" strzeliła sobie w kolano i jeszcze nawet nie wie jak bardzo.
Zełeńskiemu&Co. udało się w Polsce zjednoczyć wszystkich. Rząd - na razie w bardzo stonowany sposób - zaczyna mówić i robić to co ośrodek prezydencki i część opozycji. Już ten jeden fakt wiele pokazuje. Do tego Ukraińskim politykom i internautom udało się wkurzyć absolutnie wszystkich w Polsce którzy mają dostęp do neta i czytają co piszą i mówią Ukraińcy. Nawet najbardziej proukraińscy aktywiści najwyżej siedzą cicho i nie komentują. Ludzie wyważeni, pomagający Ukrainie na wiele sposób dziś są gdzieś w spektrum między Tuskiem mówiącym żeby dogłębnie rozważyć kwestię kolejnych polskich transzy pomocy finansowej Ukrainie a opozycją które mówi że należy wstrzymać jakąkolwiek pomoc + zablokować wejście do UE do czasu zarzucenia kultu banderyzmu - tak jak kraje UE narzuciły Chorwacji zaprzestanie czczenia profaszystowskich Ustaszy którzy robili dokładnie to damo co UPA - czystki etniczne.
Swoją drogą jak ukraińskie elity polityczne myślą że polski rząd wybierze chłodną kalkulację ekonomiczną nad zablokowanie akcesji UA do UE do czasu debanderyzacji - no to się mocno zdziwią. Dzięki polityce Zełeńskiego jaką obecnie prowadzi kwestia godnej pamięci o ofiarach ukraińskiego ludobójstwa na Polakach będzie jednym z kilku "języczków u wagi" każdej kolejnej kampanii przedwyborczej w Polsce.
A autentyczna złość w społeczeństwie jest taka że faktycznie będzie mieć to wpływ na sondaże i działania polityków.
To co nie udało się Rosjanom przez cztery lata tępej propagandy (acz zatrute ziarno zasiali) udało się w dwa tygodnie wesołej ekipie z "bankowej": autentycznie przekonali polskich polityków i społeczeństwo że nie warto pomagać bezinteresownie Ukrainie a jedynym polskim interesem jest przetrwanie Ukrainy jako bytu niepodległego i niezależnego od Rosji. Polskie elity polityczne w tej kwestii wspaniale wręcz stanęły na wysokości zadania w 2022 i 2023 roku zabezpieczając ten interes szybką, wymierną i ogromną pomocą dla Ukrainy. Zagrożenie minęło a ukraińscy politycy właśnie ostatecznie pokazali że nie warto wychodzi po w/w kwestię.
Mogło być naprawdę fajnie między dwoma narodami z trudną historią a wyszło jak widać.
Szkoda.