"Radny Ursusa, Dawid Kacprzyk (rocznik 1997, lekarz) w swoim oświadczeniu majątkowym za rok 2025 zadeklarował, że w ramach działalności gospodarczej w zeszłym roku osiągnął 1.6 miliona złotych przychodu.
Dawid w jednym z wywiadów podczas kampanii wyborczej powiedział:
Co w Pana ocenie, należy zrobić, żeby zatrzymać lekarzy w kraju? Czy jest to w ogóle możliwe?
Tak, ale konieczne jest zwiększenie nakładów finansowych na służbę zdrowia. A więc podniesienie płac młodym lekarzom, tak żeby mieli godziwe wynagrodzenie.
Dawid w 2024 powiedział, że przyjmuje tylko na NFZ i nie realizuje wizyt prywatnych."
Źródło:
https://t.co/UlA3WfxY5x
1995 rok. Wtedy po raz ostatni realnie wzrosło wynagrodzenie przeciętnego Włocha.
Trzydzieści lat stagnacji. W tym samym czasie USA podwoiło PKB per capita, Niemcy urosły o 60%, Polska wyskoczyła z postkomunistycznej biedy do TOP 20 światowych gospodarek, a Włosi? Padaka
Brzmi smutno? Może, ale Polska ma dziś podobne problemy i zaczyna powtarzać dokładnie te same błędy, które trzydzieści lat temu zatopiły włoską gospodarkę na dekady.
Sygnały alarmowe? Proszę bardzo
1. Inwestycje stoją w miejscu. Stopa inwestycji w Polsce w 2024 to 17% PKB. Kraje, które realnie skoczyły do ligi najbogatszych (Korea, Japonia, Niemcy), w fazie doganiania bogatych utrzymywały 25-30%. Polskie inwestycje biznesowe od 2009 są praktycznie płaskie. Włoska stagnacja zaczynała się dokładnie w ten sam sposób, czyli niedoinwestowaniem.
2. Demografia jest nawet gorsza niż we Włoszech. Polska dzietność jest najniższa w Europie. Grupa "prime age" (25-49 lat, tj. najbardziej produktywna i konsumująca) zaczyna się kurczyć. Do 2060 osoby powyżej 60. roku życia mają stanowić 40% społeczeństwa.
3. Koszty pracy rosną szybciej niż wydajność. Po kryzysie energetycznym jednostkowe koszty pracy w Polsce skoczyły o ponad 20%. To szybciej niż średnia OECD, a jeśli płace rosną pod dyktando braków kadrowych, a nie wzrostu produktywności, to spada rentowność i polska konkurencyjność wyparowuje.
To jeszcze nie jest wyrok i da się to odwrócić. Niemcy w 2003 też były "chorym człowiekiem Europy". Dekadę później znów lokomotywą Europy.
Korea Południowa w 1980 była biedniejsza niż Afryka Subsaharyjska. Postawiła wszystko na inwestycje przez trzy dekady. Dziś są liderem eksportu nowych technologii.
Sektor robotyki i automatyzacji oraz nowe technologie to jedyna realna odpowiedź na problemy. Polska ma łatwiejszą drogę na wyrwanie się problemów niż Włochy, bo ma własną walutę, relatywnie niskie zadłużenie i dalej jedzie siłą rozpędu, ale to, czy za 30 lat będzie mowa polskiej stagnacji rozstrzyga się teraz.
Można cieszyć się statystykami z przeszłości, ale serio, lepiej skupiusię na przyszłości.
Pełna analiza z wykresami, mechanizmem "włoskiej spirali" i konkretnymi ścieżkami wyjścia na YT i stronie. Linki w komentarzu.
Skandal w Lublinie po #AfricaDays! Dziękuję @MeklerRafal za trzymanie ręki na pulsie. Okazuje się że Afrykańczyk z Warszawy który w Lublinie prawie zabił świętującego urodziny 40-latka, atakując go z tyłu i rozcinając mu szyję:
🛑już został zwolniony przez @PolicjaLubelska
🛑nie będzie aresztowany
🛑nie będzie deportowany
🛑nie odpowie za próbę zabójstwa ani za rozbój
🛑odpowie wyłącznie za lekkie uszkodzenie ciała, po tym jak ofiarę w szpitalu zszywali dwie godziny i ma uszkodzony kręgosłup
🛑nie będzie odnotowany w policyjnych kronikach informacyjnych
🛑wrócił do warszawskich klubów
Więcej informacji z artykułu @wirtualnapolska:
„Bójka w klubie w Lublinie zakończyła się uderzeniem Polaka szklanką w głowę przez 41-letniego obywatela Zimbabwe. W sieci zawrzało z powodu głośnej imprezy Africa Day Festival, która odbywała się w mieście dzień wcześniej. (…) 40-letni mężczyzna został uderzony szklanką z piwem w okolice głowy przez obcokrajowca. (…) Poszkodowanemu mężczyźnie udzielono pomocy medycznej w szpitalu. Na zdjęciach (…) widać rozległą ranę z tyłu głowy mężczyzny, a następnie tę samą osobę już po zszyciu rany.
- Po wytrzeźwieniu obywatel Zimbabwe usłyszał zarzut spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu (…) Za przestępstwo z art. 157 par. 2 Kodeksu karnego grozi mu grzywna, ograniczenie wolności lub do 2 lat więzienia. Policja nie złożyła wniosku o jego deportację, bo kwalifikacja prawna czynu była stosunkowo niska. Mężczyzna w przeszłości nie miał też żadnych problemów z prawem.
Jak ustaliła Wirtualna Polska, mężczyzna nie jest mieszkańcem Lublina, a do miasta przyjechał z Warszawy specjalnie na odbywający się dzień wcześniej Africa Day Festival. W Warszawie ma być DJ-em.
Policjanci nie znają powodów zajścia. Potraktowali to jako zwykłą sprzeczkę słowną, która zakończyła się rękoczynami. Takich zdarzeń nawet nie odnotowuje się w policyjnych kronikach informacyjnych.”
Źródło:
https://t.co/OQa80YjAKj
Konfederacja rozpoczyna zbiórkę podpisów poselskich pod wnioskiem o wotum nieufności wobec minister kultury Marty Cienkowskiej.
Projekt o dopłatach do składek artystów to kompromitujące uwieńczenie całej kompromitującej kariery ministerialnej pani Cienkowskiej. Od dnia objęcia funkcji towarzyszą jej kolejne afery:
- podwyższanie rozporządzeniem opłaty reprograficznej,
- stypendium na "poezję aborcyjną" pana Kapeli,
- ujawnienie sygnalistki z Instytutu Pileckiego,
- wymuszanie szantażem finansowym na podlaskim sejmiku wycofania się ze sprzeciwu wobec paktu migracyjnego,
- przyznawanie absurdalnych dofinansowań na przejawy obscenicznej pseudosztuki...
Listę skandali można ciągnąć długo.
Pani minister przeszła jednak samą siebie swoim projektem o dopłatach do składek artystów. Ministerstwo proponuje stworzenie mechanizmu, w którym Polacy zarabiający płacę minimalną będą zrzucać się na emerytury między innymi dla tych artystów, którzy zarabiają obecnie znacznie więcej od nich i w dodatku płacą znacznie niższe podatki i zerowe składki. To absurdalne, niesprawiedliwe i niekonstytucyjne.
W dodatku do przydzielania tych dofinansowań stworzony ma zostać kolejny przerośnięty aparat biurokratyczny - setki nowych etatów w radzie programowej, komitecie opiniującym i ministerstwie. Płacenie setek złotych za ocenienie jednego wniosku albo tysięcy złotych za udział w jednym posiedzeniu. Cały nowy paśnik dla politycznych nominatów.
Tak bezczelnego skoku na pieniądze Polaków nie można tolerować. Minister Cienkowska - do dymisji!
@TBisz93@Lukasz_on_GPW Zgodnie z rozkładem jazdy dla Xtb przed nami jakaś kolejna afera, później pohukiwanie knf, gorszy kwartał albo dwa, wysyp analiz na X że łojezu ale to xtb to dramat a pozniej dopiero mozna kupic 😃
Z mObywatela korzysta już 12 milionów użytkowników, a w ciągu 2,5 roku liczba się podwoiła. 12 milionów mObywateli to nie tylko sukces technologiczny, ale przede wszystkim potwierdzenie, że cyfrowe państwo zdało egzamin z zaufania społecznego To dowód na to, że Polak potrafi!
mObywatel jest popularny, bo po prostu na co dzień ułatwia życie. Od rejestracji urodzenia dziecka, możliwości składania podpisu elektronicznego, zakładania firmy przez zgłoszenie mStłuczki czy zapisanie się na szkolenia wojskowe. Mało? Będzie jeszcze więcej, bo w kolejnych dniach i tygodniach w aplikacji pojawi się wiele nowych usług oraz dokumentów.
Nie masz jeszcze aplikacji mObywatel? Pobierz ją już dziś!
Nie zdajemy sobie sprawy, że wynik referendum w Krakowie to trzęsienie ziemi we wszystkich samorządach.
Okazuje się, że nic nie jest dane stale na 5 lat. Głośny sygnał dla samorządowców, aby wzięli się do roboty. Brawo krakusi, daliście przykład dla całej Polski!
Unia Europejska, sponsorując niektóre NGO-sy, zapewnia wygodne życie ludziom, którzy etatowo zajmują się szkodzeniem własnemu państwu.
Czas skończyć z finansowaniem organizacji pozarządowych z zagranicy.
Kto za granicą szuka narzędzi do walki z przeciwnikami w Polsce, działa przeciw własnemu państwu. Spór polityczny w kraju, nawet ostry, nie uprawnia do wynoszenia go na zewnątrz, to przejaw słabości i niedojrzałości. Obowiązkiem odpowiedzialnych liderów jest obrona autorytetu własnego państwa.
Donald Trump ogłosił, że do Polski trafi dodatkowe pięć tysięcy amerykańskich żołnierzy. I wtedy w Warszawie zawyły syreny — nie alarmowe, tylko propagandowe. Natychmiast ruszył narodowy konkurs pod tytułem: „Kto sprowadził Amerykanów?”.
Jeszcze żołnierze nie zdążyli spakować szczoteczek do zębów, a już rozpoczęła się bitwa o selfie z sukcesem. Jedni twierdzą, że przekonali Trumpa podczas poufnych rozmów, których nie było. Drudzy przekonują, że wszystko zaczęło się od ich pamiętnego wpisu na X sprzed dwóch lat. Trzeci obóz odkrył, że decyzję Trump podjął po przeczytaniu polskich komentarzy pod artykułem w Onecie.
Najzabawniejsze jest jednak to, że ci sami ludzie jeszcze niedawno tłumaczyli, iż Trump jest nieobliczalnym miliarderem, groźnym dla NATO i całego Zachodu, prorosyjski, izolacjonistyczny i niemal gotów oddać Europę Putinowi za kupon rabatowy do Mar-a-Lago. Dziś z błyskiem w oku opowiadają, jak to od dawna rozumieli jego „niestandardową strategię”, wizję bezpieczeństwa Europy i najlepsze gwarancje polskiej suwerenności od czasów Kościuszki.
Prawda jest taka, że Stany Zjednoczone wysyłają żołnierzy tam, gdzie widzą własny interes strategiczny. Nie z wdzięczności za konferencje prasowe, patriotyczne tweety ani kolejne przemówienia o „największym sojuszu w historii świata”.
Ale polityka ma swoje prawa. W Polsce sukces zawsze ma stu ojców, a porażka jest sierotą. Dlatego jeśli Trump zmieni zdanie, ci sami ludzie będą tłumaczyć, że właściwie nigdy mu nie ufali.
Krótko mówiąc: Amerykanie jeszcze nie wylądowali, ale polska polityka już odleciała.
Jeśli ktoś twierdzi, że go nie stać na dziecko to dał się strasznie zmanipulować lub nie mówi prawdy. Normalne zdrowe dziecko potrzebuje głównie czasu i troski, a nie pieniędzy. W ostateczności można je oddać pod opiekę innym i jest to zawsze lepsza opcja niż je zabić. Prawda może być taka, że stać go na dziecko ale określa inne finansowe priorytety, albo że stać go na dziecko, ale nie na zapewnienie mu i sobie poziomu konsumpcji właściwego dla klasy społecznej do której aspiruje. W obu wypadkach jest to iluzja lub wybór, a nie życiowa konieczność. Oczywiście ten wybór może być przeżywany subiektywnie jako „jedyny możliwy” - tak działają mechanizmy naśladownictwa i stadnych zachowań społecznych. Dlatego warto wychodzić poza swoją bańkę społeczną i czasową. Nigdy w historii nie żyliśmy w lepszych warunkach i teraz nagle nas nie stać? Litości…
‼️SEJM MNIEJSZY O POŁOWĘ
460 posłów na Sejm to pozostałość po stalinowskiej konstytucji PRL z 1952r. Liczba ta nie ma jednak żadnego racjonalnego uzasadnienia w dzisiejszej Polsce
Istnieje cały szereg argumentów, dlaczego warto ograniczyć liczebność posłów na Sejm nawet o 50%:
1⃣ Porównanie międzynarodowe
W krajach wysokorozwiniętych o populacji porównywalnej do Polski na jednego reprezentanta w niższej izbie parlamentu przypada z reguły ok. 120-180 tys. mieszkańców. W Polsce jest to zaledwie ok. 82 tys.
Ograniczenie liczby posłów do 230 dawałoby wskaźnik ok. 1 poseł na 164 tys. obywateli - poziom zbliżony do państw takich jak Włochy czy Korea Południowa.
2⃣ Mniejszy parlament to lepszy parlament
460 posłów nie przekłada się ani na wyższą jakość legislacji, ani na lepszą debatę publiczną. Wprost przeciwnie - odpowiedzialność rozmywa się w tłumie zupełnie anonimowych „rąk do głosowania”.
Mniejszy Sejm oznaczałby większą widoczność każdego parlamentarzysty, większą odpowiedzialność indywidualną i większą presję jakościową.
3⃣ Dość selekcji negatywnej
Liczba 460 mandatów systemowo sprzyja klientelizmowi politycznemu i obniża próg wejścia do Sejmu. Tak duża pula miejsc sprzyja selekcji negatywnej: obsadzaniu list wyborczych ludźmi dobieranymi nie za kompetencje, ale za lojalność wobec liderów, frakcji i układów regionalnych.
Przy liczbie mandatów mniejszej o 50% każde miejsce na liście miałoby realną wartość.
4⃣ Poseł bliżej wyborcy, a dalej od partyjnej centrali
JOW mają wiele wad i prawdopodobnie doprowadziłoby do dalszego zabetonowania układu dwupartyjnego w Polsce. Tym niemniej, sam argument o większej odpowiedzialności posła przed wyborcami jest słuszny.
Zmniejszenie liczby mandatów przesuwałoby system polityczny właśnie w tym kierunku - większej podmiotowości parlamentarzysty i większej odpowiedzialności przed obywatelami w okręgu.
5⃣ Odbudowa prestiżu funkcji posła
Według rankingu @SWResearch_pl poseł na Sejm RP jest dziś jednym z najbardziej pogardzanych zawodów w Polsce. Pozytywnie ocenia go zaledwie 21% obywateli.
Mniejsza liczba posłów oznaczałaby gęstsze sito selekcji oraz większy prestiż sprawowanej funkcji (co naturalnie sprzyja doborowi lepszych kadr na przyszłość).
6⃣ Koszty
Utrzymanie jednego "wybrańca narodu" - wynagrodzenie, diety, dodatki, biura, kilometrówki itp. - kosztuje obecnie ok. 0,5 mln PLN rocznie.
Ograniczenie liczby posłów oznaczałoby nie tylko mniejsze koszty bezpośrednie, ale również redukcję rozbudowanego aparatu administracyjnego całej Kancelarii Sejmu, której budżet wynosi dziś ok. 0,9 mld PLN rocznie.
Część oszczędności mogłoby zostać przeznaczone na podniesienie wynagrodzeń pozostałej połowy posłów - wynagrodzenie rzędu 13 tys. zł brutto miesięcznie sprzyja obecnie wyłącznie selekcji negatywnej do zawodu.
***
III RP odziedziczyła po PRL nie tylko liczbę 460 posłów, ale również filozofię państwa rozbudowanego ponad wszelki rozsądek.
Wbrew obawom, 230 posłów zamiast 460 nie oznacza wcale MNIEJ demokracji. To właśnie WIĘCEJ jakości, więcej prestiżu i więcej prawdziwej odpowiedzialności.
Czas przestawić Polskę na tory efektywności, odpowiedzialności oraz wymogów jakościowych XXI wieku - a nie tkwić w układzie korzystnym jedynie dla partyjnych bonzów, tkwiących mentalnie w schyłkowym PRL.
Zmianę tę możemy wymóc wyłącznie my - Obywatele 🇵🇱✌️
„Modelowy sojusznik” to sformułowanie ze słownika dyplomacji amerykańskiej, mające powodować osiąganie jej celów. Władze państwa polskiego nie powinny używać tego określenia w odniesieniu do naszego państwa, cytując amerykańskich polityków czy urzędników, ponieważ oznacza to ustawienie się w pozycji zależnej od zewnętrznego recenzowania i relatywizowanie naszej wartości. Naszym stanowiskiem powinno być że nasz status zależy od zawartych traktatów i tego kim jesteśmy, a nie od tego co ostatnio się o nas mówi w mediach. Nie musimy się reklamować w ten sposób. Szanujmy się. Nie ustawiajmy się sami w niepodmiotowej pozycji.