W przyrodzie nic nie ginie. Morskie farmy wiatrowe zmniejszają opady do 15% w części Danii 🇩🇰, wybrzeża Niemiec 🇩🇪, Holandii 🇳🇱 i Wielkiej Brytanii 🇬🇧 o 10-12%. Jednocześnie na dużych obszarach farm wiatrowych występują większe opady deszczu.
- Niemieccy badacze opierali się na danych pogodowych z lat 2008–2017. Od tamtego momentu farmy rozbudowano nawet o 300%, a część danych nie jest już więcej udostępnianych.
Największe skutki odczujemy im bliżej 2050 roku.
- Jak to się dzieje ? 👇
Turbiny wiatrowe pobierają energię kinetyczną z powietrza, a ich wirniki generują dodatkowe turbulencje. Powoduje to intensywniejsze mieszanie się różnych warstw powietrza. W rezultacie wilgoć może łatwiej unosić się nad dużymi farmami wiatrowymi i tam ulegać kondensacji. W związku z tym model przewiduje większe opady deszczu nad oceanem i mniejsze w niektórych przyległych regionach przybrzeżnych
W części Jutlandii susze są wywołane zaburzeniami wiatrów właśnie spowodowanymi działalnością farm wiatrowych. W badanej części zmniejszyły opady deszczu o 15%.
Ale to nie wszystko. Farmy burzą też układ prądów morskich. Zakłócenia życia biosfery i wymieranie życia w dużym promieniu wokół farm.
Badania przeprowadziło : Instytut Badawczy Centrum Helmholtza w Hereon
Liberals are completely brainwashed
White liberals woman says “White males have destroyed this country”
Steven Crowder explains to her that men have been the ones fighting for the country and even the ones who fought for women’s right to vote. The majority of women actually opposed suffrage (the right to vote) because it came with civic responsibilities
Women actually worried these responsibilities would take them out of the home and away from their kids so they didn’t want the right to vote because it meant mandatory enrollment in these duties
The right to vote used to come with
- Military service / the draft / bearing arms
- Jury duty
- Militia service
- Firefighter service, “bucket duty”
- Physical enforcement of the law, like helping the police with enforcement
@antyKremlak Jak widzę słowo cancelowany, to od razu przychodzi mi do głowy ktoś kto świeżo wyszedł z kliniki aborcyjnej z własnym dzieckiem w zębach i ma fioletowe włosy.
🇪🇸 Ceuta. W zaledwie 2 tygodnie afrykańscy imigranci zmienili hiszpańskie miasto w afrykańskie slumsy. Szałasy z patyków i kartonu. Wszędzie śmieci i ludzkie odchody. Nieopisany smród.
Służby sanitarne ogłosiły kryzys sanitarny: świerzb, gruźlica, cholera, odra, zakaźna biegunka, liszajec zakaźny skóry.
Już ponad 10 kobiet zgwałconych, wliczając 10-letnią dziewczynkę.
Hiszpanie nie wychodzą z domów.
Premier Hiszpanii Sánchez nurkuje z żoną na wyspie Lanzarote. Na wakacjach.
#MasowaMigracja #migration
Trzy razy sprawdzałem, bo nie mogłem uwierzyć, że to jest prawdziwe.
Ze strony internetowej Czerwonego Krzyża zniknął film pod tytułem "Game of Life: The Story of Sharif", opowiadający o losach Sharifa Ahmadzaia, imigranta z Afganistanu, który jako dziecko dopłynął do Grecji i od razu został aresztowany przez policję. Animacja utrzymana jest w konwencji rzewnej historyjki o dyskryminacji i trudnościach, z jakimi musiał zmagać się nasz biedny imigrant w drodze do Europy.
Dlaczego Czerwony Krzyż usunął film? Bo kilka dni temu gruchnęło info, że ten sam Sharif Ahmadzai zamordował szkocką proimigrancką aktywistkę i wolontariuszkę, Elisabeth-Jane Ross: pobił ją, udusił, a zwłoki upakował do walizki i porzucił w melinie pod Atenami. Ciało kobiety odnaleziono po tygodniu w zaawansowanym stanie rozkładu.
Czaicie to? Imigranci nie ułatwiają pracy zwolennikom ideologii otwartych granic. Nawet filmu propagandowego nie mogą już nakręcić, bo ich bohater za kilka lat kogoś zabije.
Powoli zaczyna przebijać się brutalna prawda: nie chodzi o to, że Ukraina ma nas chronić przed Rosją.
Coraz wyraźniej widać, że to Rosja — paradoks historii, ironia geopolityki — zaczyna chronić nas przed Ukrainą.
To zdanie nie jest prowokacją, tylko diagnozą nastroju, który wisi w powietrzu. Przez lata karmiono nas bajką o „strategicznym partnerstwie”, o „braterskiej współpracy”, o „wspólnym froncie przeciwko Moskwie”. A tymczasem rachunek rzeczywistości wygląda inaczej: to nie rosyjskie czołgi rozjeżdżają polskie granice, tylko ukraińskie ciężarówki rozjeżdżają polski rynek.
To nie Rosja demoluje nasze rolnictwo, tylko ukraińskie zboże.
To nie Rosja wywołuje konflikty na przejściach granicznych, tylko ukraińskie żądania, pretensje i rosnące poczucie, że „Polska musi”.
Powoli zaczyna docierać, że cały ten mit o „ukraińskiej tarczy” był wygodną narracją dla polityków, którzy chcieli przykryć własną nieudolność. Bo łatwiej było mówić o „zagrożeniu ze Wschodu”, niż przyznać, że największe szkody przyszły z kierunku, który miał być naszym sojusznikiem.
Łatwiej było straszyć Rosją, niż przyznać, że to ukraińska polityka gospodarcza, ukraińskie lobby i ukraińskie interesy zaczęły wchodzić nam do domu bez pukania.
I nagle okazuje się, że ta cała opowieść o „obronie przed Rosją” jest jak stary, zużyty plakat — wisi, bo nikt go jeszcze nie zdjął, ale nikt już nie wierzy w jego treść.
Bo dziś bardziej realne jest to, że Rosja — sama w sobie zagrożenie, oczywiście — staje się jednocześnie jedynym czynnikiem, który hamuje ukraińskie zapędy wobec Polski.
Gdyby nie rosyjska presja, ukraińskie roszczenia byłyby jeszcze większe, jeszcze głośniejsze, jeszcze bardziej bezczelne.
To jest ten moment, kiedy człowiek patrzy na mapę i myśli:
„Jak to możliwe, że świat tak się przekręcił, że zaczynamy bać się nie tego, kogo nam kazano się bać?”
I to właśnie zaczyna docierać.
Powoli, ale nieubłaganie.
🇨🇳Chiny stworzyły gigantyczny magnes o wadze 582 ton dla projektu „sztucznego Słońca”. Stanie się on kluczowym elementem reaktora fuzji termojądrowej, którego uruchomienie planowane jest do 2030 roku.
„Sztuczne Słońce” to potoczna nazwa reaktora fuzji termojądrowej. Urządzenie to ma za zadanie odtworzyć procesy fizyczne, które zachodzą we wnętrzu prawdziwego Słońca. Wewnątrz reaktora naukowcy podgrzewają wodór do niewyobrażalnej temperatury (ponad 100-150 milionów stopni Celsjusza), zamieniając go w płonącą plazmę.
Utrzymanie tak potwornie gorącej plazmy w jednym miejscu jest niemożliwe przy użyciu tradycyjnych materiałów – stopiłaby ona każdą ścianę reaktora. Jedynym sposobem na jej okiełznanie jest „zawieszenie” jej w powietrzu za pomocą potężnego pola magnetycznego. Ten gigantyczny, ważący 582 tony magnes to supernowoczesny elektromagnes nadprzewodzący. Będzie on wytwarzał pole magnetyczne o gigantycznej sile, które utrzyma i ukształtuje płonącą plazmę wewnątrz reaktora, nie pozwalając jej dotknąć ścianek.
Jeśli Chinom (lub międzynarodowym projektom, takim jak budowany we Francji reaktor ITER) uda się uruchomić tę technologię komercyjnie około 2030 roku, ludzkość zyska „święty Graal” energetyki - Niewyczerpalne źródło -paliwem do reaktora są izotopy wodoru, które można łatwo pozyskać https://t.co/QES8jO7JgN. z wody morskiej.
W klasycznych raktorach atom rozpada się na mniejsze części, wydzielając przy tym ogromne ilości energii i ciepła. „Sztuczne Słońce” działa dokładnie odwrotnie. Bierze dwa najlżejsze, powszechne pierwiastki – izotopy wodoru (Deuter i Tryt) – i pod wpływem gigantycznej temperatury oraz ciśnienia zmusza je do połączenia się (syntezy) w jeden cięższy atom (Hel). Ten proces generuje kilkukrotnie więcej energii niż rozszczepienie.
Fuzja jądrowa nie emituje do atmosfery żadnych gazów cieplarnianych. W przeciwieństwie do tradycyjnych elektrowni atomowych, reaktor termojądrowy nie produkuje długożyciowych odpadów radioaktywnych i nie ma ryzyka wybuchu.