Jest już jakaś reakcja @donaldtusk? Przecież to bezpośrednie uderzenie w bezpieczeństwo Polek i Polaków.
I tak, wiem że czwartek i Premier już wolne ma, ale jednak interwencja jest konieczna
Na Ukrainie od rana mówi się o deklaracji Władysława Kosiniaka-Kamysza: Polska ma przekazać technologie związane z produkcją rakiet do Patriotów i odegrać kluczową rolę w projekcie.
W Polsce temat praktycznie nie istnieje.
Jeśli to prawda, Polacy mają prawo wiedzieć, co dokładnie przekazujemy, na jakich warunkach i jakie konkretne korzyści uzyska z tego Polska. „Wdzięczność” nie jest walutą.
Warto mieć także świadomość, że w próbach zablokowania rezolucji Parlamentu Europejskiego w poniższej sprawie prym wiedli europosłowie z Litwy, wspierani przez kolegów z Łotwy i Estonii. Czytali kolegom z Europy Zachodniej fragmenty książki Timothy Snydera - „Skrwawione ziemie”, argumentując, że „sprawa jest skomplikowana” i nie wolno mieszać PE do „polskich sporów historycznych z sąsiadami”. To a propos naszych regionalnych politycznych sojuszy…(info od mojego niemieckiego kolegi z PE).
Hard to say which is less thought through - the blind, unconditional support of our Baltic Allies to Ukraine or Ukraine failing to care about our Baltic Allies, unless it needs to play them instrumentally.
🔴Dlaczego państwa bałtyckie tak niechętnie popierają w PE rezolucje potępiające kult UPA?
Oficjalnie chodzi o wsparcie Ukrainy. W praktyce: strach przed unijnym precedensem, który zmusiłby je do rozliczenia własnych, demonów przeszłości.
Skala i tempo Holokaustu w tamtym regionie były porażające. Po niemieckiej inwazji w 1941 r. likwidacja Żydów nastąpiła tam błyskawicznie - i to w dużej mierze rękami miejscowych. Na Litwie w zaledwie kilka miesięcy wymordowano ponad 90% z blisko 200-tysięcznej populacji żydowskiej. Estonia już w 1942 r. została ogłoszona jako Judenfrei.
Lokalna kolaboracja była masowa: od policyjnych szwadronów śmierci (jak Sonderkommando Arajsa na Łotwie), przez krwawą samoobronę Omakaitse, aż po oficjalne, liczące tysiące żołnierzy narodowe dywizje Waffen-SS.
Dziś kraje te budują tożsamość na micie „Leśnych Braci” walczących z Sowietami po 1944 r. Problem w tym, że wielu z tych partyzantów miało wcześniej na rękach krew żydowskich sąsiadów. Potępienie UPA otworzyłoby puszkę Pandory i zburzyło oficjalną narrację, w której granica między „bohaterem antykomunistycznym” a „katem Holokaustu” jest celowo zacierana.
Co ciekawe po ll wojnie, w kontekście nasilającej się zimnej wojny, bałtyckie formacje Waffen SS jako jedyna część SS nie zostały uznane przez Amerykanów za zbrodnicze, uznano je bowiem za formacje narodowo-wyzwoleńcze.
W ostatnim czasie coraz częściej spotykam się z praktyką redagowania moich komentarzy dla mediów w ten sposób, że forma „na Ukrainie”, której konsekwentnie i świadomie używam, jest zmieniana na „w Ukrainie”. Wiem również, że podobnych sytuacji doświadczają inni polscy eksperci i komentatorzy.
Nie twierdzę, że forma „w Ukrainie” jest dziś niepoprawna. W 2022 r. Rada Języka Polskiego @rada_jezyka uznała ją za dopuszczalną. Sprzeciwiam się jednak zastępowaniu mojej świadomie wybranej formy inną, równie dopuszczalną, zwłaszcza po autoryzacji tekstu.
Poniżej publikuję uzasadnienie, które przesyłam redakcjom, gdy po autoryzacji przywracam formę „na Ukrainie”.
„(...) Mam jedną ważną prośbę – proszę przekazać ją również korekcie. Otóż konsekwentnie używam formy „na Ukrainie”, a nie „w Ukrainie”. Czynię tak nie tylko dlatego, że taki jest tradycyjny uzus językowy i do 2022 r. była to jedyna forma uznawana za poprawną (w 2022 r. Rada Języka Polskiego dopuściła również formę „w Ukrainie”), lecz także dlatego, że sprzeciwiam się zmianom norm języka polskiego pod wpływem oczekiwań części ukraińskich aktywistów i jednej z deputowanych Rady Najwyższej Ukrainy, którzy – być może pod wpływem semantyki lepiej znanego im języka rosyjskiego – odbierają formę „na Ukrainie” jako przejaw rzekomego polskiego kolonializmu.
Tymczasem w języku polskim przyimek „na” stosuje się wobec państw wyspiarskich oraz wielu państw sąsiednich i krain historycznych, w tym także takich, które nigdy nie były częścią polskiej państwowości – jak Słowacja czy Węgry, a historycznie również Saksonia czy Austria (por. „na Saksach”, „na Rakuziech”). Nie ma to żadnego związku z uznawaniem bądź nieuznawaniem czyjejś podmiotowości politycznej, podobnie jak stosowanie przyimka „w” przed nazwami takich krain jak Tyrol nie oznacza aprobaty dla działań miejscowych separatystów.
Szerzej uzasadniłem to stanowisko w krótkim tekście opublikowanym w „Rzeczpospolitej” kilka tygodni po pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę:https://t.co/EDIOIedJb9”
Why did a majority of MEPs in the 🇪🇺Parliament just vote to condemn 🇺🇦President Zelensky?
It's an amendment specifically referring to his honouring of a WW2 military unit accused of atrocities by Poland. But more broadly, it's a signal to Zelensky that patience with him in Brussels is wearing thin, and he no longer has the 'untouchable status' he had in the EU before.
For instance, his continued demand that Ukraine be given fast-track EU accession, an impossibility, have not gone down well. Nor have his excoriations of European leaders even as they now deliver the vast majority of Ukraine aid. This, I imagine, is what motivated so many non-Polish MEPs to vote in support of an amendment that concerns a purely 🇺🇦🇵🇱 issue.
https://t.co/wqRaMskXWd
- Pogrom Żydów w Jedwabnem był wyjątkiem, a nie regułą w okupowanej Polsce. Niewielu Polaków zdradziło swoich żydowskich sąsiadów, mimo że naziści próbowali uczynić cały naród współwinnym mordu na Żydach - podkreślił ambasador USA w Polsce Tom Rose z okazji 85. rocznicy wydarzeń w Jedwabnem.
Z tego co to dzisiaj czytam to niespecjalnie za Polską przepadają elity polityczne nie tylko na Ukrainie, ale także w państwach bałtyckich? Wypływ tego to świetna informacja i w idealnym czasie – im więcej ludzi w Polsce się o tym dowie, tym lepiej. Dla realizmu myślenia. Oczywiście nie ma co przesadzać bo to nie jest tak, że nas nienawidzą. Ale może będzie trudniej oszukiwać Polaków.Gdy interes polski wchodzi w konflikt z ich interesem symbolicznym, prestiżowym albo strategicznym, wybiorą swój. Może będzie naturalniej myśleć i mówić o tym, że Polska też ma własne interesy. Polska nie ma w regionie przyjaciół. Ma partnerów, klientów, konkurentów, pośredników i państwa z chwilowo zbieżnym interesem. To, że takie rzeczy wypływają, jest dobre, bo zabija infantylizm.
The European Parliament has voted to criticise President Zelenskyy's decision to name an elite Ukrainian military unit after the "Heroes of the Ukrainian Insurgent Army" (UPA), describing it as an unnecessary provocation that damages Polish-Ukrainian relations and disregards the victims of the Volhynia massacres.
This is significant for Poland as for some time it has been on the back foot in this dispute. Kyiv has portrayed the issue as a bilateral disagreement driven by Polish historical obsession. At the same time, it has promoted the idea that there were crimes on both sides, suggesting moral equivalence.
The success was that Warsaw got the issue moved out of the bilateral Polish-Ukrainian trench and into EU accession language: good neighbourly relations, reconciliation, European values, and the expectations placed on a candidate state.
SKANDAL! PRACOWNIK IPN WYBIELA UPA ‼️‼️‼️
Staram się unikać krytykowania innych uczestników debaty publicznej. Z szacunkiem podchodzę do ludzi o innych poglądach niż moje.
Trudno jednak milczeć w sytuacji, gdy pracownik IPN — a więc człowiek utrzymywany z pieniędzy polskiego podatnika — usprawiedliwia UPA. Zbrodniczą organizację, która dokonała okrutnego ludobójstwa dziesiątek tysięcy Polaków.
Mowa o Piotrze Gontarczyku i jego artykule opublikowanym na portalu ONET. Tytuł tekstu mówi wszystko: „UPA trzeba traktować jako formację niepodległościową”.
W artykule Gontarczyka znalazły się twierdzenia sprzeczne z prawdą historyczną, logiką i elementarną ludzką przyzwoitością.
Główna teza tekstu jest prosta: UPA nie była organizacją przestępczą.
„Organizacja lub związek przestępczy — dowodzi Gontarczyk — to grupa osób, która powstała w celu lub w trakcie popełniania czynu zabronionego. To nie ma nic wspólnego z UPA: celem działania tej organizacji nie było mordowanie Polaków, tylko niepodległość Ukrainy.”
Jest to wywód zdumiewający. Wbrew temu co pisze Gontarczyk organizacja lub związek przestępczy to grupa osób, która dokonuje przestępstw.
Okrutna zagłada polskich cywilów przy pomocy siekier, cepów, wideł i kul karabinowych była oczywiście działaniem przestępczym. I to na wielką skalę. Była działaniem zbrodniczym i ludobójczym.
Hasła niepodległościowe — głoszone przez działaczy OUN/UPA — nie mogą stanowić usprawiedliwienia dla ich zbrodniczych czynów. Mordowania bezbronnych kobiet i dzieci. Cel nie uświęca środków.
Przypomnijmy w tym miejscu rzeczy oczywiste. UPA była organizacją skrajną, opartą na radykalnej, szowinistycznej ideologii.
W zamyśle jej przywódców „samostijna Ukraina” miała być krajem totalitarnym. Gdyby banderowcom udało się stworzyć państwo, los zamieszkujących je mniejszości narodowych — Polaków i Żydów — byłby straszliwy.
Ukraina marzeń banderowców miała być krajem „czystym jak łza” czyli homogenicznym etnicznie. Państwem „oczyszczonym” z ludności polskiej. Właśnie dlatego w 1943 roku na Wołyniu UPA rozpoczęła czystkę etniczną wymierzoną w naszych rodaków.
W dalszej części artykułu Gontarczyk pisze o „polskiej kolonizacji Wołynia i szykanach wobec Ukraińców”. Autor zdaje się sugerować — w ślad za nacjonalistycznymi historykami ukraińskimi — że ludobójstwo na Wołyniu było jedynie odpowiedzią na antyukraińską politykę II RP.
„Nie możemy uciekać od realiów epoki — pisze Gontarczyk — Rzeź wołyńska to fragment tragicznej historii XX w., gdy triumfowały ideologie gloryfikujące rozwiązania „ostateczne” w eliminacji całych narodów.
Tą drogą poszedł w czasie wojny także ukraiński ruch narodowy — stąd mordowanie Polaków. To nie zmienia faktu, że Ukraińską Armię Powstańczą trzeba traktować jako formację niepodległościową, której celem była „samostijna Ukraina”.”
Ten fragment artykułu Gontarczyka jest po prostu szokujący. Żaden „duch epoki” nie może tłumaczyć masowego mordu na ludności cywilnej. To, że Sowieci i Niemcy w latach 40. XX wieku również dokonywali masowych zbrodni nie może stanowić usprawiedliwienia dla zbrodni UPA.
„Niestety za swych wrogów nacjonaliści ukraińscy uznali też zamieszkujących Wołyń Polaków — pisze Gontarczyk. — Tyle że to jeszcze nie powód, żeby uznać ją za formację zbrodniczą.”
Jak najbardziej jest to powód żeby uznać UPA za formację zbrodniczą. Ukraińscy nacjonaliści nie tylko bowiem „uznali” zamieszkujących Wołyń Polaków za wrogów, ale postanowili ich wymordować. A następnie wprowadzili ten zbrodniczy zamiar w życie.
Ten kto dokonuje zbrodni — jest zbrodniarzem. Jest to jasne jak słońce.
„Dla nich [Ukraińców] UPA to legenda — jak u nas Armia Krajowa, Narodowe Siły Zbrojne (NSZ), Wolność i Niezawisłość (WiN) i Narodowe Zjednoczenie Wojskowe (NZW). Czy nam się to podoba, czy nie, tak właśnie jest — UPA ma dla niepodległej Ukrainy niekwestionowane zasługi.”
Zestawienie takie jest głęboko fałszywe. Wszystkie wymienione przez Gontarczyka polskie formacje podziemne — AK, NSZ, WiN i NZW — nie były oczywiście święte. Żadna z nich nie dopuściła się jednak bestialskiego ludobójstwa 100,000 niewinnych cywilów.
Trudno zrozumieć również na czym mają polegać te „niekwestionowane zasługi” UPA dla niepodległej Ukrainy. Niepodległa Ukraina powstała w roku 1991 roku w momencie rozpadu Związku Sowieckiego. UPA nie miała z tym nic wspólnego. Formacja ta swoją walkę o „samostijną Ukrainę” przegrała z kretesem.
Gontarczyk w swoim artykule atakuje w napastliwy, nieelegancki sposób kolegę z IPN prof. Mirosława Szumiłę. Znakomitego historyka, autora wielu ważnych prac dotyczących komunizmu i relacji polsko-ukraińskich. Ma on za złe Szumile, że określa UPA mianem organizacji „zbrodniczej” i „kryminalnej”.
„To nie jest nauka. To ideologia, propaganda i wyzwiska.” — pisze Gontarczyk.
Fragment ten jest po prostu kuriozalny. Nie ma chyba nawet sensu tego komentować.
„Zamiast trudnej naukowej debaty z sąsiadem — dowodzi dalej Gontarczyk — prof. Szumiło zaprezentował ultymatywne żądanie uznania UPA za organizację zbrodniczą, nawet kryminalną.
Taka postawa znana jest Ukraińcom od 300 lat: Lachy znów pokazują wyższość cywilizacyjną i moralną, tupią nogą z marsową miną i oświadczają, kogo sobie nie życzą w historii Ukrainy.
Na ich miejscu też przestałbym rozmawiać z butnym historycznym agresorem i pokazałbym mu zasłużony — tym bardziej że pochodzi z Polski — gest Kozakiewicza.”
Przeczytajcie ten fragment jeszcze raz. Uważnie. To po prostu nie mieści się w głowie, że pracownik Instytutu Pamięci Narodowej mógł napisać coś podobnego…
Protest Polski przeciwko gloryfikowaniu UPA nie ma oczywiście nic wspólnego z tupaniem nogą i okazywaniem wyższości cywilizacyjnej. To obrona prawdy historycznej. To wystąpienie w obronie pamięci i godności dziesiątek tysięcy naszych rodaków zgładzonych przez ukraińskich szowinistów na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
Właśnie do tych celów powołany został Instytut Pamięci Narodowej. Wśród jego głównych zadań znajdują się badanie zbrodni popełnionych na narodzie polskim i upamiętnianie ich ofiar. A także jasne wskazywanie na to kto ich dokonał.
Kontekst ten sprawia, że wystąpienie Piotra Gontarczyka, jest jeszcze bardziej kuriozalne.
Oczywiście Gontarczyk zastrzega się na końcu artykułu, że prezentuje swoje osobiste poglądy, a nie poglądy IPN. Obawiam się jednak, że właśnie wyrządził instytucji, w której pracuje bardzo dużą krzywdę.
Od dziś ukraińscy nacjonaliści gloryfikujący UPA będą mogli twierdzić, że nawet w polskim IPN jest badacz, który przyznaje im rację.
Starostwo powiatowe w Braniewie (woj. warmińsko-mazurskie) zawiadomiło prokuraturę, że jeden z chirurgów pracujących w miejscowym szpitalu zarobił w ciągu roku 1,8 mln zł i wykazywał, że miesięcznie przepracował 1,2 tys. godzin. Wicestarosta braniewski Stanisław Popiel zwrócił uwagę, że gdyby przeliczyć wykazywane przez lekarza przepracowane godziny, okazałoby się, że pracował więcej niż 24 godziny na dobę. „Doba pana doktora była z bardzo mocnej gumy” - kwituje samorządowiec.
https://t.co/N9NANyumjI
Frankfurter Allgemeine Zeitung o Polsce:
-PKN celowo wzmacnia antyukraińskie nastroje,
-skrajna prawica wnioskuje ograniczenie pomocy Ukrainie,
-rząd Tuska przeciwstawia się,
-UPA była symbolem bohaterstwa,
-Polska musi się przyzwyczaić do nowych realiów.
Niemiecka bezczelność.
Today in Lviv, an enraged crowd tried to force draft officers to take off the Ukrainian Armed Forces uniforms, which, according to the protesters, they disgrace through their actions and forced mobilization practices.
As a reminder, during the confrontation, people damaged and overturned a vehicle belonging to the TRC.
Policja zatrzymała obu facetów próbujących nękać i nachodzić Ukraińców w Polsce. W tym wypadku - na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu (gdzie wynajmowała biuro swojej firmy) Przyjrzyjmy się jednemu z dwóch zatrzymanych mężczyzn:
"Jarosław K., ps. Adolf, były żołnierz, zaangażowany w prorosyjski ruch Kamraci, współpracujący z partią KORWiN."
No to już wiadomo kto zacz.
===============================
Rosyjska V kolumna w Polsce niestety sobie działa balansując na granicy prawa które jest w kraju przestrzegane. Niestety ciężko kogoś zatrzymać kto technicznie nie łamie prawa mimo że wszyscy wiedzą kto to jest, z jakiego środowiska i prawdopodobnie na rzecz kogo pracuje. Na szczęście obywatelka Ukrainy zgłosiła że została zniesławiona a zatrzymanym grozi do roku więzienia. Czemu tak mało?
Ano tyle przewiduje prawo. A jeszcze trzeba doprowadzić do skazania sprawców.
Mnie natomiast bardzo cieszy że Policja szybko reaguje na tego typu wybryki o podłożu nienawiści narodowościowej. Należy możliwie szybko reagować. Ale prawo obowiązuje każdego - funkcjonariuszy również - dlatego ściganie prorosyjskich aktywistów udających "polskich patriotów" jest bardzo trudne z formalno prawnego punktu widzenia. Z jednej strony świadczy to o tym że jesteśmy państwem prawa w którym "władza" nie może niszczyć człowieka w imię widzimisię urzędnika. Z drugiej - w takich sytuacjach trudno jest reagować inaczej niż tak jak rozbiła Policja a to i tak tylko dzięki temu że poszkodowana Ukraina złożyła zawiadomienie.
Potwierdzam, że w starciu w Parlamencie Europejskim państwa bałtyckie, a przede wszystkim Litwa, najbardziej grały przeciw polskiej inicjatywie potępienia kultu UPA (przykładem wystąpienia europosłów Gražulisa z ESN i Jukievičienė z EPP).
To kolejny przejaw pryskania złudzeń i porażki polskiej polityki wschodniej. Bałtowie chętniej grają z Ukrainą niż z Polską.
@SlawomirDebski Snyder konkretnie pisał o czystkach etnicznych polsko ukraińskich. "The causes of ukrainian-polish ethnic cleansing 1943". Cały artykuł jest dostępny w necie
Warto mieć także świadomość, że w próbach zablokowania rezolucji Parlamentu Europejskiego w poniższej sprawie prym wiedli europosłowie z Litwy, wspierani przez kolegów z Łotwy i Estonii. Czytali kolegom z Europy Zachodniej fragmenty książki Timothy Snydera - „Skrwawione ziemie”, argumentując, że „sprawa jest skomplikowana” i nie wolno mieszać PE do „polskich sporów historycznych z sąsiadami”. To a propos naszych regionalnych politycznych sojuszy…(info od mojego niemieckiego kolegi z PE).