Suski, gnomie. Mówisz, że mam przyjaciół w WSI, bo miałem kiedyś mały sklep myśliwski?
Zdobycie koncesji na ten sklep to była biurokratyczna mordęga. Pół roku załatwiania jakichś zbędnych papierków. To wtedy upewniłem się, jakie chore, biurokratyczne państwo nam zbudowaliście, gdzie tępi się przedsiębiorców, w urzędnicy są panami życia i śmierci firm.
Prezentujesz Suski najgorsze możliwe pisowskie podejście do przedsiębiorców. Jak ktoś zarobił pieniądze, to od razu jest podejrzany. Od razu musi mieć parasol WSI.
W waszym świecie pieniądze można tylko ukraść, zdefraudować, wyszabrować od państwa, w głowach wam się nie mieści, że można je po prostu uczciwie zarobić. Nie dzięki kontaktom z WSI, politykami, urzędnikami, a pomimo waszych niszczących gospodarkę działań.
Dlatego nie mogę się doczekać, aż wszyscy znikniecie z polityki i pozwolicie ludziom Polsce normalnie się rozwijać!
Decydujący - moim zdaniem - moment w kampanii prezydenckiej. Tak opisuje go prezydent Nawrocki w książce <Skąd wziął się Karol Nawrocki> wydawnictwo @WydBialyKruk :
„Wchodzę na drugą debatę w Końskich do hali sportowej - pełne zamieszanie, ochrona, przepychanki, wpuszczają jednych, nie wpuszczają drugich, szarpią Marka Jakubiaka i Krzysztofa Stanowskiego, mojego syna nie chcą wpuścić. Totalny chaos. W pewnym momencie mówię więc do nich: słuchajcie, muszę was zostawić, bo ja po prostu wchodzę. Miałem informację, że debatę zabezpiecza firma ochroniarska, która wcześniej siłowo przejmowała Telewizję Polską. Czyli - mówiąc brutalnie - największe cerbery strony <liberalnej>. Stoją tam wielkie chłopy, atmosfera jak z filmu. Ale ja byłem już wtedy tak zdecydowany, że po prostu szedłem przez to jak przez ścianę. To nie był gładki świat akademicki, tylko prawdziwe życie. Podchodzę do tych byków, patrzę na nich i mówię: panowie, ja tu przyszedłem po Rafała. Oni spojrzeli na mnie i mnie wpuścili. Jeszcze im powiedziałem, że chcę iść do łazienki. Poszedłem. Stoi tam wielki chłop z tej ochrony. Podchodzi do mnie i mówi tylko: szacunek, szacunek. Przywitałem się z nim i wyszedłem. Właśnie wtedy zobaczyłem Rafała Trzaskowskiego - ten moment, który już opisałem przed chwilą. Chodził jak człowiek w rozsypce. Naprawdę - jak ktoś kompletnie wytrącony z równowagi, przestraszony, nieobecny. Zrozumiałem coś bardzo ważnego - nawet ludzie, którzy go ochraniali, wiedzieli, że on jest załamany. Oni przez te dwie godziny patrzyli jak siedzi, jak się zachowuje, jak wygląda. On w siebie nie wierzył i nikt inny tam w niego nie wierzył. Nie chodzi mi zresztą o to, żeby wnikać w osobisty problem. To nie jest tutaj istotne. Po prostu zobaczyłem, że tam nie ma woli walki, nie ma gotowości do zwycięstwa. Że sytuacja wymknęła im się spod kontroli. Że nie byli gotowi na takiego przeciwnika jak ja. Nie rozumieli tego przeciwnika. Nie wiedzieli, co się dzieje”.
I o to mi chodziło, gdy tyle razy mówiłem, że Czarnek nie nadaje się na premiera.
Jak miałby działać rząd, w którym premier podejmuje decyzję, a zaraz potem okazuje się, że będzie jednak inaczej, bo premier zapomniał spytać o pozwolenie prezesa :)
Czarnek nie ma żadnej decyzyjności, nie jest samodzielnym politykiem. Nie może być premierem.
Ustalać to z nim można najwyżej to, czy wino białe czy czerwone :)
PiS starał się w ostatnich tygodniach udowodnić, że przeszedł przemianę i znów stoi po stronie Polaków.
Tymczasem wystarczyło jedno głosowanie i cała ta wyreżyserowana ściema została zgruzowana ich własnymi łapami.
Jak mawiał poeta: Uj im na grób miast krzyża.
Wychodzi, że w marcu, w tajemnicy przed Sejmem, rząd oddał Ukrainie drogie i trudne do kupienia pociski przechwytujące do systemów Patriot.
Były one zakupione przez Polskę od USA w celu budowy wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej, o którym od lat słyszycie w mediach, a który do dziś nie jest ukończony.
To jedyne pociski, którymi dysponowała/dysponuje Polska, zdolne zwalczać rosyjskie rakiety Iskander, zagrażające Polsce i rozmieszczone w obwodzie królewieckim.
Zaproszenia na Konferencję do Gdańska były wspólnie podpisane przez premiera Tuska i prezydenta Zelenskiego.
Obaj mieli więc być gospodarzami i przyjmować gości. Prezydent Ukrainy, mimo zaproszenia już gości, rezygnuje z udziału i wystawia tym samym premiera Tuska na pośmiewisko.
Nie mam żadnej satysfakcji z tego, że Premier Rzeczypospolitej jest upokarzany na arenie międzynarodowej. W przypadku tego premiera nie jest to niestety pierwszy raz.
Nawrocki odpowiada Zełenskiemu po jego wywiadzie, w którym zaatakował go osobiście:
„Wołodymyrze drogi, spór w ogóle nie dotyka wewnętrznych kwestii Polski. Wszyscy Polacy wiedzą i rozumieją, ile zła zrobili Polakom ukraińscy nacjonaliści. Myli się prezydent Zełenski”
Ani kroku wstecz. Brawo Panie Prezydencie.
🇵🇱🇺🇦
„Przyjechałem do @NawrockiKn, a jego prezentem dla mnie przy powitaniu była książka o tragedii wołyńskiej. Nigdy o tym nie mówiłem. Nie mówiłem o tym ludziom. Spokojnie z tym żyłem. Teraz mówię o tym otwarcie, ponieważ podejmuje działania, które uważam za niewłaściwe” - @ZelenskyyUa
@rzep8 :-)))
Został poinformowany na swój prywatny WhatsApp, odczytał, na pierwszą wiadomość odpisał.
Ten sposób komunikacji wybrał Rafał Trzaskowski, poprosił o napisanie mu na WhatsAppie. No to dostał na WhatsAppie.
Trzaskowski najpierw poprosił lekarza, żeby mu wysłał szczegóły na Whatsappa, potem olał to lub zlecił zwolnienie lekarza, a teraz ma pretensje, że lekarz wysłał mu szczegóły na Whatsappa, bo powinien wybrać drogę formalną.
Fantastyczne zarządzanie kryzysem :)
Ordynator nie był w stanie zdzierżyć młokosa, który nie ma pojęcia o pracy, szkodzi pacjentom, bierze fikcyjne dyżury. 19 lipca poinformował Trzaskowskiego o patologii w szpitalu.
2 miesiące później stracił pracę.
Powody zwolnienia groteskowe:
https://t.co/BIlZDRR0ur
Słowik na żywo o nowych informacjach:
„Trzaskowski został poproszony przez lekarza o spotkanie poprzez wiadomość w komunikatorze. Prezydent Warszawy odpowiedział, że nie ma czasu się spotkać i poprosili żeby tę kwestię (Kacprzyka) mu napisać, lekarz napisał a 2 miesiące później został zwolniony”
Natychmiastowa dymisja Trzaskowskiego. To nie może się inaczej skończyć.