Marszałkowska 34/50. Ścisłe centrum stolicy. Najbardziej zdewastowany przez wandali obszar znajduje się miedzy placem Konstytucji a placem Zbawiciela. Co z tym robi rząd i samorząd? Nic. Podajcie dalej jak chcecie, żeby coś zrobili. Ze strachu przed wyborcami, bo ze wstydu nie zrobią.
Czarzasty:
„Ja popieram wszystkich ludzi bo wszystkich trzeba kochać. Lewica się tęczowej flagi nie wstydzi”
No spoko ale lataj sobie w niej Włodek na zewnątrz a nie w sejmie XD
No i to by było na tyle. Izera padła.
Po przejęciu władzy wystarczyło kontynuować kierunek wyznaczony za rządów PiSu. Na podpis czekała umowa z wykonawcą fabryki (Mirbud), była zgoda budowlana.
To by było jednak zbyt racjonalne, zbyt pisoskie i zbyt megalomańskie. Marnowano więc przez lata pieniądze rojąc o "hubie elektromobilności" i "nowym, lepszym, niepisoskim pomyśle". Państwowy bank przyznał nawet 4mld pln finansowania (pożyczki, a nie dotacji, bo uwielbiana tutaj minister Pełczyńska uznała, że KPO ma ważniejsze jachty do kupienia).
No ale niestety termin podpisania umowy z tym bankiem mija za dwa tygodnie. A żeby podpisać umowę trzeba by wiedzieć z kim. Tutaj niestety politycy od miesięcy zwodzili zarząd spółki, który jak widać postanowił na koniec rzucić papierami.
Tak się kończy po 2,5 roku nieudolności rządu Tuska, projekt Izera.
I tylko ludzi szkoda, którzy wracali z motoryzacyjnych korporacji do Polski, licząc, że będą mogli budować polską markę samochodów.
Mam poczucie, że widzimy ostateczne zerwanie z 🇨🇳 doktryną "ukrywaniem potencjału" Deng Xiaopinga. Przyszły nowe Chiny, które nikomu się nie kłaniają.
Kilka refleksji z tygodniowego pobytu w Azji, w tym serii rozmów w Pekinie 👇
Mówiąc krótko, myślę, że przez 10 lat moich rozmów z Chińczykami nie widziałem tak ogromnej pewności siebie, poczucia siły i górowania nad innymi, jak teraz. Wśród ekspertów, dyplomatów, funkcjonariuszy Partii.
A przede wszystkim - nie widziałem takiej jasności co do 🇨🇳 intencji. Zwykle nasza praca polega na przebijaniu się przez całe pokłady partyjnej linii o "pokojowym wzroście Chin" czy "neutralności wobec Rosji", by dopiero - operując argumentami, prowokując - wyciągnąć z rozmówcy, co na prawdę myśli. Tym razem, przychodzi samo - i jest dość porazające.
Kilka tez z rozmów:
O sporach terytorialnych w regionie: Pora byście zaczęli żyć w nowej rzeczywiści, nie starej rzeczywistości. Nie słuchajcie już starych potęg, tylko nowej potęgi. A tą potęgą są Chiny. Rozmawiamy o prawie morza (UNCLOS) już 20 lat, to do niczego nie prowadzi. Prawda jest taka, że mamy siłę militarną i wygramy, musicie uznać wszystkie nasze roszczenia na Morzu Południowochińskim. Kiedy słoń idzie, to może podeptać mrówki. Powinien myśleć o losie mrówek, ale nie miejcie do niego pretensji.
O celach gospodarczych: Najnowszy Plan Pięcioletni ma jeden cel: przygotować chińska gospodarkę na konfrontacje z USA. Chodzi o stworzenie autonomiczne go systemu przemysłowego, odpornego na wstrząsy. Kiedy wygramy konkurencję technologiczną i przemysłową z USA, "pokojowe zjednoczenie" z Tajwanem się dokona samo, bo nikt nie będzie nawet próbował. To "preferowana opcja", ale kwestia Tajwanu i tak będzie rozwiązana w ciągu 10 lat. Jeśli Europa chce dalej u nas zarabiać, niech inwestuje w te zdolności i zasypie luki technologiczne, które są nam potrzebne z tej perspektywy. A jak nie, to idźcie śladem paru japońskich firm, które sprzedają w Chinach tanie fast-foody, tak sobie zarobicie.
O rozwoju broni nuklearnej (Chiny do 2035 r chcą mieć parytet w broni strategicznej z USA i Rosją): Tak, rozwijamy zdolności, ale to nie wpłynie na naszą doktrynę "no first use". Dlaczego? Bo mamy już dominację konwencjonalną na Zachodnim Pacyfiku, więc strategiczna broń jądrowa potrzebna nam jest do jednego - wybicia USA z głowy pomysłu, że będą w stanie zatrzymać konwencjonalną wojnę poprzez ograniczone uderzenie jądrowe na nas. Więc rozbudowa naszych sił strategicznych w zasadzie stabilizuje sytuację w tym obszarze.
To parę obrazków z części rozmów, które były w formule Chatham House (można cytować, ale bez wskazania autora słów).
Do tego dodam ogólny wniosek z kilkunastu rozmów w Pekinie, nakierowanych na znalezienie wyjścia z konfliktu UE-Chiny: marne szanse. Zasadniczo jako wstepny warunek rozmów Chińczycy podają bezwarunkową kapitulacje UE: wycofanie z ceł, postępowań antysubsydyjnych, kontroli eksportu, koordynacji z USA, zmianę retoryki. A jak słabych kart Europa nie miałaby w ręku, to coraz bardziej mamy przekonanie, że nie może odpuścić - bo zostanie zgnieciona przemysłowo i geopolitycznie.
Tyle na dziś, powtórzę raz jeszcze: nie szokuje mnie treść, ale otwartość Chin co do intencji. A przede wszystkim pewność siebie, której jeszcze nie widziałem.
Czy to uzasadnione? Nie wiem czy utarcie nosa Trumpowi kilka razy, podlane przekonaniem o zmierzchu Zachodu, nie zamienia się w tryumfalizm. Chiny też mają swoje problemy, które maskują siłą. I ja nie stawiałbym krzyżyka na nas w Europie, bo prężenie muskułów ma właśnie taki cel, byśmy się poddali.
Ale jak radzić sobie z tą pewnością siebie Chin i jakie ryzyka z niej płyną - to dziś główne pytanie do naszych dyskusji strategicznych, w Polsce I Europie, ale i USA.
Na koniec obrazek wart więcej niż tysiąc słów, z tego tygodnia: chiński urzędnik, z rękami w kieszeniach, łaja japońskiego dyplomatę. 🇨🇳🇯🇵 napięcia to dłuższa historia, ale nie mógłbym znaleźć lepszej ilustracji tego wpisu.
PrzewodzikKsiążkowy (ranking)
100 najlepszych powieści polskich według Przewodzika
1 września to chyba najlepsza data, aby zaprezentować mój osobisty i całkowicie subiektywny ranking 100 najlepszych polskich powieści – co jak co, ale szkoła też kształtuje nasz gust literacki, choć czasem w negatywny sposób. Ja na przykład wciąż nie przeczytałem „Nad Niemnem”...
Jak zwykle kilka uwag. Po pierwsze wszystkie te książki przeczytałem, jeśli czegoś nie przeczytałem, na liście tego na pewno nie będzie, to oczywiste. Po drugie, niektóre rzeczy przeczytałem dwa razy lub więcej, co powoduje pewne problemy, bo kolejna lektura tej samej książki w dużym stopniu weryfikuje pierwotną ocenę – albo utwierdza nas w przekonaniu o wielkości, albo powoduje, że dawna fascynacja się ulatnia. Tego niestety nie przeskoczę, a przykład tego będzie już w pierwszej omawianej książce. Po trzecie - wiele polskich powieści nie czytałem, z wyboru, z przypadku, tak się ułożyło moje czytelnicze życie, że na przykład nie znam „Rodziny Połanieckich” Sienkiewicza, „Panny Nikt” Tryzny czy żadnej powieści Hena (ojca), Brezy lub Kalwasa. Po czwarte, w ustaleniu kolejności na liście brałem pod uwagę wiele czynników, ale na końcu jest zawsze mój gust, moja ocena i osąd danej powieści – inaczej ani nie chciałem, ani się nie da, moim zdaniem to zawsze będzie najważniejsze w takich zestawieniach.
Zasady takie jak zwykle – za chwilę pojawi się pozycja 100, a potem w jednym wątku będziemy jechać w dół aż do numeru jeden. Moje wpisy będą na żywo – każdy będzie pisany tuż przed opublikowaniem, ja mam rzecz jasna w głowie ogólny zarys, ale to zawsze jest pisane „na gorąco” i czasem pojawia się jakaś nowa myśl lub nawet zmiana pozycji, od razu przepraszam więc za błędy i literówki, będę starał się unikać, ale na pewno jakieś się zdarzą.
Zachęcam oczywiście do śledzenia, komentowania, podawania dalej i lajkowania, mam nadzieję, że to będzie całkiem fajna i ciekawa zabawa, liczę na podobny ferment jak przy poprzednich moich rankingach. No właśnie – to tylko zabawa, proszę nie traktować tego tak strasznie poważnie i jak zawsze apeluję o kulturalną dyskusję – niech ten półdarmowy portal na chwilę stanie się lepszym miejscem. Zaczynamy.
Taka refleksja niepolityczna. Bociany doskonale wiedzą, że druga połowa sierpnia w Polsce to zazwyczaj już wczesna, pogodna jesień. My natomiast trzymamy się kalendarza wakacji ustalonego w XIX wieku ze względu na żniwa i konieczność pomocy dzieci przy nich. Gdybyśmy przesunęli okres wakacji letnich o dwa tygodnie do przodu, np. między 10 czerwca a 15 sierpnia, zyskaliby pewnie wszyscy.
Dzieci dłużej by się cieszyły najdłuższymi i najcieplejszymi dniami w roku, rodzice zaś mogliby przyoszczędzić trochę pieniędzy. W końcu w większości krajów europejskich okres wakacji letnich to lipiec i sierpień (inaczej jest np. we Włoszech, Finlandii i na Ukrainie), a w czerwcu ceny wczasów są niższe.
Rok akademicki można by analogicznie przesunąć o dwa tygodnie.
I do kompletu wspaniałych zwycięstw polskiej husarii - po 420 latach tak prezentuje się miejsce miejsce bitwy wojsk Rzeczpospolitej ze Szwedami pod Kircholmem
#Salaspils#Kircholm