Gdyby nie ten jebany mecz pucharowy z Holsteinem to nie byłoby żadnych Ryersonow ani "Couto" tylko na boku obrony latałby Mateusz Morey. Może przyjdzie jeszcze więcej czasów jak np. mecz z Celtą.
Gdy ktoś zabija Izraelczyka,to jest atak terrorystyczny,gdy Izraelczycy zabijają niemowlę na Z.Brzegu,to to niemowlę po prostu zginęło.
Przypominam,terroryści izraelscy ZABILI ponad 20000 dzieci w Gazie, zabijają je codziennie. Do tego ZABIJAJĄ dzieci w Libanie, na ZB I w Iranie
Jasiu NORMALNY Urban dał kadrze:
-przejebane baraże
-dziurawą obronę
-zero pomysłu na grę kombinacyjną
-obrzyganą trójkę z tylu i wahadła
-Kapustkę
-Beresia
-NORMALNĄ atmosferę
-fantastyczne zwycięstwa z "Albania", "Malta" czy "Litwa"
Widze świetny proces rozwoju tej drużyny
Pan Klimek na wczorajszej konferencji jak zawsze rozmawiał sam z sobą, a przy okazji minął się wiele razy z prawdą. Warto skorygować kilka oczywistych rzecz i przy okazji podsumować tę prezesurę.
📍Klimek przyszedł do klubu po ciężko wywalczonym awansie do Ekstraklasy. Nieprawdą jest, że przez lata organizował budżet. Prawdą jest, że pełnił funkcję księgowego do którego obowiązków należało pilnowanie budżetu na który składały się pieniądze z Canal+oraz sponsorów, w tym najważniejszych PGE, PZU, LVbet, Toyota, 4F. W sumie, rocznie około 7-8 milionów. Klimek w tym czasie pozyskał dokładnie ZERO nowych znaczących podmiotów.
📍Nieprawdą jest, że PGE zawinęła się nagle i Klimek został z niczym. Prawdą jest, że gdy w styczniu 2024 po 10 latach odszedłem z klubu, był on na 10 miejscu w Extraklasie, ze stabilnym budżetem i obowiązującą jeszcze przez 1,5roku umową z PGE. Prawdą jest, że nie zrobiono nic, aby tę umowę utrzymać.
📍Prawdą jest, cytując Klimka: że on nie był od załatwiania kasy🙉
📍 Nieprawdą jest, że w Ekstraklasie Klimek miał wpływ na strategiczne decyzje. Prawdą jest, że zaczął w pełni zarządzać klubem 1 stycznia 2024, co skończyło się fatalnymi decyzjami personalnymi i kompromitującym spadkiem klubu z Ekstraklasy w kolejnym sezonie. Wszystko na własne życzenie. Do „okręgówki” spadły też rezerwy.
📍 Nieprawdą jest, że Klimek, gdy byłem w klubie decydował o transferach i zatrudnieniu trenerów. Prawdą jest, że jego głównym obowiązkiem było rejestrowanie uzgodnionego transferu, co potwierdzi każdy trener, który w tym czasie ze mną pracował.
📍Nieprawdą jest, że gdy Klimek przyszedł do klubu było 7 mln długu. To kłamstwo. Było znacznie mniej, spłacone przy pomocy pożyczek od mieleckiego biznesu, który nie robił tego za darmo oraz nowym kontraktom sponsorskim.
📍Prawdą jest że Klimek wraz z Kapinosem nie ściągnęli w ostatnich 2,5 latach żadnego poważnego sponsora. Prawdą jest też, że bajki o inwestorze od początku były mydleniem oczu kibiców, aby trwać.
📍Znając wcześniejsze żonglowania kwotami przez Klimka, bardzo wątpliwe, że zostało 6mln na nowy sezon. To jest dziś nieweryfikowalne. Prawdą jest, że realną kwotę poznamy w sprawozdaniu finansowym. Prawdą jest, że powodem odejścia są kończące się pieniądze, w tym na własną sutą ok. 40 tys. wypłatę oraz brak pomysłu co dalej.
📍Prawdą jest że przy udziale Klimka i Kapinosa rozwalono stowarzyszenie Stali, które zaczęło być niewygodne, a które właściwie przestało działać mając obecnie wątpliwą podstawę prawną.
📍Prawdą jest, że zdaniem Klimka miejsce Stali w Ekstraklasie było na wyrost. Nazwałem to kiedyś prowincjonalnym minimalizmem.
📍Prawdą jest, że w ostatnich latach kadencji Klimka sprowadzano do klubu przypadkowych piłkarzy z polecenia, opierając się głównie na jednej osobie.
📍Prawdą jest, że jest mnóstwo pytań o formę i podstawę prawną wypłacenia za wiedzą Klimka panu Kapinosowi ok. 4 mln złotych.
📍Skandalem było potraktowanie i wypchnięcie bez pożegnania takich zawodników jak Leonardo czy Gettinger.
📍Skandalem było utrzymywanie przez Klimka patologicznej i prawdopodobnie biznesowej relacji z kilkoma posiadającymi zakaz stadionowy pseudokibicami, którzy zastraszali innych. Władza Klimka stała na kibolach. Szokujące, że Klimek się tym publicznie chwalił.
📍 Całkowitą kompromitacją była postawa Klimka ws. Tuszowa. Prezes, który nie rozumiał, że poważny klub powinien mieć swoją bazę, nie nadawał się do pełnienia tej funkcji.
📍Arogancją i głupotą było odrzucenie oferty panów Złotnickiego i Rysia przejęcia Klubu. Bylibyśmy dziś w innym miejscu.
Podsumowując. Odejście Klimka niczego nie zmieni. Wokół klubu powstał układ zamknięty. Teraz postawią na „słupa” i karuzela będzie się kręcić dalej tylko pod innym nazwiskiem. Ostatecznie „wydoją” klub do spodu i zamkną biznes. Mam nadzieję, że nikt w Polsce jak ja kiedyś, już na Klimka, typowego piłkarskiego Dyzmę, się nie nabierze. Dziś pozostaje mi za Klimka kibiców Stali przeprosić.
Ireneusz Mamrot- Napoleon, czy zwykły bajerant?
Po porażce 3-2 w Derbach Podkarpacia Stal Mielec zmieniła trenera.
Ireneusz Mamrot w roli trenera zadebiutował tydzień później, przeciwko drużynie, którą sporo czasu trenował-Chrobry Głogów.
Stal przegrała 1-2 grając w 10, ale początkowo prowadząc. Był to niestety ciąg dalszy fatalnej, najgorszej w historii klubu passy meczów bez zwycięstwa, którą 4 mecze wcześniej zaczął jego poprzednik- Djurdjević.
I pod takim znakiem mijały kolejne mecze, frustracja trenera Mamrota na konferencjach była coraz większa. „Umyka wam”, „Mamy momenty” itp. były wtedy znakiem rozpoznawczym trenera.
Stal wiele meczów kończyła wówczas w 10, miała bardzo wąską kadrę, w zasadzie to poza podstawową 11 ciężko było o solidnych graczy.
Trener też nie radził sobie w tzw „zarządzaniu kryzysowym”- kiedy nie szło, to po prostu nie szło, a jego decyzje często były bardzo niezrozumiałe.
I tak po 8 meczach za kadencji Ireneusza Mamrota Stal Mielec zdobyła zaledwie 2 pkt, a porażka ze Zniczem Pruszków u siebie w grudniu, w tamtym momencie pogrzebała nadzieję na utrzymanie u prawie wszystkich.
Przyszła przerwa zimowa, Jacek Klimek został dyrektorem sportowym, klub trenował na „lodowisku” zamiast w Tuszowie i w tamtym momencie w zasadzie nic nie zmierzało do tego, by na wiosnę miało być lepiej.
Jednak transfery zimowe, które jak trener powiedział niedawno na konferencji prasowej ustalał trochę on, a trochę prezes zrobiły robotę.
Ogólnie w większości te ruchy nie były zbyt oczywiste i optymistyczne.
Chema Nunez dla wielu skreślony na starcie okazał się bardzo solidnym elementem układanki, Maciek Gostomski wzmocnił bramkę, a Cybulski wraz z Dominikiem Szalą zadbali o jakość kolejno w ataku i w obronie.
Naprawdę to okienko było top!
Jednak cofnijmy się do lutego i startu rundy wiosennej, pierwszy mecz to wyjazd do Warszawy na mecz z Polonia. Okej gramy, w 78 minucie remisujemy 2-2 i wydaje się, że jest dobrze. Jednak tak nie było i ostatecznie przez indywidualne błędy między innymi Puerto i Szeligi przegraliśmy ten mecz 5-2.
Potem wyjazd do Łęcznej dla wielu określony meczem „o wszystko”. Całkiem niezła pierwsza połowa i prowadziliśmy 0-1, jednak wraz z początkiem drugiej połowy Stal w zasadzie została w szatni. Oddaliśmy te 2 połowę i w zasadzie może raz byliśmy pod bramką przeciwnika. Ostatecznie remis 1-1, za co osobiście bardzo winiłem trenera bo cofnęliśmy się i nie dało nam to nic.
Później mecz domowy z ŁKS-em Łódź i porażka 2-1. Nastroje były fatalne. Czara goryczy u trenera wylała się na tyle, że na konferencji praktycznie cisnął i wyzywał dziennikarzy za byle pytanie.
Po czasie dowiedzieliśmy się, że przed meczem z Odrą Opole Klimek spotkał się z Mamrotem i panowie ustalili, że w przypadku porażki w następnym meczu trener odejdzie i będziemy szukać innych rozwiązań dla dobra klubu.
Jak wiemy tak się jednak nie stało. Trener już wielokrotnie wspominał o tym, że wygrana w Opolu była momentem zwrotnym dla zespołu i mentalnie pozwoliła wszystkim się odblokować, więc nie chcę tego po raz kolejny wałkować.
Później wydawało się, że jest super. Stal łącznie z meczem z Odrą wygrała 5 z 6 kolejnych spotkań.
Naprawdę dobrze to wyglądało, a zmiany trenera chociażby Tsykało z Grodziskiem dawały wiele dobrego i pomagały drużynie.
Na meczu ze Śląskiem coś się posypało.
Fatalna kontuzja Josta Piska, która wykluczyła go już do końca sezonu. (Nie wiem czemu wpuścił wtedy za niego Bukowskiego, zabiło to drugą połowę)
W dodatku karne przez nasze błędy i porażka 2-3.
Szukanie zastępcy Piska nie trwało długo. Trener wybrał Kamila Odolaka (chyba nikt do dziś nie wie dlaczego) Niestety nie sprawdził on się totalnie, przez co przegraliśmy dwa kolejne mecze.
Ogólnie te różne zmiany, decyzje na gorąco itp zawaliły nam te mecze. Ponownie napiszę, że zarządzanie kryzysowe u trenera bardzo leżało.
1/3