"Obowiązek informacyjny kredytodawcy wobec konsumenta" - w sprawach przeciwko bankom odmieniany przez wszystkie przypadki.
13 lutego 2025 r. przez przypadki odmieni TSUE, orzekając w polskiej sprawie dot. sankcji kredytu darmowego.
Już w lutym TSUE wypowie się w polskiej sprawie dot. SKD!
Czego można się spodziewać? Z pewnością sporo nt wypełnienia obowiązku informacyjnego przez kredytodawcę. Stanowisko TSUE może ukierunkować orzecznictwo sądów powszechnych w tysiącach spraw.
TSUE w sprawie C-473/23 w dniu 13.02.2025 r. rozstrzygnie zagadnienia SKD dotyczące:
- zawyżenia RRSO w umowie,
-klauzuli oraz informacji w zakresie podniesienia opłat,
- proporcjonalności sankcji kredytu darmowego.
Czy Polacy są SKAZANI na DROGIE kredyty? Zapraszam na rozmowę z Wiceprezes @NataliaVFH i mec. @Woj_Bochenek. Dyskutujemy o przyczynach i skutkach wysokich rat i legalnych sposobach na ich obniżenie: #frankowicze, #SKD, #WIBOR. Link do nagrania w komentarzu, na kanale #Votum ⤵️
Beneficjentami usług rynku pożyczkowego są konsumenci. Nierzadko, będący w trudnej sytuacji życiowej i finansowej. Jawne deklaracje "kombinowania" i omijania reżimu prawnego są przerażające. Rynek nie pozostawia wyboru - sankcja za tego rodzaju praktyki winna być odstraszająca i dotkliwa. I takich wyroków oczekujemy.
Definicja podmiotów udzielających pożyczki „w tym reżimie prawnym trudno uczciwe funkcjonować. Aby przetrwać trzeba kombinować”.
Szkoda, że na takim podejściu tracą konsumenci i cały rynek…gdyż opisane praktyki są bardzo wątpliwe prawnie…
@k_wysota bardzo dobry tekst!
Środowisko bankowe buduje bardzo specyficzną narrację wokół zagadnienia sankcji kredytu darmowego: to moda na pozyskiwanie darmowych kredytów, pomysły na zarobek parakancelarii i szukanie brakujących przecinków w umowach.
Pod tą coraz bardziej nerwową komunikacją sektora kryje się zdecydowanie większy problem, którego nie sposób sprowadzić do "brakujących przecinków".
Polecam merytoryczne spojrzenie na ten problem, przedstawione w publikacji:
Wojciech Bochenek: Sankcja kredytu darmowego to kolejny koszmar sektora bankowego? https://t.co/KxQQ19iPYE
- "Miła Pani w banku powiedziała, że konieczna jest prowizja, ale żeby się nie martwić ."
- "Miał Pan świadomość, że zaciąga Pan w zasadzie dwa kredyty? Kredytowanie prowizji kosztowało Pana tyle samo, co zaciągnięcie na nią odrębnego kredytu."
Dużo się mówi o obowiązkach informacyjnych banków. O niezbędnych elementach w treści umów kredytów konsumenckich.
Skredytowanie i oprocentowanie prowizji (wcale nie w nadzwyczajnej wysokości) w jednym z kredytów konsolidacyjnych, kosztowało konsumenta dodatkowe kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zwiększyło comiesięczną ratę nie tylko o część prowizji, ale również o odsetki: od prowizji i udostępnionego kapitału.
Czy konsument został o tym właściwie poinformowany na etapie przedkontraktowym? Praktyka pokazuje, że nie. Notorycznie słyszymy od naszych Klientów - "to przecież lepiej, gdybym zapłacił prowizję z własnych środków, gotówką". Dla banku bardziej opłacalne jest, żeby prowizja nie była płacona gotówką.
Ciężko się zgodzić z traktowaniem tematu kredytów frankowych czy sankcji kredytu darmowego w kategoriach "wyzwań dla sektora bankowego".
Szefowie ryzyk polskich banków stawiają te zagadnienia w jednym szeregu z innymi czynnikami, wpływającymi na stabilność sektora i całej gospodarki.
Patrząc na temat obiektywnie, należałoby wskazać, że nie mówimy w tym wypadku o "wyzwaniach", lecz surowych konsekwencjach działań podejmowanych przez sektor bankowy w obszarze usług dedykowanych konsumentom.
Jedno trzeba przyznać - narracja sektora bankowego od czasu, gdy konsumenci zaczęli oczekiwać respektowania swoich praw, jest dosyć powtarzalna i jednolita. Tym razem również mamy odniesienie do braku pomocy państwa w rozwiązaniu problemu frankowego, powołanie się na "ludzką niesprawiedliwość" i ponadstandardową ochronę konsumentów. Klasycznie też, pojawił się głos, że tylko w kraju nad Wisłą sektor bankowy musi ponosić tak restrykcyjne konsekwencje swoich nieuczciwych praktyk wobec konsumentów... A w tak zwanym międzyczasie, sektor bankowy raportuje konsekwentnie ponadstandardowe zyski. Też w kraju nad Wisłą.
Czego boją się szefowie ryzyka polskich banków https://t.co/ykRLhqPPPn
@MichalS198038 @niefrankowski Temat doskonale obrazują kredyty frankowe. Wadliwe zapisy w umowach konsumenckich i biznesowych są tożsame, ale już ścieżka procesowa odmienna.
Kuriozum.
Nagminne łamanie prawa przez sektor bankowy w obszarze realizacji usług dedykowanych konsumentom skutkuje wyciągnięciem następujących wniosków - trzeba się skupić na kliencie biznesowym.
Kiedy klient - konsument stał się niewygodny? Wtedy, gdy zaczął być świadomy przysługujących mu praw. Kiedy nieuczciwe praktyki bankowe zaczęły być oceniane nie tylko przez organy nadzorcze, ale przede wszystkim TSUE i krajowe sądy.
Gdzie kończy się skala arogancji sektora bankowego w ocenie praw konsumenckich? Były już nazywane "szukaniem przecinków" w umowach, próbami destabilizacji polskiej bankowości, teraz wypaczoną interpretacją ochrony prawnej.
To pytanie już kiedyś padło, zdaje się, że musi wybrzmieć ponownie w Luksemburgu: czy banki w Polsce potrafią zarabiać uczciwie?
Środowisko obawia się, że „wypaczona interpretacja ochrony praw konsumentów może przynieść jeszcze większe zagrożenia” np. lawinę spraw #SKD
Czasem mam wrażenie, że „wypaczony” jest ich punkt postrzegania prawa
Widocznie zapadło za mało orzeczeń #TSUE
https://t.co/5zUilrrBNv
Oczywiście, założenia o zerojedynkowej równowadze stron w realizacji usług B2B są mylne. Tutaj również bierze się pod uwagę istnienie uprzywilejowanej pozycji. Nie wszystko na szczęście mieści się w pojęciu "swobody umów". Natomiast, niewątpliwie jest to ochrona inna niż ta, przypisana z mocy prawa do statusu konsumenta.
@k_wysota Potrzebna kampania👍Narracja marketingowa przyjęta wokół odroczonych płatności jest bardzo ryzykowna dla konsumentów. Zakładam, że gdyby te same usługi nazywać wprost "kredytami", to częstotliwość korzystania z nich byłaby znacznie niższa.
@UOKiKgovPL "Odroczone płatności" brzmią marketingowo zdecydowanie lepiej niż "kredyt". Niestety. Taka narracja skłania konsumentów do łatwiejszego, często bezmyślnego sięgania po tę usługę, co może być bardzo ryzykowne w skutkach.
Przed nami okres wzmożonej przedświątecznej aktywności zakupowej. Część konsumentów sięgnie po kredyty i pożyczki gotówkowe. W sieci aż roi się od poradników, dotyczących zasad bezpieczeństwa, szukania przemyślanych rozwiązań i podpowiedzi, na jakie parametry umów kredytowych zwracać uwagę, żeby wybrać optymalne rozwiązanie.
Konsument porównując różne oferty zerka https://t.co/x9PAsn2FQZ. na wysokość raty ("Czy udźwignie w domowym budżecie jej comiesięczną spłatę") i wysokość RRSO (nie do końca rozumiejąc czym właściwie jest, ale poradniki wskazują, że dobrze, żeby było najniższe wśród porównywanych ofert).
Co jednak, jeśli te kluczowe elementy, na starcie zostaną ustalone przez bank błędnie, w oparciu o stosowanie niewłaściwych mechanizmów oprocentowania skredytowanego, a nieudostępnionego kredytobiorcy kapitału? Sąd Okręgowy jasno wskazał "co".
Grupa Votum o SKD
💬
Opinia publiczna jest wprowadzana błąd, że chodzi tu [w SKD] o błędy techniczne, jakieś przecinki w umowach. (...) Sądy w orzecznictwie coraz częściej podnoszą wątpliwości co do konstrukcji umów kredytowych
Kredytowanie prowizji (lub innych kosztów pozaodsetkowych) w kredytach konsumenckich
Odchodząc na moment od dywagacji nt tego "czy i czego" ustawodawca zakazał, co miał lub powinien mieć na myśli tworząc jeden czy drugi przepis, jak implementować brzmienie dyrektywy, itd.
Popatrzmy na ten mechanizm z punktu widzenia czysto biznesowego - bank zarabia na udzielaniu kredytów i to nie podlega żadnym dyskusjom. Zarabia na udostępnieniu kapitału kredytobiorcy.
Jak zatem nazwać praktykę, polegającą na naliczaniu odsetek od skredytowanej prowizji przez okres kilku czy kilkunastu lat, skoro o wypłatę tej prowizji bank nie zostaje "uszczuplony"? Kredytobiorca nie otrzymuje takiej kwoty do swobodnej dyspozycji, a bank nie ponosi ryzyka związanego z udostępnieniem kapitału. Za co są zatem te odsetki?
@Kodziowaty Idąc do sądu wykazujemy wszystkie naruszenia ustawy o kredycie konsumenckim, których dopuścił się kredytodawca. Błędnie ustalane RRSO jest tylko jedną z konsekwencji nieprawidłowych mechanizmów stosowanych przez bank.
Sporo w ostatnim czasie niepotrzebnych wątpliwości wokół zagadnienia sankcji kredytu darmowego.
Tymczasem, obowiązki informacyjne po stronie banku wobec kredytobiorcy zaciągającego kredyt konsumencki jasno definiuje ustawa. Konsekwencje naruszenia tych obowiązków - również.
Poniżej przykład parametrów prawdziwej umowy kredytowej, zawartej z bankiem w marcu 2017 r. Wysokość prowizji szokuje już na pierwszy rzut oka, ale na tym nie koniec. Na tej prowizji bowiem, bank buduje pozostałe parametry kredytu, niejako wmawiając konsumentowi, że zaciągnął kredyt na 200 tys. zł (tymczasem, potrzebował on i otrzymał 124 tys. zł). Jakie są tego konsekwencje? Zdecydowanie poważniejsze, niż próbuje się to w ostatnim czasie sugerować narracją budowaną przez środowisko bankowe. Drobne błędy i "przecinki", których doszukaliśmy się jako pełnomocnicy w tej umowie naszego Klienta, skutkują:
- nieprawidłowym, nadmiernym obciążeniem konsumenta comiesięczną ratą kredytu,
- nieprawidłową wysokością całkowitej kwoty do spłaty (nadmiernym całkowitym kosztem kredytu),
- nieprawidłowo ustaloną wysokością RRSO, co uniemożliwia konsumentowi porównanie ofert różnych kredytów w momencie podejmowania decyzji o jego zaciągnięciu.
Roszczenia przy zastosowaniu sankcji kredytu darmowego opiewają na ok. 177 tys. zł.
@Wujoooooo Praktyka opisana w przytoczonym przeze mnie przykładzie jest niestety dosyć powszechna. Również spotkałam się z nią w umowach wskazanego przez Pana SKOKu.