Kiedy zacząłem się spotykać ze swoją obecną żoną widziałem, że jej rodzice nie byli bogaci, żyli bardzo skromnie. Matka na słabo płatnej pracy, ojciec na rencie po ciężkim wypadku w pracy.
Ona żeby studiować musiała się podjąć jakiejkolwiek pracy. Równocześnie z praktykami w OPS i poradni pracowała na minimalnej krajowej, wtedy to było raptem ~700 zł. Żyli w domu bardzo skromnie. Większość jej wynagrodzenia pożerało czesne za studia, podręczniki, materiały biurowe.
Mimo to - przekraczała minimum socjalne o paręnaście zł więc nie mogła się załapać na stypendium socjalne.
Jakiekolwiek wakacje, wyjazd na weekend, imprezy były poza jej zasięgiem finansowym.
Tymczasem tutaj... Stypendium socjalne trafia do osoby, która w swoich SM chwali się zagranicznymi wakacjami, wyjazdami na jachty, całkiem dostatnim życiem nie pozbawionym rozrywek 🤯
Gdzie tu jest sprawiedliwość i uczciwość?
absolutnie obrzydliwe, wiele studentów zapierdala w gównopracach, o ile uda się jakąś znaleźć!!, żeby opłacić akademik i ledwo wiążą koniec z końcem a jakiś jebany banan zabiera im stypendium socjalne, nie mam kurwa słów