Quiero compartir con todos ustedes la emoción de un encuentro increíble ayer, aquí en Washington.
Desde que llegué, me he encontrado a cientos de venezolanos en todas partes…en las calles, en el aeropuerto, en los mercados, y por supuesto, en sus motos haciendo delivery por todas partes. Muchos son chamos jóvenes, echándole pichón con dos y hasta tres trabajos. Gente honesta y trabajadora que están aprendiendo muchísimo de este país.
Hace dos semanas conocí a Luis, un muchacho que me impresionó mucho; un venezolano fajado y super cariñoso. Él me habló de sus compañeros que trabajan haciendo delivery y me dijo que les gustaría reunirse conmigo. Y por fin logramos hacerlo!!
Ayer tuvimos un encuentro inolvidable. Por un par de horas, nos sentimos en Venezuela…cada uno compartiendo su historia, sus dolores, sus sueños… Caminos distintos y un sueño común: “quiero volver a Venezuela”.
Ustedes saben que a mí me cuesta quedarme sin palabras….ayer, más de una vez, me costó responder. Aura, que cruzó el Darién con su bebé de dos años, Iris que me prometió retomar su carrera de ingeniería, Roger que me pidió que lo abrazara en nombre de su mamá a quien no ve desde hace 6 años…
Nuestra diáspora es un testimonio de reciedumbre, creatividad, generosidad y amor.
Venezuela los necesita a cada uno de ustedes. Van a regresar siendo otros seres humanos; llenos de aprendizajes e ideas, y valorando como nunca la familia, la Libertad y la tierra propia.
Van a volver.
Regresarán a casa.
Reunirán a sus familias.
Retomarán sus estudios, sus trabajos y sus proyectos.
Y construiremos juntos una Venezuela Tierra de Gracia!
Vídeo: @hidopastudio
En tan sólo cuatro días, los españoles han sufrido:
- La violación de dos marroquíes a un joven en un parque de Pamplona.
- El apuñalamiento por la espalda a un camarero por otro marroquí en Málaga.
- La violación de un marroquí a una enferma terminal tras colarse en la habitación de cuidados paliativos de Ibiza.
- El asesinato de un joven valenciano de una brutal paliza de otro inmigrante marroquí en Zaragoza.
- La violación de otro marroquí a una niña con autismo en el baño de un kebab de Alicante.
Ésta es la gente que nos dicen que viene a integrarse y a la que debemos acoger.
Dios le puso una prueba muy difícil a mi familia 😔 ayer mi tía y hoy mi sobrinita. Yo sé que ambas saldrán adelante. 🙏🏼 Me ayudarían muchísimo si lo comparten. ❤️🩹
No ha empezado el Mundial y Noruega ya tiene las 3 mejores fotos de equipo.
La primera antes de viajar, disfrazados de vikingos.
La segunda, su foto oficial, con la camiseta de Noruega, todos perfectamente alineados.
La tercera, ahora, todos los jugadores con las camisetas de su primer club.
Qué grandes los vikingos.
Un gran problema en Venezuela es que a la guardia le dan autoridad para hacer lo que le da la gana. En un país normal con leyes, el guardia llama a un policía para que ponga la multa, nada de “vámonos a no se donde”
Pero en Venezuela no sirve ni el guardia ni el policía.
#Cuba | Esto se llama TERROR A LA VERDAD. Un señor mayor, con un letrero en la mano, exigiendo sus derechos, es capaz de poner en jaque a todo un sistema represivo. Detrás de toda la habladera de paja de Fidel Castro, y todo su terror impuesto durante tantas décadas, no hay más que un profundo miedo a la verdad, todo lo que construyeron (o destruyeron) fue sobre la base de la mentira. Con la verdad jamás han podido.
🔴 NO LOS VOY A PERDONAR. NO PERDONO LAS LÁGRIMAS DE ESTA CASA | El contundente mensaje de la madre de HUGO MARINO al régimen
Beatriz Salas de Marino tiene 83 años de edad y más de 7 con su hijo desaparecido. Su mensaje es simplemente desgarrador.
"Se llevaron a una persona muy importante de esta casa. Y se llevaron a toda la familia con él. Porque cuando se llevan a alguien, destruyen a una familia", dijo con la voz quebrada.
"Me dicen que perdone, que soy cristiana, que uno tiene que perdonar. NO. Yo no voy a perdonar que mis nietos hayan crecido sin su papá. Las lágrimas de esta casa, pensando cada día si hoy íbamos a saber de él. Eso no lo puedo perdonar."
"No me voy a rendir. Tengo que llegar a encontrar la verdad."
ATERRADOR: Una mujer en Turquía fue obligada a casarse con el hombre que la violó. Él luego violó a su hija de 4 años, y el tribunal desestimó el caso.
Comenzó a protestar y exigir justicia. ¡Después de eso, tanto ella como su hija fueron encontradas muertas!
Esto es el Islam.
¡Padre e hijo! Par de sinvergüenzas, corruptos y destructores de la educación. El Héctor Rodríguez además de toda la bazofia con la cual ha contaminado la educación, ha colocado en un acto sin precedentes a su papá como "rector de dos universidades" de manera simultánea.
En efecto el malandro Héctor Rodríguez desde el Ministerio del Poder Popular Para la Educación Universitaria designó a Pedro Vicente Rodríguez Calderón (su papito) como rector encargado de la Universidad Nacional Experimental Simón Rodríguez (Uners), de acuerdo a la resolución 23 publicada en la Gaceta Oficial Extraordinaria Nro. 43.368 de fecha 5 de mayo 2026.
Lo curioso es que el papá del delincuente Héctor Rodríguez, es decir Pedro Vicente Rodríguez Calderón, también es "rector" de Universidad Politécnica Territorial de los Altos Mirandinos, la cual recibió hace tres años.
Lo insólito es que la dualidad de cargos se ha convertido en parte de la bazofia del régimen sin que exista nadie que levante la voz.
Padre e hijo, uno es peor que otro.
"Zwolniłam się wczoraj.
Bez wypowiedzenia, bez planu przejściowego, bez rozmów i wyjaśnień.
Po prostu odłożyłam nóż do tortu, wzięłam torebkę i wyszłam z domu mojej córki.
Mój pracodawca? Moja córka Anna.
Przez siedem lat wierzyłam, że moją „pensją” są miłość i wdzięczność.
Wczoraj zrozumiałam, że w ich wizji rodziny oddanie znaczy mniej niż nowy tablet.
Mam na imię Helena. Mam 66 lat. Jestem emerytowaną nauczycielką i żyję z niewielkiej emerytury.
Dla świata jestem babcią.
Dla nich byłam kucharką, sprzątaczką, kierowcą, nianią, pomocą w lekcjach, pielęgniarką i oficjalnym „zapasowym rozwiązaniem na wszystko”.
Byłam „babcią zawsze”.
Jak wiele takich „babć zawsze”, byłam samotną kobietą funkcjonującą na kawie i tabletkach przeciwbólowych.
Kiedy urodził się mały Kuba, Anna błagała mnie:
— Mamo, nie możemy zostawić dziecka z obcymi. Ty jesteś jedyną osobą, której naprawdę ufamy.
I byłam.
Stałam się filarem ich codzienności.
Moje dni zaczynały się o szóstej rano.
Przychodziłam do nich, przygotowywałam dokładnie to, co Kuba je, ubierałam go, odprowadzałam do szkoły.
Potem pranie, prasowanie, zakupy, gotowanie.
Gdy wracali z pracy, dzieci były zaopiekowane, dom czysty, wszystko na swoim miejscu.
Jest jeszcze Krystyna — matka mojego zięcia.
Mieszka w apartamencie, przyjeżdża dwa razy w roku, cała w perfumach i biżuterii.
Nie wie nawet, że Zosia boi się ciemności, a Kuba nie znosi zupy.
Ona jest „babcią od zabawy”.
Wczoraj Kuba skończył 10 lat.
Przez wiele miesięcy własnoręcznie robiłam na drutach wełniany koc, bo wiem, że ma problemy z zasypianiem. Chciałam, żeby czuł się bezpiecznie.
Upiekłam też sama tort — trzy piętra, krem i czekolada.
Przyszłam wcześniej, żeby wszystko przygotować.
O szesnastej pojawiła się Krystyna.
Nie przyniosła nic zrobionego własnoręcznie.
Przyniosła dwa tablety najnowszej generacji.
— Nie wiedziałam, co kupić — zaśmiała się. — Ale to topowy model. I dziś bez zasad! Obowiązuje prawo babci Krystyny!
Dzieci zniknęły z tabletami.
Anna i jej mąż byli zachwyceni.
— Krystyno, wspaniale! — mówili, nalewając jej wino, które kupiłam ja.
A ja stałam tam z kocem w rękach.
Kiedy podałam go Kubie, nawet na mnie nie spojrzał.
— Później, babciu. To jest tysiąc razy lepsze niż koc. Czemu zawsze przynosisz takie nudne rzeczy?
Spojrzałam na Annę.
Czekałam, aż zareaguje.
Nie zrobiła nic.
— Mamo, nie bądź przewrażliwiona. Ty jesteś babcią na co dzień. A Krystyna jest od niespodzianek. To po prostu różne role.
Babcia na co dzień.
Jak miotła w schowku — potrzebna, cicha, niewidzialna.
Złożyłam koc i położyłam go na blacie.
— Nie — powiedziałam, gdy poprosili mnie o krojenie tortu. — Wystarczy.
Zdjęłam fartuch i zostawiłam go na krześle.
— Skończyłam być niewidzialnym tłem waszej wygody, podczas gdy ktoś inny zbiera uśmiechy.
Skoro jestem tylko babcią na co dzień, to dziś usługa jest zawieszona.
Krystyna zaśmiała się:
— No daj spokój, nie rób dramatu!
— A ja mam do załatwienia sprawę szacunku — odpowiedziałam. —
Jestem pewna, że poradzicie sobie z bałaganem po przyjęciu, stertą prania i wieczornymi humorkami.
I wyszłam.
Anna dogoniła mnie przy samochodzie.
— Mamo, ale kto jutro odprowadzi dzieci do szkoły? Ja mam rano spotkania. Nie możesz tak po prostu odejść!
— Nie wiem — powiedziałam. —
Może babcia od zabawy poradzi sobie też z porannym ruchem ulicznym.
Albo wreszcie zapłacicie za pomoc, którą przez siedem lat mieliście za darmo.
Mój telefon dzwonił cały dzień.
A ja obudziłam się o wpół do dziewiątej.
Piłam herbatę na balkonie.
Ten dzień po raz pierwszy od lat był mój.
Pomyliłyśmy miłość z poświęceniem aż do całkowitego wymazania siebie.
Zamieniłyśmy rodzinę w darmową siłę roboczą.
Kocham moje wnuki.
Zawsze będę je chronić.
Ale nie będę już domowym sprzętem w cudzym domu.
Jeśli naprawdę będą mnie chcieli,
muszą nauczyć się mnie szanować.
A do tego czasu…
zapisuję się na pilates."
za Kawa z mlekiem
Que grande y bello: El cirujano oncólogo 🇻🇪 Enrico Hernández emocionó a sus seguidores al compartir un video en el que interpreta la canción La Gloria de Dios de @montanertwiter y @Montanerevaluna para una paciente momentos antes de ingresar al quirófano.
Más allá del acto médico, el especialista destaca la importancia del acompañamiento emocional en los momentos de mayor vulnerabilidad para quienes enfrentan una enfermedad o una intervención quirúrgica,
“Si no puedes curar, alivia. Si no puedes aliviar, acompaña. Y si no puedes acompañar… al menos no dañes”.
“A veces la medicina no está solo en los tratamientos, sino en la presencia, en la mirada, en el simple hecho de decir: ‘Aquí estoy contigo’”, expresó.
#NoticiasDeLecheriaIg
Brutal asesinato en la calle Balmes de Barcelona, delante de la comisaría del C.N.P.
A plena luz del día. Inseguridad, miedo, dominio de las calles por los criminales.
Es precisa la mano dura, la persecución implacable de los criminales o perderemos definitivamente la nación.
Penas más altas, cárceles incómodas y deportación si son extranjeros.
🚨🇪🇨🇻🇪 | GRAN NOTICIA: Con 86 votos, la Asamblea Nacional aprobó la salida de Ecuador del sistema SUCRE, el mecanismo impulsado por el exdictador Hugo Chávez y el prófugo Rafael Correa.
La iniciativa fue enviada por el presidente Daniel Noboa y marca el fin de la participación ecuatoriana en una red de exportaciones ficticias y lavado de dinero en la que también participo el testaferro de Nicolas Maduro, Alex Saab y su empresa FOGLOCONS.
El Papa sobre los abuelos:
“Hay que cuidar y acompañar a los abuelos como ellos hicieron de nosotros. No permitamos que se sientan solos ni desprotegidos.
Si no queremos la soledad para nosotros no debemos permitirla para los demás”.
“A mi hijo le arrancaron las uñas de los pies”: Katty Zambrano, madre de Gabriel Guerra, desde la Embajada de EE. UU. en Venezuela, narra el horror de su detención. Pide justicia y libertad.
Buenas noches. Kris de 52 años, fue diagnosticada con cáncer de mama y necesita ayuda de todos para costear su tratamiento. Ante las dificultades para acceder a la atención médica que requiere, su familia nos comparte esta campaña y agradece de antemano cualquier aporte o difusión que puedan brindar.
Muchas gracias.💕💕