Kilka osobistych słów. Jutro startujemy z bardzo dużym projektem. Startujemy tylko dlatego, że otoczyli mnie fantastyczni ludzie i wykonali tytaniczną pracę. To jest po prostu nie do wiary, w jakim tempie postawiliśmy to wszystko na nogi.
Wybrana przez nas przestrzeń pod redakcję i studio spadła nam, bo sprzedano cały budynek i wymówiono wszystkie umowy. Umowę w nowej lokalizacji podpisaliśmy dopiero 9 stycznia. Dwadzieścia dni później byliśmy po wyburzaniu ścianek, wymianie podłóg, instalacjach elektrycznych i przede wszystkim po osiągnięciu zdolności produkcyjnych w dwóch studiach. Zbudowaliśmy i usprzętowiliśmy reżyserkę, sprowadziliśmy i zamontowaliśmy odpowiednie lampy, zaprojektowaliśmy i wykonaliśmy na wymiar każdy mebel. Kiedy robiliśmy casting na architekta wnętrz, przyszedł do nas Miłosz i powiedział: - Słuchajcie, jak chcecie zdążyć to po prostu przestańcie szukać, tylko bierzmy się za to, ja wam to dowiozę.
Znajdziecie go pod adresem https://t.co/Us3Ub1jw6K (na instagramie tak samo). Wszystko co zapowiedział, zrobił, wszystko co narysował, wygląda tak samo w rzeczywistości. Tu ma być ekran LED? Ale skąd go wziąć? Ogarnął. A tego nie da się wytrzasnąć? Da się. To jest człowiek od spraw niemożliwych i jeśli będę tylko cokolwiek jeszcze budował, to z nim.
"Jack" rysował, budował i nadzorował, Monika Hodowicz nadzorowała, Krzysiek, Damian, Jasiek, Mateusz, Radek, Maciek dbali o stronę techniczną. W tym czasie Maja i jej zespół organizowali finansowanie: negocjacje z kilkudziesięcioma firmami, umowy z kilkunastoma - setki spotkań, a potem dłubanina przy każdym punkcie w papierach. Przy nadzorze Rafała Romaniuka, od którego maile budziły mnie o 6:40.
Łukasz i Kamil przeglądali dwa tysiące zgłoszeń castingowych, potem spotkania na żywo, jeszcze przy wsparciu Roberta i Przemka. Spotkania z twórcami, podróże po Polsce. Przekonywanie, opowiadanie, nakreślanie. A przy tym praca nad ramówką i próbne nagrania.
W tym czasie Adam Zoszak, przy wielkim wsparciu Szymona Fiedorka, budowali zespół wideo, który dzisiaj skupia dziewięciu (!) operatorów. A umowy z tymi kilkudziesięcioma osobami koordynowała Monika Wądołowska. A kiedy to robiła, siedzący obok Mateusz Sadowski projektował grafikę za grafiką.
Nawet nie potrafię zliczyć, ile osób stawiało ten projekt. Razem z panami, którzy wykonywali fantastyczną pracę na placu budowy to pewnie ze sto. Może ponad sto. Dziękuję wszystkim za to, jaką energią mnie obdarzyli, bo był to świetny, elektryzujący czas.
Teraz trzeba się zabrać do roboty. Zapraszam w czwartek o 20:00. Jak zobaczycie jutro dwie osoby w studiu to pamiętajcie, że pracowało na to też 98 pozostałych.