Cała Pszczyna dziwiła się, jak można zakazać tradycji rozdawania lodów dzieciom z czerwonym paskiem. Radny z Pszczyny, Jacek Granda, został poproszony przez panią Jolę, właścicielkę lodziarni, o pomoc. Mówił: - Myślę, że przez te lata rozdano dziesiątki tysięcy lodów darmowych za pasek i kolejne dziesiątki tysięcy za postawę pani Joli. Jest ona bardzo empatyczną osobą i pomaga naszemu lokalnemu społeczeństwu.
Lodziarnia na swoim Facebooku napisała: "Otrzymaliśmy imienne pismo od Rzecznika Praw Dziecka z prośbą o zaprzestanie tej inicjatywy. W związku z tym jesteśmy zmuszeni zakończyć tradycję, która została zapoczątkowana przez założyciela lodziarni, śp. Tadeusza Hałas. Co roku rozdawaliśmy kilkaset darmowych lodów w tym dniu".
Wszyscy mieszkańcy dziwili się, jak Rzecznik Praw Dziecka może podjąć tak bezsensowną interwencję. Koniec końców, jednak to pani rzecznik musiała skapitulować. Jako Kanał Zero rozdaliśmy w całej Polsce, także w Pszczynie, tysiące lodów. Wspomniana pani Jola przed naszą kamerą cieszyła się, że tradycja została podtrzymana.
A dzisiaj jak gdyby nigdy nic pani Monika Horna-Cieślak oświadczyła przed kamerą, że w tej sprawie BRONIŁA PANI JOLI PRZED HEJTEM ZE STRONY LOKALNEJ SPOŁECZNOŚCI.
To jest psychiatryk, drodzy państwo.
🔥🔥🔥
Niesamowita, samonapędzająca się historia.
Matka mieszka z dziećmi, ale w ośrodku kryzysowym.
Dlaczego mieszka w ośrodku kryzysowym?
Ponieważ na skutek interwencji Rzecznik Praw Dziecka dostała nakaz opuszczenia lokalu mieszkalnego. Z dnia na dzień nie dość, że odebrano jej dzieci - co na szczęście zmasakrował w swojej argumentacji sąd i dzieci do niej wróciły - to jeszcze zrobiono z niej bezdomną. I teraz ta wymuszona przez państwo bezdomność jest wskazywana jako dowód na słuszność interwencji państwa.
I pani rzecznik - po odebraniu rodzinie domu - jest dumna, że dzieci są poza środowiskiem domowym. A w środowisku domowym będą ponownie, gdy uda się wynająć nowe mieszkanie.
Jako matka jestem wstrząśnięta❗ Rzecznik Praw Dziecka, Monika Horna-Cieślak doprowadziła do odebrania dzieci rodzinie w zemście za to, że kobieta źle odniosła się do niej na ulicy❗🤯
👉 Dzieci trafiły do domu dziecka, a sąd przyznał, że nie było ku temu żadnych powodów! Proszę o nagłaśnianie, bo przecież chodzi o osobę powołaną, by dbać o DOBRO DZIECI.
Jak relacjonuje Kanał Zero matka szarpnięciem zatrzymała dziecko przed wejściem na ulicę i skrzyczała je. Świadkiem tego była Horna-Cieślak, która zwróciła uwagę kobiecie, a ta odpowiedziała jej w wulgarny sposób. To rozpoczęło krucjatę rzeczniczki przeciwko całej rodzinie.
Od razu zgłasza sprawę policji, ale ta nie znajduje żadnych podstaw do interwencji. Następnie materiały trafiają do sądu rodzinnego. Pracownik biura rzeczniczki dzwoni do sędziego, który ma wydać orzeczenie i próbuje go nakłonić do odebrania dzieci. Sąd nie stwierdza podstaw, tak samo jak kurator sądowy po przeprowadzeniu wywiadu środowiskowego.
Ale Horna-Cieślak się nie poddaje i jedzie na komisariat, gdzie spotyka się z komendantem policji. Tam zapada decyzja, by wydać wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dwójki małych dzieci, które trafiają do domu dziecka.
Sąd, po zbadaniu sprawy, nakazał natychmiastowe wydanie dzieci rodzicom i stwierdził, że "działania wobec tej rodziny mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej", zaś "zachowanie rzecznika może świadczyć o próbie wykorzystania autorytetu urzędu do przeforsowania z góry założonej tezy, opartej na osobistym poczuciu obrażenia przez matkę." Jednym z argumentów za odebraniem dzieci były... dwie butelki piwa znalezione w mieszkaniu, co sąd określił jako "absurdalne."
Koalicja Tuska wybrała na to stanowisko osobę, którą należy trzymać jak najdalej od społeczeństwa. Przypominam, że niedawno 20 osób związanych z instytucją relacjonowało, że stosuje ona mobbing i znęca się psychicznie nad pracownikami.
Natychmiast dymisja i prokurator za przekroczenie uprawnień, a po drodze badania psychiatryczne. Wniosek Konfederacji o odwołanie Horny-Cieślak jest już w Sejmie i proszę wszystkich posłów, którym leży na sercu dobro dzieci, by go poparli!
Będziemy zbierać podpisy pod odwołaniem Moniki Hornej-Cieślak ze stanowiska Rzecznika praw dziecka.
Ta wiedźma doprowadziła do zabrania dzieci w wieku 3 i 4 lat do domu dziecka, tylko dlatego, że została słusznie zwyzywana na ulicy przez ich matkę.
Jako argument podała to, że policja znalazła w ich domu dwie zamknięte butelki piwa!
Takich ludzi jak Horna-Cieślak należy trzymać w więzieniach, czy innych ośrodkach odosobnienia, a nie w urzędzie.
Do dymisji!
O takiej historii to ja jeszcze nie słyszałem i trzeba sobie zadać pytanie: czy Rzecznik Praw Dziecka jest osobą niezrównoważoną?
DOPROWADZIŁA DO ODEBRANIA DZIECI RODZINIE, PONIEWAŻ ZOSTAŁA BRZYDKO POTRAKTOWANA NA ULICY.
Policja nie widziała podstaw odebrania, sąd zmasakrował panią rzecznik i jej argumentacje. Tylko dzieci szkoda.
Materiał dla ludzi o mocnych nerwach.
https://t.co/97bYp0lJMN
Piekło zamarzło!
Demagog przyznał mi rację. Polska musi wypłacać 13 i 14 emeryturę ludziom z całego świata, jeżeli przepracowali w Polsce chociaż jeden dzień!
W dodatku, jeżeli dojdzie do ratyfikacji podpisanej przez ten nieszczęsny rząd umowy z Indiami, to będziemy te emerytury wysyłać na rachunki bankowe w Indiach!
Każdemu, kto przepracował tu chociaż jeden dzień. Do końca życia!
Trzeba natychmiast zmienić te przepisy!
"Gazeta Wyborcza", która wymyśliła pedofilię księdza Jankowskiego z parafii św. Brygidy w Gdańsku, została za te kłamstwa, które zniszczyły kapelana Solidarności i wpędziły go do grobu, skazana na usunięcie kłamliwych artykułów ze swojej strony, opublikowanie sprostowania i wypłacenie każdej z 3 sióstr księdza po 1900 zł (razem 5 700).
Warto ten wyrok porównać z wyrokiem jaki otrzymał swego czasu Jacek Piekara za to, że nie zachwycił się urodą Doroty Wellman ( TłukFm, Radio Zet, TVN itd.) Najpierw "niezawisły sąd" nakazał mu zapłacić Tefaenowskiej Wenus odszkodowanie i opublikować przeprosiny. Miało to łącznie kosztować pół miliona złotych. Po apelacji i 10 latach procesu suma ta zmalała do 20 000 odszkodowania dla Piękności z Wiertniczej. Jak widać to i tak jest nadal suma 4 razy wyższa niż odszkodowanie dla 3 sióstr księdza, który zaszczuty między innymi przez pracodawcę Izoldy z TVN, zmarł w niezasłużonej hańbie, będąc przekonany, że jego imię nigdy nie zostanie oczyszczone.
PS. Wiem, że już nikt nie ma złudzeń co do "wymiaru sprawiedliwości" Ubekistanu zwanego też III RP. Aby nam jednak ta wiedza nie spowszechniała a "rany nie zabliźniły się błoną podłości", udostępnijcie proszę ten tekst. Lewacki Facebook ograniczył mi możliwość publikowania na grupach i obniżył zasięgi. Dziękuję.
za Stefan Bartnik
Sprawa kopalni soli w Kłodawie łączy się z tematem kopalni Solino.
Ciekawe komentarze można poczytać:
….
Info od Pracownika kopalni:
To co się teraz dzieje wokół kopalni Solino w Inowrocławiu, to jest po prostu jakiś koszmar o którym większość ludzi nie ma bladego pojęcia.
Przecież te kopalnie to nie są zwykłe dziury w ziemi, z których sypie się sól na stół.
Pod ziemią w Inowrocławiu i Górze koło Janikowa znajdują się Podziemne Magazyny Ropy i Paliw. To są gigantyczne jaskinie, kilkaset metrów pod naszymi stopami. Sól ma to do siebie, że nie przepuszcza żadnych płynów ani gazów, więc państwo polskie trzyma tam strategiczne rezerwy ropy, benzyny i diesla dla całego kraju. Gdyby doszło do wojny, kryzysu geopolitycznego lub odcięcia dostaw z zagranicy, to właśnie stamtąd rurociągami tłoczona jest ropa do rafinerii w Płocku i Gdańsku.
I teraz zobaczcie, kto tu nagle wchodzi z butami. Niemiecki koncern K+S, ... tak! dokładnie ten sam, który za chwilę ma budować w Janikowie spalarnię odpadów niebezpiecznych. Górnicy i związki zawodowe z Solino ryczą już z bezsilności i protestują pod bramami bo wielki biznes za naszymi plecami kombinuje, jak oddać kontrolę nad tą solą i rurociągami w ręce niemieckiego kapitału. Oczywiście nikt w Orlenie nie jest głupi i nie podpisze papieru, że sprzedają magazyny ropy Niemcom, bo za to idzie się siedzieć. Gra toczy się sprytniej, czyli przez restrukturyzację i dzielenie firmy. Solino robi dwie rzeczy, pilnuje ropy i wydobywa solankę. A plan jest taki, żeby tę część solną i rurociągi odciąć od Orlenu i wpuścić tam jako zarządcę koncern K+S.
I tu dochodzimy do sedna sprawy, którego wielu mieszkańców nie rozumie, a górnicy doskonale znają. Te magazyny ropy nie mogą działać bez solanki i rurociągów. Aby wypompować ropę spod ziemi trzeba wpompować tam pod ogromnym ciśnieniem nasyconą solankę, która wypchnie paliwo do góry. I teraz najważniejsze.
Jeśli infrastruktura solna i rurociągowa Solino zostanie uzależniona od prywatnego, zagranicznego kapitału, to państwo polskie będzie miało ropę pod ziemią, ale technologia do jej wypompowania będzie należała do obcego prywatnego kapitału. I tutaj powstaje bardzo ważne pytanie, czy Polska zachowa wtedy pełną niezależność operacyjną nad strategicznymi zapasami ropy w sytuacji kryzysowej.
Wygląda na to, że jeden wielki układ chce kontrolować naszą sól, rurociągi i strategiczne magazyny paliw pod Inowrocławiem, a w Janikowie chcą nam przejąć ogrzewanie domów i palić pod oknami przemysłową chemię i toksyczne odpady. Prawda jest taka, że nasze miasto zostało wessane w międzynarodową grę o miliardy, gdzie zdrowie mieszkańców Janikowa i bezpieczeństwo Polski są na samym szarym końcu.
I na koniec jeszcze ciekawostka. Po spaleniu chemii w Janikowie zostaną tony toksycznych pyłów z filtrów. Gdzieś trzeba je podziać. A wiecie, z czego słynie w Europie niemiecki koncern K+S? Z zarabiania miliardów na chowaniu najbardziej niebezpiecznych odpadów przemysłowych pod ziemię, w starych kopalniach soli. Jeśli położą łapę na Solino i naszej infrastrukturze solnej, będą mieli idealny, zamknięty biznes.”
Inny internauta odpowiada tak :
Coś jest na rzeczy:
…. Nie do końca to jest.
Rozłóżmy to na części, bo sprawa jest realna i poważna.
Co jest prawdą:
Pod Inowrocławiem i Górą są strategiczne magazyny ropy. To fakt. Spółka IKS Solino(należy do Orlenu) od 1998 r. oprócz solanki zajmuje się magazynowaniem ropy i paliw w kawernach po wydobyciu solanki. To jedyny w Polsce Podziemny Magazyn Ropy i Paliw o pojemności 6 mln m³, są tam państwowe rezerwy strategiczne.
Technologia działa na solance. Dokładnie tak jak w tekście , żeby wypchnąć paliwo na powierzchnię, wtłacza się solankę na dno komory. Bez obiegu solanki magazyny nie działają.
Protest w Solino jest prawdziwy. Związkowcy z Solidarności prowadzą od 15 marca rotacyjny protest głodowy. Sami piszą: "IKS Solino jest nie tylko producentem soli i solanki, ale również ważnym elementem systemu bezpieczeństwa energetycznego Polski". Domagają się programu rządowego dla kompleksu solnego.
K+S NIE kupuje Solino ani magazynów ropy. To najważniejsze przekłamanie.‼️ Niemiecki koncern K+S kupuje biznes solny od prywatnej polskiej firmy Qemetica czyli warzelnie w Janikowie (Polska) i Staßfurt (Niemcy) za 350-380 mln euro. Transakcja ma się zamknąć w Q1 2027.
Solino pozostaje w Grupie Orlen, a magazyn Góra w ogóle nie jest przedmiotem tej transakcji, jak punktują nawet komentatorzy: Niemcy nie przejmują ani Solino, ani strategicznych magazynów ropy.
K+S nie buduje spalarni w Janikowie. Spalarnię / instalację do odzysku energii z odpadów o wartości 1,5 mld zł i mocy 310 tys. ton rocznie buduje Qemetica Soda Polska wspólnie z firmą PreZero.
Paliwem mają być odpady nienadające się do recyklingu. To element transformacji, bo koszty energii to 70% kosztów produkcji sody. K+S nie ma z tym nic wspólnego.
Historia o chowaniu toksycznych pyłów pod ziemią w Solino. K+S faktycznie zarabia na składowaniu odpadów w kopalniach soli w Niemczech, ale nie ma żadnych dokumentów, że planuje to w Inowrocławiu. To czysta spekulacja z tekstu.
O co więc chodzi naprawdę i skąd strach górników?
Problem jest realny, ale subtelniejszy. Solino i Qemetica żyją w symbiozie od 100 lat: Solino daje solankę do produkcji sody i soli warzonej w Janikowie. Qemetica po przetworzeniu zwraca sól.
Teraz Qemetica sprzedaje swój biznes solny Niemcom. A umowa solankowa podpisana za prezesury Obajtka w 2022 r. zobowiązała Solino do dostaw solanki przez 13 lat, a zabezpieczenie dostaw soli tylko na 3 lata. Ten krótszy okres właśnie minął.
Związkowcy z Solidarności alarmują więc, że "elementy systemu bezpieczeństwa surowcowego mają trafić pod kontrolę niemieckiego kapitału" i że państwo "biernie patrzy, jak przechodzą pod zagraniczną kontrolę".
Ich obawa jest taka: jeśli nowy właściciel warzelni w Janikowie nie będzie chciał odbierać solanki z Solino, to Solino nie będzie mogło ługować nowych kawern. A bez nowych kawern Polska nie rozbuduje magazynów na ropę, gaz, a w przyszłości na wodór. Wtedy nie sprzedajemy ropy Niemcom, ale tracimy zdolność do rozwoju strategicznej infrastruktury.
Czyli, nie jest to "przejęcie z butami i kradzież ropy", ale realny spór gospodarczy o łańcuch dostaw solanki, który ma znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego. I to ten spór warto nagłaśniać, bez dopisywania spalarni K+S i chowania odpadów.
#sol #sól #salt #minerały #natura #kopalnia #odpady #kłodawa #solino
za Krystian Timmler
Dieta planetarna jest bardzo niebezpieczna!
Naturalnie jest to wybitnie obrzydliwy eksperyment na dzieciach prowadzony przez opętanych ideologicznie psychopatów. Dieta planetarna może prowadzić do niedoborów witaminy b12 i żelaza. Może być szkodliwa dla rozwoju mózgu, inteligencji i zdrowia psychicznego. Nic dziwnego, że dzieci nie chcą tego jeść.
Sławomir Mentzen otrzymał od dyrektora oddziału ZUS potwierdzenie, że dla Ukraińców wystarczy zapłacić jedną składkę w Polsce, aby otrzymać wyrównanie do minimalnej polskiej emerytury:
"tak naprawdę, ta jedna składka daje prawo do polskiej emerytury"
No i dziękuję, dobranoc xD ale największy skandal moim zdaniem jest taki, że każdy taki Ukrainiec ma prawo do 13. i 14. emerytury w kwocie minimalnej czyli razem około 4k zł, a nie musi nawet mieszkać w Polsce.
Szanowni Państwo,
W dyskusjach o transformacji energetycznej często pojawia się zarzut, że krytyka NOZE to po prostu „strach przed nowymi technologiami”.
Żeby zrozumieć, jak bardzo ten argument mija się z prawdą, warto posłużyć się prostą metaforą – nazwijmy ją „efektem klocków ”.
Z jednej strony mamy nowoczesną, konwencjonalną elektrownię cieplną. Jej „klocki” – czyli infrastruktura, szereg różnych procesów, fizyka płynów, zaawansowana termodynamika, spalanie, ochrona atmosfery, inżynieria materiałowa i automatyka – są tak zróżnicowane i skomplikowane, że na ich bazie można zbudować niemal wszystko: od zaawansowanej fabryki, przez laboratoria badawcze, po technologie kosmiczne.
Dlatego na politechnikach mamy Wydziały Mechaniczno-Energetyczne. To multidyscyplinarne giganty łączące kluczowe gałęzie techniki. Bogactwo studiowanych tam zagadnień jest ogromne, bo budowa i eksploatacja zawodowej energetyki cieplnej (u nas w szczególności węglowej) wymaga najwyższej klasy inżynierii. Nikogo nie powinno więc dziwić, że na tych samych wydziałach kształci się także inżynierów lotnictwa.
Z drugiej strony mamy zestaw pod nazwą „turbina wiatrowa”. Co realnie możemy zbudować z tych klocków? Używając obrazowego uproszczenia aby zrozumieć skalę różnic: wiatę przystankową, ławkę parkową albo żelki-misie, którymi tak chętnie swego czasu zajadał się redaktor @jakubwiech
Jednak najbardziej niebezpieczną konsekwencją likwidacji kształcenia i badań nad zawodową energetyką cieplną nie jest sama rezygnacja z węgla. Jest nią zwiąd uniwersalnej inżynierii, bez której w ogóle nie ma co marzyć o rozwoju jakichkolwiek nowych technologii.
Sprowadzając metaforę do finału: z „klocków” nowoczesnej energetyki konwencjonalnej da się zbudować statek kosmiczny, a z wiatraka – będącego jedynie powielaniem prostej konstrukcji – co najwyżej wiatę w parku.
Gdy orężem w dyskusji staje się demontaż nauk ścisłych, miejsce prawdziwych inżynierów szybko zajmują publicyści i youtube'owi „eksperci”, którzy zapewne nie przebrnęliby nawet przez pierwszy semestr studiów na wydziałach mechaniczo-energetyczych.
No to już oficjalnie koniec VW w Niemczech
„Koniec produkcji w czterech niemieckich zakładach Emden, Zwickau, Hanowerze i lokalizacji Audi w Neckarsulm jest przesądzony. Zarząd podjął jednogłośnie decyzję o zakończeniu produkcji”.
Jednogłośnie.
I właśnie ten jeden szczegół robi tutaj największe wrażenie.
Volkswagen nie mówi już o „wyzwaniach”, „transformacji”, „dostosowaniu mocy produkcyjnych” czy szukaniu nowych modeli dla niemieckich fabryk.
Mówimy o planie, w którym produkcja ma zostać wygaszona: Emden i Zwickau w 2031 r., Hanower w 2032 r., a Neckarsulm w 2034 r.
To nie jest zamykanie przypadkowego zakładu gdzieś na peryferiach.
To jest Volkswagen symbol niemieckiego przemysłu.
I robi się jeszcze ciekawiej, bo zaledwie kilka dni temu CFO Volkswagena mówił wprost, że dla tych czterech lokalizacji nie ma obecnie ekonomicznie uzasadnionej produkcji, która mogłaby wejść tam po zakończeniu obecnych modeli.
Jednym z kluczowych problemów są ogromne różnice kosztowe względem innych europejskich fabryk.
Czyli mamy sytuację, w której Niemcy przez lata budowały swoją przewagę przemysłową na wysoko wykwalifikowanej pracy, eksporcie, taniej energii i ogromnej skali produkcji, a dzisiaj właśnie ta przewaga zaczyna się rozpadać.
I nie, to nie jest wyłącznie historia o samochodach elektrycznych.
To jest historia o kosztach produkcji, energii, płacach, regulacjach, konkurencji z Chin i przede wszystkim o utracie konkurencyjności niemieckiej lokalizacji jako takiej.
Niemieckie fabryki mają coraz większy problem z konkurowaniem z zakładami Volkswagena znajdującymi się w innych częściach Europy.
A Zwickau jest tutaj wręcz symbolem całej historii.
Fabryka została przecież jako pierwsza w grupie całkowicie przestawiona na produkcję samochodów elektrycznych.
Volkswagen zrobił dokładnie to, czego oczekiwano od niemieckiego przemysłu: zainwestował, przestawił zakład i postawił na elektromobilność.
A teraz właśnie ten zakład ma zostać wygaszony.
W Niemczech robi się ciemno. 🇩🇪
I chyba najbardziej ironiczne jest to, że jeszcze niedawno problemem było pytanie: jak szybko Niemcy przejdą na elektromobilność?
Dzisiaj pytanie brzmi:
jak szybko Niemcy będą jeszcze w stanie produkować samochody u siebie?
Link potwierdzający :
https://t.co/kWsvROt65A
Aleksandra Dulkiewicz pomyliła kartki z przemówieniem.
Wzięła przemówienie, które ma wygłosić w Moskwie u Putina i odczytała na Westerplatte.
Uczciła pamięć... ofiar oblężenia Leningradu 😠
I kogo tu ciągnie do Rosji? 👇
Napisz to: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę wpierw jako Król miłosierdzia. Nim nadejdzie dzień sprawiedliwy, będzie dany ludziom znak na niebie taki. Zgaśnie wszelkie światło na niebie i będzie wielka ciemność po całej ziemi. Wtenczas ukaże się znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przebite Zbawiciela, [będą] wychodziły wielkie światła, które przez jakiś czas będą oświecać ziemię. Będzie to na krótki czas przed dniem ostatecznym (Dz.83).
Arleta Bojke nagłaśnia prawdziwe nastawienie Wołodymyra Zełenskiego do Polaków:
„Kiedy przychodzono do Zełenskiego, tłumacząc mu, żeby nie nazywał tej ukraińskiej jednostki imieniem UPA, że to rozdrażni Polaków, to Wołodymyr Zełenski miał odpowiedzieć: ‘pierd*lić Polskę i Polaków’”.
Ten człowiek jest skończony.
Zobaczcie na minę Tuska.
Poseł z partii Razem zaniosła mu podpisy przeciwko likwidacji szpitala w Lesku.
Obrońcy szpitala w Lesku spali przed Sejmem. Tusk nie chce się z nimi spotkać.
Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie – ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie – nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka – jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka – jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność; widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka jest ustawiczne, towarzystwo szatana; siódma męka – jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk, są męki dla dusz poszczególne, które są męki zmysłów, każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny, i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie, jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą; piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie jako tam jest (Dz.741).