Świetne podsumowanie a jednocześnie rzecz o której piszę od 2021 jeszcze:
Niepodległa Ukraina jest egzystencjalnym zagrożeniem dla istnienia Rosji. Dlatego Rosja dąży do zniszczenia niepodległości Ukrainy.
Tak, Ukraina nie jest krajem "mlekiem i miodem płynącym" ale jest krajem który - na skutek ATO, ruchu wolontariuszy, oraz ośmieszającej oligarchów ucieczki w lutym 2022 roku a potem wojny - stał się krajem z społeczeństwem obywatelskim. Nie całym, nie wszędzie ale jednak.
Ukraińcy mają poczucie sensu i tego że mogą realnie a nie tyko fasadowo wpływać na politykę.
Obecna percepcja jest taka że oddolne protesty zmieniły Syrskiego na Drapatego. I to na ile jest to doraźny manewr "bankowej" a na ile prawda nie ma już znaczenia - percepcja jest taka że społeczeństwo Ukrainy zmieniło niepopularnego głównodowodzącego. A prezydent musiał się dostosować. Że bajka? Bez znaczenia, historia karmi się bajkami z których wyrastają potężne mity założycielskie. "Rabska psychologia*" znana z Rosji nie przechodzi na Ukrainie.
I jest to jeden z dwóch powodów dla których niepodległa Ukraina to śmiertelne zagrożenie dla Kremla. Kraj którego społeczeństwo pokazuje że "jednak można". Samo istnienie demokracji na Ukrainie już podważa sens autorytarnych państw ościennych. I owa demokracja może mieć wady, może mieć przestój wyborczy na urząd prezydenta ale nie zmienia to faktu że swoboda i wolność Ukraińca jest o rząd wielkości większa niż Rosjanina. Ten pierwszy wybiera ten drugi ma milczeć i jest rządzonym z Kremla anonimowym "śmieciem" dla władzy. Bogatszym, biedniejszym ale "nikim". Który najwyżej może się piąć w mafijno-biznesowych układach w nadziei że zarobi więcej i pożyje ciut dłużej ale którego władza lub ktoś cit nad nim może zgnieść w mgnieniu oka.
Ukraina - mimo swoich problemów - jest krajem wolności w zestawieniu z Rosją. I dlatego jest tak niebezpieczna, tak uwiera Kreml. Napisano tony analiz politycznych, gospodarczych, militarnych dlaczego Rosja nie wróci do statusu supermocarstwa bez przejęcia Ukrainy (i Białorusi) i ich zasobów.
Ale poza suchymi liczbami które na Kremlu udowadniały "dziejową konieczność" zajęcia połowy Ukrainy (a w Kijowie pozostawienia marionetkowego dyktatorka zależnego od Moskwy) jest coś więcej - autentyczna zdolność wpływania na swoje władze jaką mają Ukraińcy jest śmiertelnym i egzystencjalnym zagrożeniem dla Kremla, dla Putina i jego kliki. Im bardziej Rosjanie pogardzali Ukraińcami, nazywali ich "chahłami" (Chochoł** tj bezużyteczna część słomy służąca do ocieplania drzewek i krzewów zanim wyrzuci się ją w gnojowicę) im więcej powstawało żartów o Ukraińcach (jak o Polakach w Niemczech swego czasu) tym bardziej widać było że na Kremlu umykała ta wielka pozytywna przemiana ukraińskiego społeczeństwa dokonana od 2014 roku. Aż nagle jasnym stało się że powstała krzycząca wręcz alternatywna zrywająca z milionami anonimowych niewolników Kremla lub też oligarchiczną poradziecką i fasadową iluzją wyborów.
Co więcej - Ukraińcy i Ukraina określili siebie jako kraj zachodni. Idący na zachód i integrujący się z nim . I kraj w którym sami siebie będą rządzić tak jak jest to na zachodzie.
Dla putinowskiej Rosji to są grzechy śmiertelne.
Dla Ukrainy - powstanie nowoczesnego państwa z pięknym mitem założycielskim.
*dla mnie najbardziej wymowny fragment "Archipelagu Gułag" Sołżenicyna to ten w którym opisuje mentalność Rosjan a mentalność zsyłanych do gułagu "banderowców". Ci pierwsi godzili się na system w tym donosicieli i urków (zawodowych kryminalistów robiących de facto za kapo). Ci drudzy zaczęli kapusiom odcinać głowy a kryminalnych postawili przed faktem "albo przestaniecie nam przeszkadzać albo was wyrżniemy". Co rozpoczęło erozje Gułagu tj tego jak sprawowano kontrolę nad więźniami.
** swoją drogą - jak w polnecie ktoś pisze na Ukraińców "hachoł/chochoł itp" to można śmiało zakładać że to kacap - w Polsce nie istnieje taka oblega na Ukraińca.
Uprzejmie informuję, że wg wstępnych danych za maj, pierwszy miesiąc obowiązywania umowy UE-MERCOSUR, polski eksport produktów rolno-spożywczych do tego regionu wzrósł rok do roku z 4,4 mln euro w 2025 do 5,8 mln euro. Import zmalał.
Brawo polscy rolnicy, hodowcy i przetwórcy!
This woman is reciting Trump’s words exactly as he said them during the NATO summit.
We have become so inured to Trump’s incoherence that is sanewashed by the media 24/7 that we fail to recognize just how much he’s declined.
Reading a transcript of his words makes it SO CLEAR.
Drobne przypomnienie faktów:
1) "rzeź Wołyńska" nie była tylko na Wołyniu a na Kresach
2) była to zorganizowana akcja czystki etnicznej tj zaplanowanego ludobójstwa, mordów celowo dokonywano w maksymalnie sadystyczny i okrutny sposób żeby resztę ludności polskiej sterroryzować wypędzić z terenów które po czystce etnicznej miały być czysto ukraińskie
3) UPA zabiła więcej Ukraińców którzy nie chcieli mordować Polaków niż: Sowietów, Niemców, polskich żołnierzy i innych ludzi razem wziętych.
Generalnie drugą pod względem liczby ofiar populacją mordowaną przez UPA byli sami Ukraińcy.
4) Szacunki polskich badaczy oscylują wokół 100 tys zamordowanych w podczas zbrodni ludobójstwa Polaków
5) Polskie Bataliony Chłopskie (takie AK ale związane z ludowcami i rolnikami - przypisek dla nie Polakó czytających wpis) w 1943 (przed lipcem) proponowała UPA sojusz przeciw sowietom. Trzech posłańców od dowództwa Batalionów Chłopskich zostało przez UPA rozerwana żywcem końmi na środku wsi po kilkudniowych sadystycznych torturach.
6) Akcje odwetowe AK były bezpośrednim następstwem zbrodni ludobójstwa na Polakach. Były zbrodnią wojenną i trudno owe usprawiedliwiać ALE na terenach gdzie miały miejsce czystka etniczna na Polakach albo ustała albo znacznie zmniejszyła swój rozmach. Niestety UPA rozumiała tylko ten język.
Najważniejsze: w akcjach odwetowych AK Polacy zabili kilkukrotnie mniej Ukraińców niż samo UPA zabiła Ukraińców którzy nie chcieli mordować Polaków. Głównym katem Ukraińców na kresach było UPA a nie AK. Warto żeby to jasno wybrzmiało.
7) Ukraińcy przed wojną byli w Polsce represjonowani tak bardzo że Banderze karę śmierci zamieniono na dożywocie zaś Ukraińcy stanowili "aż" 3% osadzonych w Berezie Kartuskiej. Która była politycznym więzieniem. Polityka narodowościowa II RP była zła ale była dokładnie taka jak wszystkich państw powstałych po rozpadzie Austro-Węgier i Cesarstwa Niemieckiego - wynaradawiająca mniejszości. Z punktu obecnych standardów była nie do przyjęcia, z punktu ówczesnych standardów - cóż, Sowieci po prostu wymordowali i zagłodzili 3-5mln Ukraińców. zaś Ukraińców w Polsce zginęło mniej w dwudziestoleciu między wojennym niż komunistów, robotników lub rolników podczas pacyfikowanych strajków i buntów. Co więcej - polityka względem Ukraińców w Polsce stała się twardsza dopiero po fali zabójstw i terroru jakie UWO/ OUN rozpętała wobec...Ukraińców oskarżonych o "kolaborowanie" z Polakami oraz polskich urzędników.
Meritum: II RP nigdy nie miała polityki eksterminowania ludności ukraińskiej, nigdy nie było masowych mordów których skala przekraczałaby represje wobec: rolników, robotników, komunistów itp.
8) Akcja "Wisła" po wojnie jest uważana przez sporą część historyków za zbędną i narzuconą przez Sowietów. Niemniej całkowicie zatrzymała działalność UPA na terenie Polski. Co więcej - na 140 tys przymusowo przesiedlonych ludzi (z których spora część nie była i nie czuła się być Ukraińcami) na skutek tych działań zmarło w trakcie przymusowego wysiedlania około 200 osób znanych z imienia i nazwiska. Znane największe szacunki zmarłych/zabitych podczas "Wisły" nie przekraczają 250 osób.
Zachęcam do udostępniania wpisu i cytowania.
Tak, ale…
Ale ukraińskie elity polityczne popełniają podstawowy błąd niezrozumienia czym jest UE. Oni zdaje się uważają ją za coś w rodzaju Euroazjatyckiej Strefy Wolnego Handlu tyle że w Zachodniej Europie i już próbują rozgrywać na zasadzie „temu damy kontrakt, tym damy spółkę, a tamtych demonstracyjnie pominiemy”. I jak rozmawiam z ludźmi z Brukseli to jedyne co im się udało osiągnąć, to Wielki Powrót Grupy Attali’ego. Mówią:” widzicie jak ostrzegaliśmy przed rozszerzeniem Unii na Wschód, teraz widać że było błędem, dosyć mieliśmy kłopotów z Węgrami, Polakami czy Słowakami. Teraz jak wpuścimy Wschodnich Europejczyków z ich pretensjami, zaszłościami sprzed 500 lat, korupcja i niestabilna gospodarka, to rozsadza nam Unię w 25 lat. Jedyne co teraz potrzeba to 50 lat spokojnego budowania w takim składzie w jakim jesteśmy, scalania, załatwienia problemów z Ameryką i coraz bardziej nieodpowiedzialną Rosją. Wszystko inne to ryzyko na które nie możemy sobie pozwolić”.
I ta opinia zdobywa sobie coraz większe prawo obywatelstwa w Brukseli , już popiera ją praktycznie całe unijne Południe, które nie chce więcej kotów do kurczącej się miski, sceptyczni są też Skandynawowie i część polityków francuskich i niemieckich.
I bardzo możliwe że wszystkich następnych kandydatów czeka los Turcji, bo UE znacznie bardziej interesują rozmowy z Kanadą niż z nowymi kandydatami .
Przede wszystkim, warto zrozumieć, jak dużo pracy na rzecz niepodległości energetycznej zaprzepaścił rząd Leszka Millera.
Tuż po odzyskaniu suwerenności w 1989 r., Polska zaczęła rozglądać się za zabezpieczeniem dostaw surowców, zwłaszcza: gazu. Jednym z potencjalnych kierunków była Norwegia. Pierwsze działania rozpoznawcze jeśli chodzi o możliwości sprowadzania gazu z tego kraju podjęto w 1991 i 1992 roku. Potem - z racji podpisania kontraktu z Rosjanami - nastąpiła pewna przerwa w tych działaniach.
Sprawa wróciła w roku 1997, kiedy to wznowiono rozmowy na temat możliwości dostaw z Norwegii do Polski Niestety, Norwegowie chcieli robić to niezbyt korzystnej formule tzw. swapu, tzn. zamiany międzyrynkowej. Jak to miało wyglądać? Ano tak: fizycznie gaz, który trafiałby do Polski byłby rosyjski i przez Rosję dostarczany, bo byłby to surowiec, który miał iść przez Polskę do Niemiec. W zamian za niego Norwegowie przesyłaliby Niemcom wolumen odpowiadający ilości gazu rosyjskiego, który sprzedali Polakom.
Warszawie średnio się ten pomysł podobał, bo już wtedy nad Wisłą żywe były głosy, żeby się od Rosjan uniezależniać poprzez bezpośredni dostęp do złóż alternatywnych. I tak powstała koncepcja budowy gazociągu do Norwegii - oraz propozycja, żeby to Norwegowie ten gazociąg zbudowali.
Sprawa była niebagatelna, bo chodziło o inwestycję wycenianą na miliard ówczesnych dolarów. Norwegia chciała mieć pewność, że gazociąg jej się zwróci - tzn., że Polska będzie kupować odpowiednio dużo gazu po odpowiedniej cenie. W toku negocjacji Warszawa zrezygnowała m. in. z umów na gaz z Holandii (które były gotowe do podpisania - też na swap, ale nieco bezpieczniejszy), a rząd pana premiera Jerzego Buzka zaczął rozglądać się za odbiorcami w Europie Środkowej, którzy mogliby odkupić ewentualne nadwyżki. Cena gazu z Norwegii miała być z kolei indeksowana do ceny ropy naftowej.
Negocjacje szły wolno, ale systematycznie w 1999 r. ustalono, że gaz z Norwegii powinien przechodzić przez Danię i jej system gazowy. Polacy zaczęli więc wciągać w te planu Duńczyków i w 2000 r. podpisano porozumienie między polskim PGNiG, duńską firmą DONG i norweskim Statoilem ws. budowy gazociągu, który już wtedy nazwano Baltic Pipe. Rok później premier Janusz Steinhoff złożył deklarację, że w ciągu najbliższych 6 miesięcy powstanie konsorcjum, które będzie budować to połączenie. I w ten sposób 2 lipca 2001 roku premierzy Polski (Buzek) i Danii (Rasmussen) podpisali kontrakt na dostawy gazu nad Wisłę. We wrześniu tego samego roku deklarację o współpracy podpisał premier Norwegii Jens Stoltenberg. Wszystko zmierzało do tego, by gaz nierosyjski zaczął szeroko płynąć do Polski. Umowy musiały zostać jednak zatwierdzone przez rząd w Warszawie.
Ale w październiku 2001 r. premierem został Leszek Miller.
Wiadomo było, że jest to polityk krytycznie nastawiony do współpracy gazowej z Norwegią. Miller twierdził, że surowiec norweski jest drogi względem gazu z Rosji i niepotrzebny. Zatwierdzenie umów z Danią i Norwegią nowy premier powiązał z negocjacjami z Rosją ws. zmniejszenia wolumenu dostaw gazu do Polski, co miało stworzyć miejsce na gaz z Norwegii. Dodatkowo, do gazu od Norwegów zniechęcał Millera Aleksander Gudzowaty, ktorego grupa kapitałowa Bartimpex brała udział w… handlu gazem z Rosją i budowie polskiego odcinka Gazociągu Jamalskiego.
Negocjacje z Rosjanami jednak się przeciągały, aż w końcu umowy na dostawy gazu z Norwegii nie zostały zatwierdzone.
2 grudnia 2003 r. PGNiG poinformowało, że umowa na dostawy gazu z 2001 r. nie będzie realizowana.
I tak na budowę gazociągu do Danii i sprowadzenie do Polski gazu z Norwegii musieliśmy czekać prawie 20 lat. Baltic Pipe został otwarty w 2022 r. i od tamtej pory jest jednym z filarów bezpieczeństwa gazowego Polski.
1/24 𝗔𝗻𝗮𝗹𝗶𝘇𝗮: 𝗝𝗮𝗸 𝗨𝗸𝗿𝗮𝗶𝗻𝗮 𝘇𝘆𝘀𝗸𝗮ł𝗮 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘄𝗮𝗴𝗲̨ 𝘄 𝘄𝗼𝗷𝗻𝗶𝗲 𝗱𝗿𝗼𝗻𝗼́𝘄 𝘇 𝗥𝗼𝘀𝗷𝗮̨
🔹Taktyka
Ciągle wysokie straty, jakie ukraińskie drony zadają rosyjskiej piechocie na każdy kilometr postępów Rosji, sprawiły, że jej armia zaczęła cierpieć na
1 maja 1941 roku. Oficerowie niemieccy – generał Ernst Köstring i pułkownik Hans Krebs – na Placu Czerwonym w Moskwie. Za kilka tygodni już nie będą sojusznikami. Rosjanie baaardzo nie lubią jak im się przypomina pewne fakty...😀
Geniuses of Russian marketing. An ad for the Russian military contract reads: "A job for real men."
The name of the bus stop: "Meat Processing Plant."
Perfect.
😂 Xi Jinping played a fragment from “Swan Lake” for Putin — the famous “Dance of the Little Swans,” the unofficial soundtrack of political collapse in Soviet history
The piece was part of the musical program during the official reception for the Russian delegation in China.
Which would be perfectly normal… if “Swan Lake” hadn’t become a legendary symbol of political chaos across the post-Soviet world.
The association became especially iconic during the 1991 coup attempt, when Soviet TV kept broadcasting the ballet while the USSR was falling apart.
Coincidence? Maybe.
But it really feels like Xi is sending Putin some very mixed signals.
First — a giant “bro portrait” and a grand welcome ceremony.
Then — “Dance of the Little Swans”...
Czy wyobrażacie sobie sytuację, w której Polacy bez powiadomienia USA zmniejszają swój kontyngent w strefie stabilizacyjnej w Iraku w 2005 roku. A gen. Bieniek mówi do amerykańskiego odpowiednika ,, chłopaki świetnie sobie radzicie, jesteście zajebiści, kochamy was. Do zobaczenia,,
No humiliation is sufficient for Russians, as Putin inflicts hardship after hardship upon his slaves.
Russians coming to vacation on the beaches of Crimea get a surprise.
Let’s be honest about what we’re watching here.
🇺🇸 330 million people, the country that put men on the moon, defeated the Nazis is now sitting on its sofa watching its president post crayon drawings of Venezuela with an American flag on it.
At least the Russians who oppose Putin have a reasonable excuse not to speak up. Siberia is cold and windows are tall. At least North Koreans can point to the very real possibility of their entire extended family being relocated to a concrete box with no heating. These are legitimate barriers to civic engagement.
What’s America’s excuse?
You can vote. You can protest. You can run for office. Nobody is sending you to a gulag. The worst thing that happens is someone calls you a name on Truth Social. And yet, there you all sit, 330 million of you, watching a man who cannot spell “Venezuela” claim it as American territory, while nodding along like this is a completely normal thing for a head of state to do.
No dictator in modern history has done more damage to the prestige of a country’s highest office than this man, and he’s done it entirely voluntarily, with access to the full resources of the American government, and a communications team that apparently just lets him post whatever falls out of his head before breakfast.
Kim Jong-un, for all his considerable faults, has never once posted a map with a flag on it and called it foreign policy.
Think about that.
Gandalv / @Microinteracti1
In February 2022 putin declared war on Europe & his army marched on Kyiv.
Since then European EU/NATO nations have added and/or are forming these active (!) battalions to their armies:
(Worst 2 countries are of course the two loudmouths)
🇵🇱 +44 (3 recon, 4 tank, 12 infantry
1/14
Spójrzcie uważnie na tę mapę.
W marcu 2026 r. aż 50 krajów świata pobiło swoje rekordy w imporcie paneli fotowoltaicznych z Chin.
Do grona tego należy Polska, ale także USA, których prezydent niedawno śmiał się z Europejczyków, że są głupi, bo kupują chińskie turbiny wiatrowe (mamy własnych producentów obsługujących rynek, ale mniejsza o prawdziwość tych słów).
Na tej mapce widzimy kilka rzeczy:
1) Chiny wygrywają w nową rewolucję przemysłową;
2) kryzys energetyczny wywołany wojną w Iranie napędza inwestycje w technologie bezemisyjne;
3) fotowoltaika stała się realną alternatywą dla paliw kopalnych;
4) transformacja zachodzi nawet w miejscach, których władze uznają ją za oszustwo, bo wyborcom można wciskać kit, ale trudniej zrobić to biznesowi, który kieruje się ceną energii;
5) panele PV są najszybciej taniejącą i najszybciej przyrastającą technologią energetyczną w historii ludzkości.
Izrael. „Demokratyczne państwo prawa”:
nagranie z kamery nasobnej, uzyskane przez „Haaretz”, przeczy twierdzeniom izraelskiej policji dotyczącym brutalnego aresztowania palestyńskiego prawnika w południowym mieście Beer Szewa. Według jego prawników i nagrań widać, jak funkcjonariusze wdzierają się do jego mieszkania, obezwładniają go i „biją bezlitośnie”, pomimo braku widocznego oporu.
Prawnik trafił do szpitala i przeszedł operację z powodu złamanego nosa oraz poważnych obrażeń oka i nerek.
Nalot rozpoczął się po tym, jak mieszkający w pobliżu funkcjonariusz po służbie złożył skargę na hałas, a następnie wszedł do mieszkania bez nakazu wraz z dwoma innymi funkcjonariuszami.
Po tym, jak rodzina zażądała ich opuszczenia mieszkania, policja wróciła później z posiłkami, wdarła się do środka i aresztowała prawnika wraz z dwoma krewnymi – lekarzem i pielęgniarką z Centrum Medycznego Soroka – którzy również zostali wielokrotnie pobici podczas nalotu. Cała trójka została aresztowana na trzy dni.
Zgodnie z zeznaniami, funkcjonariusze wyśmiewali krwawiącego prawnika podczas i po pobiciu, a izraelska policja później oskarżyła rodzinę o napaść na funkcjonariuszy.
Każdy normalny kurwa wiedział, że Trump to egoistyczny mentalny bachor, którego jedyne co interesuje to łechtanie własnego ego, a jego jedyną „zaletą” jest brak jakichkolwiek barier etycznych i moralnych co pozwala popierającym go miliarderom pomnażać swój majątek kosztem zwykłych ludzi.
Tylko wy daliście się omamić bajkami o lewactwie, które za wszelką cenę trzeba pokonać i w imię tego poparliście szaleńca, którego zachowanie w każdym innym scenariuszu porównalibyście do Antychrysta.
I jestem pewien, że gdyby Trump kandydował kolejny raz to byście go znowu poparli bo wystarczyłoby wam pomachać tęczową flagą przed oczami niczym bykowi, żebyście o tym wszystkim zapomnieli.