Co z powołaniami np. na sędziów?
W niektórych kręgach modna jest dosyć absurdalna dyskusja, czy akty powołania na stanowiska sędziowskie podpisane przez poprzedniego i obecnie urzędującego Prezydenta RP są ważne.
Jeżeli w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu śledztwa przeciwko Lechowi W. znajdują się takie mądrości dotyczące jego wtórnego analfabetyzmu, to powstają dwa pytania: kiedy podejrzany przestał być wtórnym analfabetą, a jeżeli nie przestał, to czy różne akty prezydenckie były podpisywane przez niego lub z pełną świadomością skutków.
Wystarczy tylko wejść do Internetu, żeby dowiedzieć się, że były Prezydent Polski w 1961 roku ukończył Zasadniczą Szkołę Zawodową w Lipnie w klasie mechanizacji rolnictwa. Więc argumentacja o tym, że Lech Wałęsa nie posługiwał się pismem i słabo czytał, delikatnie mówiąc, nie przekonała mnie. 😉
Szanowni Państwo❗️
Wedle informacji @PK_GOV_PL nasz słynny noblista pseudonim literacki "Bolek" był kompletnym analfabetą ⤵️
Jak on ze szwedzkiego zrekonstruował, że dali mu Nobla, skoro niepiśmienny❓️
To pytanie będzie na ustach kolejnych 1️⃣0️⃣0️⃣ pokoleń 🤣
Warto upowszechnić ten wpis wśród pracowników Prokuratury czekających na obiecane „kroki” drugi i trzeci. Warto aby zapoznali się asystenci prokuratora @asystenciprok czekający na wyrównania. Zagryź zęby i do roboty na dobrostan klasy politycznej i lekarskiej.
📺 DZISIAJ O 10:00 — „KONTRA” wPolsce24!
Gościem programu będzie Piotr Schab, prezes Stowarzyszenia Veritas et Ius w Służbie Narodowi i sędzia Sądu Apelacyjnego.
Rozmowa o najważniejszych sprawach dotyczących wymiaru sprawiedliwości i praworządności.
⏰ Dziś, godz. 10:00
📺 wPolsce24
Zapraszamy do oglądania!
Ciąg dalszy absurdu odnośnie rekomendowanego przez Stowarzyszenie Prokuratorów LSO projektu Prawo o ustroju prokuratury.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami w przypadku konkursu na wolne stanowisko sędziowskie Prokurator, który dokona takiego zgłoszenia, obowiązany jest dołączyć wykaz 50 spraw, w których prowadził lub nadzorował postępowanie przygotowawcze, sporządził akt oskarżenia lub środki zaskarżenia albo występował przed sądem lub składał pisma procesowe, a w przypadku mniejszej liczby spraw - wykaz sygnatur akt wszystkich spraw.
Z kolei według rekomendowanego projektu autorstwa Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury Sędzia, który z rożnych przyczyn zdecydowałby się przepłynąć z Sądu do Prokuratury na wolne stanowisko w prokuraturze rejonowej do zgłoszenia obowiązany jest dołączyć wykaz sygnatur - UWAGA - 100 spraw sądowych różnych kategorii, w których rozpoznawaniu brał udział, a w przypadku mniejszej liczby takich
spraw – wykaz sygnatur akt wszystkich tych spraw.
Z powołanej regulacji jednoznacznie wynika, że Skład Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury uznał, że Koroną Zawodu Prawniczego będzie jednak Prokurator skoro Sędzia, który zdecyduje się wziąć udział w konkursie na wolne stanowisko prokuratora - UWAGA - w prokuraturze rejonowej - obowiązany jest co do zasady przedłożyć w procedurze konkursowej wykaz aż 100 spraw.
Na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości opublikowany jest skład Komisji, z którym można zapoznać się pod linkiem https://t.co/Zfu0P9G3MA
Uwaga: kłamstwo ministra sprawiedliwości!
Szanowny Panie Ministrze @w_zurek,
Wzywam Pana na otwartą dyskusję o tym, co napisał Pan w poniższym wpisie i co napisała Pańska prokuratura w komunikacie!
Będąc konstytucyjnym ministrem posługuje się Pan publicznie kłamstwem historycznym, które musi zostać skonfrontowane z faktami.
Informuję Pana, że SB nigdy nie wykorzystała sfałszowanych (tym bardziej "masowo") podpisów Wałęsy i dokumentów w korespondencji z Komitetem Noblowskim!
Są to fakty znane, ustalone przez historyków a nawet przez prokuraturę, która 31 marca 2015 r. (za rządów Platformy Obywatelskiej!) orzekła, że w latach 1982-1983 podjęto w SB próbę wytworzenia dokumentów (na podstawie teczek "Bolka" z lat 1970-1976) z których wynikać miało, że Wałęsa "jest" agentem SB w okresie "Solidarności" (po 1980 r.):
"po objęciu tego stanowiska, w nieustalonym okresie w latach 1982-1983, Władysław Kuca polecił Zastępcy Naczelnika II Wydziału, Józefowi Burakowi, przygotowanie podrobionych dokumentów, z których wynikałoby, że Lech Wałęsa jest tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa. Józef Burak wspólnie z Adamem Stylińskim przygotowali teksty, stanowiące doniesienia tajnego współpracownika, sugerujące, iż pochodzą one od Lecha Wałęsy. Władysław Kuca analizował treść tych dokumentów i nanosił na nich poprawki. Tak przygotowane materiały były przepisywane przez oddelegowanego do Biura Studiów z Departamentu Techniki Kazimierzaa Maraszkiewicza, który w oparciu o pozyskane dokumenty sporządzone odręcznie przez Lecha Wałęsę, podrabiał jego pismo. Tak spreparowane materiały poddawane były badaniom przez biegłych z zakresu identyfikacji pisma ręcznego. Opinie biegłych jednoznacznie wskazywały, że są to dokumenty fałszywe. W tej sytuacji Władysław Kuca polecił zniszczyć wszystkie spreparowane dokumenty. Józef Burak i Adam Styliński osobiście zniszczyli wytworzone przez Tadeusza Maraszkiewicza materiały na krajance".
W związku z tym do Komitetu Noblowskiego w 1982 r. przekazano ORYGINAŁ informacji rękopiśmiennej TW ps. „Bolek” z 12 stycznia 1971 r.
Skąd to wiemy? Z „teczek Kiszczaka”, czyli znalezionej w mieszkaniu gen. Cz. Kiszczaka teczki pracy TW ps. „Bolek”.
W miejscu, gdzie pierwotnie zarchiwizowano oryginał informacji TW ps. „Bolek” z 12 stycznia 1971 r. wpięto kopertę z kopią tego dokumentu (którą w teczce poprzedza z kolei maszynopisowa wersja informacji z 12 stycznia 1971 r.) opatrując ją specjalnym raportem mjr. Adama Stylińskiego i kpt. Józefa Buraka do płk. Adama Malika (wszyscy z Biura Studiów SB MSW) z 4 listopada 1986 r. o treści:
„uprzejmie prosimy o zatwierdzenie wybrakowania oryginalnego doniesienia TW ps. »Bolek« z dnia 12 I 1971 r., wyłączonego z teczki nr archiwalny I 14713, kart 2, strona nr 25 i 26 (kserokopia doniesienia w załączeniu). Dokument ten wykorzystany został w działaniach specjalnych krypt. »Ambasador«, realizowanych w pierwszej dekadzie 1982 r. nr ks. masz, 00377/86”.
Raport został zatwierdzony przez płk. A. Malika w dniu 4 listopada 1986 r. (zob. IPN BU 3333/1, t. 2, k. 78).
A zatem w ramach prób skompromitowania Wałęsy, który w 1982 r. był po raz pierwszy kandydatem do Pokojowej Nagrody Nobla (ostatecznie nagrodę tę przyznano mu w 1983 r.), Biuro Studiów SB MSW posłużyła się oryginałami doniesień TW ps. „Bolek” w ramach operacji o kryptonimie „Ambasador”, które przekazano ambasadorowi Królestwa Norwegii w PRL.
Niezależnie od operacji „Ambasador”, informacja TW ps. „Bolek” z 12 stycznia 1971 r. kolportowana była w ramach działań SB skierowanych przeciwko Annie Walentynowicz i Markowi Mądrzejewskiemu, co już dawniej opisano (S. Cenckiewicz, P. Gontarczyk, SB a Lech Wałęsa..., s. 140-141 i 154-155; S. Cenckiewicz, Anna Solidarność. Życie i działalność Anny Walentynowicz na tle epoki (1929-2010), Poznań 2010, s. 299-300 i inne).
Pan Minister nie wie o czym pisze, albo świadomie kłamie! Stąd publicznie domagam się konfrontacji! Niech Pan publicznie broni swoich tez!
Może być konfrontacja uniwersytecka, może być w @KanalZeroNews lub gdziekolwiek indziej (wiem, że do @RepublikaTV Pan nie przyjdzie)!
Choćby dziś, choćby jutro!
Wystarczy wejść na konto e-prokuratora i ciężko tam odnaleźć merytoryczne wypowiedzi. Wręcz byłbym zaskoczony jakby ta Pani opublikowała rzetelną informację.
https://t.co/rGii4WiG5V
Myśleliśmy, że - co jak co - ale jedno w czym dobra jest e-prokurator to liczenie. Przecież tak skrzętnie odliczała dni do końca kadencji Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Tak dokładnie liczyła, żeby na zdjęciu z joggingu znalazło się akurat osiem kwiatków.
Tymczasem okazuje się, że nawet z liczeniem są problemy. Prawda jest taka, że Bogdan Świeczkowski zdał egzamin prokuratorski w 1996 roku i niedługo potem przystąpił do służby w prokuraturze, najpierw jako asesor, a potem jako prokurator. To „kierowanie” w Prokuraturze zaczęło się w listopadzie 2005 roku, kiedy objął funkcję zastępcy dyrektora ds. PZ w Prokuraturze Krajowej.
A zatem prokuratorem pierwszoliniowym Bogdan Święczkowski był ok. 9 lat, a nie jak nieprawdziwie dziś się podaje - 4 lata i 3 miesiące.
Inna możliwość wynikająca z zacytowanego wpisu jest taka, że Bogdan Święczkowski ubiegał się o stanowisko sędziego TK faktycznie po 4 latach i 3 miesiącach pracy „na pierwszej linii”, ale musiałoby to mieć miejsce w 2000 lub 2001 roku.
Obie opcje nie wystawiają najlepszego świadectwa prawdomówności autorki wpisu.
Czytam komunikat z jednego umorzenia - pod względem nauki o dowodzie z opinii biegłego - to ekwilibrystyka wysokich lotów. Szczególnie ocena wagi opinii IES contra zeznania esbeków. I deprecjonowania wartości naukowej materiału bezwpływowego. Piszą się karty nowej kryminalistyki.
Myśleliśmy, że - co jak co - ale jedno w czym dobra jest e-prokurator to liczenie. Przecież tak skrzętnie odliczała dni do końca kadencji Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Tak dokładnie liczyła, żeby na zdjęciu z joggingu znalazło się akurat osiem kwiatków.
Tymczasem okazuje się, że nawet z liczeniem są problemy. Prawda jest taka, że Bogdan Świeczkowski zdał egzamin prokuratorski w 1996 roku i niedługo potem przystąpił do służby w prokuraturze, najpierw jako asesor, a potem jako prokurator. To „kierowanie” w Prokuraturze zaczęło się w listopadzie 2005 roku, kiedy objął funkcję zastępcy dyrektora ds. PZ w Prokuraturze Krajowej.
A zatem prokuratorem pierwszoliniowym Bogdan Święczkowski był ok. 9 lat, a nie jak nieprawdziwie dziś się podaje - 4 lata i 3 miesiące.
Inna możliwość wynikająca z zacytowanego wpisu jest taka, że Bogdan Święczkowski ubiegał się o stanowisko sędziego TK faktycznie po 4 latach i 3 miesiącach pracy „na pierwszej linii”, ale musiałoby to mieć miejsce w 2000 lub 2001 roku.
Obie opcje nie wystawiają najlepszego świadectwa prawdomówności autorki wpisu.
https://t.co/C74W9prD7Y
Ten komunikat to nie tylko obraza dla laureata Pokojowej Nagrody Nobla, którego określono jako wtórnego analfabetę. To przede wszystkim obraza dla inteligencji czytelnika.
Decyzja o umorzeniu tego śledztwa była do przewidzenia właściwie od 13 grudnia roku pamiętnego.
Znakomicie losy tego postępowania od tego czasu opisywał red. @JakubPilarek
O cofnięcie aktu oskarżenia w celu uzupełnienia materiałów zawnioskowała czołowa działaczka LSO Małgorzata Ceregra-Dmoch, dziś delegowana do PK. Ale chyba nawet dla niej umorzenie tej sprawy to byłby zbyt „gruby numer”, bo przecież mogła to zrobić sama póki pełniła służbę w PO w Warszawie, a jednak ktoś inny musiał się pod tym podpisać.
Można rozdać stanowiska. Nie można w ten sposób nadać swoim działaniom legalności.
ZPG @OstrowskiProk zwraca uwagę na możliwe dalsze skutki dzisiejszych decyzji kadrowych. Niewykluczone, że dzisiejsze nominacje to dopiero początek planowanych zmian.
Niezależnie od zamiarów pozostaje kwestia zasadnicza: Prokuratorem Krajowym jest Dariusz Barski. Wymaganej przez art. 14 § 1 Prawa o prokuraturze pisemnej zgody Prezydenta RP na jego odwołanie nie było.
Nowe nazwiska i kolejne akty powołania nie zastąpią ustawowego umocowania.
Dołączamy do apelu do prokuratorów: przeczytajcie ustawę, zanim przyjmiecie nominacje. Obowiązek przestrzegania prawa nie kończy się tam, gdzie zaczyna się perspektywa awansu.
Kolega @MarcinSkowrone4 musi dokładnie przeczytać zanim pójdzie do mediów. Nie ma zakazu wydawania poleceń co do treści czynności procesowej. Jest za to dziurawa jak ser szwajcarski definicja polecenia. Czy Wy naprawdę jesteście ślepi, czy udajecie jedynie
Zapoznajcie się koniecznie z krótką analizą Zastępcy Prokuratora Generalnego @OstrowskiProk w zakresie możliwych dalszych skutków dzisiejszych decyzji kadrowych Ministra @w_zurek ‼️
Wygląda to wszystko jak partyjka w karty z rozdaniem z góry ustalonym przez krupiera. Jedni dostają awanse, inni stanowiska, a karty mają wyglądać na legalne tylko dlatego, że zostały rozdane.
Problem w tym, że to nie jest niewinna gra towarzyska. Stawką nie są żetony przy stole, lecz legalność działania Prokuratury Krajowej i decyzji podejmowanych w imieniu państwa.
Najzabawniejsze w tej historii jest to, że ktoś chyba naprawdę uwierzył, iż wystarczy odpowiednio rozdać karty, żeby prawo przestało pytać, kto miał prawo je rozdawać.
Właśnie dlatego wpis i analiza prokuratora Michała Ostrowskiego są jednocześnie śmieszne, smutne i przerażające. Śmieszne, przez absurd tej „gry w karty”. Smutne, przez sposób, w jaki traktuje się państwo prawa. Przerażające przez to, jakie mogą być konsekwencje rozdawania tych kart, jeśli naprawdę uznano, że można je rozdawać bez legalnego umocowania.