Taki tam wałek na 100 mln zł. Jak na waciki, c’nie panie .@MorawieckiM? Jak państwowe to niczyje, można rozkradać?
Kolejny przykład PiSowskiego geniuszu – rządowa spółka Polskie Domy Drewniane S.A. powołana w 2018 miała budować ekologiczne i tanie mieszkania – milionowe straty.
Cały @SzJadczak - buchnął artykuł z lokalnego portalu, i ze sprawy którą wyjaśnia CBA od miesięcy chciał zrobić aferę którą uderzy w @MKierwinski i rząd.
A motłoch łyka, aż mu po brodzie kapie.
A więc jak ktoś ukradł, pójdzie siedzieć, i tyle z rewelacji.
https://t.co/NDEqvvSzug
Tak jak obiecałem – analiza treści księgi wieczystej prowadzonej dla działki 804 (dawny numer 1044/112) w gliwickiej dzielnicy Ostropa, którą zaorał Józef M (numer działki ustalony i udostępniony przez @AlaBezFanatykow ).
Swego czasu zajmowałem się szeroko pojętym prawem nieruchomości (w tym ustawą o gospodarce nieruchomościami), więc poza czystą analizą treści księgi postaram się też zarysować szerszy kontekst prawny i faktycznym odnosząc się do niektórych tez i stanowisk prezentowanych przez niektórych komentatorów.
Kto jest właścicielem?Miasto Gliwice. To rozstrzyga dział II księgi wieczystej. Z perspektywy tej sprawy ciekawsza jest jednak podstawa nabycia.
Zgodnie z treścią księgi podstawą prawną nabycia jest decyzja administracyjna Prezydenta Miasta Gliwice z 28 marca 2001 r. (nr GE/82/01), wydana na podstawie art. 98 ustawy o gospodarce nieruchomościami.
I właśnie ten przepis jest kluczowy.
Art. 98 u.g.n. dotyczy sytuacji, w której właściciel (lub użytkownik wieczysty) wie, że część jego nieruchomości w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego jest przeznaczona pod drogi publiczne. Taki właściciel – nie czekając na wszczęcie procedury wywłaszczeniowej z urzędu – może złożyć wniosek o podział nieruchomości i wydzielenie działek przeznaczonych pod drogi.
Z chwilą, gdy decyzja zatwierdzająca podział staje się ostateczna, własność tych działek z mocy prawa (ex lege) przechodzi na jednostkę samorządu terytorialnego lub Skarb Państwa. Właścicielowi przysługuje odszkodowanie – najpierw w wysokości uzgodnionej, a gdy brak porozumienia – ustalane według zasad obowiązujących przy wywłaszczeniu. Przepis ten miał być „miękką” alternatywą dla klasycznego wywłaszczenia.
Kluczowe jest to, że z wnioskiem o podział w trybie art. 98 mógł wystąpić tylko właściciel – czyli Pan Józef M. Zrobił to najprawdopodobniej na przełomie 2000 i 2001 roku.
Z doniesień medialnych wynika, że po przejściu własności działek na Miasto Gliwice Pan Józef M. odmówił przyjęcia odszkodowania. Miasto wpłaciło wi��c należną kwotę do depozytu sądowego, gdzie środki czekają do dziś.
Dlaczego odmówił przyjęcia odszkodowania, skoro sam wcześniej złożył wniosek o wydzielenie działek? Można spekulować, że po utracie mocy starych planów miejscowych z końcem 2003 r. (efekt ustawy z marca 2003 r.) uznał, że skoro nie ma już obowiązującego planu, to nie musi oddawać gruntu. Tyle że decyzja podziałowa z 2001 r. była już ostateczna – klamka zapadła. Własność przeszła na Gliwice, które wystąpiły o wydzielenie działek z księgi wieczystej Pana Józefa i założenie dla nich nowej księgi (w jego księdze pozostało ostrzeżenie o niezgodności stanu prawnego)
.
Tyle stan prawny.
Teraz kilka słów o stanie faktycznym (jak wiadomo, stan prawny,a stan faktyczny często nie mają ze sobą wiele wspólnego).
Ponieważ miasto przez ponad 20 lat nie asfaltowało tej drogi (była to droga gruntowa, zaliczona do kategorii dróg gminnych), Pan Józef M najpewniej dalej uprawiał rolę na części tych ju�� formalnie miejskich działek. Dla sąsiadów i postronnych mogło to wyglądać tak, jakby nadal był ich właścicielem.
Część komentatorów (w tym niektórzy posłowie) twierdzi, że mógł zwrotnie zasiedzieć własność tych działek. To nie jest prawda. Samoistny posiadacz w złej wierze może nabyć własność po 30 latach nieprzerwanego posiadania. Jednak gruntów stanowiących drogi publiczne zasiedzieć nie można – są one wyłączone z obrotu (res extra commercium - vide ustawa o drogach publicznych). Potwierdzał to wielokrotnie Sąd Najwyższy (choć orzecznictwo SN przewiduje wąskie wyjątki, które w tej sprawie raczej nie wchodzą w grę). Poza tym od 2001 do 2026 r. nie upłynęło jeszcze 30 lat.
Obecny europoseł i były prezes NIK stoi na stanowisku, że Pan Józef M. jako samoistny posiadacz mógł zaorać świeżo położony asfalt w ramach dozwolonej samopomocy (art. 343 § 2 k.c.) i przywrócić stan poprzedni. Moim zdaniem to stanowisko jest co najmniej dyskusyjne.
Po pierwsze – trudno ocenić, w jakim zakresie Pan Józef był rzeczywiście samoistnym posiadaczem zasfaltowanego fragmentu. Najpełniejsze dane ma ARiMR (zdjęcia satelitarne, ortofotomapy, deklaracje dopłat obszarowych z ostatnich lat pozwoli dosyć prezycyjnie określić granicę jego posiadania). Bazowanie wyłącznie na Geoportalu czy Google Maps jest ryzykowne.
Po drugie – dozwolona samopomoc z art 343 par 2 kc ma granice. Przestawienie płotu stawianego przez właściciela mieści się w tych granicach. Wyrządzenie szkody znacznych rozmiarów (setki tysięcy złotych) – już raczej nie. W tym przypadku, w mojej ocenie, granice dopuszczalnej samopomocy zostały przekroczone.
Jeśli chodzi o zastosowanie tymczasowego aresztowania Pana Józefa K. Nie jestem karnistą, więc trudno mi zajmować stanowisko w tym zakresie.
Dziękuje i pozdrawiam
.@BoguckiZbigniew dalej nie korzysta z własnej lub innej naturalnej inteligencji pisząc na X.
Spójrzcie na składnię jego najnowszego "komunikatu".
Każdy rzeczownik ma przydawkę. Każda ocena jest wzmocniona kolejnym epitetem. Zdania wręcz pęcznieją od rozdętych grup nominalnych.
Na jednym oddechu: „gigantyczna różnica”, „miażdżąco negatywne oceny”, „elementarna przyzwoitość”, „powszechny brak zaufania”,
Zdania wielokrotnie złożone, wręcz zapętlone.
Najlepsze kwiatki podkreśliłem na czerwono.
Mam dojmujące wrażenie, że w taki sposób nie piszą ludzie, tylko modele językowe.
Żałosne, że Bogucki w to brnie 🤢