@TylusMalgorzata Odpowiedź: po nic i nigdy. Zamiast takich chwytów powinno się po prostu:
- poczekać aż napastnik się zmęczy (serio)
- wezwać więcej funkcjonariuszy, którzy zmienią tych pierwszych
- w niektórych przypadkach ew. wezwać posiłki ze sprzętem specjalistycznym typu tarcze
@Klywenc1@trajektoriePL Pisałem o urzędnikach - a ogólnie o osobach utrzymywanych przez państwo, czyli pośrednio również przeze mnie, z moich podatków. Co do reszty, niech się tym zajmują poszczególni pracodawcy.
@Pawe14962054@szarpul@FinansowyUmysl No dobra, ale czy "narzędzie" jako takie to spowodowało?
Czy może raczej spostrzeżenia menedżerów w firmach, że skoro z jakiegoś powodu odblokowało Ci się mnóstwo czasu, to może trzeba dorzucić zadań?
Co jakiś czas rozglądam się za tym, co potrafią zrobić modele open source - ostatnio akurat nie na rakietach jak w powyższym przypadku, tylko na tematach związanych z dżumą - akurat na https://t.co/3OGAOWH4KQ zrobiłem o niej cały cykl na najbliższy rok.
Niestety na dzisiaj żaden z takich modeli nawet częściowo nie zbliża się do potrzebnego mi poziomu.
I to nawet nie z redagowaniem, ale przede wszystkim z umiejętnością wciągnięcia wiedzy z kilkunastu książek i jej przetrawienia.
Bzdura. Znam trochę ludzi z wyższej klasy średniej - w tym i takich, którym faktycznie "znajomości" (te rozumiane po staremu, a nie networking) pomogły.
I wiesz co?
1. Wpływ "znajomości" bez jednoczesnego zaplecza we własnych osobistych zdolnościach ma bardzo krótkie nogi dochodowe. Jasne, da się tak dostać pracę, ale z niskimi zarobkami, za to z koniecznością realnego świadczenia tej pracy i bez żadnych forów ze strony współpracowników.
2. Jeśli ktoś ma zdolności, to dużo lepszą pracę znajdzie sam, bez niczyjej pomocy.
Więc ciężko w przypadkach 1 i 2 mówić o "szczęściu".
3. Osób, które mają "znajomości z wyższej półki", które pozwalają załatwić coś naprawdę lepszego bez własnego wkładu umysłowego, gdzie rzeczywiście można mówić o "szczęściu", jest w całej Polsce, raptem jakieś 3-4 tysiące - szacując wg wielu różnych danych z 2023.
Dla porównania, w całej Polsce mamy 15 albo 17.2 miliona wszystkich osób pracujących - zależnie od sposobu liczenia.
Więc patrząc całościowo, o ile zjawisko faktycznie występuje, to w swojej najlepszej odsłonie jest pomijalne statystycznie, a w całej reszcie nie jest "szczęściem".
@radertyn@FinansowyUmysl Cóż, w życiu trzeba mieć właściwe priorytety.
To tzw. "szczęście", to w ~90% są tak naprawdę właściwe priorytety i głowa otwarta na pojawiające się możliwości.
"obywatelska zgoda na istnienie powszechnego obowiązku obrony Ojczyzny jest konstrukcją zupełnie fundamentalną dla samego istnienia państwa"
Ale samo istnienie tego jebanego państwa wcale nie jest fundamentalne. Można by je rozwiązać, a obywatelstwo polskie przekształcić na obywatelstwo unijne, z możliwością osadzenia się w wybranym kraju UE.
(Albo np. rosyjskie, jeśli ktoś woli.)
Co nie zmienia faktu, że dla przynajmniej ~1000 tych naprawdę najlepszych (w skali świata) zawsze znajdzie się miejsce przy tym, czego AI z różnych względów nie zrobi.
A może i ~5000. Nie wiem, to już by się trzeba bardziej szczegółowo przyjrzeć danemu zawodowi.
Więc wystarczy być w tym gronie.
Manipulujesz. Co najmniej po raz drugi. Sytuacja, o której mówisz, to złożenie 2 osobnych czynów:
- stworzenie zagrożenia w ruchu lądowym
- nieumyślne spowodowanie czyjejś śmierci
Natomiast istnieje grupa oszołomów, która nie może przeżyć tego, że ludzie lubią zapierdalać. I ta grupa próbuje doprowadzić do zmiany postrzegania pewnych czynów. Uważaj na nich, tego typu samozwańcze grupki próbują nie tylko popsuć prawo, ale też dalej wprowadzać społeczeństwo cipeuszy, którzy nie mają na nic odwagi.
Oczywiście. Z tym jojczeniem chodziło mi o takie użalanie się nad przeciętniakami.
Jak ktoś jest przeciętniakiem, to jest wyłącznie jego problem - niezależnie od istnienia AI. I nie zasługuje na jakąkolwiek pomoc, z wyjątkiem wsparcia w rozwoju zawodowym.
Żadnych 800+, żadnych stawek godzinowych, a w przyszłości żadnej ochrony przed AI. To są wszystko herezje, przez które ludzie trwonią swój potencjał intelektualny i nie osiągają tego, co potencjalnie mogliby osiągnąć, gdyby państwo ich do tego naprawdę ostro stymulowało.