Europa to nasz wspólny dom, a o swój dom trzeba walczyć! Robię co mogę, żeby za dwa lata nie obudzić się w brunatnej Polsce. Jeśli też o walczysz, zostaw follow. 💪
S&P właśnie zmienił klasyfikację Polski z "rynku rozwijającego się" na "rynek rozwinięty".
Po cichutku poinformował o tym na X minister @Domanski_Andrz.
Widzieliście jakąś dużą konferencję prasową na ten temat zorganizowaną przez ministra @adamSzlapka. Bo ja nie widziałem.
Adamie, zrobiłeś coś z tym tematem?
Pracujący przez 20 lat w globalnych organizacjach mój dobry znajomy @RusakRobert napisał do mnie tak:
"Przejscie z Emerging Markets na Developed Markets jest cywilizacyjnym skokiem w świecie globalnych organizacji.
To jest taka informacja, która powinna być na paskach 24/7. Można by ją porównać do przejścia z bycia księstwem na bycie królestwem. Ponad 20 lat spędziłem w globalnych organizacjach i Polska zawsze była tam w ramach krajów EM. Trzeba to nagłaśniać".
To jest historyczny moment w dziejach Polski, ale co tam, ważny jest jakiś śmieszny raport, który nie powinien ujrzeć światła dziennego, bo nie był jego finalną wersją.
Tym się Polki i Polacy ekscytują. Niezależnie od wykształcenia i pozycji.
Z prawej strony - to zrozumiałe, ale co robią demokraci, nie mam pojęcia.
Podasz dalej ten wpis?
Po raz pierwszy od 20 lat mamy blok partii (konfederacje, Rozwój+, przyszła partia Petru, prezydent), które jawnie i na serio proponują antyprogresywną politykę podatkową korzystną głównie dla bogatych (z mglistym tylko podaniem finansowania) - i mogą uzyskać 30-40% głosów
Ważny dzień. Zmieniamy stawki podatkowe. Pierwszy próg zwiększamy do 130 tys. zł. i wprowadzamy stawkę pośrednią: 24%. Trzeci próg: 32% będzie obejmował dochody dopiero od 150 tysięcy zł. rocznie.
#WięcejWPortfelu
Niedawno w Rzeczpospolitej opublikowano obszerny artykuł z ciekawym fragmentem:
„Administracja Donalda Trumpa i MAGA stawiają na zmianę rządu w Polsce. Ale Amerykanie nie chcą, by PiS rządził z Grzegorzem Braunem.”
„Tajemnicą poliszynela jest, że administracja Donalda Trumpa oraz wspierający go ruch MAGA chcą zmiany rządu w Polsce. Donald Tusk jest postrzegany przez otoczenie Trumpa jako przedstawiciel najtwardszego jądra Unii Europejskiej. Amerykańska administracja miała bardzo dobre relacje z rządem Viktora Orbána. Po zmianie władzy na Węgrzech potrzebuje w Europie rządu, który reprezentowałby jej interesy w UE. Wspólny rząd PiS i Rozwoju Plus nadawałby się do tego idealnie. Ale bez ugrupowania antysemity Grzegorza Brauna, bo dla Trumpa relacje z Izraelem mają szczególny wymiar.
Dlatego Jarosław Kaczyński pragnie za wszelką cenę uniknąć konieczności układania się z Braunem. Zresztą tę czerwoną linię – jak wynika z naszych informacji w źródłach dyplomatycznych – miał wyrysować mu na spotkaniu w cztery oczy sam ambasador USA Thomas Rose, ortodoksyjny Żyd i zagorzały syjonista.”
Proponuję Ci Czytelniku krótkie ćwiczenie. Przeczytaj raz jeszcze powyższe akapity ale „administrację Donalda Trumpa” zastąp „administracją Władimira Putina”. Wyjdzie mniej więcej tak:
„Administracja Władimira Putina stawia na zmianę rządu w Polsce. Ale Rosjanie nie chcą, by partia X rządziła razem z partią Y.
Rosja potrzebuje w Unii Europejskiej rządu, który reprezentowałby jej interesy. Wspólny polski rząd partii X i partii B nadawałby się do tego idealnie. Ale bez ugrupowania Y. Czerwoną linię – jak wynika z naszych informacji w źródłach dyplomatycznych – miał wyrysować szefowi partii X na spotkaniu w cztery oczy sam ambasador Federacji Rosyjskiej.”
Jesteśmy zasobem, taki jest fakt. Ale to nie powód by to akceptować.
Jeśli podejmiemy trud odnowy możemy zyskać status wasala. To piętro wyżej - daje autonomię wewnętrzną.
A wtedy z czasem, może nawet niepodległość?
Tylko wpierw trzeba zrozumieć dyplomatyczną hańbę, w jakiej fukcjonuje III RP.
Gdy służyłem jako marszałek Senatu, wysokiej rangi analityk CIA przekazał, że na rzecz Rosji w Polsce pracuje ok 50 tys ludzi: szpiedzy, śpiochy, opłacani naukowcy, politycy i dziennikarze itd. Patrząc, gdzie czmychają co poniektórzy, rzecz jest poważna i służby mają co robić
@MNiedorozwoju Zbrodnia na narodzie polskim dokonana przez PiS i ich program Kredyt 2% czyli transfer gotówki do kieszeni deweloeprów i banków. Przy jednoczesnym podniesieniu cen dla wszystkich innych.
#CPK
Bardzo ważne i do nagłośnienia!
Po zwolnieniu z pracy dotychczasowego Pełnomocnika ds CPK oraz dwóch członków Zarządu CPK, w spółce rozpoczęto prace nad zmniejszeniem dworca CPK o 1/3, przez co już nigdy nie będzie mógł być istotnym węzłem kolejowym. To trwała kastracja.
Odnosząc się do trafnego wpisu Rafała Brzoski: pełna zgoda. Dla mnie to, co obserwujemy, to kolejny drastyczny przejaw braku suwerenności technologicznej UE. Oddaliśmy nasze cyfrowe życie – od dostępu do informacji po kluczowe usługi – w ręce rozwiązań z USA, gdzie etyczne standardy biznesu są niepokojąco niskie. Często opierają się one na mechanizmach, które w Europie nazwalibyśmy wprost: uznanym prawnie scamem.
Stany Zjednoczone zbudowały swoją niesłychaną dominację rynkową https://t.co/F4w81pg7ry. dzięki akceptacji drapieżnych zachowań, w których „oszustwa w białych kołnierzykach” są tolerowane, o ile zasilają wzrost gospodarczy. Najbardziej jaskrawym przykładem jest system prywatnej opieki zdrowotnej. Zautomatyzowane, ślepe algorytmy odrzucają tam masowo słuszne świadczenia pod absurdalnymi, administracyjnymi pretekstami. Ten zinstytucjonalizowany w skali narodu scam jest precyzyjnie obliczony na asymetrię zmęczenia ułomnego człowieka – 99% poszkodowanych chorych, odłączonych od kroplówek, nie ma siły ani środków, by walczyć w sądach. Bezkarność jest wpisana w DNA tego modelu przez potężny lobbing i brak wyroków skazujących dla prezesów.
Liczby bezwzględne przerażają. Tylko w 2024 r. amerykańscy ubezpieczyciele (platforma https://t.co/NykVS5CzqI) otrzymali niemal 496 mln roszczeń, z czego 451 mln dotyczyło usług w sieci (in-network). Korporacje odrzuciły ok. 85 milionów z nich (19%). W przypadku świadczeń ratujących życie lub poza siecią (out-of-network) wskaźnik odmów osiągnął 37%. Skutkiem jest natychmiastowe przerzucenie ciężaru na pacjenta i unikalny w świecie zachodnim fenomen „medycznych bankructw”.
Z punktu widzenia europejskiego konsumenta to niewyobrażalne. Gdyby u nas legalna instytucja finansowa odrzucała co czwarty wniosek (lub co trzeci, jak UnitedHealth w 2023 r.), natychmiast straciłaby licencję, a zarząd trafiłby do aresztu za masową defraudację. W USA to innowacyjna optymalizacja zysków.
Amerykańskie ubezpieczenia to „czarna skrzynka”. Klient porównuje tylko składki i udziały własne, nie mając pojęcia, że oszczędzając 10 dolarów miesięcznie, kupuje produkt, który z 35% prawdopodobieństwem odrzuci opłacenie operacji kardiologicznej. Odrzucanie roszczeń nie jest błędem pracowniczym – to chłodno wykalkulowany rdzeń modelu biznesowego. Kary wypłacane temu 1% upartych pacjentów to zaledwie wkalkulowany cost of doing business, nic nieznaczący przy miliardach zatrzymanych dzięki tym, którzy się poddali.
Te praktyki nie ograniczają się do zdrowia. Podobnie działa branża ubezpieczeń komunikacyjnych i majątkowych. W latach 90. gigant Allstate, wspierany przez McKinsey, wdrożył model CCPR, zamieniając proces odszkodowawczy w grę o sumie zerowej - zysk dla nas, a strata dla klienta.
Strategia dzieliła klientów: najpierw oferowano błyskawiczne, zaniżone ugody („aksamitne rękawiczki”), a gdy poszkodowany walczył o swoje, uruchamiano „rękawice bokserskie” i strategię Aligatora (Odmów, Opóźniaj, Broń się). Oprogramowanie Colossus systemowo zaniżało wyceny obrażeń o 20-35%. Zyski Allstate z 2 mld dolarów podwoiły się do 4,6 mld w 2007 r. Kiedy sąd w Missouri nakazał ujawnienie wewnętrznych dokumentów tego procederu, korporacja wolała płacić 25 000 USD kary dziennie (łącznie 7 mln USD) za obrazę sądu. Przy 4,6 mld zysku był to śmiesznie niski podatek od ukrywania własnego scamu.
To patologiczne podejście szybko się nie zmieni. Stany Zjednoczone mają długą tradycję traktowania scamów jako kosztu operacyjnego oraz systemowego zdejmowania osobistej odpowiedzialności z zarządów. Służą do tego umowy o odroczeniu ścigania (DPA) i nieściganiu (NPA).
Korporacja płaci gigantyczną karę, obiecuje poprawę i unika wyroku. Baza Violation Tracker notuje ponad 500 takich ugód na łączną kwotę ponad 50 miliardów dolarów. Dopóki w Europie nie zbudujemy prawdziwej suwerenności technologicznej oraz nie wprowadzimy osobistej odpowiedzialności dla zarządów korporacji, będziemy nieustannie narażeni na import tych drapieżnych, bezdusznych modeli wprost na nasze podwórko. Także Meta gra w tą grę, a kary jakie zapłaci za te scamy po prostu są wliczone w koszt prowadzenia biznesu.
Panie Pośle, to co pan napisał o tych 141 miliardach po lipcu i porównaniu do 13 miliardów za PiS w 2023 to zwykła ściema, bo te 13 mld to był tylko stan po lipcu, a za cały 2023 oficjalny deficyt budżetu wyszedł 85,6 mld, a prawdziwa dziura według unijnych zasad to było prawie 180 mld, bo wasz rząd wyprowadził poza budżet ponad 130 mld przez fundusze w BGK na COVID, wojsko i resztę, więc pan porównuje jabłka do gruszek, ukrywa to co sami robiliście i krzyczy "10 razy więcej", choć teraz po lipcu jest nawet mniej niż rok temu.
Dlaczego Ukraina atakuje magazyny Wildberries?
Zniszczenie kilkunastu już magazynów firmy Wildberries to nie jest przypadek. Ma to swoje ważne uzasadnienie, które nie jest widoczne na pierwszy rzut oka.
Jak działa w Rosji biznes
Fenomen biznesowy wielkiej sieci Wildberries jest niesamowity. Zwykle w Rosji drobni biznesmeni podpisują kontrakt, na przykład na sprzedaż wagonu szampana za powiedzmy milion rubli, po czym jeden leci załatwiać gdzieś milion rubli, a drugi wagon szampana. Ale mówiąc serio w Rosji da się zbudować imperium biznesowe, tylko trzeba mieć doskonałe pomysły, dobrze inwestować, być pracowitym i uparcie dążyć do celu, ale trzeba mieć coś jeszcze. To coś, co nazywane jest „kryszą”, a co opiszę później.
Taki właśnie biznes rozkręciła Tatiana Kim (znana też z nazwiska Bakałczuk po mężu). Tatiana Kim założyła firmę Wildberries w 2004 r. w Moskwie, będąc na urlopie macierzyńskim i pracując jako nauczycielka angielskiego. Pierwsza strona internetowa kosztowała około 700 dolarów. Tatiana Kim osobiście pakowała zamówienia i rozwoziła je komunikacją miejską po Moskwie. Firma zaczęła skupować końcówki kolekcji europejskich marek, a po latach przekształciła się w giganta typu marketplace, sprzedającego niemal wszystko, od ubrań po elektronikę i nieruchomości. W latach 2005–2006 firma przestała mieścić się w mieszkaniu założycielki. Tatiana Kim zatrudniła pierwszych kurierów i wynajęła profesjonalny magazyn. Kluczowym krokiem było uniezależnienie się od zawodnej poczty państwowej i stworzenie własnej sieci dostaw, co drastycznie skróciło czas oczekiwania na paczki. W 2010 r. Wildberries wprowadziło innowację, która na zawsze zmieniła rosyjski handel, czyli własne punkty odbioru zamówień z darmowymi przymierzalniami. Były to fizyczne punkty odbioru zamówień (w Rosji nazywane skrótem PWZ – punkt wydaczi zakazow). Te punkty powstawały masowo na parterach bloków mieszkalnych, blisko domów klientów, co potężnie napędziło sukces firmy. Klienci mogli zamówić ubrania w kilku rozmiarach. Mierzyli je na miejscu w komfortowych warunkach. Płacili wyłącznie za te sztuki, które pasowały. Resztę ubrań bezpłatnie zwracali. Potem nastąpiło otwarcie platformy dla zewnętrznych sprzedawców, możliwość korzystania z własnych magazynów, zaczęto budować też własną sieć transportową. Tak powstał wielki konglomerat logistyczny.
W latach 2016–2020 firma notowała niemal 100% wzrostu wartości sprzedanych towarów rok do roku. Firma zrezygnowała z wynajmowania powierzchni i zaczęła budować własne, gigantyczne centra dystrybucyjne w strategicznych regionach Rosji (https://t.co/LLcxjx4Jv8. pod Moskwą, w Kazaniu czy Krasnodarze). Firma rozpoczęła ekspansję zagraniczną, wchodząc kolejno do Białorusi, Kazachstanu, Armenii, Kirgistanu, a w latach 2020-2021 sprzedaż uruchomiono także w Polsce, w Niemczech, we Francji i w kilku innych krajach. Rozwój Wildberries był bezprecedensowy.
Jak to w Rosji bywa, firma oczywiście oszukiwała, zmieniała regulamin, nakładała niesłuszne kary, eksploatowała pracowników, itp. Choć z perspektyw konsumenta platforma była wygodna i tania, to model biznesowy firmy opierał się na bardzo drapieżnych, a zdaniem wielu wręcz nieuczciwych i bezprawnych praktykach wobec własnych pracowników, franczyzobiorców i sprzedawców. Często automatyczne naliczanie kar doprowadzało wielu franczyzobiorców do bankructwa.
I tu dochodzimy do sedna sprawy, bez której nikt nie jest w stanie zrozumieć, funkcjonowania biznesów w Rosji. Jeśli tylko ktoś zaczyna zarabiać coraz większe pieniądze, zaczyna się nim interesować odpowiednia administracja i jej „organa”. Jako żywo przed oczyma staje nam kultowe zdanie wygłoszone w filmie „Chłopaki nie płaczą” przez Bogdana Łazukę: „w tym mieście nikomu nie przybędzie pięć baniek bez mojej zgody”. Rosja jako państwo, jest bowiem zorganizowana jak mafia. Sama władza stworzyła sieć powiązań na miarę przestępczości zorganizowanej. Każdy przedsiębiorca, jeśli chce spokojnie zarabiać, musi mieć „kryszę”. Musi nawiązać współpracę z lokalną administracją i dać im coś, jakieś udziały w spółce, stały dopływ dywidend, bo inaczej będzie miał kontrole, kary, albo inne wypadki, pożary, blokady kont, itp. Tatiana Kim szybko wspinając się na wyżyny, musiała szukać sobie „kryszy” (osłony) na coraz wyższych szczeblach. Nadszedł wreszcie rok 2024 i sprawa oparła się na najwyższych, kremlowskich szczeblach. Nadeszła dziwna fuzja jej firmy z niewielką stosunkowo firmą reklamową Russ Group, która choć stanowiła zaledwie 5 % wartości Wildberries, to przejęła aż 35 % udziału w firmie. Oficjalnie zarządzają firmą Russ Group bracia Robert i Lewon Mirzojan. Ale jak odkryto, rzeczywistym właścicielem przez różnych „słupów” jest wpływowy senator w Radzie Federacji Rosji, miliarder z Dagestanu, Sulejman Kerimow. Czyli tym razem „krysza” przyszła prosto z Kremla.
Doszło jednak do kłótni między Tatianą, a jej mężem, Władisław Bakalczuk, który zamiast „kryszy” z Kremla, chciał załatwić „kryszę” Ramzana Kadyrowa. Miał on powiązania z mafią czeczeńską, dlatego właśnie chciał obrać ten kierunek. Na tym tle doszło nawet do strzelaniny przed główną siedzibą Wildberries, bowiem Władisław Bakalczuk pojawił się z czeczeńskimi cynglami i postrzelał się z ochroną budynku, zginęło dwóch ochroniarzy. Oczywiście nikt za to nie odpowiedział, choć sprawcy byli dobrze znani. Po prostu „krysza” Kadyrowa jest równie dobra jak ta kremlowska. Tatiana rozwiodła się z mężem i ugruntowała swoją biznesową pozycję wśród rosyjskich oligarchów. Fuzja została osobiście zaakceptowana przez prezydenta Rosji Władimira Putina, a nadzór nad transakcją sprawował szef prezydenckiej administracji Maksym Oreszkin. Oczywiście z tą ochroną Tatiana Kim może dalej rozwijać swoje królestwo, bo jak już powiedzieliśmy - Rosja zbudowała system w którym to państwo jest mafią.
W co grają Ukraińcy?
Ataki na sieć Wildberries przynoszą Ukrainie bardzo wiele konkretnych korzyści. Po pierwsze, uderzają bezpośrednio w gospodarkę. W rozległym kraju gdzie poszczególne miejscowości leżą bardzo daleko od siebie, branża e-comerce zajmuje ważniejsze miejsce niż gdziekolwiek indziej. Sprzedaż internetowa odpowiada obecnie za około 19% do 23% całkowitego obrotu detalicznego w Rosji. Dominuje w niej firma Wildberries, a wraz z drugim gigantem, Ozonem, ma niemal trzy-czwarte rynku sprzedaży internetowej. To są olbrzymie obroty z podatków VAT, z podatków samych firm sprzedażowych jak i franczyzobiorców oraz firm korzystających z Wildberries jako pośrednika. Gwałtowny spadek tych dochodów, to spory osłabienie dla gospodarki i oznacza znaczące wyhamowanie konsumpcji. Dodatkowo to także cios dla branży ubezpieczeniowej, bowiem jeśli firmy ubezpieczeniowe wypłacą gigantyczne odszkodowania, to same padną, a jak nie wypłacą, to stracą rynek. Bo po co się ubezpieczać, jak nic z tego i tak nie ma?
Kolejna sprawa to niezadowolenie zwykłych obywateli. Co prawda mają niewiele do powiedzenia w Rosji, ale pomału ich warunki życia stają się nieznośne. Nie dość, że muszą się tłuc ze sobą w kilometrowych kolejkach po paliwo, to jeszcze połowy towarów nie będą w stanie kupić. Co jeszcze? Brak prądu? Pewnie i to ich czeka…
Następna sprawa to transport. Wildberries stworzyło sporo sieć własnego transportu, który wykonuje różne usługi i zapewnia transfer znacznej ilości towarów trafiających do klientów. Jest to określony udział w krajowym systemie transportowym.
A teraz zaczynają się coraz ciekawsze rzeczy. Zapewne jako element sprawowania „kryszy” nad firmą z najwyższego, kremlowskiego poziomu, firma Wildberries musiała zapewnić część logistyki wojskowej. Musiała zająć się rozprowadzaniem indywidualnego wyposażenia żołnierzy, dronów i części do nich, sprzętu łączności i teleinformatycznego, zapewne też części samochodowych, i wiele innych materiałów dla wojska. Firma zajmowała się dystrybucją tych dóbr do jednostek wojskowych za pomocą własnego transportu, odciążając napiętą logistykę wojskową. W dodatku Wildberries dzięki swoim kanałom robiła coś jeszcze: zapewniała sprowadzanie zagranicznych towarów objętych sankcjami. Platforma nie tylko pomagała sprowadzać cywilne towary luksusowe i codziennego użytku, ale też, według ustaleń wywiadowczych, stała się łańcuchem dostaw dla rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Wildberries otworzyło swoje drzwi dla tysięcy pośredników, którzy masowo wykupywali towary objęte sankcjami w krajach trzecich (głównie w Kazachstanie, Turcji, Chinach, Armenii, Kirgistanie i Dubaju) i zawozili je do Rosji. Magazyny logistyczne Wildberries były wykorzystywane przez rosyjską armię do pozyskiwania i transportu elektroniki podwójnego zastosowania oraz kluczowych części do produkcji dronów i systemów nawigacyjnych. Osłabienie tej firmy, to wyhamowanie tego wygodnego kanału.
Najważniejsze jest jednak to, że sam zarząd Wildberries, ale też zarządu kilkudziesięciu wielkich firm współpracujących oraz setki mniejszych firm korzystających z sieci dystrybucji Wildberries, straciły w ostatnich atakach łącznie ponad dwa miliardy dolarów. Poszkodowanych jest mnóstwo, przedsiębiorców różnej wielkości, a przecież każdy miał jakąś „kryszę”. Tymi atakami Ukraińcy doprowadzili do wściekłości rosyjską finansjerę, rosyjską administrację w tym także tą na najwyższych szczeblach, a to oznacza, że z wściekłości będą oni szukać winnych. A kto jest winny temu, że toczy się wojna i rosyjscy oligarchowie tracą miliardowe zyski? A kto jest winny temu, że wojna poszła źle i że codziennie straty się kumulują? Że wielu możnych nie może praktycznie wyjechać z Rosji, bo nigdzie nie zostanie wpuszczonych? Ukraina robi coś takiego, jakby policja zgarnęła mafii towar warty miliardy. Jak zareaguje mafia? Odpowiedź, że mafia zareaguje nerwowo, jest chyba dość oczywista. Powstaje pytanie, czy sam szef stojący na czele, może w takiej kamorze spać spokojnie. Wyobrażacie sobie, że szefowie z Pruszkowa zalegaliby swoim „żołnierzom” z wynagrodzeniem za wiele miesięcy? Czy ci „żołnierze” nie zdenerwowaliby się nieco? I może nawet wystąpiliby do swoich szefów z jakąś petycją?
Ukraina doskonale zna ten system. Powstał jeszcze za władzy Leonida Breżniewa, więc i sami Ukraińcy tego niegdyś doświadczyli. Sami od kilku dekad usiłują się wydobyć z jego uścisku i w znacznym stopniu już im się to udało. Ale nie zmienia to fakty, że rozumieją te zależności jak nikt inny na świecie. Doskonale wiedzą, czym takie granie na nosie się skończy…
Na zdjęciu - jeden z płonących magazynów firmy Wildberries
Fot. "X"
Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS
Europe has a dirty little secret. Poland is the continent's "Talented Kid," but let’s be brutally honest: we act like the bullied nerd who happily does everyone else’s homework for pennies while they take all the credit and get insanely rich.
If you look at the viral "If Europe Was A Class" map circulating right now, we get the "Talented kid" badge. The map is correct. But they forgot to add: "...who has absolutely no idea how good they are."
Look at the hard data. We currently rank #2 globally in all-time medals at the International Olympiad in Informatics (https://t.co/lqdWxFBIsi). Second in the world. We are an absolute factory of algorithmic and mathematical talent.
So, what do we do with this world-class brainpower? We export it. Instead of building our own trillion-dollar empires, we've spent years quietly writing the core code, building the deeptech, and training the AI models that fuel Western startups. We are the ultimate outsourced brainpower, humbly accepting a pat on the back while others IPO on our work.
I touched on this exact dynamic recently on X: https://t.co/taq7Pf952B
We have the raw intellect to dominate be strongly present in global deeptech. What we are missing is the audacity to own our IP, keep the talent here, and build our own global champions.
It’s time the talented kid stopped doing the bully's homework and started running the school.
Dziwnie to wygląda jak Kosiniak-Kamysz zamiast najpierw uścisnąć dłoń żołnierzom a dopiero potem wręczyć „berło”, po prostu je wręcza i kiwa głową. Gesty sa ważne.
@BartoszSit67975@hipis_1@KrzysiekWSK Dziękuję za potwierdzenie mojej tezy - jesteś pierdolniety xd Wg ciebie nie wychodź z domu jak się nie umiesz obronić - a jak już musisz i dostaniesz kosę to nie lataj się skarżyć xD Zasady ulic
@BartoszSit67975@hipis_1@KrzysiekWSK Posluchaj patusie - uwazasz ze odpowiedzią na atak powinien byc atak, to juz wyrugowuje cie z kultury zachodniej. A jak tym sąsiadem bedzie dopakowany recydywista to tez bedziesz takim kozakiem? I co chcesz rozstrzygać w sądzie? Czy patuska miała prawo ci jebnac czy nie?