Es crucial que todos vean este documental sobre el descubrimiento de CD-ROMs en Zandvoort, Países Bajos, en 1998, que contenía miles de archivos de niños y bebés siendo violados, torturados y asesinados.
Esto te ayudará a entender qué nos están ocultando la élite pedófila y degenerada que nos gobierna.
Este descubrimiento fue inesperado y, posteriormente, los sistemas judiciales de muchos países, comenzando por Bélgica, Países Bajos y Francia, silenciaron y encubrieron todo, llegando incluso a asesinar a algunas personas involucradas.
📢 POR FAVOR, COMPARTE AMPLIAMENTE. TODO EL MUNDO NECESITA SABERLO.
Dzisiaj na przystanku przy Hali Kopińskiej w Warszawie mężczyzna chodził, zaczepiał dziewczynki, podchodził, patrzył, po czym wszedł za przystanek i zaczął się publicznie onanizować. Obcokrajowiec. Po całej akcji zamówił sobie Ubera, wsiadł i odjechał.
Telefon do @PolskaPolicja został wykonany, usłyszałem że mam przyjść na komendę z pendrive z filmikiem. Zero innej reakcji. Wcale to nie jest zabawne. Rozumiem, że nie chce Wam się uganiać za takimi ludźmi? O godzinie 13.30 wsiadł do samochodu (Ubera) i odjechał. Rozumiem, że czekamy jak komuś się stanie coś nieprzyjemnego?
Jeśli Policja zainteresuje się sprawą w sposób NORMALNY to posiadam film z widoczną twarzą jegomościa.
@MKierwinski
Starszy pan przekazał w spadku mieszkanie Centrum Zdrowia Dziecka. Przerobiono je na cztery mikro- apartamenty „Zarządza nim i zarabia na tym syn prezesa jednej ze spółek należących do Centrum Zdrowia Dziecka.”😳 👇
Un soldado ucraniano filma lo que es el último vídeo de su vida. Está rodeado por los rusos. Mientras, las mujeres en discotecas y comiéndole la polla a muchos europeos alejadas de todo tipo de problema.
MGŁA WOJNY – BITWA O TELEGRAM
Telegram stał się dla rosyjskiej władzy tym, czym kiedyś były frontowe radiostacje - narzędziem łączności, które jednocześnie karmi i rozrywa System. Przez lata udawano, że można z niego korzystać, nie naruszając fundamentów własnej władzy. Z końcem 2025 roku ta iluzja zaczęła się jednak rozpadać.
Pod koniec grudnia, na zamkniętym spotkaniu z kierownictwem FSB, Aleksandr Bortnikow miał jeszcze mówić językiem pragmatyka. W kręgu ludzi w mundurach i ciemnych garniturach padały liczby, wykresy, przykłady - jak dzięki "kanałowi łączności" z Telegramem udaje się wyłapywać przestępców, rozbijać siatki, kontrolować to, co w teorii wymknęło się spod kontroli państwa. W tej logice Telegram nie był wrogiem, lecz nie do końca lojalnym, choć przydatnym narzędziem. Platformą, którą można dociskać, ale lepiej mieć "na linii", niż wypchnąć całkowicie w cień.
Z mojej perspektywy kluczem do tego "połączenia" mieli być ludzie starego Systemu. Struktury zbudowane wokół Siergieja Czemiezowa, Rotenbergów, innych filarów putinowskiej elity - tych, którzy od lat potrafią przekuwać przyjaźnie, kontakty i wspólne interesy w miękką presję na każdego, kogo Kreml akurat potrzebuje.
W tej opowieści to przez nich biegły nieformalne nitki do Pawła Durowa: rozmowy, sygnały, oferty, ostrzeżenia. Tak w Rosji buduje się "współpracę" – nigdy wprost, zawsze przez sieć ludzi, którzy "mogą zadzwonić". To są metody, które z zawodowego doświadczenia znam aż nadto dobrze.
A jednak w ciągu zaledwie kilku tygodni ton zmienił się radykalnie. W lutym 2026 roku ten sam Bortnikow wychodzi do kamer z zupełnie innym przekazem: Telegram staje się już nie kapryśnym partnerem, ale pełnoprawnym wrogiem. Padają słowa o "przyzwalaniu na działalność przestępczą", o korzyściach własnych Durowa, o zagrożeniu dla wojska i bezpieczeństwa państwa. W oficjalnej narracji nie ma już mowy o skutecznej współpracy - za to pojawia się obraz zamkniętych drzwi i platformy, która rzekomo ignoruje rosyjskie żądania. FSB deklaruje, że żadnego dialogu z Durowem nie ma i nie będzie.
To właśnie ten gwałtowny zwrot szczególnie przyciągnął moją uwagę. Pomiędzy tamtym grudniowym stołem, przy którym omawiano efektywność kanału z Telegramem, a lutowymi wystąpieniami musiało wydarzyć się coś, co zmieniło wektor całej gry.
W swoim modelu miałem od dawna wpisany wskaźnik "ingerencja w obecny stos informacyjny FR” - i dokładnie ten wskaźnik zaczął się na przełomie roku świecić na czerwono.
W krążącej po rosyjskiej sieci, przechwyconej przeze mnie pogłosce pojawia się fundamentalne pytanie: kto w ciągu tych dwóch miesięcy zdołał przekonać Bortnikowa, by podpisał się pod decyzją o zakręceniu kurka informacyjnego? Bo to już nie jest techniczne "ograniczenie funkcji", lecz wejście na ścieżkę, która kończy się słowem "ekstremizm" - a wielu Rosjan, w tym ci, których znam osobiście, boleśnie doświadczyło, co kryje się za tym eufemizmem.
W tym samym czasie Władimir Putin na kolegium FSB unika tematu. Telegram nie pada z jego ust, jakby nie istniał. Dla Kremla to kwestia toksyczna: zbyt wielu gubernatorów, propagandystów, dowódców, oligarchów i zwykłych, "lojalnych" obywateli Federacji zbudowało swoje codzienne życie informacyjne właśnie na tym komunikatorze.
Uderzyć w Telegram- to uderzyć nie w opozycję, lecz w narzędzie, które stało się krwiobiegiem całej "pionowej" struktury władzy. Putin zna cenę takich decyzji. Kiedy nadchodzi moment, w którym trzeba przeciąć własny krwiobieg, nigdy nie staje na pierwszej linii; pozwala mówić innym.
W rezultacie widzę wyraźnie, że ten System pęka na trzy widoczne warstwy. Są tacy, którzy szczerze popierają twardy kurs - ludzie z bloku siłowego, dla których każdy względnie niezależny kanał komunikacji jest potencjalnym frontem wojny informacyjnej.
Są ci, którzy zgadzają się "z musu": ministrowie, technokraci, urzędnicy z rządu, próbujący łagodzić formuły, mówić o "stopniowych ograniczeniach" i "celowanych działaniach", jednocześnie zapewniając wojsko, że na froncie niczego nie wyłączą.
I wreszcie jest grupa - moim zdaniem największa - tych, którzy się przeciwstawiają, niekoniecznie z powodów moralnych, lecz dlatego, że dla nich Telegram to główne narzędzie wpływu i biznesu. Dla propagandystów i części elit medialno‑politycznych całkowita blokada oznaczałaby informacyjne samobójstwo.
Z mojej perspektywy właśnie na tym tle dobrze widać, jak miękkie kanały wpływu - te same, przez które wcześniej docierano do Durowa przez Czemiezowa czy Rotenbergów - tracą znaczenie. Skoro System decyduje się odpalić najtwardszy repertuar: śledztwa, groźby uznania za ekstremistów, ograniczanie infrastruktury, oznacza to, że wcześniejszy model "dogadywania się" został uznany za nieskuteczny.
Znając rosyjską – i nie tylko rosyjską – praktykę pracy służb, wiem, że gdy nie da się już kupić, zastraszyć ani przekonać, pozostaje tylko narzędzie przemocy instytucjonalnej. Ale przemoc wymierzona w platformę, która stała się integralną częścią codziennego działania państwa, niemal zawsze wraca rykoszetem.
Tu pojawia się porównanie, które dla wielu obserwatorów na pierwszy rzut oka wygląda na przesadę: "bitwa o Telegram" jako coś, co może okazać się bardziej niebezpieczne dla Systemu niż bunt Prigożyna.
Z militarnego punktu widzenia to publicystyczna hiperbola - efektowne kolumny Wagnera jechały na Moskwę, podczas gdy Telegram "nieefektownie" po prostu milknie albo zwalnia. Ale jeśli spojrzeć na strukturę władzy, którą badam od przeszło dwóch dekad, analogia nabiera sensu.
Prigożyn kwestionował monopol państwa na przemoc. Konflikt o Telegram dotyka monopolu państwa na informację. Jedno i drugie uderza w rdzeń tego, na czym zbudowano putinowski model rządzenia.
Prigożyna można było fizycznie usunąć z Systemu. Telegramu - nie.
Każda próba jego unicestwienia realnie rozcina pion władzy: zmusza gubernatorów, dowódców, urzędników i propagandystów do opowiedzenia się po jednej z trzech stron - popierających, milcząco podporządkowanych albo po cichu sabotujących decyzję. To konflikt, który nie ma czytelnej linii frontu, ale ma miliony małych "pozycji": od regionalnego oficera FSB po administratora wojskowego kanału na froncie.
W mojej ocenie Mgła Wojny nad Telegramem gęstnieje właśnie dlatego, że nie chodzi już o aplikację, lecz o architekturę Systemu. Bortnikow, który w grudniu jeszcze chwali sprawność współpracy, w lutym staje się twarzą jej złamania. Putin, który zawsze lubił trzymać w ręku pilot do ekranu, tym razem odsuwa się od kamery. A w korytarzach władzy w budynku nr 3 w Pałacu Senackim trwa cicha, bezkrwawa - na razie - wojna o to, czy państwo może przeżyć z przeciętym własnym nerwem informacyjnym.
Jeżeli bunt Prigożyna był próbą sił na drodze czołgów, to Telegram staje się testem, czy System wytrzyma, gdy zacznie sam sobie wyrywać z rąk środki komunikacji.
Jako analityk, który od dwóch dekad patrzy na rosyjską architekturę władzy, jestem tej trwającej bitwy niezwykle ciekaw - właśnie dlatego, że czyni ona System wyjątkowo niebezpiecznym dla samego siebie.
To wojna wewnątrz jednego organizmu, w której każde zwycięstwo może okazać się formą samookaleczenia.
Pozdrawiam i dziękuję
MGŁA WOJNY - Weteran Specjalnej Operacji Wojennej kontra system.
Syndrom afgański zamyka się pętlę
Nagranie z publicznych przesłuchań w Czuwaszji to nie incydent - to symptom systemowego pęknięcia, przed którym Kreml od roku stara się uciekać.
Policjanci próbują usunąć ze sceny weterana Specjalnej Operacji Wojennej (SVO), nie pozwalając mu krytykować władzy. Mężczyzna słusznie pyta: „Czy na to zasłużyłem?" Odpowiedź jest brutalna - dla aparatu siłowego zasłużył na milczenie. Ale weterani milczeć nie będą.
Marzec 2025 roku - w cieniu munduru SVO
W marcu 2025 roku pisałem o etycznej stronie zatrzymywania weteranów SVO przez rosyjskich funkcjonariuszy policji, którzy sami nie są członkami wspólnoty bojowej SVO .
Zarzucano mi wtedy że problem jest akademicki - chodziło o pęknięcie w samym sercu reżimu siłowego. Jak zatrzymać człowieka, który wrócił z frontu, gdy sam nigdy nie usłyszałeś świstu pocisku? Jak legitymować kogoś, kto ma na koncie działania bojowe SVO, gdy twoja służba to papirologia i łapówki?
Dziś - luty 2026 roku - widzimy konkretną materializację tego mechanizmu, o którym pisałem. Realizują się indykatory „syndromu afgańskiego", które wtedy wskazywałem, zaczęły się spinać w całość:
Po pierwsze weterani jako bomba społeczna
Kilkaset tysięcy ludzi z PTSD, inwalidztwem, roszczeniami finansowymi. System nie jest w stanie ich zagospodarować. Rządowa Fundacja Obrońców Ojczyzny udziela pomocy zaledwie 12 tysiącom - reszta pozostaje poza opieką. Siły Zbrojne Fderacji Rosyjskiej nie ma etatowych psychiatrów i psychologów. Weterani próbują zapomnieć o wojnie „w sposób doskonale znany w Rosji" - piją ogromne ilości alkoholu, narkotyki, przemoc sekularna, tworzą nowe brutalniejsze grupy przestępcze (nawet jak na warunki rosyjskie).
Statystyki są bezkompromisowe - do końca 2024 roku w wyniku ataków pijanych weteranów lub żołnierzy na przepustce zginęły 242 osoby, a 227 zostało poważnie rannych. Większość przestępstw miała miejsce wśród członków rodziny. Liczba przestępstw z użyciem broni wzrosła: w Moskwie o 365 % !!!., w obwodzie kurskim o 540 % !!!
Po drugie demobilizacja jako zagrożenie polityczne
Kreml świadomie opóźnia demobilizację. „Przesącza" weteranów do systemu społecznego małymi grupami, bo nawet te niewielkie ilości negatywnie wpływają na stabilność państwa - na razie lokalnie (jak widać na filmie). Putin wie, że powrót nawet 150–200 tysięcy „frontowców" oznacza pojawienie się setek tysięcy ludzi z traumą, roszczeniami finansowymi i brakiem perspektyw. Wojna musi trwać tak czy inaczej.
Jak zauważyłem we wrześniu 2025 roku: „Dla elit wojna to możliwość wpływania na cały rosyjski system – daje kontrolę nad mediami, nad wyborami, nad społeczeństwem. Demobilizacja mogłaby ten system zburzyć". I właśnie to widzimy w Czuwaszji, gdzie system próbuje wyciszyć weterana SVO, bo pozwolenie mu mówić oznacza utratę kontroli nad narracją.
Po trzecie ekonomia na ścieżce wojennej
Budżet federalny w 2025 roku to oficjalne 7% PKB na armię, 40% wydatków federalnych na sektor wojskowy. Premie rekrutacyjne w pierwszej połowie 2025 roku kosztowały ponad 4 miliardy dolarów - a liczba ochotników spada o 30–70 % (różne dane). W cywilnej gospodarce brakuje już 2–3 milionów pracowników. Do 2030 roku luka sięgnie 7 milionów.
W tej sytuacji państwo nie ma zasobów, by kupić lojalność wszystkich weteranów. Program „Czas bohaterów", w którym Putin nazywa weteranów przyszłą „elitą" kraju, to propagandowa fasada. Liczba miejsc w parlamentach regionalnych czy administracji gubernatorów jest zdecydowanie ograniczona w stosunku do potrzeb. Reszta zostaje na ulicy - albo w najlepszym razie strukturach MSW, oczywiście jeśli zgodzą się milczeć.
Po czwarte paradoks reintegracji
Tu zamyka się pętla. MSW proponuje mobilizację weteranów SVO, nadanie odznak, wciągnięcie do struktur. Ale główną obawą władz jest to, że weterani - już w strukturze - nie będą milczeć o problemach. I słusznie. Bo weteran SVO, który wrócił z Bachmutu, który widział, jak umierają jego koledzy, który wie, że system go okłamał - taki człowiek nie będzie legitymował staruszki za to, że krytykuje wojnę.
Właśnie dlatego w Czuwaszji rosyjscy policjanci bez doświadczenia frontowego próbują usunąć weterana SVO, który pyta: „Czy na to zasłużyłem?" Odpowiedź systemu jest jednoznaczna: zasłużyłeś na milczenie. Ale to milczenie - w logice rosyjskiego syndromu afgańskiego - jest niemożliwe do wyegzekwowania.
Co dalej? Scenariusze „fazy afgańskiej"
W ZSRR lata 1986–1989 to był czas, kiedy Afganistan przestał być wojną „gdzieś daleko", a stał się problemem wewnętrznym: narkotyki, przestępczość, gniew weteranów.
Dzisiaj Rosja wchodzi w tę samą fazę, ale w skali wielokrotnie większej: 1,5 miliona uczestników SVO wobec 620 tysięcy uczestników wojny afgańskiej, straty rzędu 350–450 tysięcy wobec 15 tysięcy zabitych w Afganistanie.
Co „Faza afgańska" w wydaniu 2026 roku oznacza:
Eksplozję roszczeń weteranów - państwo będzie musiało płacić albo ryzykować bunt.
Pogłębiającą się pustkę demograficzną - urodzenia spadły poniżej 1,2 mln rocznie przy zapotrzebowaniu na 2 mln. Kraj starzeje się i kurczy.
Presję budżetową - wojna pochłania coraz większą część wydatków, kosztem sektorów socjalnych i cywilnych.
Ryzyko polityczne -im więcej weteranów wraca, tym bardziej rośnie strach elit przed społeczeństwem.
Podsumowanie:
Nagranie z Czuwaszji to jeden kadr z tego nieuchronnego procesu. Ale takich kadrów będzie więcej. Bo każdy weteran SVO, który wraca do Rosji, przynosi nie tylko traumę - przynosi pytanie, na które system nie ma odpowiedzi: „Czy na to zasłużyłem?"
I to pytanie - pomnożone przez setki tysięcy - może okazać się groźniejsze niż jakakolwiek ukraińska kontrofensywa.
"Rosja wchodzi w fazę afgańską" - link do analizy z marca 2025 roku - poniżej
https://t.co/dFrHXU1vkn
Pozdrawiam i dziękuję.
‼️O, kur**** 🙆♂️‼️
Jeżeli stoicie, to lepiej usiądźcie‼️
Red. Sroczyński:
- Dlaczego dajecie twarz do polityki zamykania porodówek? W styczniu zamknięto ich 18!
Kotula:
- W czasie rządów PIS... 🙈🙈🙈
Jprdl....🙆♂️
Merry Christmas, my dear friends!
Peace, kindness, and love! ✨
May God protect you and your family throughout your life!
On this holy evening, please remember in your prayers those who will celebrate this holiday far from home, their families, and loved ones🫡🇺🇦
And also, to honor the memory of all those who are no longer with us🕯️🙏
Komuna upadła na cztery łapy. Włodzimierz Czarzasty, były członek PZPR, gloryfikujący Armię Czerwoną, która napadała na Polskę ("Ci ludzie nas wyzwolili, dali nam wolność"), został właśnie... marszałkiem Sejmu!
Wstyd i hańba. Wielokrotnie mówiłam, że polska polityka potrzebuje nowego pokolenia, ludzi całkowicie wolnych od zgniłych związków z poprzednim systemem, nie umoczonych w afery i gotowych odważnie reprezentować polskie interesy. I co? Koalicja Tuska na drugą osobę w państwie wybiera nam uosobienie tego wszystkiego, co już dawno powinno odejść w zapomnienie.
To wiele mówi w jakim miejscu wciąż jesteśmy jako państwo. Ponad 35 lat po oficjalnym upadku komuny, my wciąż wzywamy: Precz z komuną!
@Maciej_Korowaj A Warszawa ma obowiązek budować świadomość, a nie panikę - reagować na fakty, a nie emocje.
Gdy Kreml gra lękiem, my musimy grać przejrzystością i odpornością.
Dziś jest taki wysp onuc i rosyjskich botów, że jest w szoku. Niektórym miłośnikom Rosji z pyska wręcz eksploduje piana. Jeśli jesteś za tym, aby polskie służby zabrały się za osoby powielające rosyjską narrację i propagandę, to podaj ten wpis dalej. Najwyższy czas na dzialania.
🔴 Projektodawcy chcą przyznawać parom homoseksualnym przywileje, które wiążą się z obowiązkami, które bierze na siebie małżeństwo, wychowujące dzieci, bo to w małzeństwie rodzą się dzieci. I z tego właśnie powodu względu, małżeństwo jest obdarowywane przez wspólnotę polityczną odpowiednimi prawami. Przyznawanie ich związkom, które z definicji nie mogą przyczyniać się do dobra wspólnego jest jaskrawą niesprawiedliwością – powiedział Rafał Dorosiński, członek Zarządu Instytutu Ordo Iuris, w czasie dzisiejszej konferencji prasowej, poświęconej obronie małżeństwa, rodziny oraz ładu konstytucyjnego i społecznego Rzeczypospolitej Polskiej
Cała konferencja: https://t.co/KsmQF6bEii
🔴 Czytaj więcej: https://t.co/sgcZGkE8Es
🔴 Podpisz petycję: https://t.co/v3OmVCJVye
🔴 Zachęcamy do zakupu najnowszej książki Instytutu Ordo Iuris: https://t.co/qXiLKsvvK9
Elon Musk poinformował, że anulował subskrypcję Netflixa z powodu programu dla dzieci poruszającego kwestie osób transpłciowych,
Netflix stracił 25 miliardów dolarów na wartości rynkowej, a wiele osób masowo publikuje informacje o anulowaniu subskrypcji.
Wady? Brak 🫡
Za 28 dni Walery Rukosujew, którego dziadek od strony matki został zesłany - z powodu polskiego pochodzenia - do azjatyckiej części Rosji, zostanie wydalony z Polski.
Trafi do Federacji Rosyjskiej, a tam najpewniej na front.
Mężczyzna dwukrotnie dostał odmowę na wniosek o zezwolenie na stały pobyt. Wszystko pomimo udokumentowanego polskiego pochodzenia i wykazania realnej chęci osiedlenia się w kraju przodków.
Zdaniem Wojewody Mazowieckiego i Urzędu ds. Cudzoziemców to za mało.
Ta sprawa pokazuje, że polskim repatriantom urzędy wciąż odmawiają powrotu do ojczyzny, powołując się na skrajnie uznaniowe deficyty tradycji czy języka.
Jednocześnie nieustannie luzuje się procedury migracyjne dla przybyszów z krajów o odmiennym kręgu kulturowym, choć te są już teraz znacznie prostsze i zdecydowanie mniej zbiurokratyzowane.
Więcej: https://t.co/0CBLaPKPWb
Bardzo Was proszę o RT. To bardzo ważna sprawa!