Nawet jeśli nie zapłacisz ani grosza na NFZ, to i tak pożyczą na Twoje konto i ukradną.
A z każdą złotówką podwyżki tylko rośnie pogarda złodziei w kitlach do okradanych. Skądinąd słusznie.
Bydło wyłączyło komentarze.
Stręczą bzdury i wyrzucają pieniądze w błoto, tymczasem z sezonowej rozrywki, jaką jest rower, korzysta margines.
Urzędnicze bydło do zwolnienia, natychmiast.
Pedalarz uważa, że wszyscy mają mu oddać kawał miasta na wyłączność, bo ma jakieś "prawo". Bezczelna, głośna grupka palantów na rowerkach, żerująca na większości.
Te sezonową rozrywkę trzeba wyrzucić z miast. Wszyscy zyskają.
@realtek12345 Judeolibertarianie to oszuści, jedyny sens ma libertarianizm katolicki, czyli nasz polski konserwatywny liberalizm. Też mamy w Polsce judeolibertarian, niestety.
Śp.Aleksy de Tocqueville opisał różnicę między Francuzem, a Anglikiem. Gdy w okolicy dojdzie do kradzieży, Francuz domaga się zwiększenia liczby policjantów. Anglik mówi: "Trudno, zdarza się - ale przynajmniej nie tracimy wielkich pieniędzy na policjantów".
Niestety: "Co Francuz wymyśli, to Polak polubi"...
Tymczasem lepiej, gdy od czasu do czasu jakiś bank zbankrutuje, niż gdy cała gospodarka gnębiona jest uciążliwym (i kosztownym!) systemem kontroli. Straty są w sumie znacznie, znacznie większe.
Rozumiem, że trudno przekonać o tym klientów ZONDy (z obrotami rzędu €10 mln dziennie to mniej niż 0,01% na świecie, ale ok. 20% w Polsce) - ale dlaczego inni zamiast się cieszyć z wielkich wzrostów dają się straszyć przykładem ZONDy??! Kto to dał Polakom dobrą radę: "NIE LĘKAJCIE SIĘ!"?
Ci sami ludzie, którzy grają w Totka, gdzie państwo zabiera od razu 50% (a od wygranej jeszcze podatek!) - boją się, bo na giełdzie mogą stracić 20%!
Ten fenomen tłumaczę myśleniem socjalistycznym. Jeśli system kontroli zabierze milionowi ludzi po złotówce, to strata wynosi milion - ale po równo. Gdy kogoś natną na 300.000 to strata społeczna jest trzy razy mniejsza - ale nierówna, i to jest "niesprawiedliwe społecznie".
Tymczasem w gospodarce (i nie tylko...) obowiązuje Kryterium Káldora-Scitovskyego: dodajemy zyski i straty wszystkich - i najlepsze jest to działanie, przy którym ta suma jest największa (PT Autorzy z tą interpretacją sie NIE zgadzają!!). Zupełnie nie jest ważne, jak rozkładają się zyski!
Czyli lepiej jeśli jeden człowiek zarobi 10 milionów, drugi 2 miliony (a reszta nic!) niż gdy milion ludzi zarobi po 10 zł. Te 10 mln i 2 mln i tak rozejdą się po społeczeństwie - bo przecież ich właściciele będą te pieniadze wydawać, dając innym zarobić.
Najgorszym wrogiem Postępu jest RÓWNOŚĆ.
Oczywiście mieszkańcy Poronii mogą uważać, że lepiej żyć biedniej, ale równiej. Ale muszą się liczyć z tym, że najładniejsze i najrozsądniejsze dziewczyny wyjadą do Rurytanii, gdzie Równości jest mniej...