Cyniczna pułapka Kijowa i prawdziwy powód kłótni z Warszawą.
Stosunki polsko-ukraińskie weszły w fazę brutalnej polityki realnej. Podczas gdy Kijów cynicznie buduje narodowe alibi dla zablokowanej integracji z UE i ucisza wewnętrzną opozycję, polski obóz prezydencki reaguje czystą, spóźnioną emocją. Kto zyskuje na konflikcie o panteony i ordery, a kto zostaje z ręką w nocniku? Spójrzmy na fakty bez filtrów i historycznego sentymentalizmu.
#geopolityka #realpolitik #polska #ukraina #nawrocki
Otrzymałem pisemne potwierdzenie, że Węgry cofnęły status uchodźcy Marcinowi Romanowskiemu, Zbigniewowi Ziobrze i Patrycji Koteckiej-Ziobro.
Unieważniły także ich dokumenty podróży.
Koła sprawiedliwości mielą powoli, ale mielą.
Przedwczoraj KN: „…mam obowiązek narzucać wolę narodu” i „…stracili kontakt ze społeczną rzeczywistością”
Ponad 60% Polaków chce ustawy o związkach partnerskich. Tylko 35% przeciw.
Dzisiaj: Nawrocki szykuje #Wetomat
Rzeczywiście ktoś tu stracił kontakt z rzeczywistością…
CHCECIE WOJNY HISTORYCZNEJ Z UKRAINĄ? TO MACIE PLAN, AMUNICJĘ I MAPĘ. NIE DZIĘKUJCIE
Dobra, bo już nie mogę na ten cyrk patrzeć Jeśli naprawdę chcecie naciskać Ukrainę w sprawie Wołynia, to przestańcie robić teatr dla swoich. Przestańcie wygłaszać kolejne przemówienia, po których klaszcze wam tylko własna bańka. Przestańcie udawać, że polityka historyczna polega na tym, żeby w Warszawie stanąć przed kamerą, zmarszczyć czoło i powiedzieć coś twardym głosem do ludzi, którzy i tak myślą podobnie.
To nie jest strategia. To jest szkolny apel z ochroną BOR-u czy tam SOP-u czy chłoców od Zenka
Macie w ręku wszystko, czego potrzeba. Macie IPN, Instytut Pileckiego, Instytut Książki, Instytuty Polskie w Berlinie, Paryżu, Rzymie, Pradze i Londynie, Narodowe Centrum Kultury, Muzeum II Wojny Światowej, Muzeum Historii Polski, Ośrodek Karta, polskie placówki dyplomatyczne, Archiwa Państwowe, historyków, dokumenty, fotografie, relacje świadków, nazwiska ofiar, listy miejscowości, publikacje i państwowe pieniądze.
Macie cały aparat państwa, który nie powinien służyć do produkcji konferencji prasowych dla własnych wyborców, tylko do uderzenia przekazem tam, gdzie naprawdę trzeba.
Zróbcie to tak, jak mówię, a każdy ukraiński dyplomata, który wejdzie do Parlamentu Europejskiego, do zachodniego think tanku, do ministerstwa, do redakcji albo do innego ośrodka decyzyjnego Europy i Ameryki, będzie czuł na plecach ciężar pytań, których nie da się już zbyć uśmiechem, flagą i zdaniem o trudnej historii.
Bo wtedy na ścianach będą dokumenty. Na planszach będą nazwiska. Na mapach będą wsie. W katalogach będą źródła.
A w oczach ludzi będzie pytanie, dlaczego przez tyle lat nie można było normalnie odnaleźć, opisać i pochować zamordowanych. I wtedy nie trzeba będzie krzyczeć.
Wstyd zrobi swoje.
Bo jeśli Zachód o Wołyniu wie niewiele, to nie wystarczy obrażać się, że nie płacze razem z nami. Trzeba mu pokazać, co się wydarzyło. Nie wrzaskiem. Nie fochami. Nie sejmowym zawodzeniem. Dokumentem, obrazem, nazwiskiem, mapą, relacją świadka i ciszą tam, gdzie cisza mówi więcej niż tysiąc politycznych tyrad.
Trzeba przygotować dziesięć profesjonalnych, wielojęzycznych wystaw o Wołyniu i wysłać je tam, gdzie Zachód patrzy, czyta, kupuje książki, robi politykę i udaje, że ma sumienie.
Pierwsza powinna pojechać do Brukseli, do Parlamentu Europejskiego, bo tam trzeba wejść z tematem w obieg polityczny Unii. Nie do korytarza dla turystów, tylko do przestrzeni, w której zobaczą to europosłowie, urzędnicy, dziennikarze i ludzie, którzy później opowiadają Europie, co ma uważać za ważne.
Druga powinna stanąć we Frankfurcie przy targach książki, bo to jest miejsce, w którym spotykają się wydawcy, agenci, dziennikarze i ludzie od pamięci zapisanej w książkach. Jeśli mamy mówić światu o ofiarach, to niech ten świat zobaczy także katalogi, publikacje, źródła i relacje.
Trzecia powinna trafić do Londynu, do środowiska wydawców, mediów i opinii publicznej, które nadal ma wpływ na anglojęzyczny obieg informacji.
Czwarta powinna pojechać do Paryża, bo Francja lubi mówić o pamięci, prawach człowieka i moralnych obowiązkach Europy. To świetnie. Dajmy jej więc materiał, przy którym będzie mogła sprawdzić, czy chodziło jej o pamięć, czy tylko o ładne słowa na konferencjach.
Piąta powinna stanąć w Berlinie, bo Niemcy muszą zobaczyć Wołyń bez wygodnego filtra swojej geopolityki, bez udawania, że historia Europy Środkowej zaczyna się dopiero wtedy, gdy Berlin łaskawie ją zauważy.
Szósta powinna trafić do Rzymu, bo tam są dyplomacja, Kościół, prasa i środowiska, które potrafią nadać sprawie ciężar moralny.
Siódma powinna pojechać do Pragi, bo Europa Środkowa rozumie takie rany lepiej niż zachodni profesor po trzecim espresso i wykładzie o pojednaniu bez grobów.
Ósma powinna stanąć w Wiedniu, bo to naturalna brama między starym Zachodem a naszym regionem.
Dziewiąta powinna trafić do Amsterdamu albo Sztokholmu, bo tam trzeba przełamać obojętność wygodnych społeczeństw, które lubią prawa człowieka, dopóki nie trzeba spojrzeć na konkretne nazwiska zamordowanych dzieci.
Dziesiąta powinna pojechać do Waszyngtonu albo Nowego Jorku, bo bez amerykańskiego obiegu informacji ten przekaz będzie kulał jak państwowa strategia pisana w sekretariacie po trzeciej kawie i jednym telefonie od ministra.
Kiedy to zrobić? Teraz przygotowanie a od września odpalenie.
Nie za pięć lat. Nie po kolejnych wyborach. Nie po powołaniu zespołu, podzespołu, rady programowej i komisji do spraw ustalenia, czy stół ma stać bliżej okna. Trzeba to robić przed dużymi targami książki, przed debatami europejskimi, przed rocznicami i przed każdą wizytą, podczas której ktoś znowu będzie udawał, że można budować pojednanie na milczeniu, przemilczeniu i dyplomatycznym kisielu. Jak to zrobić?
Kurwa… Profesjonalnie.
Bez cepelii, bez partyjnej mordy na plakacie, bez biało-czerwonego PowerPointa robionego przez kuzyna z politycznego przedpokoju.
IPN powinien dać dokumenty, nazwiska, opracowania i zaplecze historyczne.
Instytut Pileckiego powinien pomóc zbudować narrację międzynarodową, bo od tego właśnie są takie instytucje.
Instytut Książki powinien wejść z tym na targi, do wydawców, katalogów i obiegu literackiego.
Instytuty Polskie za granicą powinny organizować przestrzeń, debaty, promocję i kontakty lokalne.
Muzeum II Wojny Światowej i Muzeum Historii Polski powinny zbudować wystawę tak, żeby nie wyglądała jak szkolna gazetka z domu kultury.
MSZ powinien uruchomić ambasady, konsulaty, zaproszenia, media i polityczne drzwi.
Archiwa Państwowe powinny dorzucić źródła, których nie da się zbyć wzruszeniem ramion.
Narodowe Centrum Kultury powinno pomóc opakować to tak, żeby Zachód rozumiał, a nie tylko grzecznie pokiwał głową i poszedł na lunch.
Ośrodek Karta powinien dołożyć pamięć świadków, relacje, dokumentację i ten ludzki wymiar historii, którego politycy często nie rozumieją, bo im się wszystko kończy na słupkach i konferencjach.
Do tego katalogi po angielsku, niemiecku, francusku, włosku i hiszpańsku. Debaty z historykami. Relacje świadków. Mapy. Nazwy wsi. Nazwiska dzieci. Dokumenty. Zdjęcia. Fakty, których nie da się zagadać dyplomatycznym bełkotem.
Wtedy presja nie idzie tylko z Warszawy. Idzie z Europy.
I wtedy Ukraina nie odpowiada już tylko Polsce. Odpowiada opinii publicznej Zachodu, mediom, historykom, wydawcom, uniwersytetom i politykom, którzy nagle odkrywają, że w tej historii są groby, których nadal nie można normalnie odnaleźć, opisać i opłakać.
To nie jest antyukraińska akcja. To jest propolska operacja pamięci ( w zasadzie moja ale macie za free)
Proekshumacyjna. Proprawdziwa. Propojednaniowa, ale bez klękania na grochu i bez udawania, że mord przestaje być mordem, gdy akurat psuje komuś kalendarz dyplomatyczny.
Chcecie wojny historycznej? To macie strategię, amunicję, instytucje, cele, miejsca i macie przekaz.
Nie dziękujcie tylko już przestańcie jęczeć…
Po prostu pierwszy raz od dawna zróbcie coś mądrze.
@donaldtusk@Obywatelska_KO@MSZ_RP@mini
Nasz antysystemowiec🙃 i konfederata Rzepecki @RzepeckiLuki w wieku 33 lat dostał od @AndrzejDuda także Złoty Krzyż Zasługi!
Ten order przyznaje się za:
1.czyny wykraczające poza zwykłe obowiązki zawodowe
2.ofiarną działalność publiczną
3.ratowanie ludzi lub niesienie pomocy.
Witalij Kliczko o Polakach:
- W każdej części świata, gdziekolwiek spotykam Polaków, słyszę język polski, to zawsze zwracam się do nich: "bracia Polacy”, bo do każdego Polaka mam stosunek jak do brata.
- Dzięki Polsce obecnie, w tych trudnych czasach dla Ukrainy, kontynuujemy naszą walkę i nigdy nie zapomnimy pomocy, którą otrzymaliśmy i nadal otrzymujemy.
- Zdaję sobie sprawę, że są teraz różne afery, bo afery zawsze zwracają na siebie uwagę, a jeśli ktoś chce znaleźć rozbieżności czy jakiś, to zawsze coś znajdzie w przeszłości.
- Jestem przekonany, że możemy się sprzeczać, ale jesteśmy bratnimi narodami i powinniśmy budować przyszłość, a nie szukać rozbieżności. Bo na tych rozbieżnościach, o których teraz rozmawiamy, na różnych aferach, nie wygra ani Polska, ani Ukraina. Wygra tylko Putin, który zaciera ręce.
- Powinniśmy patrzeć w naszą wspólną przyszłość i budować ją już dzisiaj.
- https://t.co/4g2ZeszVYF
To się w głowie nie mieści . Hipokryzja w mistrzowskim wydaniu .
Pan Konfederata Łukasz Rzepecki zasiadał w radzie nadzorczej Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Tomaszowie Mazowieckim.
Z miastem nie miał absolutnie nic wspólnego, a doświadczenie w zarządzaniu transportem komunalnym… no właśnie.
Tyle że właścicielem spółki jest miasto, którym rządzi prezydent Marcin Witko (PiS).
Dokładnie ten sam prezydent Tomaszowa Mazowieckiego jednocześnie siedział w radzie nadzorczej spółki komunalnej w Chełmie – prawie 300 km dalej – którą nadzorował prezydent Chełma z… PiS.
Kiedy takie ciepłe posady brali działacze i politycy PiS – totalna cisza. Zero krzyków o „kolesiostwie” i „partyjnym rozdawnictwie”.
A dziś ci sami ludzie nagle zostali największymi strażnikami standardów i moralności?
Klasyka polskiej polityki.
Gdy my – to „niezależni eksperci”.
Gdy oni – „układ” i „pisowskie żłobki”.
Prawda jest banalna: wszyscy lubią dobrze płatne stołki. Tylko niektórzy udają świętoszków.
Co Wy na to?
- Jacek Fogiel
Fircykowaty cwaniaczek Rzepecki, kiedyś pisowiec, doradca Dudu; dziś fanatyczny konfiarz, doił kasę w radzie nadzorczej mówi; że nie był radnym, tylko politykiem: więc ta kasa mu się należała‼️
@Arlukowicz@RzepeckiLuki
BUM ‼️.@Arlukowicz do Rzepeckiego z Konfy: "Panie pośle, mówi pan o ekspertach w radach nadzorczych. Chciałem dopytać, czy jest prawdą, że pan był wiceprzewodniczącym rady nadzorczej w miejskim zakładzie komunikacyjnym?
Ależ się Rzepecki uniósł 😁
„Gdyby opisana sytuacja z Nawrockim wydarzyła się naprawdę i gdyby doprowadziła do śmierci…”
Dwa razy „gdyby”. Na tym właśnie opiera się cała ta narracja.
To ja dorzucę swoje:
Gdyby Nawrocki był porządnym człowiekiem i gdyby dorastał do roli, mielibyśmy prezydenta.
I to jest mniej więcej tak samo prawdopodobne, jak ten wyimaginowany zamach.
Sprawdzam, czy Łukasz Rzepecki faktycznie zasiadał w radzie nadzorczej. Tak, w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym w Tomaszowie Mazowieckim.
Hipokryzja... Przekaz, że żadni politycy nie powinni zasiadać w radach nadzorczych, a tu... Ups...
"Financial Times" brutalnie podsumowuje polską prawicę.
Ewolucja „strategii polityki zagranicznej" prawicy:
2022: Wielcy patroni Kijowa, uściski, ordery i moralne pouczanie całego świata.
2026: Oddawanie medali, odbieranie odznaczeń i żądanie blokowania Ukrainy w UE, bo zbliżają się wybory.
Ten nagły zwrot o 180 stopni to ostateczny dowód na to, że dla populistów strategiczny interes Polski nie ma żadnego znaczenia.
Dla paru procent w sondażach obóz PiS jest gotów zdemolować polskie bezpieczeństwo. Dyplomacja na poziomie piaskownicy i teatr dla naiwnych.
https://t.co/jnavU0bbJz przez @ft
Bez kłamstw i oszustwa nie potrafią
1. A. Kwaśniewski 78% (2000)
2. B. Komorowski 77% (2011)
3. A. Duda 74% (2016)
3. L. Kaczyński 63% (2006)
4. L. Wałęsa 61% (1991)
(Wszystkie dane za CBOS)