Minął rok i gdy pytałem wiceminister Kęckiej na spotkaniu, co zrobiono z jednym szpitalem, gdzie jeden lekarz w trakcie specjalizacji ma 700 pacjentów pod swoją opieką na dyżurze; odpowiedziała mi: "zapisuję w notatniku, czy możemy zmienić temat?” ⬇️
https://t.co/G4Lnren2IC
Surowsza kara dla pijanego pirata-sprawcy wypadku ma sens, bo on nigdy nie powinien znaleźć się w aucie. W przypadku kierowcy trzeźwego nacisk trzeba kłaść na jego świadomy wybór. Zdaje sobie sprawę z ogromnego ryzyka, pędzi 300+ na złamanie karku, więc godzi się na śmierć.
📚🧑🏻⚕️ La Biblioteca de l'Institut de Medicina Legal i Ciències Forenses de Catalunya del Departament de Justícia i Qualitat Democràtica celebra el seu 20è aniversari essent referent estatal en medicina legal i ciències forenses
📖📑 La Biblioteca de l’IMLCFC disposa d’un fons de 4.000 volums i té subscrites 162 revistes especialitzades, principalment dels àmbits medicolegal i de les ciències de la salut
📈 Durant el 2025 va atendre més de 4.000 consultes d’informació i va donar servei a més de 1.500 persones usuàries
Zarząd PTMSiK przeprowadził konsultacje dotyczące sposobów rozliczania pracy biegłych oraz stawek za poszczególne czynności wykonywane w ramach opiniowania. Na ich podstawie wypracowano propozycje zmian w tabelach określających wysokość tych stawek, które zostały przekazane do Ministerstwa Sprawiedliwości. Dziękujemy wszystkim Członkom Towarzystwa, którzy wzięli udział w konsultacjach i przekazali swoje uwagi oraz propozycje.
Pisowski nominant do SN osiągnął 4 promile alkoholu we krwi. Zataczał się z pociągu tak, że wybił sobie dwie jedynki. Piękne kadry macie pisowcy! Idealne aby sądzić najważniejsze sprawy karne.
Można powiedzieć, że te cztery promile i dwie jedynki to idealne zobrazowanie waszych reform sądownictwa.
@ProfJBerent Ciekawość kończy się w momencie awarii np przy wypadku. To powinno być standard za free. Jeszcze są inne sprawy o których tu nie będę pisał, gdzie określenie grupy krwi jest potrzebne na cito
Ta ballada powstała z szacunku i serca dla Niego. 🎹
Przez ponad 40 lat te dłonie ożywiały Chopina na scenach i w sercach uczniów. Dziś wybitny pianista @slav_lechowski toczy najtrudniejszą walkę z nieoperacyjnym glejakiem (IV stopień).
Prawa dłoń odmawia posłuszeństwa, ale w sercu wciąż brzmi muzyka. Nie prosi o cud... prosi tylko o czas.
Posłuchajcie tego utworu i nie pozwólmy tej melodii zgasnąć. Każda wpłata i każde podanie dalej to kupiony, bezcenny dzień:
👉 https://t.co/FdgfWFhWcq
Bądźmy solidarni. Proszę o RT! 🙏
#Chopin #Pianist #pomagamy #KupicCzas #Muzyka
📰 Odpowiedzialność zawodowa jest dodatkowym rodzajem odpowiedzialności osób wykonujących określone zawody (w Polsce określane jako zawody zaufania publicznego), obok odpowiedzialności o charakterze powszechnym jak karna, cywilna, pracownicza. Wykonujący dany zawód, w omawianym przepadku #lekarz albo lekarz #dentysta, może zatem – z powodu tego samego zdarzenia – podlegać jednocześnie kilku rodzajom odpowiedzialności, co niewątpliwie samo w sobie stanowi dodatkową dolegliwość.
🩺 Kto powinien rozstrzygać, czy #lekarz naruszył zasady wykonywania zawodu – samorząd lekarski czy państwo? Europejskie systemy odpowiadają na to pytanie na dwa sposoby. @NaczelnaL@kania_ivona
https://t.co/mmcY9vQhiN
@rrobertn@EmiliaM72373551@ProfJBerent Czy powiat tarnogórski jest jakimś ewenementem,czy wszędzie wezwanie koronera,aby było skuteczne,musi przejść przez CZK?
Zgadza się, ale nie da się komentować bez wiedzy, co naprawdę się stało. W sposób odpowiedzialny mogę tylko powiedzieć, że przepisy z lat 50/60-tych wymagają nowelizacji albo napisania od nowa. I nie rozumiem, dlaczego tak się nie dzieje. To naprawdę nie jest kwestia polityczna.
@ProfJBerent Rozumiem i szanuję taką postawę ale brak jakiejkolwiek reakcji albo reakcja po kilku miesiącach od wyrażenia, to wydanie świadomości społecznej na łup szarlatanów i ignorantów.
Niestety to jest nowoczesny świat mediów: szybko, bo liczy się klik.
W dodatku najpierw głos zabierają „eksperty” - to ludzie, którzy większość wywodów opierają na źródłach typu: „jedna baba mówiła”.
Prawdziwi eksperci zabierają głos rzadko (media to nie jest ich naturalne środowisko) i większość ludzi ma problem ze zrozumieniem logicznego wywodu.
Dlatego zawsze czekam na komunikaty odpowiednich służb i na ich stronach szukam źródeł przy okazji różnych zdarzeń.
a nowe przepisy wciąż nie mogą powstać. Obecnie obowiązujące przepisy pochodzą z czasów Władysława Gomółki i średnio pasują do obecnej rzeczywistości 2/2
Stwierdzić zgon to nie to samo, co wiedzieć, dlaczego człowiek umarł
Jak zwykle uwaga skupia się na bezdusznym personelu. Bo zmarła kobieta na schodach i lekarze, którzy „nie chcieli stwierdzić zgonu”. Zanim jednak wydamy wyrok, warto rozdzielić dwie kwestie, które w tej dyskusji są wrzucane do jednego worka.
Pierwsza to stwierdzenie, że człowiek nie żyje. Każdy lekarz ma kompetencje do stwierdzania zgonu wynikające z wykonywanego zawodu. Czym innym jest natomiast ustalenie, kto w konkretnej sytuacji ma obowiązek przeprowadzić odpowiednie czynności i wystawić kartę zgonu. Samo hasło „nie było uprawnionego lekarza” niewiele więc wyjaśnia.
Druga kwestia to przyczyna i okoliczności śmierci. Wiedzieć, że pacjent nie żyje, nie oznacza jeszcze wiedzieć, dlaczego umarł. Jeżeli lekarz nie zna pacjentki, jej historii choroby ani okoliczności poprzedzających zgon, nie powinien zastępować tych informacji domysłem: „Przyszła do przychodni, więc była chora, a skoro była chora, to zmarła z przyczyn naturalnych”.
To nie jest rozumowanie, na którym można opierać odpowiedzialne orzeczenie. Nagły zgon może wymagać wyjaśnienia. Samo miejsce śmierci nie rozstrzyga jej przyczyny, a podpis lekarza nie jest formalnością służącą temu, żeby problem jak najszybciej zniknął ze schodów.
Nie oznacza to oczywiście, że nieznajomość pacjentki usprawiedliwia bezczynność. Trzeba podjąć odpowiednie działania, zebrać dostępne informacje i uruchomić właściwe postępowanie. Nie wiemy jednak, czy w tym przypadku problemem była obojętność, obawa przed pochopnym poświadczeniem przyczyny śmierci, spór o obowiązki czy zwykły chaos organizacyjny. Tego należy się dowiedzieć, zanim zacznie się publicznie oskarżać konkretnych ludzi o znieczulicę.
Pozostaje kwestia szacunku dla zmarłej. Miejsce należało zabezpieczyć, zapewnić osłonięcie ciała i tak zorganizować pracę przychodni, aby zachować godność zmarłej oraz uszanować jej bliskich. Jeśli była inna droga, należało skierować nią pacjentów. Jeśli nie było: czasowo ograniczyć dostęp do tej części budynku, a w razie konieczności wstrzymać przyjmowanie pacjentów.
Ale także tutaj trzymajmy się faktów. W przytoczonej wypowiedzi policjant informuje, że ruch zorganizowano tak, aby pacjenci nie przechodzili przez miejsce zdarzenia. Nie można więc bez wyjaśnienia tej rozbieżności powtarzać jako pewnika, że przez trzy godziny ludzie musieli omijać ciało.
Szacunek dla śmierci jest obowiązkiem. Rzetelność w ocenianiu żywych również. Trzeba ustalić, dlaczego to wszystko trwało tak długo i kto za co odpowiadał. Sam nagłówek o „bezdusznych lekarzach” jeszcze niczego nie wyjaśnia.
Ciekawy jestem, co powie na ten temat @ProfJBerent
Ja powiem tylko tyle, że bez znajomości sprawy, a tylko na podstawie doniesień medialnych, ja raczej nie wypowiadam się. Media mają swoje priorytety (‚klikalność’), co powoduje niekiedy przekłamania. I jeszcze dodam, że problemy ze stwierdzeniem zgonu mamy od dawna 1/2
Stwierdzić zgon to nie to samo, co wiedzieć, dlaczego człowiek umarł
Jak zwykle uwaga skupia się na bezdusznym personelu. Bo zmarła kobieta na schodach i lekarze, którzy „nie chcieli stwierdzić zgonu”. Zanim jednak wydamy wyrok, warto rozdzielić dwie kwestie, które w tej dyskusji są wrzucane do jednego worka.
Pierwsza to stwierdzenie, że człowiek nie żyje. Każdy lekarz ma kompetencje do stwierdzania zgonu wynikające z wykonywanego zawodu. Czym innym jest natomiast ustalenie, kto w konkretnej sytuacji ma obowiązek przeprowadzić odpowiednie czynności i wystawić kartę zgonu. Samo hasło „nie było uprawnionego lekarza” niewiele więc wyjaśnia.
Druga kwestia to przyczyna i okoliczności śmierci. Wiedzieć, że pacjent nie żyje, nie oznacza jeszcze wiedzieć, dlaczego umarł. Jeżeli lekarz nie zna pacjentki, jej historii choroby ani okoliczności poprzedzających zgon, nie powinien zastępować tych informacji domysłem: „Przyszła do przychodni, więc była chora, a skoro była chora, to zmarła z przyczyn naturalnych”.
To nie jest rozumowanie, na którym można opierać odpowiedzialne orzeczenie. Nagły zgon może wymagać wyjaśnienia. Samo miejsce śmierci nie rozstrzyga jej przyczyny, a podpis lekarza nie jest formalnością służącą temu, żeby problem jak najszybciej zniknął ze schodów.
Nie oznacza to oczywiście, że nieznajomość pacjentki usprawiedliwia bezczynność. Trzeba podjąć odpowiednie działania, zebrać dostępne informacje i uruchomić właściwe postępowanie. Nie wiemy jednak, czy w tym przypadku problemem była obojętność, obawa przed pochopnym poświadczeniem przyczyny śmierci, spór o obowiązki czy zwykły chaos organizacyjny. Tego należy się dowiedzieć, zanim zacznie się publicznie oskarżać konkretnych ludzi o znieczulicę.
Pozostaje kwestia szacunku dla zmarłej. Miejsce należało zabezpieczyć, zapewnić osłonięcie ciała i tak zorganizować pracę przychodni, aby zachować godność zmarłej oraz uszanować jej bliskich. Jeśli była inna droga, należało skierować nią pacjentów. Jeśli nie było: czasowo ograniczyć dostęp do tej części budynku, a w razie konieczności wstrzymać przyjmowanie pacjentów.
Ale także tutaj trzymajmy się faktów. W przytoczonej wypowiedzi policjant informuje, że ruch zorganizowano tak, aby pacjenci nie przechodzili przez miejsce zdarzenia. Nie można więc bez wyjaśnienia tej rozbieżności powtarzać jako pewnika, że przez trzy godziny ludzie musieli omijać ciało.
Szacunek dla śmierci jest obowiązkiem. Rzetelność w ocenianiu żywych również. Trzeba ustalić, dlaczego to wszystko trwało tak długo i kto za co odpowiadał. Sam nagłówek o „bezdusznych lekarzach” jeszcze niczego nie wyjaśnia.
Ciekawy jestem, co powie na ten temat @ProfJBerent