Jedno z największych oszustw sprzedanych młodym kobietom brzmi:
"Idź na jakiekolwiek studia. Byle mieć papier."
I tak tysiące dziewczyn spędzają najlepsze lata młodości na kierunkach tworzonych głównie po to, żeby uczelnia mogła pobrać dotację i zapełnić sale.
Trzy albo pięć lat.
Prezentacje. Projekty grupowe. Praca o problemie, który nikogo poza promotorem nie obchodzi. Zdjęcie z dyplomem. Wielkie gratulacje.
A potem?
Kasa w drogerii. Sklep osiedlowy. Stacja benzynowa. Praca całkowicie niezwiązana z kierunkiem, do której dyplom nie był potrzebny.
Nie ma nic złego w uczciwej pracy w handlu czy usługach. Problemem jest system, który wcześniej wmówił młodej osobie, że przypadkowy licencjat automatycznie uczyni ją wykształconą, niezależną i zawodowo spełnioną.
Dzisiaj nie wypada zapytać:
- Czy ten kierunek daje konkretny zawód?
- Czy po nim istnieje realne zapotrzebowanie?
- Czy pięć lat nauki rzeczywiście poprawi twoje życie?
- Czy studiujesz z planem, czy dlatego, że "wszyscy idą"?
Za to za zacofanie uznaje się pytanie, czy młoda kobieta chce w odpowiednim momencie zbudować małżeństwo i rodzinę.
Jakikolwiek kierunek - "rozwój".
Rodzina - "zmarnowany potencjał".
Tylko że czas nie jest zasobem nieskończonym.
Można zdobywać wartościowe wykształcenie, rozwijać zawód i równocześnie myśleć o przyszłości. Ale studiowanie dla samego statusu studentki nie jest inwestycją.
Czasem jest tylko kosztownym odkładaniem dorosłości.
Największym problemem nie jest to, że absolwentka pracuje na stacji.
Problemem jest to, że przez lata nikt nie miał odwagi powiedzieć jej, że sam dyplom z przypadkowego kierunku nie gwarantuje ani kariery, ani spełnienia, ani dobrego życia.
@RadekPiasecki1@LukaszKohut TO SĄ LUDZIE PSYCHOPACI. Tacy powinni mieć zakaz sprawowania jakichkolwiek publicznych stanowisk oraz publikowania i występowania w mediach.
@petrus_paulus7 TAUTAŻE POWINNY ZOSTAĆ CAŁKOWICIE W POLSCE CENZUROWANE. TYLKO +18, JAK NIE TO DLA SALONU KRYMINAŁ. ZAKAZ OBNAŻANIA SIĘ W SZKOŁACH, PLACÓWKACH PUBLICZNYCH, A TAKŻE WSTĘPU GDY JE POKAZUJESZ NA BASEN, PLAŻĘ itd.
BEZWZGLĘDNIE.
@ekonomat_pl KOLEJNA DO DEPORTACJI, TYLE.
PS: To jest taka sama banderowska szm*ata jak te przed IIWŚ, co w sądzie mówiły "ja budu mówić tylko po ukraińska mowa".
@p0liniak JAK NAJSZYBCIEJ POWINNIŚMY NAŁOŻYĆ SANKCJE NA WSZYSTKIE UKRAIŃSKIE PRODUKTY, A SPRZEDAZ TEGO TYPU PODMIOTÓW NALEZY ZAKAĆ I OBECNY MAJĄTEK ICH NA TERENIE RP PRZEJĄĆ.
Tak, jak przewidziałem: JE Włodzimierz Zełenśky odesłał Order Orła Białego. W geście solidarności uczynił to również p.Leonid Kuczma. Polskich odznaczeń zrzekli się też pp.Andrzej Sybiha, Cyryl Budanow, Igor Żowkwa i Bazyli Bodnar.
Ja stwierdziłem, że zrobią to też pp.Piotr Poroszenko i Wiktor Jùszczenko. Poczekajmy...
Ciekawe, czy "nasi politycy" uniosą się honorem i odeślą ordery ukraińskie?
W Polsce też róbcie zdjęcia kurwom i upubliczniajcie. Kobieta w wieku rozrodczym zamiast rodzić białe dzieci i ratować własną populację przed wyginięciem sprzedaje dupę murzynowi za talerz frytek. Zdrajców białej rasy trzeba mieć za wroga! 🤮
Drodzy @ZelenskyyUa, @VasylBodnar, @Kyrylo_Budanov, pamiętajcie, że historia państwowości Ukrainy jest bardzo krótka. Wasza stolica - Kijów - dłużej należał do Polski niż należy do Ukrainy, a obecne istnienie waszego państwa w dużej mierze zależy od naszej woli.
Poniżej trochę faktów historycznych👇
Kijów dłużej leżał w granicach 🇵🇱Polski niż 🇺🇦Ukrainy.
Od Unii Lubelskiej w 1569 roku do rozejmu w Andruszowie w 1667 roku upłynęło 98 lat.
Z kolei jako miasto w granicach państwa ukraińskiego Kijów funkcjonuje jedynie 35 lat.
Jeszcze dłużej Kijów należał do Wielkiego Księstwa Litewskiego, bo aż 206 lat.
Przez 123 lata Kijów pozostawał pod władzą Tatarów.
Rosja z kolei zajmowała Kijów przez 250 lat, a licząc z okresem Związku Radzieckiego aż przez 324 lata.
Pozostały okres upłynął na czas Rusi Kijowskiej i różnych księstewek, które kontrolowały Kijów w czasie politycznej niestabilności na tych terenach w okresie średniowiecza oraz na czas zarządzania przez Wikingów, którzy najprawdopodobniej byli założycielami miasta, które wykorzystywali jako placówkę w handlu niewolnikami.
Historia Ukrainy jest krótka i uboga. Ukraińskie elity powinny to zrozumieć i z większą pokorą odnosić się do narodu o ponadtysiącletniej historii, kulturze i bogatym dorobku w kształtowaniu różnych modeli państwa.
Mydlono nam oczy ws. ekshumacji w Hucie Pieniackiej!
Okazuje się, że mieliśmy jednie 10 dni na poszukiwania w Hucie Pieniackiej. Odkryto dół śmierci z setką ofiar. Mamy go zakopać i poprosić o dostęp za rok!
Pamiętacie, jak przekonywano nas, że "Ukraina zgodziła się na ekshumacje", więc mamy przestać pytać? Jak kreowano polityków po stronie ukraińskiej na twórców przełomu? Oto jak ten "przełom" wygląda w praktyce.
Instytut Pamięci Narodowej dostał na prace poszukiwawcze w Hucie Pieniackiej dokładnie dziesięć dni — od 9 do 18 czerwca. Ani dnia dłużej. W tym czasie polscy archeolodzy odnaleźli fundamenty zniszczonego kościoła, a przy nich zbiorową mogiłę o powierzchni ponad 72 metrów kwadratowych. Według wstępnych szacunków może w niej spoczywać około stu ofiar — a być może znacznie więcej.
Przypomnijmy, czym była Huta Pieniacka. 28 lutego 1944 roku ukraińscy ochotnicy z 4. Galicyjskiego Pułku SS wraz z UPA wymordowali około 850 polskich mieszkańców tej wsi. Kobiety, dzieci, starców — palonych żywcem w stodołach i kościele. Wieś zrównano z ziemią.
I co teraz? Polscy badacze muszą zabezpieczyć odkryte szczątki, z powrotem przykryć dół śmierci ziemią — i wystąpić do strony ukraińskiej o osobne zezwolenie na ekshumację. Bo zgoda na poszukiwania a zgoda na ekshumację to według prawa ukraińskiego dwie różne sprawy.
Oczekiwanie na decyzję może potrwać miesiące. Sama ekshumacja co najmniej dwa miesiące. Realny termin? Wiosna przyszłego roku. W najlepszym razie. Bo przecież nikt nie może zagwarantować obstrukcji po stronie ukraińskiej.
To jest cała prawda o ukraińskiej "zgodzie". Polska po blisko siedmiu latach starań dostała dziesięć dni na odkopanie skraju masowego grobu — i nakaz zakopania go z powrotem. Ofiary, które leżą tam 82 lata, mają poczekać kolejny rok na godny pochówek.
Tak wygląda partnerstwo, w którym Polska daje miliardy i wsparcie, a w zamian dostaje dziesięciodniowe okno i biurokratyczną zwłokę nad grobem własnych pomordowanych.