@DWielowieyska "Wyborcza patrzy władzy i partii rządzącej na ręce, ten artykuł jest tego przykładem. Ale"
I wzium oczywiście PiS PiS PiS w tej chorej z nienawiści główce.
@DWielowieyska@k_jablonowski Hahaha no nie wierze po peostu nie wierze, ile trzeba sie bylo w tej sprawie wyprodukowac, zeby na koncu tez zjechac na PiS PiS PiS. Lecz się kobieto.
Pan Pietrykowski ze cztery razy mnie prosił, żeby go zaprosić do studia, wizytówki dawał, ostatnio spotkaliśmy się na lotnisku i telefon wziął "żeby się przypomnieć", a jak już dostał zaproszenie to wydukał coś z kartki i wyszedł 😂😂😂
Mój stary jest fanatykiem MMT. Nie powiem wam, kiedy to się zaczęło, bo nie wiem. Po prostu pewnego dnia przy obiedzie powiedział "podatki niczego nie finansują" i już nigdy nie wrócił.
Ze starym nie da się wygrać dyskusji. Próbowałem dziesięć lat. Nie dlatego, że stary jest mądrzejszy. Dlatego, że jego teoria nie przewiduje sytuacji, w której się myli. To jak grać w szachy z kimś, kto po macie mówi, że właśnie testował twoją czujność.
Pierwsze były tatodolary. Skosiłem trawnik, stary wręczył mi pięć papierków ze swoją twarzą. Pierwszego dnia miesiąca przyszedł i trzy zabrał jako podatek. Pytam: tato, po co mi waluta, którą mi zabierasz? A stary, ze łzami w oczach, że właśnie odkryłem naturę pieniądza i jestem mądrzejszy od całej katedry SGH. Ja tam odkryłem jedno: że koszę trawnik za darmo. Miałem 12 lat i chciałem rower. Rower był w złotówkach. Spytałem, ile złotówek dostanę za tatodolara. Stary odparł, że suwerenny emitent nie musi bronić kursu. I faktycznie nie bronił, bo popytu na tatodolara poza naszym płotem nie było żadnego. Suwerenność monetarna: pełna. Wymienialność: zero. Rower: brak.
Rok później stary pożyczył od wujka pięć koła. Wujek odczekał przyzwoitość, czyli pół roku, i grzecznie się upomniał. Błąd. Stary posadził go przy stole, wziął kartkę i narysował dwa sektory. Patrz, wujek: mój deficyt to twoja nadwyżka, co do grosza. Tyś się wzbogacił o aktywo finansowe. Księgowość się zgadza. I to jest w tym wszystkim najgorsze, mirki — księgowość naprawdę się zgadzała. U starego księgowość zgadza się zawsze. Tylko pieniędzy nie ma. Wujek popatrzył na kartkę, popatrzył na starego i spytał po ludzku: dobra, ale kiedy zobaczę gotówkę. Stary na to, że gotówka popłynie, gdy pojawi się presja inflacyjna. No i trzymajcie się: przez dziesięć lat presja inflacyjna nie pojawiła się w naszym domu ani razu. Mama podniosła cennik obiadów — szok podażowy, schabowy zdrożał. Babcia zażądała odsetek — inflacja marżowa, chciwość babci. Każda podwyżka w tym gospodarstwie miała swoją przyczynę i żadna nigdy nie była monetarna. Same szoki podażowe, co miesiąc, punktualne jak rachunek za prąd. Wujek czeka dziewiąty rok. Formalnie bogaty.
Potem była komunia kuzynki. Ksiądz w kazaniu powiedział, żeby oddać cesarzowi, co cesarskie, i poczułem, jak obok mnie tężeje powietrze. Wiedziałem. Cała ławka wiedziała. Stary wstał i na cały kościół ogłosił, że cesarz niczego nie potrzebuje z powrotem, bo sam te denary wyemitował, a podatek istnieje po to, żebyśmy ich chcieli. Wyprosili go. Znalazłem go potem w aucie, czytał Moslera. Mosler, mirki, to trader z funduszu hedgingowego, który swoją księgę o świętej roli podatków pisał na rajskiej wyspie, dokąd przeprowadził się dla ulg podatkowych. Powiedziałem to staremu przez szybę. Nawet nie podniósł wzroku. "To niezwiązane." W tym domu wszystko, co niewygodne, jest niezwiązane.
W zeszłym roku straciłem robotę. Myślałem, że stary powie coś ojcowskiego. Stary ogłosił uruchomienie gwarancji zatrudnienia. Dostałem stanowisko: przekładacz drewna, lokalizacja stodoła, kierunek z lewej na prawą. Stawka stała — żeby, cytuję, kotwiczyć inflację. Spytałem, co z tego drewna powstanie. Nic nie powstanie. Produkt jest drugorzędny, bo ja nie jestem tu od produkowania — ja jestem buforem cenowym. To nie obelga, mirki, sprawdziłem, to termin z literatury. Moja funkcja w gospodarce narodowej polega na tym, żeby istnieć i nie żądać podwyżki. Na drugi kwartał zaplanowano przekładanie drewna z powrotem na lewo. Polityka antycykliczna.
Wczoraj wieczorem zebrałem się na odwagę. Spytałem o Wenezuelę. Stary, nie odrywając się od talerza: szok podażowy, ropa siadła. I cholera, w dużej mierze prawda. Spytałem o Argentynę. Dług w obcej walucie, poza zakresem teorii. Też się zgadza. I wtedy do mnie dotarło, jak genialnie zakreślony jest ten zakres: każdy kraj, w którym się udało, potwierdza teorię, a każdy, w którym się nie udało, leży poza zakresem. Teoria suwerennego pieniądza obowiązuje wszędzie tam, gdzie jeszcze nie upadła.
Więc zadałem ostatnie pytanie. Tato. Co musiałoby się stać, żebyś uznał, że się mylisz. Stary zamilkł. Pierwszy raz w życiu widziałem, żeby tak długo myślał. Mama wychyliła się z kuchni. Kot przestał jeść. W końcu podniósł głowę, spojrzał mi w oczy i powiedział spokojnie:
"Gdybym się mylił, salda by się nie zgadzały. A salda, synu, zgadzają się zawsze."
Długo nie mogłem zasnąć tej nocy. Bo zrozumiałem, że stary właśnie powiedział mi prawdę. Pierwszą i jedyną. Jego teoria upadnie dokładnie w dniu, w którym dwa plus dwa przestanie być cztery.
Dziś rano przełożyłem drewno. Z lewej na prawą. Salda stodoły zbilansowane.
Ojej, to przykre strasznie. No tak, bo dopóki było tubą całej koalicji, czyli także waszą, to było spoko.
Kto by się spodziewał, że zostaniecie medialnie i politycznie wyrżnięci w pień, gdy tylko przestaniecie być potrzebni…
Z komentarzy kobiet na X przebija się to jedno słowo: terapia! Nie masz pracy, jesteś samotny, czujesz się wypalony - idź na terapię! Terapia jest dobra na wszystko, rozwiąże wszystkie problemy, to remedium na całe zło tego świata. Terapia to świecka religia i droga objawienia!
Dokładnie, podtrzymuję. Babsko, które wyszukuje takiego rodzaju pizzy, by przedsiębiorca miał problem z właściwą stawką VAT i które po wpałaszowaniu pizzy z krewetkami daje mandat na 2500 złotych, zasługuje wyłącznie na publiczne upokorzenie i napiętnowanie.
@DWielowieyska To oczywiście o niczym nie przesądza tylko w określonych warunkach - mianowicie, gdyby liderem rankingu był prezydent Rafał Trzaskowski, Dominika przytaczałaby to w każdej możliwej dyskusji, ale że jest ten niedobry pisowiec, to deprecjonowanko.
@SchwertnerPL@jpinkwart@KamilDziubka Ale Janusz musisz zrozumieć, że hurawzmożone opinie z gabinetu redakcji onet, gdzie siedzisz ty i jeszcze paru innych podobnych si silnych razem, to nie są z definicji fakty, a jedynie wasze dziecinne projekcje wynikające z kiszenia się we własnej KO-wksiej bańce.
Jest taka profesor, Środa, która lubi sobie pogadać. W życiu jeszcze mądrego zdania nie powiedziała, ale lubi robić za autorytet i oceniać każdego ze swoim bezpodstawnym poczuciem wyższości. Nasza typowa "elyta".
Szanowna pani,
Tak, ukończyłam liceum im. Marii Konopnickiej i Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej. I nigdy nie obchodziło mnie, czy Maria Konopnicka była lesbijką. Bardziej interesował mnie jej kunszt literacki. Nigdy też nie zajmowały mnie feministyczne zapędy pani Curie-Skłodowskiej. Zawsze ciekawszy był dla mnie jej dorobek naukowy i fakt, że była pierwszą kobietą w historii, która zdobyła nagrodę Nobla.
Tak wzdycha pani do feministek, a gdzie one są dzisiaj, gdy rządzący zamykają kolejne porodówki i każą kobietom rodzić na SOR-ach? Gdzie były, gdy imigrant w Toruniu brutalnie napadł i zabił 24-letnią Klaudię i po wielu miesiącach nie miał zarzutów? Gdzie te krzykliwe pioruny i marsze?
Myślę, że sufrażystki, które walczyły o prawa kobiet, spaliłby się ze wstydu widząc współczesne feministki chcące masowo sprowadzać muzułmańskich imigrantów, którzy pałają nienawiścią do kobiet, stosują prawo szariatu i odpowiadają w "oświeconej" Europie Zachodniej za mnóstwo napaści i gwałtów. Wam się coś, współczesne feministki, pomieszało w głowach.
Wbrew tym lewicowym bajdurzeniom z czterech liter kobiety w Konfederacji i na całej prawicy mają się świetnie. Spotykam się tutaj z szacunkiem ze strony mężczyzn, w przeciwieństwie choćby do panów z Lewicy, którzy z uporem maniaków atakują mnie i obrażają, bo takie tam jest podejście do płci przeciwnej. Jeden z nich nawet sprał własną matkę. Feministki nienawidzą mężczyzn, mizogini kobiet i tak to się u Was kręci.
A oto mój "ciasny" światopogląd w skrócie: Wiarę w sobie pielęgnuję, bo pozwala przetrwać najtrudniejsze. Ojczyzny bronię, a nie na nią pluję. Wartości rodzinne chronię, Męża kocham i lubię mu gotować. Cywilizacja życia, a nie cywilizacja śmierci, wolność słowa a nie cenzura, wolność gospodarcza a nie durne przepisy. Zielony Ład i Pakt Migracyjny do kosza. Starczy, czy już za ciasno?
Zostałam posłem do Parlamentu Europejskiego, dostając więcej głosów niż cała lista Lewicy, mówię co myślę, walczę o idee, które są dla mnie ważne, nikomu nie pozwalam sobą sterować. Moim prezesem są moi wyborcy i poglądy, które nas ze sobą związały. Nikt nie ma mocy, by cokolwiek mi narzucić.
Brzmi to szanownej pani profesor jak kura domowa?
Chwała kobietom, które myślą za siebie, chcą dbać o bezpieczeństwo swoje i innych i nie dają sobie wejść na głowę płaską lewicową propagandą! ✌️
Rzecznik Praw Dziecka zwrócił się do Mai Chwalińskiej z wnioskiem o wycofanie się z finału Roland Garros. Tworzy to u dzieci fałszywą nadzieję, że w Polsce mogą odnieść sukces.