Gospodarka rośnie, a narracja o „kryzysie” nie ma już oparcia w faktach.
Rząd KO ustabilizował finanse, obniżył inflację i odblokował miliardy z UE.
Inwestycje wracają, rynek się uspokaja, a Polska znów jest przewidywalna dla biznesu.
To są realne efekty, nie slogany.
Ja wiem, że rozliczenia PiS idą wolno. Wiem, że Donald Tusk powinien działać szybciej. Jednak mam do Was wielką prośbę… NIE NARZEKAJCIE!!! Bądźcie cierpliwi, dajcie na to czas, i wspierajcie demokratów, ponieważ nie sądzę żebyście chcieli powrotu faszystów do władzy.
Zapomnieliście już o latach 2015–2023? Jeżeli jeszcze nie, to wiedzcie chociaż jedno…
1️⃣ Pierwsza konkretna próba Kaczyńskiego na przeobrażenie polskiej demokracji w „demokraturę” to lata 2005–2007. Wtedy spróbował zrealizować to swoje największe marzenie realnie po raz pierwszy – bo pracował na to od roku 1991. Zasiał wraz z PiS nieco destabilizacji, nieco chaosu i bardzo dobrze rozpoznał teren do działania. Wiedział jednak, że ma władzę tylko na chwilę. Wiedział, że wkrótce ją straci, ale wiedział także, że prędzej czy później będzie miał ją ponownie. Po roku 2007 zrobił więc ogromnie dużo, żeby się do tego maksymalnie dobrze przygotować. No i się udało.
2️⃣ W 2015 roku dostał drugą szansę. Zaczął wtedy wielkoskalową destrukcję na wszystkich obszarach działalności państwa. Tego czego dokonał nie trzeba chyba przypominać. Ale zdawał sobie znów sprawę z tego, że i tym razem też może władzę stracić. Zastawił więc przez te 8 lat tyle pułapek, aby ci, którzy będą rządzić po nim, tych zniszczeń nie naprawili zbyt szybko. Żeby mieli masę problemów. Po to, by mógł jak najszybciej do władzy znów wrócić i zastać bałagan, który stworzył wcześniej. On bowiem bałagan kocha najbardziej, bo tylko w nim potrafi perfekcyjnie działać. A najbardziej kocha ten, którego sam narobił. Potrafi go wtedy perfekcyjnie kontrolować, w odpowiednich momentach zaostrzać, a jako jedyny polityk w Polsce po roku 1989 najlepiej nim zarządzać.
3️⃣ Aktualnie Kaczyński cierpliwie czeka. Czeka na trzecią próbę. Ostateczną! Dobrze wie, że ona może nadejść, bo widzi słabość #K15X. Widzi słabość nie tylko polityków władzy, ale przede wszystkim nas… jej zwolenników!
‼️ Nie podobają Wam się działania Donalda Tuska i rządu? Są zbyt wolne? Zbyt niezdarne? Zbyt gapowate i zawiłe? To poczekajcie znów na Kaczyńskiego. On już dziś dobrze wie, że ta trzecia próba będzie absolutnie ostatnia. Zbudował PiS w taki sposób, że ta polityczna sekta jest dzisiaj doskonałą maszynką do destrukcji. Nawet bez niego!!! On nie przewiduje już czwartej próby. Mówi to Wam były i wieloletni PiS-owiec…
Od czasu, gdy partacze z PiS-u przestali odpowiadać za polską gospodarkę, wartość polskiej giełdy wzrosła o 110%. To najlepszy wynik w Europie. Największe europejskie spółki zyskały w tym czasie 43%. Polska 🇵🇱 znów przyciąga inwestorów i kapitał z całego świata.
Bardzo chciałbym usłyszeć stanowczy sprzeciw polskiego Kościoła wobec wzbierającej w Polsce fali nienawiści do Ukraińców, do kobiet i dzieci, dla których Polska miała być drugim, a przede wszystkim bezpiecznym domem.
Chciałbym, żeby księża wyszli między ludzi i zaczęli piętnować zło, które posłuszni woli ruskich panów politycy Konfederacji, Brauna i części PiS-u każdego dnia zaszczepiają w sercach Polaków.
Żeby zaczęli tłumaczyć swoim owieczkom, że to, co robią, jest złem i nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem.
Żeby mówili im głośno i dobitnie, że antyukraińskość równa się antypolskości.
Że mamy bronić i dbać o kobiety i dzieci z Ukrainy, które są tutaj dlatego bo miały być bezpieczne, że ich ojcowie z kolei bronią również nas przed ruskimi hordami chcącymi wejść w głąb Europy.
Chciałbym, żeby Kościół stanął po stronie dobra i przyzwoitości.
No ale wiem, że nie stanie…
💬 "Jeśli Ukraina przegra wojnę, będziemy mieli ruskie czołgi pod Przemyślem. Tego pan chce, panie Sachajko?"
Pułkownik Krzysztof Przepiórka w dyskusji z posłem @jsachajko w programie "Kłamstwo nie przejdzie" @matedolatowski
Ponawiam swój apel do wszystkich, począwszy od prezydenta: Nie igrajcie z ogniem. Nie ruszajcie na Ukrainę za namową „braunów” i dla taniego poklasku. @donaldtusk w Bydgoszczy.
ROSJA MA ATOM, ARMIĘ I IMPERIUM W GŁOWIE. UKRAINA WALCZY O PRZEŻYCIE. A CZĘŚĆ POLSKI DALEJ MA PAŁĘ Z MATEMATYKI I GEOGRAFII
Porównajmy potencjały tak na zimno. Bez serduszek, bez chorągiewek i bez tej intelektualnej kawy z mlekiem sojowym, którą karmią ludzi zawodowi patrioci z internetu.
Ukraina to około 37 milionów ludzi. Rosja to około 130 milionów, a według części zestawień nawet więcej. Już sam stosunek ludności daje Moskwie przewagę około trzy i pół do jednego. To nie jest drobna różnica. To jest worek mięsa, rezerw, poborowych, robotników, kierowców, mechaników, matek płaczących nad trumnami i dalej działającego państwowego młyna do mielenia ludzi.
W żołnierzach czynnych różnica jest mniejsza, bo Ukraina jest już państwem zmobilizowanym wojną. Szacunki mówią o około 900 tysiącach żołnierzy po stronie Ukrainy i około 1,3 miliona po stronie Rosji. Ale w potencjale ludzkim Rosja dalej ma głębszy dół. Ludzi zdolnych do służby ma kilka razy więcej. Ukraina walczy a w zasadzie już pluje krwią z płuc. Rosja walczy brudnym magazynem, łagrem, poborem, demografią i pogardą dla własnych trupów.
W sprzęcie bajki dla dzieci też nie ma. Czołgi: około 1120 Ukraina, około 5630 Rosja. Pojazdy opancerzone, czyli transportery, BWP, wozy wsparcia i całe to żelastwo do wożenia piechoty pod ogień: około 45 tysięcy Ukraina, ponad 126 tysięcy Rosja. Artyleria samobieżna: Ukraina około 680 kontra Rosja ponad 3600. Artyleria holowana: Ukraina około 625 kontra Rosja prawie 6000. Wyrzutnie rakietowe: około Ukriana 288 kontra Rosja prawie 2500.
W powietrzu przepaść jest jeszcze bardziej brutalna. Ukraina ma około 350 statków powietrznych. Rosja ponad 4200. Myśliwce: około 88 kontra ponad 860. Śmigłowce: około 140 kontra ponad 1600. Śmigłowce szturmowe: około 39 kontra ponad 550.
Dlatego Ukraina nadrabia dronami, rozpoznaniem, pomysłowością, zachodnią pomocą, krwią i tempem uczenia się, które zawstydza rosyjski beton. Bo w klasycznej tabelce Rosja wygląda jak walec. Zardzewiały, pijany, prowadzony przez idiotów, ale nadal walec.
Do tego dochodzą pieniądze. W 2026 roku Moskwa dalej pompuje w wojsko potężne środki. Planowane rosyjskie wydatki wojskowe czyli około 190–193 miliardy dolarów przy. To nie jest sąsiad z problemami. To jest państwo ustawione na wojnę.
Nie chwilowo. Nie przypadkiem. Nie dlatego, że Putin miał gorszy poranek i źle mu się śniła mapa. Cały system został przestawiony na produkcję przemocy. Fabryki, budżet, propaganda, szkoła, telewizja, służby, armia, więzienia i cmentarze pracują w jednym kierunku.
A nad tym wszystkim leży jeszcze atom. Ukraina głowic jądrowych nie ma. Zero. Rosja ma około 4400 głowic w wojskowym zasobie jądrowym, plus część wycofanych czekających na demontaż. I dlatego Rosja może kompromitować się operacyjnie, palić ludzi tysiącami, grzęznąć w błocie, a potem i tak szantażować pół świata czerwonym guzikiem jak pijany bandyta z granatem w windzie.
Więc nie, Ukraina nie zatrzymała Rosji dlatego, że była silniejsza na papierze. Zatrzymała ją dlatego, że miała wolę walki, zachodnie wsparcie, adaptację, drony, rozpoznanie, dowódców uczących się szybciej niż rosyjski beton i naród, który nie chciał iść pod moskiewski but.
Rosja nie jest groźna dlatego, że jest mądra. Rosja jest groźna dlatego, że jest wielka, brutalna, tania w ludzkim życiu, głęboka magazynowo, ustawiona budżetowo na wojnę i uzbrojona w atom. To jest nieokrzesany sąsiad z łomem, kałachem, magazynem trupów, przemysłem przestawionym na zabijanie i bombą jądrową w piwnicy.
Ukraina jest państwem wyniszczonym wojną, zależnym od Zachodu, broniącym własnego terytorium i walczącym o przetrwanie. Ma armię doświadczoną, twardą i groźną, ale nie ma potencjału, żeby zagrozić Polsce w takim sensie, w jakim zagraża Rosja.
Ukraina może być trudna, niewdzięczna, politycznie irytująca, historycznie ciężka i czasem dyplomatycznie nieokrzesana. Można się z nią kłócić. Trzeba jej stawiać warunki. Trzeba pilnować polskiego interesu. Trzeba mówić o Wołyniu, ekshumacjach, pamięci, gospodarce, rolnictwie, transporcie, konkurencji i przyszłych kontraktach. Przyjaźń narodów bez prawdy kończy się zwykle mordą w błocie. Ale to nadal nie jest wróg strategiczny Polski.
Wróg strategiczny siedzi w Moskwie.
Rosja ma interes w tym, żeby Polska była słaba, skłócona, samotna, odklejona od Unii, podejrzliwa wobec Ukrainy, obrażona na Niemcy, nieufna wobec NATO i zajęta własnym szczekaniem do lustra. Rosja nie musi od razu wjeżdżać czołgami pod Białystok. Rosja robi to, co umie najlepiej. Podpala głowy. Karmi kompleksy. Rozgrywa pamięć historyczną. Wpuszcza smród w internet. Szuka pożytecznych idiotów, którzy za darmo robią robotę, za którą kiedyś trzeba było płacić agenturze.
Ukraina może nam robić problemy. Rosja chce nam złamać kręgosłup.
I tu jest różnica, której wielu nie ogarnia, bo im się mapa pomyliła z emocjonalną sraczką po komentarzach na Facebooku. Z Ukrainą trzeba rozmawiać twardo. Bez klękania. Bez amnezji. Bez głaskania po głowie. Ale to rozmowa z sąsiadem, który bywa nieokrzesany, czasem bezczelny, czasem głupi politycznie, lecz dziś zatrzymuje rosyjskie mięso armatnie daleko od naszych granic.
Z Rosją nie rozmawia się jak z sąsiadem. Z Rosją rozmawia się przez siłę, kontrwywiad, wojsko, przemysł, amunicję, sojusze, odporność państwa i zimną świadomość, że dla Kremla Polska nie jest partnerem. Polska jest przeszkodą. Korkiem w gardle imperium. Krajem, który ma siedzieć cicho albo zostać złamany.
Na froncie Rosja dalej próbuje przesuwać linię walk, nawet jeśli płaci za to potworną cenę. Małe postępy, infiltracje, mielone oddziały, kolejne szturmy, kolejne trupy, kolejne metry błota. To nie jest państwo, które odpuściło. To jest państwo, które nauczyło się przegrywać po kawałku i dalej iść po trupach.
Ukraina z kolei uderza w rosyjską infrastrukturę energetyczną i wojskową, bo nie ma luksusu eleganckiej wojny w białych rękawiczkach. Kijów próbuje przenieść koszt wojny głębiej w rosyjskie zaplecze, bo inaczej Rosja będzie spokojnie mielić ludzi, miasta i czas.
Więc odpowiedź jest prosta. Kto Polsce bardziej zagraża? Rosja. Dlaczego?
Bo ma potencjał, intencję, historię, doktrynę, aparat państwa, służby, atom i imperialny interes, żeby Polskę osłabić albo podporządkować.
Kim jest Ukraina?
Nie świętą krową. Nie aniołem. Nie bratem z obrazka. Tylko trudnym sąsiadem w wojnie, z którym trzeba robić interesy twardo, bez klękania i bez amnezji.
Ale sąsiad, nawet nieokrzesany, to nie to samo co wróg. A w Polsce jakimś dziwnym trafem zaczyna się przewijać przekaz, że ludzie powinni bać się Ukrainy. No kurwa, ubawiłem się serdecznie. Potomkowie husarii trzęsą portkami przed Ukrainą, jakby ktoś celowo odwracał im uwagę.
I pewnie nie wiecie kto.
No bo skąd.
Rosja właśnie na to gra. Żeby Polak zamiast patrzeć na Kreml, warczał na Ukraińca. Żeby zamiast rozróżniać interes od emocji, dostał do łba łopatą ruską propagandę i jeszcze myślał, że to zdrowy rozsądek.
Rosja to wróg. Ukraina to trudny sąsiad. Kto tego nie rozróżnia, ten nie analizuje. Ten tylko klepie propagandą, nawet jeśli robi przy tym minę wielkiego stratega z komentarzy pod postem.
Panie Nawrocki, pański kumpel właśnie oświadczył, że w razie „W” będzie miał nas gdzieś, bo USA z sojuszu z nami nie osiągają żadnych korzyści. Ten sam Trump twierdzi, że to on zrobił Pana Prezydentem (i to prawda jest). Czy może Pan odpowiedzieć na pytanie: jaka jest Pana reakcja na te bezczelne wystąpienie? Ja Panu powiem jaka: Shrek zachowywałby się godniej wobec osła, niż Pan wobec Trumpa. Służalczość i strachliwe milczenie.
To jest dla Polski żenujące, gdy D.Trump przy każdej nadarzającej się okazji podkreśla, że K.Nawrocki wygrał wybory tylko dzięki jego poparciu. Nie jesteśmy republiką bananową, ani też PRL-bis, w której ktoś z zewnątrz instaluje nam władze państwowe https://t.co/12n4MCk6zc
Nawrocki bawi się w wielkiego stratega, a światowe media (CNN, NYT, Politico) piszą wprost: to nacjonalistyczny polityk który niszczy kluczowy sojusz dla własnych korzyści wyborczych. Zamiast profesjonalnej dyplomacji mamy międzynarodowy wstyd, destabilizację i izolację Polski.
Zapytałabym polskich nacjonalistów, czy opłaca się współpracować z każdym europejskim nacjonalistą, ale się zapieni i nazwie mnie lewaczką.
Więc może wizualizację wydarzeń trzeba podsunąć, taką jak konstruuje profesor Dudek?
Osiągnięcia Nawrockiego:
1. Jednostka nadal ma imię UPA
2. Moskwa jest szczęśliwa
3. Polska jeszcze bardziej podzielona
4. Wbijamy nóż Ukraińcom w plecy
5. Europa puka się w czoło i śmieje z tej głupoty
6. Polska zostanie wyizolowana w planowaniu przyszłości Ukrainy i Europy
Tusk wspólnie z Zełenskim ograli Nawrockiego, który chciał zmusić Tuska do niewygodnej kontrasygnaty odebrania medalu Zełenskiemu. Najprawdopodobniej umówili się, że Zełenski odda medal bez czekania na reakcję Tuska, co uwolniło Tuska od trudnej decyzji, a ukazało Nawrockiego jako małostkowego gracza.
Dodatkowo Nawrocki natychmiast dostał pocałunek śmierci z Kremla, co go wyizoluje w polityce europejskiej i nie tylko. Plan ekipy Nawrockiego nie wypalił także w kwestii szerszej narracji, bo nikt praktycznie nie pisze o tragedii Wołynia, za to większość relacji podkreśla, że Nawrocki zachował medal dla Mussoliniego i Schrödera, co już kompletnie go pogrąża.
Ja obywatelka Polski przepraszam cię Ukraino za tego tumana i ruskiego pachoła.
I pamiętaj Ukraino Polska to nie tylko prawicowi idioci, Polska to cudowny kraj który w Ciebie wierzy. I zawsze będzie Cię wspierał.
Gdy A. Duda przyznawał Order Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu, funkcje kanclerza orderu i szefa Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta pełniły te same osoby, co teraz: odpowiednio Michał Kleiber i Marcin Przydacz. Zero kręgosłupa, 100 proc. karierowiczostwa
Przy okazji Nawrocki usunął polskie firmy z biznesów na Ukrainie. Czyli jego decyzja zachwyciła jednocześnie Rosjan z powodów politycznych, a Niemców z powodów ekonomicznych. Rzadko talent ma ten gość do szkodzenia Polsce.
Wow, Donald Trump naprawdę rozsierdził Giorgię Meloni.
Prezydent USA powiedział, że premier Włoch „błagała go” o wspólne zdjęcie, aż zrobiło mu się jej żal.
Na to Meloni odparła, że „ona i Włochy nigdy nie błagają”. I powiedziała, że szkoda, iż Donald Trump postępuje tak względem sojuszników, podczas gdy wobec wrogów Zachodu i USA jest „znacznie bardziej uległy”. Mocny cios w kontekście porozumienia z Iranem, ale też w sprawie relacji Waszyngton-Moskwa.
Ciekawe, ile sojuszników USA mogłoby się pod taką opinią podpisać?
Aha, wizytę w Stanach odwołał już włoski minister spraw zagranicznych.