Zbigniew Bogucki straszy Maciejem Berkiem w Trybunale Konstytucyjnym, bo mierzy ludzi wyłącznie własną, partyjną miarą.
Spójrzmy prawdzie w oczy: stawianie w jednym rzędzie wybitnego legislatora i państwowca z Waszą „apolityczną” elitą TK to szczyt hipokryzji. Po jednej stronie masz doktora nauk prawnych, który służył państwu bez względu na barwy polityczne. Po drugiej – partyjnych komisarzy wyjętych wprost z sejmowych ław PiS:
Stanisław Piotrowicz: Były poseł PiS i twarz demolowania sądownictwa, który w Sejmie pchał niekonstytucyjne ustawy, by potem w TK orzekać we własnych sprawach.
Bogdan Święczkowski: Zaufany prokurator Ziobry, przeniesiony bezpośrednio z samej góry polityczno-prokuratorskiej piramidy.
Krystyna Pawłowicz: Posłanka znana z sejmowej agresji, która funkcję sędziego pomyliła z kontynuowaniem partyjnej jatki.
Julia Przyłębska: „Niezależna” prezes, której wyroki i kadencję najlepiej podsumowywały prywatne obiady wydawane dla lidera rządzącej partii.
Ale fundamentalna przepaść tkwi w psychologii i moralności obu elektoratów.
Po stronie patoprawicy powstał elektorat całkowicie zaimpregnowany na zło. Wyborcy prawicy łykną absolutnie wszystko – od wyborów kopertowych, przez aferę wizową, Willę Plus, aż po łupienie Funduszu Sprawiedliwości. Państwo może być okradane w biały dzień, prawa człowieka deptane, a konstytucja zwijana w trąbkę, ale ich wyborca nawet nie mrugnie okiem. Łyknie każdą aferę, wybaczy największe złodziejstwo i przyklaśnie najbardziej karkołomnemu fikołkowi prawnemu, dopóki dostaje polityczne igrzyska i wieczne straszenie wrogiem.
Tymczasem wyborcy obecnej koalicji są dla własnej władzy najbardziej bezwzględnymi krytykami. Tam nie ma ślepego kultu jednostki. Wyborca koalicyjny potrafi obrazić się na własną partię, zostać w domu w dniu wyborów albo bezwzględnie ściąć jej poparcie w sondażach tylko dlatego, że rząd nie dowiózł obietnic wyborczych, politycy palnęli coś głupiego w wywiadzie albo w restauracji zjedli ośmiorniczki i parę razy przekleli. Podczas gdy prawica wybacza swoim politykom przestępstwa, druga strona karze swoich za brak idealności.
Oszczędź nam więc tych moralitetów, Bogucki. Nie chodzi Wam o niezależność TK – po prostu nie mieści Wam się w głowach, że można iść do Trybunału kierować się literą prawa, a nie partyjnym rozkazem.
Redaktor AtuśMi
Bibliografia / Źródła:
Ustawa z dnia 30 listopada 2016 r. o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego (Dz.U. z 2018 r. poz. 1422 ze zm.) – art. 30 (przepisy dotyczące wyłączenia sędziego TK ze sprawy ze względu na brak bezstronności).
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. – Sejm RP – art. 195 (zasada niezawisłości i apolityczności sędziów Trybunału Konstytucyjnego).