Reprezentacja Haiti na oficjalnych koszulkach w których zagra na Mistrzostwach Świata umieściła POLSKĄ FLAGĘ!
To nie błąd projektanta ani przypadek – to wyjątkowy gest pełen szacunku, który porusza serce każdego Polaka. W 1802 roku Napoleon wysłał kilka tysięcy żołnierzy z Polskich Legionów na San Domingo (obecne Haiti), żeby zdławić tamtejsze powstanie niewolników. Polacy jednak wybrali inną drogę. Zamiast walczyć przeciwko walczącym o wolność, wielu z nich przeszło na stronę powstańców i stanęło do walki ramię w ramię z Haitańczykami przeciwko wojskom francuskim. Po zwycięstwie rewolucji i ogłoszeniu niepodległości w 1804 roku, pierwszy przywódca Haiti – Jean-Jacques Dessalines – oddał Polakom wielki hołd. Przyznał im pełne obywatelstwo, a w konstytucji nazwał ich „Białymi Murzynami Europy”. Były to słowa najwyższego uznania i braterstwa w tamtych czasach. Część polskich żołnierzy (ok. 400–500) została na wyspie na stałe, głównie w regionie Cazale, gdzie ich potomkowie mieszkają do dzisiaj. Dziś, ponad dwieście lat później, pamięć o polskiej odwadze i solidarności wciąż żyje na Haiti. Kiedy ich piłkarze wychodzą na murawę, niosą na piersi symbol naszej wspólnej historii – historii walki o wolność, która nie zna granic ani koloru skóry.
25-letnia tradycja ukrócona przez Rzecznika Praw Dziecka. "Lodziarnia pod Dębem" w Pszczynie od ponad dwóch dekad rozdawała dzieciakom za darmo lody za świadectwo z czerwonym paskiem. Uznano to za dyskryminację tych uczniów, którzy nie dali rady zapracować na świadectwo z wyróżnieniem.
"Otrzymaliśmy imienne pismo od Rzecznika Praw Dziecka z prośbą o zaprzestanie tej inicjatywy. W związku z tym jesteśmy zmuszeni zakończyć tradycję, która została zapoczątkowana przez założyciela lodziarni, śp. Tadeusza Hałas. Co roku rozdawaliśmy kilkaset darmowych lodów w tym dniu" - czytamy we wpisie Lodziarni pod Dębem.
A Wy co o tym myślicie?🤔
FB: Lodziarnia pod Dębem
Jestem pewien, że łatwiej zostać gównianym scenarzystą niż solidną sprzątaczką. Z tych wszystkich kapelów, suchanowych, łepkowskich aż wylewa się pogarda dla zwyczajnych, ciężko pracujących osób.
Sam pracowałem fizycznie i zapewniam, że praca pisarza jest dużo bardziej komfortowa niż praca sprzątacza, robotnika na budowie, pomywacza czy sprzedawcy. Wiem, bo mam osobiste porównania.
Magazyn LPP pod Bydgoszczą to prawdziwa fabryka e-commerce. Roboty pakują tu zamówienia z Reserved, Cropp, House, Mohito i Sinsay. Każdego dnia wychodzi stąd 100 tys. paczek i 500 tys. produktów, a same roboty pokonują średnio 50 km dziennie.