Gdyby ktoś się zastanawiał, jak Ukraińcy byli zdolni do bestialstwa na Wołyniu, Polacy w Jedwabnem, Niemcy w okresie nazistowskim, Rosjanie w Buczy itd., to proszę pilnie oglądać i analizować to co robi ROG, Braun, Konfederacja i PiS. Antysemityzm wiecznie żywy, rasizm, tak nieodległe praktyki KKK. Wystarczy trafić na podatny grunt i wzniecać w ludziach potworów. Można to wszystko jeszcze pokropić wodą święconą - co by Bóg ich prowadził.
Za ostro piszę? Nie sądzę.
Jeszcze raz dziękuję Wam za pomoc w odbudowie konta. Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć tym samym. Przynajmniej tym samym. Jeśli mi pozwolą "przebiegi" Melona. Nie złośćcie się na mnie, jak to będzie dłużej trwać. Znamy X i wiemy, że polubić kogoś można 20 razy na godzinę.
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka stała się dla PiS i Konfederacji śmiertelnym zagrożeniem: twarzą programu, który rozbił ich propagandę o „bezsilnym państwie Tuska”.
Ma doświadczenie europejskie, zna media, potrafi mówić prosto i ma za sobą temat, który łączy bezpieczeństwo, gospodarkę, armię i miejsca pracy.
A to jest mieszanka, której patoprawica naprawdę się boi. Wyborcy PiS, Nawrockiego i Konfederacji właśnie zobaczyli, że pieniądze, kontrakty i praca przyszły nie z pisowskiej propagandy, tylko z programu, który patoprawica próbowała ośmieszyć i zablokować. Przyszły w realnych przelewach, które od wczoraj są na rachunkach bankowych firm uczestniczących w Programie SAFE.
Bogucki był najbardziej nieudolnym wojewodą zachodniopomorskim.
Z funduszy przeznaczonych na walkę z COVID-19 kupował gadżety ze swoim nazwiskiem.
Bo przecież oczywiste jest, że w walce z pandemią pomoże kubek od marszałka, a nie leki 😉
Roztrwonił ogromne pieniądze, zamknął wiele oddziałów szpitalnych w naszym województwie. Także porodówki.
Czas skończyć z meblowaniem cudzego życia
Kiedy słucham Krzysztofa Bosaka wypowiadającego się o odebraniu dziecka osobie, która wychowywała je przez lata tylko dlatego, że pozostaje w związku jednopłciowym, czuję głęboki smutek pomieszany z zażenowaniem. Nie dlatego, że ktoś ma prawo do konserwatywnych poglądów – każdy ma. Ale dlatego, że pewni politycy uważają, iż ich osobista wizja świata daje im prawo wkraczać z butami w najintymniejsze sfery ludzkiego życia.
Zacznijmy od początku. Dwoje dorosłych ludzi spotyka się, zakochuje, tworzy związek. Budują dom, biorą odpowiedzialność za dziecko – biologiczne lub adoptowane. Codziennie dbają o nie, kochają, wychowują. Znam takie rodziny osobiście. Widziałem dzieci, które w nich rosną – uśmiechnięte, bezpieczne, otoczone troską. Ich szczęście nie jest teorią. Ono jest faktem.
A potem przychodzi chwila tragedii – śmierć jednego z rodziców. W tym najtrudniejszym momencie, zamiast wsparcia, pojawia się groźba. Groźba, że państwo kierujące się ideologicznym wzorcem rodziny uzna, iż dziecko powinno zostać oddzielone od jedynej bliskiej osoby, jaka mu pozostała. To nie jest ochrona dobra dziecka. To jest jego zaprzeczenie.
W istocie cały spór sprowadza się do jednego pytania. Co jest ważniejsze: dobro konkretnego dziecka czy wierność abstrakcyjnemu modelowi rodziny?
Dla Bosaka problemem jest to, kto wychowuje dziecko. Dla dziecka problemem jest to, że właśnie straciło rodzica.
To właśnie tutaj ujawnia się słabość myślenia reprezentowanego przez Konfederację i podobne środowiska. Zamiast patrzeć na realne relacje, emocje i odpowiedzialność, próbują wtłoczyć wszystkich w jeden sztywny wzorzec. Nie chodzi przy tym o ochronę dzieci. Chodzi o kontrolowanie tego, kogo wolno kochać, jak wolno żyć i kto ma prawo tworzyć rodzinę.
Tymczasem wiele państw demokratycznych – między innymi Holandia, Szwecja, Kanada czy Hiszpania – od lat uznaje rodzicielstwo par jednopłciowych i chroni ciągłość opieki nad dzieckiem po śmierci jednego z rodziców. Tam państwo nie pyta najpierw o ideologię. Najpierw pyta o dobro dziecka. O to, gdzie jest kochane, gdzie czuje się bezpieczne i gdzie ma szansę zachować stabilność w obliczu rodzinnej tragedii.
Dlaczego Polska miałaby ignorować te doświadczenia? Dlaczego politycy mają prawo narzucać tysiącom rodzin własne przekonania moralne? Bosak i jemu podobni mają pełne prawo głosić swoje poglądy. Mogą je wygłaszać na wiecach, w wywiadach i w mediach społecznościowych. Problem zaczyna się wtedy, gdy próbują zamienić własne przekonania w prawo, które może skrzywdzić konkretne dzieci.
Bo dziecko nie potrzebuje ideologicznego wzorca. Potrzebuje miłości, bezpieczeństwa i stabilności. Potrzebuje ludzi, którzy będą przy nim wtedy, gdy świat właśnie się zawalił.
Czas skończyć z meblowaniem cudzego życia. Państwo nie powinno decydować, która miłość jest wystarczająco dobra, by wychowywać dziecko. Powinno natomiast zrobić wszystko, by chronić więzi, które już istnieją. Zwłaszcza wtedy, gdy od ich ochrony zależy los dziecka.
Dziecko ma prawo do szczęścia. Nie do ideologii. Do szczęścia.
Autor: @EwaBrzozowska
#InstytutPrawdy
Ładnych mamy „doradców” w Kancelarii Prezydenta. Beata Kempa oficjalnie zasiądzie na ławie oskarżonych Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa. Zarzut? Publiczne szczucie i rasizm w kampanii wyborczej. Zamiast pisać analizy państwowe, pani Kempa będzie teraz pisać wyjaśnienia procesowe. To jest ten słynny powiew powagi i autorytetu głowy państwa? Zaczyna się proza życia z Kodeksem karnym w ręku. Po pisowsku.
Uwalili mi konto czwarty raz. Nie poddaję się. Jestem na Twitterze od 2020 roku. X mi nie przechodzi przez gardło. Jeśli ktoś to czyta, może pomoże w follow.