@Sperminjd@prawdziwyener Może jakby brali więcej piłkarzy ze swoich krajowych lig, to by była większa świeżość jak w Egipcie, Nowej Zelandii czy Iranie
🚨🇹🇳 Hervé Renard wkracza na mundial. Francuz zostały właśnie selekcjonerem reprezentacji Tunezji, która w pierwszym spotkaniu przegrała ze Szwedami 5:1.
Ludzie kochani, czerwiec 2026 a na Twitterze wciąż nie brakuje ludzi pozbawionych rozumienia systemu optymalizacji kosztów naczelnego inwestora, Quo Vadis polska strono tego portalu...
Długo biłem się z myślami, czy dzielić się z Wami dzisiejszym skandalem gastronomicznym.
Sprawa dotyczy podmiotu tutaj powszechnie lubianego, a właściciela osobiście szanuję.
Uznałem jednak, że w zgodzie z własnym sumieniem muszę o tym napisać.
Kończyliśmy ze szwagrem fuchę w Poznaniu. On zaparkował pod jedną z galerii handlowych, żeby coś kupić, a ja ruszyłem w poszukiwaniu okazji.
Nagle mój wzrok przykuł szyld, który od razu skojarzyłem z internetu: Kim Chi Ken.
No tak, to przecież biznes mojego sieciowego znajomego.
Natychmiast przekalkulowałem sytuację. Uznałem, że to doskonała okazja operacyjna, żeby przetestować produkt, a przy okazji zoptymalizować koszty dzisiejszego wyżywienia do idealnego zera.
W końcu relacje w biznesie powinny przynosić wymierne korzyści. Takiemu influencerowi na pewno nie odmówią.
Podchodzę do kasy i na samym wstępie, badając grunt, informuję obsługę:
- Dzień dobry, ja znam właściciela.
Bardzo miła pani za ladą ze zrozumieniem kiwnęła głową.
Ucieszyłem się, że weryfikacja bazy danych poszła tak sprawnie i system od razu przyznał mi status VIP.
Bez zbędnej skromności złożyłem potężne zamówienie: solidna porcja dla mnie na miejscu, a do tego gigantyczny pakiet dla całej rodziny na wynos, żeby zabezpieczyć lodówkę w domu na najbliższe dni.
Pani po kilkunastu minutach wydała posiłki, nie upominając się o żadne transakcje bezgotówkowe.
Jedzenie? Absolutna petarda.
Koreański kurczak wjechał idealnie, smaki zbalansowane perfekcyjnie. Siedząc przy stoliku, pomyślałem nawet, że chętnie wysłałbym tu żonę na trzymiesięczne, bezpłatne praktyki, żeby w końcu nauczyła się gotować.
Najgorsze wydarzyło się jednak, gdy spakowałem zapasy i zbierałem się do wyjścia.
Ta sama pani zza lady rzuciła z uśmiechem:
- Proszę pana, przy tym całym zamieszaniu z pakowaniem zapomniałam przyjąć od pana płatności. Karta, czy gotówka?
Uniosłem jedną brew do góry w głębokim zdumieniu.
- Przepraszam, ale przecież wyraźnie zaznaczyłem na wstępie, że znam właściciela.
- Ja też go znam – odpowiedziała bez mrugnięcia okiem. – Ale to nic nie zmienia. Musi pan zapłacić.
Bezczelność.
Nie chciałem wyciągać ciężkich dział, ale sytuacja mnie do tego zmusiła. Odpaliłem telefon i zacząłem pokazywać moje profile na social mediach.
Twitter - 36 tysięcy obserwujących. Facebook - 42 tysiące. Instagram - 5400 prenumeratorów mojego mindsetu.
Ona spojrzała na ekran, wzruszyła ramionami i skwitowała:
- Mnie to nie interesuje, ja oglądam tylko TikToka. Proszę płacić.
Wokół stolika zaczęli już krążyć panowie z ochrony. Przełknąłem nerwowo ślinę, ale trzymałem fason.
- Czy jest pani absolutnie pewna wizerunkowych konsekwencji tego czynu? - zapytałem. - Właśnie piszę do właściciela na Twitterze.
Wysłałem wiadomość prywatną. Brak odpowiedzi.
Poprosiłem kasjerkę, żeby natychmiast wykonała do niego bezpośrednie połączenie telefoniczne.
- Skoro pan go tak dobrze zna, to czemu pan sam do niego nie zadzwoni? – zapytała złośliwie, ale wykonała połączenie.
W końcu, po piętnastu minutach ciężkich negocjacji w przejściu, udało się go złapać na telefonie.
Przejąłem słuchawkę i po kolejnym kwadransie mojego chłodnego, analitycznego tłumaczenia, jak ważna jest ta darmowa kooperacja, usłyszałem w głośniku jego zmęczony głos skierowany do obsługi: „Dobra, dajcie mu już to jedzenie na mój koszt, bo robi niepotrzebny szum przed lokalem i odstrasza mi płacących klientów”.
Uśmiechnąłem się szeroko, zasalutowałem ochronie, odebrałem moje darmowe pakiety żywnościowe dla rodziny, grzecznie podziękowałem i wyszedłem z galerii jak król arbitrażu.
Życie internetowego twórcy bywa potwornie ciężkie i wymaga twardych umiejętności negocjacyjnych w terenie.
Ale ostatecznie? Bilans zysków i strat znowu na potężnym plusie, a domowy budżet odciążony do granic możliwości.
#FIRE
Mariusz Misiura odchodzi z Wisły Płock S.A. Umowa z trenerem została rozwiązana za porozumieniem stron.
Trenerze, dziękujemy za wszystko! 🤝
🔗 https://t.co/2VQuwJxrlw
@matiostr1@eFortunapl Nie tylko apka, strona internetowa też nawala. Pakują gruby hajs w promocję, a później nie potrafią nawet odpowiedniej liczby serwerów zapewnić żeby ruch na stronie uciągnąć...
@FaktyTVN odleciały. I to bardzo mocno.
W niedzielnym materiale o mojej kontroli poselskiej w OHP nie zobaczyliśmy rzetelnego wyjaśnienia sprawy. Zobaczyliśmy emocjonalną narrację: „poseł atakuje kobiety, które cierpią”.
Nie.
Nie atakuję kobiet.
Nie neguję bólu menstruacyjnego.
Nie neguję endometriozy.
Nie neguję potrzeby wsparcia.
Neguję nierzetelność, chaos prawny i podwójne standardy.
TVN zaczyna materiał od Hiszpanii. Tylko że w Hiszpanii to rozwiązanie jest ustawowe, medyczne i oparte na zaświadczeniu lekarskim. A w OHP mamy lokalny pomysł jednego publicznego pracodawcy, oparty na oświadczeniu pracownicy.
To nie jest to samo.
To jest manipulacyjne porównanie.
Rozmawiałem z TVN około 10 minut. W materiale pokazano kilka sekund. Nie pokazano sedna kontroli:
że z tych dni korzysta prawie co druga pracownica, choć mówimy o bólu tak silnym, że uniemożliwia pracę;
że pracownica składa oświadczenie o bolesnej miesiączce, a pracodawca ewidencjonuje to osobnym kodem;
że publiczny pracodawca zbiera bardzo wrażliwe informacje o zdrowiu i dalej nic z nimi nie robi - żadnej profilaktyki, badań, realnego wsparcia medycznego;
że wcześniej ten problem nie był zgłaszany;
że tylko 38% pracowników poparło ten pomysł;
że dzień może wziąć kobieta po menopauzie, ale kobieta w ciąży już nie;
że zaproponowałem rozwiązanie równościowe: dzień zdrowotny z powodu silnego bólu uniemożliwiającego pracę.
Bez pytania, czy boli macica, głowa, kręgosłup, stawy, brzuch czy cokolwiek innego.
Bo mężczyznę też ma prawo boleć.
Mężczyzna też może mieć przewlekły ból.
Mężczyzna też może nie dać rady pracować.
Mężczyzna też może potrzebować dnia, żeby pomóc partnerce przechodzącej bolesną miesiączkę.
Ale tego „postępowy” pracodawca nie widzi, bo mężczyzna nie miesiączkuje.
A tłumaczenie komendanta OHP, że „jak mężczyźni zaczną miesiączkować, to też skorzystają”, jest absurdalne i pokazuje, jak płytko potraktowano temat równości.
Fakty TVN zbudowały materiał nie na faktach, tylko na wojnie płci.
Kobiety cierpią - więc nie wolno pytać o prawo.
Mężczyzna pyta o równość - więc pewnie atakuje kobiety.
Poseł mówi o dniu zdrowotnym - więc pokażmy tylko fragment o dyskryminacji mężczyzn.
To nie jest dziennikarstwo.
To jest publicystyczna ustawka.
Ja nie chcę zabierać kobietom pomocy.
Chcę, żeby pomoc była mądra, legalna i sprawiedliwa.
Dlatego mówię jasno:
TAK dla dnia zdrowotnego.
TAK dla wsparcia osób cierpiących.
TAK dla rozmowy o menstruacji bez tabu.
NIE dla ewidencjonowania intymnych danych przez pracodawcę.
NIE dla przywilejów opartych na płci.
NIE dla medialnej manipulacji.
NIE dla udawania, że ból mężczyzn nie istnieje.
Jeżeli tak wygląda rzetelność Faktów, to TVN staje się Republiką w lustrzanym odbiciu - tylko z drugiej strony barykady.
Będę dalej walczył o prawa mężczyzn i o równość wobec prawa.
Nie przeciwko kobietom.
Przeciwko hipokryzji.
@ArtaneKris Gra na nie swojej pozycji, po kontuzji wciąż nie może wrócić do formy, w ekipie też brak zgrania i zrozumienia jak w klubie, imo robi co może
Wiele można mówić o tym Mundialu, ale jedną z piękniejszych rzeczy jaka ma miejsce w trakcie MŚ to sposób w jaki odżywa Twitter/piłeczka i portal bilionera wraca do swoich korzeni 🥰
Zazdroszczę Turkom teraz tej napinki w programach sportowych. To mogli byśmy być my, po 0-2 z egzotycznym rywalem w meczu otwarcia. 8 rano w niedzielę i łączenie z niewyspanym Mateuszem Borkiem prosto z Boston Masaczjusets. Szkoda.
🚨 Reporter: "Would you shave your hair if you win the World Cup?"
Marc Cucurella: "No, my hair is sacred."
Reporter: "And if you had to choose between cutting your hair or playing for Real Madrid?"
Cucurella: "Well, yes. I would shave my hair."