Clavicular just made out with a polish trans model Adelaide Pali while in Paris at the club without knowing
He even got a hair from her mustache in his mouth….
Zlecenie idzie dalej...
Aż tak mocno merytoryczna praca przeszkadza, że @OnetWiadomosci postanowił na weekend zrobić ze mnie idiotę.
Posła, który rzekomo siedzi sam w sali, rozmawia sam ze sobą i przewodniczy zespołom, których jedynym sensem jest jego własny wizerunek.
Taki obraz próbuje sprzedać czytelnikom Onet.
Traktuję to jako atak i świadomą próbę przedstawienia mnie jako osoby niepoważnej.
Nie jako krytykę. Krytyki się nie boję. Ale czym innym jest krytyka, a czym innym powielanie kłamstw, mieszanie chronologii, pomijanie faktów i dodawanie własnych nieprawd.
Onet przepisał narrację @rzeczpospolita , dorzucił szyderczy, clickbaitowy tytuł o prowadzeniu zespołów „sam ze sobą” i najwyraźniej uznał, że sprawdzanie faktów nie jest już obowiązkiem dziennikarza.
Wyjaśnię.
Nie prowadzę pięciu zespołów sam ze sobą. Po odejściu posłów działalność większości tych zespołów została przeze mnie zawieszona. Nie zwołuję ich posiedzeń po to, by siedzieć samotnie przy stole i udawać parlamentarną aktywność.
Regularnie działa przede wszystkim Zespół ds. Zdrowia Mężczyzn. Jego posiedzenia są jawne. Są nagrywane. Można je obejrzeć na stronie Sejmu.
Biorą w nich udział:
– przedstawiciele organizacji społecznych,
– lekarze i naukowcy,
– eksperci,
– osoby, których dotyczą omawiane problemy,
– przedstawiciele ministerstw i strony rządowej.
To nie są rozmowy „sam ze sobą”. To jest dokładnie to, czemu powinny służyć zespoły parlamentarne: spotkaniu obywateli, ekspertów, administracji i parlamentarzystów przy jednym stole.
Korzystam z narzędzi, które daje mi Sejm.
Zapraszam ludzi. Słucham. Pytam. Przygotowuję interpelacje. Prowadzę interwencje. Organizuję posiedzenia. Próbuję zmuszać instytucje publiczne do działania.
Po prostu pracuję.
Najwyraźniej dla części dziennikarzy aktywny poseł jest czymś podejrzanym.
Łatwiej zrobić ze mnie kabaretową postać niż sprawdzić nagrania posiedzeń, listę zaproszonych ekspertów, udział ministerstw i efekty pracy zespołów.
Jeszcze bardziej kompromitujący jest wątek mojego odejścia z klubu KO.
Onet teraz powiela fałszywą narrację, że odszedłem w wyniku sprawy związanej z posiedzeniem jednego z zespołów.
To nieprawda.
Z klubu odszedłem kilka miesięcy później, po usunięciu mnie z Komisji Edukacji i Nauki.
Co więcej - sam Onet wcześniej prawidłowo opisał przyczynę mojego odejścia. Czyli redakcja miała prawdziwą informację we własnym archiwum. Mimo to teraz opublikowała inną wersję.
Nie wiem, co jest gorsze, że dziennikarze nie sprawdzili własnych wcześniejszych tekstów, czy że sprawdzili, ale prawda nie pasowała do przygotowanej narracji.
Do tego Onet pomylił odejście z klubu parlamentarnego z odejściem z partii. Drobiazg Nie.
To kolejny dowód, że tekst miał być przede wszystkim szybki, klikalny i szyderczy. Rzetelność była najwyraźniej dodatkiem, z którego można było zrezygnować.
Nie przeszkadza mi, że media patrzą mi na ręce. Od tego są. Ale jeżeli media żądają przejrzystości od polityków, same również muszą przestrzegać elementarnych standardów: sprawdzać fakty, oddzielać opinię od informacji, nie manipulować chronologią, nie ukrywać niewygodnych okoliczności, nie kopiować cudzych błędów, nie produkować clickbaitowych kłamstw.
Dlatego kieruję do Onetu formalne żądanie sprostowania, korekty tekstu i przeprosin.
Nie pozwolę robić ze swojej pracy farsy tylko dlatego, że komuś nie podoba się poseł niezrzeszony, który wykorzystuje dostępne narzędzia, zamiast czekać na instrukcję klubu.
Możecie próbować zrobić ze mnie osobę niepoważną. Nie będę pierwszy i ostatni.
Możecie pisać, że rozmawiam „sam ze sobą”.
Ale nagrania posiedzeń, uczestnicy, eksperci, przedstawiciele ministerstw, interpelacje i wykonana praca istnieją. Ja pracuję.
A dziennikarze Onetu w tym przypadku nie wykonali nawet podstawowego obowiązku - nie sprawdzili, zanim opublikowali.
I właśnie dlatego ten tekst nie jest dziennikarstwem kontrolującym władzę.
To jest próba ośmieszenia polityka za pomocą kłamstwa i clickbaitu.
Gratuluję @D_Sosnierz asertywności i merytorycznych argumentów. Nie jest łatwo dyskutować z "ekspertkami" nie znającymi przepisów prawa dotyczącego aborcji, a to był temat programu, nomen omen, "Kłamstwo nie przejdzie".
Tomasz Lis umarł i poszedł do nieba (załóżmy). Powitał go Bóg i rzekł:
- Tomaszu, możesz zadać jedno pytanie.
- Czy wybory w 2025 były sfałszowane? - Zapytał Tomasz.
- Nie - odpowiedział Bóg.
"Cholera, to sięga dalej niż myślałem" pomyślał Tomasz....
Dulkowski został własnie oskarżony o przywłaszczenie 1,65 mln zł
Gaweł, prawomocnie skazany za wyłudzenie, ukrywa się w Norwegii.
Tym jest właśnie OMZRiK.
Nie sądziłem, że kiedyś to napiszę.
Do „Gazety Wyborczej”, „Wysokich Obcasów”, TVN24 i WP dołącza dziś @rzeczpospolita .
Do mojej listy mediów nierzetelnych.
Nie dlatego, że mnie skrytykowała. Krytyka jest potrzebna.
Dlatego, że opublikowała tekst napisany pod z góry ustaloną tezę, w którym chronologia przegrała z narracją, fakty z klikalnością, a rzetelność z próbą dyskredytacji.
Tytuł krzyczy, że kieruję zespołami składającymi się tylko ze mnie. Autor nie uznał jednak za stosowne uczciwie sprawdzić i opisać:
– kiedy inni posłowie opuścili zespoły;
– kiedy odbywały się posiedzenia;
– które zespoły po zmianie składu zawiesiły działalność;
– jakie były efekty ich wcześniejszej pracy.
Po odejściu członków zawiesiłem działalność większości tych zespołów.
Regularnie działa Parlamentarny Zespół ds. Zdrowia Mężczyzn. I najwyraźniej właśnie to jest dla kogoś największym problemem.
Każde jego posiedzenie jest jawne, nagrywane i dostępne na stronie Sejmu. Uczestniczą w nim eksperci, naukowcy, organizacje społeczne i przedstawiciele instytucji. Efektem są interpelacje, interwencje i konkretne działania.
Za tę działalność, profilaktykę oraz społeczne zaangażowanie otrzymałem w czerwcu wyróżnienie „Niedźwiedzie Zdrowia 2026”.
Ale o tym w artykule cisza.
Jest za to insynuacja, że w grudniu 2025 r. „jednoosobowy zespół” zgłaszał uwagi do europejskiej strategii równości.
Tyle że w grudniu 2025 r. zespół nie był jednoosobowy. Ostatnia z pozostałych członkiń odeszła dopiero 12 lutego 2026 r.
Autor pomieszał więc stan obecny ze stanem sprzed kilku miesięcy i na tej podstawie zbudował całą narrację.
Jest też zwykła nieprawda.
„Rzeczpospolita” twierdzi, że odszedłem z klubu KO z powodu sprawy osoby obecnej na posiedzeniu jednego z zespołów.
Nie.
Zostałem wtedy zawieszony. Z klubu odszedłem kilka miesięcy później, w listopadzie, dokładnie w dniu, w którym usunięto mnie z Komisji Edukacji i Nauki.
To był powód mojej rezygnacji. Mówiłem o nim publicznie.
Autor nie zapytał o uchwałę komisji sejmowej.
Nie zapytał o moje oświadczenie. Nie zapytał o pismo Kancelarii Sejmu dotyczące dochowania procedur.
Za to do artykułu o zespołach dokleił kontrolę poselską w OHP, która nie miała z nimi nic wspólnego.
Bo OHP, menstruacja i spór o prawa mężczyzn zwiększają klikalność. Fakty widocznie mniej.
Autor próbuje także zrobić zarzut z tego, że należę do wielu zespołów parlamentarnych.
Tak, jestem aktywnym posłem.
Nie ograniczam swojego mandatu do naciskania guzików zgodnie z klubową instrukcją. Uczestniczę w pracach, rozmawiam z ludźmi, składam interpelacje, przeprowadzam kontrole i podejmuję sprawy, których inni boją się dotknąć.
Jako poseł niezrzeszony nie mam za sobą klubu liczącego dziesiątki czy setki parlamentarzystów. Mam jednak mandat, narzędzia przewidziane przez regulamin Sejmu i obowiązek wykorzystywania ich w interesie obywateli.
I będę to robił.
Nigdy nie podpisywałem indywidualnego stanowiska jako stanowiska „jednoosobowego zespołu”. Kiedy występuję w imieniu organizacji lub grupy społecznej, wskazuję wprost, kogo reprezentuję.
„Rzeczpospolita” mogła sprawdzić daty, nagrania, dokumenty, interpelacje i efekty pracy.
Wybrała insynuacje, szyderstwo i tekst wyglądający jak zamówiony pod gotową tezę.
Dlatego kieruję do redaktora naczelnego formalne żądanie sprostowania.
A „Rzeczpospolita” trafia dziś na moją listę mediów nierzetelnych.
Nie za krytykę.
Za manipulowanie chronologią, pomijanie niewygodnych faktów i publikowanie nieprawdziwych informacji.
Tematy zdrowia mężczyzn, chłopców, ojców, samobójstw, profilaktyki i nierównego traktowania nie znikną tylko dlatego, że komuś przeszkadza poseł, który mówi o nich głośno.
Możecie próbować zdyskredytować mnie.
Nie uciszycie problemów milionów mężczyzn.
#walczsercem #zdrowiemezczyzn #zdrowie #posel
This song ‘Just Like Heaven’ was released by The Cure almost 40 years ago. 🤯
When we see all these older artists & bands, the first thing you notice is their voice has left them. They just don’t have it anymore.
Which makes Robert Smith’s voice that much more amazing. He sounds exactly the same playing to 40,000 people recently. 💯
What were you doing back in 1987 on October 5th, the day this song was released?