Nie żyje Nina Sienkiewicz, 14-letnia dziewczynka, Polka mieszkająca w Holandii. Wczoraj odbył się pogrzeb w Żaganiu. Uczęszczała do holenderskiej szkoły, gdzie jak wynika z relacji wielu osób była systematycznie prześladowana przez swoich holenderskich rówieśników z powodu swojego pochodzenia.
‼️ I co? Cisza.
Gdy ofiarami są dzieci o innym kolorze skóry, gdy cierpią dzieci z innych kultur media, organizacje i szkoły biją na alarm i słusznie! Pojawiają się reportaże, komentarze, publiczne apele. Ale gdy biała europejska dziewczynka z Polski staje się ofiarą rasizmu i przemocy nadal często się milczy.
Rasizm wobec Polaków, wobec dzieci z Europy Środkowej i Wschodniej, jest na Zachodzie realny. Często pomijany. Niezauważany. A przecież to też jest przemoc‼️
Szkoła, do której chodziła Nina, nie zrobiła nic. A teraz mówią „Stop przemocy”… Gdzie byliście, gdy Nina was potrzebowała?
Nikt nie ponosi odpowiedzialności. A przecież 14-letnie dziecko nie powinno nigdy cierpieć przez to, skąd pochodzi.
To, co spotkało Ninę, nie było jednorazowym incydentem. Jej śmierć to tragiczny finał długotrwałego prześladowania ze strony rówieśników. W Holandii od dawna istnieje poważny, zamiatany pod dywan problem, dyskryminacja i stygmatyzacja polskich dzieci oraz ich rodzin. Zbyt często wmawia się tym dzieciom (i ich rodzicom), że są „inne”: że są chore, mają zaburzenia, trudności adaptacyjne, że nie znają języka wystarczająco dobrze, że nie pasują do systemu. Zamiast wsparcia są marginalizowane. Dyskryminacja i nienawiść pochodzi także od innych środowisk o korzeniach migranckich.
To systemowe zaniedbanie, które zbiera swoje tragiczne żniwo. Kiedy osoba pochodzenia np. arabskiego czyafrykańskiego dyskryminuje kogoś z Polski, Ukrainy czy Rumunii, to najczęściej nie zostaje to rozpoznane jako rasizm bo nie pasuje do dominującej narracji, w której to „biali Europejczycy” są zawsze w pozycji uprzywilejowanej, a inni zawsze w pozycji ofiar.
📣‼️ Proszę niech ta sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan. Udostępniajcie. Mówcie. Wymagajcie działań. Wszyscy zasługują na ochronę.
https://t.co/fzPq9bb0rj
Wychodzi na to, że w Polsce lepiej ma nielegalny imigrant, który dostanie większe odszkodowanie za pobyt w ośrodku dla cudzoziemców niż rodzina poległego w obronie naszych granic żołnierza, która za odwagę syna dostanie od państwa jakieś zaskórniaki. Kurestwo w czystej postaci.
🇸🇪 29 sierpnia na stacji kolei podmiejskiej Sollentuna północnym Sztokholmie napadnięta została 91-latka, która jechała na grób męża. Sprawca to Karam Kanjo, „syryjski uchodźca” z 2015 r. W biały dzień, na oczach podróżnych przewrócił 91-latkę, zepchnął ją ze schodów, a następnie zerwał jej złoty naszyjnik, pamiątkę po zmarłym 50 lat temu mężu. Ofiara zeznała, że bardzo bała się Syryjczyka i że nigdy w życiu nie doświadczyła takiej przemocy.
Syryjczyk przebywał na warunkowym zwolnieniu z więzienia, gdzie odbywał wyrok za gwałt z października 2021 r. Został wtedy skazany na 2,5 roku, ale został zwolniony, chociaż do końca kary pozostało mu 279 dni.
Karam Kanjo wyemigrował do Szwecji w czasie chaosu migracyjnego w 2015 r. i otrzymał zezwolenie na pobyt jako „potrzebujący ochrony”. Od tego czasu był wielokrotnie karany za rozmaite przestępstwa, w tym za gwałt, kradzież i usiłowanie kradzieży. W rejestrze karnym ma 19 wpisów. Syryjczyk nie ma własnego miejsca zamieszkania, jest bezrobotny i żyje z przestępczości.
Sąd jest zdania, że brutalny napad dokonany przez Syryjczyka na 91-latkę stanowił zagrożenie życia, ponieważ ofiarą była osoba starsza i krucha. 4 listopada Karam Kanjo został skazany na 5,5 roku pozbawienia wolności, deportację po odbyciu do Syrii i zakaz powrotu do Szwecji. Syryjczyk twierdzi, że w Syrii grozi mu „nieludzkie traktowanie”.
https://t.co/pcyQLNAUFp
Rodzice w całej Polsce protestują przeciwko akcji szczepień w szkołach.
Na biurka dyrektorów kolejnych placówek trafiają obszerne pisma, w których zatroskani o swoje dzieci rodzice przedstawiają liczne argumenty medyczne i prawne przeciwko akcji szczepień. Sprawę relacjonuje „Dziennik Gazeta Prawna”.
Brawo rodzice!🥳