Szukajcie 84,5 mld u siebie! NIK wykazał nieprawidłowości.
Grzebanie przy fundacjach rodzinnych to nie „zmiana przepisów”.
To atak na:
polskie firmy rodzinne, bezpieczeństwo majątku, stabilność zatrudnienia, przyszłość dzieci, polski kapitał, cały ekosystem usług.
🛑🇵🇱Po Warszawie czas na kolejny najmocniejszy punkt na mapie przedsiębiorców — KRAKÓW.
22 czerwca godz. 11:00 robimy drugie co do wielkości ogólnopolskie spotkanie branży handlowej.
Największy networking przedsiębiorców w Polsce. #STOPSent
Upp dołącza do protestu:
#StopSent - WSZYSCY NA WARSZAWĘ! Marsz: Ministerstwo Finansów ➡️ Sejm 13.05, środa, start: 11:00
Polscy kupcy protestują przeciwko Systemowi Elektronicznego Nadzoru Transportu dla odzieży i obuwia (SENT). #STOPSent
„Mówiłeś, że przedsiębiorcy są upokarzani. Że nie mają urlopów, weekendów, wolnego. Że trzeba ich chronić.
Dziś przychodzi czas na SPRAWDZAM.
Bo słowa to jedno — a realna pomoc to drugie.
#STOPSent na odzież i obuwie!
https://t.co/wrnTmuhTVO
SENT dla odzieży i obuwia musi zostać wycofany.
To regulacja, która zwiększy koszty, zablokuje transport, uderzy w handel.
Podpisz petycję. Każdy głos to realna presja na zmianę.
Apel w ważnej dla mnie sprawie. Podpiszcie! https://t.co/1YkuSG2B3C
#przedsiębiorcy@UOficjalny
SENT dla odzieży i obuwia musi zostać wycofany.
To regulacja, która zwiększy koszty, zablokuje transport, uderzy w handel.
Podpisz petycję. Każdy głos to realna presja na zmianę.
Apel w ważnej dla mnie sprawie. Podpiszcie! https://t.co/1YkuSG2B3C
#przedsiębiorcy@UOficjalny
🚨🇩🇪 CATASTROPHE IN BERLIN - CHANCELLOR SILENT‼️
The Left’s TERR0R ATTACK on Berlin caused an EMERGENCY - but the government won’t speak up!
The power outage crashed the pumping system of lakeside houses. The homes reek of sewage. It is ICE COLD.
Why are there NO ARRESTS?
41 lat temu, 13 grudnia 1981 r., w Polsce został wprowadzony stan wojenny. Jego wprowadzenie miało na celu zdławienie opozycji demokratycznej i obronę komunistycznego reżimu w PRL.
📌Do dzisiaj w naszym sejmie, instytucjach oraz spółkach państwowych.
#StanWojenny
MGŁA WOJNY - Rosja wchodzi w fazę afgańską
Setki tysięcy poległych, tysiące weteranów wracających z frontu, gospodarka wykrwawiona wojną – a władza boi się nie wroga, lecz własnych obywateli.
Ukraina może okazać się groźniejsza niż Afganistan dla samego Kremla.
Trzy lata po włączeniu Donbasu do Federacji Rosyjskiej Rosja coraz wyraźniej zaczyna przypominać samego siebie z końca lat 80., kiedy wojna w Afganistanie zżarła fundamenty ZSRR od środka. Wtedy wszystko zaczynało się od pychy i wiary w siłę imperium. Dziś – od 24 lutego 2022 roku – mamy powtórkę w przyspieszonym tempie.
Wojna, która zmieniła państwo
W lutym 2022 roku nikt w rosyjskiej Radzie Bezpieczeństwa nie mówił jeszcze o aneksji Zaporoża czy Chersonia. Dmitrij Kozak mówił o negocjacjach, Patruszew – o uznaniu ŁDNR. Nawet Prigożyn wtedy nie miał odwagi powiedzieć tego, co potem stało się jego obsesją – że Rosja nie wygra „operacji specjalnej” bez pełnej mobilizacji narodu. Stało się to mottem wszystkich "turbopatriotów" rosyjskich
Wszystko zmienił wrzesień 2022 roku. Nastąpił kontratak pod Charkowem, ale kluczowa była mobilizacja, która przeraziła zwykłych Rosjan znacznie bardziej niż sama wojna.
Od tego momentu zaczął się proces, który dzisiaj – w 2025 roku – doprowadził do sytuacji, w której admiratorzy Kremla boją się nie załamania frontu, a własnych weteranów.
Cena krwi
Szacunki strat są nieubłagane: 350–450 tysięcy ludzi wyłączonych z rosyjskiego systemu militarnego – zabitych, rannych, inwalidów. To więcej niż w ciągu całej wojny w Afganistanie, gdzie przez dekadę oficjalnie zginęło 15 tysięcy, a rannych było ok. 50 tysięcy.
Różnica jest zasadnicza, gdyż w Afganistanie ginęli żołnierze poborowi – młodzi, często z azjatyckich republik. Na Ukrainie giną i ranią się mieszkańcy centralnej Rosji, z Uralu, z prowincji. To oznacza, że wojna dotknęła „rdzeń rosyjski” – społeczności, które dotąd były podporą moskiewskiego reżimu.
Ekonomia na ścieżce wojennej
Budżet państwa w 2025 roku to budżet frontowy: 7% PKB na armię, 40% wydatków federalnych na sektor wojskowy. Każdy kontrakt, każda emerytura dla weterana to kolejne miliardy dolarów. W pierwszej połowie 2025 roku premie rekrutacyjne kosztowały już ponad 4 miliardy dolarów – a liczba ochotników spada, według różnych rosyjskich rozbieżnych danych o 30-70%.
Efekt uboczny jest oczywisty. Federalna cywilna gospodarka pustoszeje. Brakuje już 2–3 milionów pracowników, a do 2030 roku luka sięgnie 7 milionów. Ucieczka od mobilizacji i emigracja tylko pogłębiają problem. Rosja staje się krajem starzejącym się szybciej niż Europa – i to w warunkach wojny.
Demobilizacja – strach większy niż mobilizacja
To paradoks rosyjskiej sytuacji. Trzeba podkreślić, że w 2022 roku ludzie bali się mobilizacji. Natomiast w 2025 – to rosyjska władza boi się demobilizacji, gdyż powrót nawet 150–200 tysięcy "frontowców" oznacza pojawienie się setek tysięcy ludzi z traumą, roszczeniami finansowymi i brakiem perspektyw.
Dla aparatu państwowego Federacji Rosyjskiej to koszmar. Przypomnę, że Prigożyn już w 2023 roku mówił, że Rosji brakuje bohaterów, a system chce, by bohaterami byli urzędnicy.
Weteran nie da się wcisnąć w propagandę tak łatwo jak generał w mundurze na defiladzie. Kreml więc opóźnia, kluczy, rozpuszcza plotki o nowej mobilizacji, byle nie wypuścić z frontu zbyt wielu ludzi naraz. Przesącza ich do rosyjskiego sytemu społecznego, ale i te niewielkie ilości weteranów negatywnie wpływają na stabilność państwa - na razie lokalnie.
Wewnętrzne tarcia klanów
Rok 2024 przyniósł upadek „imperium kartonowego” Szojgu. Na pierwszy plan wyszedł Gierasimow, wspierany przez Kowalczuków. Z kolei nowy minister obrony, cywil Andriej Bielousow, zaproponował w 2025 roku stopniową demobilizację (o czym wcześniej pisałem) – a następnie w logice scenariusza adaptacyjnego, zakończenia Specjalnej Operacji Wojennej przez szybkie negocjacje z Waszyngtonem.
Ale na Kremlu wyciągnięto lekcję z 2022 roku, kiedy to zdaniem Rosjan to Boris Johnson zatrzymał negocjacje w Stambule. Tym razem rolę „hamulcowych” odegrali wpływowi członkowie klanu prezydenckiego -Kowalczukowie i Kirienko. Bo dla nich wojna to możliwość wpływania na cały rosyjski system – daje kontrolę nad mediami, nad wyborami, nad społeczeństwem. Demobilizacja mogłaby ten system zburzyć - co było już widać lokalnie.
Syndrom afgański – na nowo
W ZSRR lata 1986–1989 to był czas, kiedy Afganistan przestał być wojną „gdzieś daleko”, a stał się problemem wewnętrznym: narkotyki, przestępczość, gniew weteranów.
W mojej ocenie biorąc pod uwagę wszystkie indykatory Federacja Rosyjska wchodzi w ten sam etap – tylko szybciej i boleśniej, na sterydach niespełnionych ambicji - na Kremlu politycznych, na "głubince" (prowincji) finansowych.
Jakie to indykatory nowego "syndromu afgańskiego":
Weterani - kilkaset tysięcy ludzi z PTSD i inwalidztwem, których system nie jest w stanie zagospodarować.
Demografia - urodzenia spadły poniżej 1,2 mln rocznie, przy zapotrzebowaniu na 2 mln – kraj starzeje się i kurczy.
Ekonomia - pieniądze płyną w karabiny, a nie w szpitale czy szkoły.
Polityka - coraz mniej potencjalnych następców Putina, coraz więcej zależności od jednego klanu.
Ocena obecnego stanu Federacji Rosyjskiej
Jeżeli w latach 80. Afganistan przyspieszył rozpad imperium, to Ukraina może zrobić to samo z Federacją Rosyjską – tylko szybciej.
„Faza afgańska” oznacza:
eksplozję roszczeń weteranów – państwo będzie musiało płacić albo ryzykować bunt;
pogłębiającą się pustkę demograficzną – mniej ludzi do pracy, do armii, do rodzenia dzieci;
presję budżetową – wojna będzie pochłaniała coraz większą część wydatków, kosztem socjalnych i cywilnych sektorów;
ryzyko polityczne – im więcej weteranów wraca, tym bardziej rośnie strach elit przed społeczeństwem.
Tak jak po Afganistanie mówiono, że „Związek wrócił bez nóg”, tak i teraz można powiedzieć i zacytuje tu jednego z rosyjskich komentatorów - "Rosja wróci z Ukrainy bez przyszłości..."
Pozdrawiam i dziękuję.
Właściciele firm pracują 24 godziny na dobę. Są wyczerpani codziennością i obciążeniami, które państwo na nich nakłada - komentuje w rozmowie z TVN24+ wyniki raportu dotyczącego kondycji psychicznej przedsiębiorców Tomasz Mazan, założyciel Unii Polskich Przedsiębiorców.
Polecamy tekst Joanny Rubin-Sobolewskiej w @tvn24plus: https://t.co/fqPUi6itjN