❗️ Błyskawiczne przyjęcia, wykonywanie pakietów kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu badań w bardzo krótkim czasie, możliwość przebywania w innym pomieszczeniu niż ogół pacjentów. W Warszawskim Szpitalu Południowym stworzono nieoficjalnie szybszą i bardziej komfortową ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin. @portalzeropl ma na to dokumenty.
1️⃣ Szpitalny oddział ratunkowy Warszawskiego Szpitala Południowego w błyskawicznym tempie zajmował się wpływowymi działaczami Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzinami. Gdy inni pacjenci musieli czekać po 4–5 godzin na przyjęcie, politycy mieli wykonywane badania po 10 minutach od rejestracji.
2️⃣ Polityczni VIP-owie nie musieli siedzieć w publicznej poczekalni. Wydzielono dla nich zaciszny pokój, z kanapą, fotelami i telewizorem.
3️⃣ Z dokumentacji medycznej oraz wypowiedzi niektórych pracowników Szpitala Południowego wynika, że koordynator SOR-u Dawid Kacprzyk w publicznym szpitalu de facto stworzył przychodnię dla polityków.
4️⃣ Znamy nazwiska pacjentów, historię ich leczenia, mamy dokumentację fotograficzną. Nie publikujemy wszystkiego, uznając, że politykom też przysługuje prawo do prywatności w zakresie ich stanu zdrowia. O najbardziej bulwersujących przypadkach poinformowaliśmy jednak Narodowy Fundusz Zdrowia.
5️⃣ Szpital Południowy, placówka kontrolowana przez miasto stołeczne Warszawę, nie zaprzeczył naszym informacjom. Jedynie przestrzegł nas, że nieuprawnione pozyskiwanie, ujawnianie lub rozpowszechnianie informacji dotyczących zdrowia lub korzystania ze świadczeń zdrowotnych stanowi złamanie prawa.
Dawid Kacprzyk, polityk Koalicji Obywatelskiej i lekarz, miał przepracować w Warszawskim Szpitalu Południowym średnio 331 godzin miesięcznie. Do tego polityk pracuje w trzech innych placówkach medycznych, jest radnym na warszawskim Ursynowie i do niedawna był szefem młodzieżówki Koalicji Obywatelskiej.
Dziennikarze dotarli do grafików polityka, który miał dyżurować w godzinach, gdy był w mediach, urzędach i na spotkaniach z politykami. Według Naczelnej Izby Lekarskiej Kacprzyk jest wśród 1% najlepiej zarabiających lekarzy w kraju.
Oczywisty przykład kolesiostwa kosztem ochrony zdrowia i wydłużania kolejek, czy ciężko pracujący lekarz? Fakty nie pozostawiają wątpliwości.
🚨 Ministerstwo Finansów KŁAMIE o bezpieczeństwie KSeF. I to nie przez przypadek‼️
W oficjalnej dokumentacji technicznej jasno widać:
➡️ Przy wysyłce faktura jest szyfrowana.
➡️ Przy pobieraniu pojedynczej faktury KSeF zwraca czysty, jawny tekst ze wszystkimi szczegółami.
➡️ Ruch przechodzi przez zagraniczną bramkę bezpieczeństwa firmy Imperva (należącej do francuskiej grupy Thales), która po odszyfrowaniu transmisji widzi treść odpowiedzi.
By to zrozumieć, nie potrzeba robić żadnych badań technicznych czy audytów, wystarczy po prostu przeczytać oficjalną dokumentację.
A jednocześnie w komunikatach dla mediów i podatników Ministerstwo Finansów powtarza: "Bramka bezpieczeństwa nie ma dostępu do treści faktur, bo widzi tylko zaszyfrowane dane."
To jest świadome kłamstwo‼️
Dlaczego to robią⁉️
Może dlatego, że przyznanie prawdy oznaczałoby polityczną katastrofę:
➡️ "Zagraniczna firma widzi polskie faktury" — ta niewątpliwa prawda już nie brzmi tak dobrze, jak kłamstwo: "wszystko jest bezpieczne i zaszyfrowane".
➡️ Wywołałoby to lawinę pytań o suwerenność danych i sens całego obowiązkowego KSeF.
➡️ Łatwiej jest uspokajać ludzi kłamstwem niż tłumaczyć prawdziwą, ale skomplikowaną architekturę.
Dokumentacja techniczna musi być prawdziwa — bo system ma działać. Komunikaty dla opinii publicznej muszą być fałszywe — bo spartaczony system ma być zaakceptowany.
I tak oto mamy dwie różne informacje z tego samego ministerstwa. Jedna dla programistów, druga dla zwykłych Polaków. Jedna prawdziwa, druga fałszywa.
A jeszcze gorsze jest to, że ministerstwo pytane o techniczną architekturę KSeF oficjalnie odpowiada, że to tajemnica! Tajemnica, którą samo opublikowało w publicznie dostępnej dokumentacji!!!
I tu nasuwa się kluczowe pytanie: w ilu jeszcze kwestiach rząd Tuska tak jawnie kłamie i tak świetnie mu się to udaje, że mainstream nie grzmi, nie ujawnia i nie piętnuje tych kłamstw?
Dlaczego politycy opozycji (oprócz @Wlodek_Skalik i @krzysztofbosak) tego nie nagłaśniają? Dlaczego eksperci od cyberbezpieczeństwa milczą? Dlaczego dziennikarze śledczy nie trąbią o tym i temat omijają szerokim łukiem?
🚨🇬🇧BREAKING: UK Police just arrested a crying 5-year-old boy while taking away his father.
Starmer's police dragged the terrified child into a car, then pepper-sprayed and the father and the man filming everything.
What the hell is happening in Britain?
Nie no, wspaniałe to jest.
Terlikowski się nadął jak balon atmosferyczny, wzniósł się na górne warstwy moralnej atmosfery i oświadczył, że on to zrywa z Stanowskim i Kanałem Zero, bo Stanowski to wredny typ a w Kanale Zero się szczuje.
No i spoko, normalnie by mi to nie przeszkadzało, Stanowski ani mi brat, ani swat, absolutnie rozumiem, że ktoś może nie chcieć mieć z nim nic wspólnego.
Tylko, że jak balon atmosferyczny nadął się Terlikowski, który tak piętnuje "szczucie" Stanowskiego, a robi przy okazji dla mediów i ludzi, przy których Stanowski to słodziutki i kochany do rany przyłóż ziomek.
Terlikowski nie ma problemów ze współpracą z Gazetą Wyborczą, która szczuła w najgorszy sposób na rodzinę Nawrockiego, której wiceszef broni największych syfów obecnej władzy. Gazety, która dołącza się do najobrzydliwszych kampanii nienawiści rozkręcanych przez Tuska i Giertycha, która teksty o nielubianych przez obecną władzę dziennikarzach zdjęciami... szczurów (!!). Która, jeśli kobieta miała pecha mieć coś wspólnego z opozycją i stanie się celem obecnejnwładzy- robi z niej prost#tukę. Ale to Terlikowskiemu nie przeszkadza.
Terlikowski też nie ma problemów z pracą dla TVNu, telewizji która regularnie lansuje Giertycha (właściwie jest na jeden jego telefon), robiąc z niego bohatera i autorytet, która broni jego najgorszych akcji. Giertycha, najbrutalniejszego dziś hejtera i dresiarza politycznego, oskarżanego o najgorsze mafijne syfy, o branie pieniędzy od Rosjan, zamieszanego w najgrubsze afery, jak Polnord, polityka aktywizującego najgorsze farmy trolli, najgorszą patologię i hejterów, jacy istnieją w Polsce, ludzi grożących rodzinom i dzieciom tych, których ta władza uznaje za przeciwników, grożących dzieciom śmiercią czy najgorszą przemocą seks#alną. No ale w tym wypadku Terlikowski się nie nadyma...
I Terlikowski jest tu istotny tylko jako wdzięczny przykład, bo biedak wciąż musi się bardziej podlizywać niż inni, ale sam w sobie jest oczywiście zupełnie nieistotny, takich jak on są tysiące.
Po prostu idealnie pokazuje to, co tak obrzydliwe w Uśmiechniętej Polsce.
To nadęcie, pretensję, infantylizm, populizm, to wszechobecne kłamstwo, to wycieranie sobie gęby wielkim słowami a przy okazji deptanie ich w najgorszym błocku hipokryzji, wypłukiwanie ich z jakiejkolwiek treści. Marność, kłamstwo, ściemę.
A wszystko to ukrywa absolutną nędzę tak moralną jak i intelektualną.
Tak naprawdę chodzi tylko o ślinienie się do Tuska i atakowanie jego przeciwników, ale wszystko to utopione jest w infantylnej histerii, w tym żenującym sygnalizowaniu cnoty (przy okazji powiem Wam, żw nie lubię tej kalki z angielskiego, co złego np. w określeniu "epatowanie cnotą'?).
Takie to słabe, marne i biedne...
Dawid
Ps. Algorytmy często tną zasięgi moich postów. Jeśli uważasz go za wart uwagi, zostaw proszę komentarz i udostępnij.
Tę historię niech sobie przeczytają ci, którzy twierdzą, że kolejne systemy wdzierające się w naszą prywatność nie są zagrożeniem, "bo przecież nikt nieuprawniony nie zajrzy" do KSeF, KROPiK, informacji zdrowotnych czy logów naszego telefonu w końcówce stałego łącza w komendzie wojewódzkiej. Owszem, zajrzy.
Odebrałem właśnie pismo z prokuratury, z którego dowiedziałem się, że umorzono śledztwo przeciwko urzędniczce, której zarzucano, że nielegalnie przeglądała moje dane w państwowych rejestrach.
Nigdy bym się o tym nie dowiedział, gdyby nie ABW, które urzędniczkę namierzyło. Według ABW 27 marca 2025 r. Marzena O. zatrudniona w Urzędzie Miejskim w Aleksandrowie Łódzkim nielegalnie przeglądała moje dane z rejestru PESEL i RDO. O ile imiona moich rodziców czy mój numer PESEL są dostępne publicznie, o tyle wszystkie dane z mojego dowodu osobistego już nie. Po co to było urzędzniczce? Ciekawość lub chciała wziąć na mnie kredyt, nie wiem.
Chciałbym w tym miejscu bardzo podziękować komuś w ABW, kto zainteresował się sprawą, wykrył urzędniczkę i poinformował prokuraturę. Państwo w tym miejscu zadziałało. Naprawdę nie spodziewałem się tego. To mnie zawsze pozytywnie zaskakuje, że cokolwiek u nas działa i ktokolwiek wykonuje swoje obowiązki. Jeszcze raz bardzo dziękuję!
To była niestety ostatnie dobre słowo o naszym państwie i jego pracownikach, bo od teraz będzie już jak zwykle. ABW zawiadomila prokuraturę, ta postawiła urzędniczkę zarzuty popełnienia przestępstwa, po czym umorzyła śledztwo z powodu niewykrycia sprawców! Jak to możliwe? Przecież jak zeznał przełożony urzędniczki, urzędnicy logują się do systemów za pomocą specjalnych imiennych kart zabezpieczonych hasłem. Do tego karty po zakończonej pracy zabezpieczane są w szafce zamykanej na klucz.
Marzena O. zaprzeczyła temu, że przeglądała moje dane. Dodała też, że ma oczywiście kartę zabezpieczoną hasłem, ale hasło ma zapisane na kartce pod kalendarzem na biurku, o czym jej współpracownicy wiedzą. Samą kartę trzyma cały czas w czytniku, nie wyjmuje jej, nie wylogowuje się, gdy wychodzi z pomieszczenia. W pomieszczeniu są inny współpracownicy, mogą wchodzić tam interesanci, a co więcej zdalny dostęp do jej komputera mają informatycy zatrudnieni w urzędzie!
Rozumiecie to? Urzędniczka zeznała, że w zasadzie każdy pracownik urzędu, plus interesanci mają swobodny dostęp do jej komputera, gdzie może sobie przeglądać dane wszystkich Polaków! Na co prokuratura stwierdziła, że jak tak, to spoko, nie ma tematu, jest pani wolna.
Czy we wszystkich urzędach tak to wygląda? Czy w skarbówce też Grażyna z Bożeną i Marzeną trzymają hasła do KSeF na kartce pod klawiaturą? Czy wszystkie tajemnice państwowe są chronione w ten sposób?
Jak to jest, że właściciel pizzerii dostaje 2 500 zł mandatu za położenie krewetki na pizzy, a urzędnicy przeglądają nielegalnie dane a do tego w ogóle nie dbają o ich bezpieczeństwo i państwo ma to gdzieś a urzędnicy są bezkarni?
To jest państwo z gówna i patyków, z przemoczonego kartonu. Urzędnicy łamią prawo, popełniają przestępstwa, a potem się tłumaczą, że to nie oni, że oni tylko mają w dupie bezpieczeństwo danych Polaków, co jest dla prokuratury zupełnie zrozumiałą okolicznością prowadzącą do umorzenia śledztwa. Widocznie w prokuraturze też mają w dupie dane osobowe Polaków. W końcu z prokuratury wycieka do mediów tyle materiałów, że każdy tam rozumie, że nikt normalny w tym państwie żadną tajemnicą się nie przejmuje.
Nawet jak cokolwiek w tym państwie zadziała, tak jak ABW w tej sytuacji, to potem i tak reszta zrobi wszystko, żeby przywrócić domyślne ustawienia, w których nie działa nic, a urzędnicy robią co chcą.
A potem jeszcze słyszę od szefowej związków zawodowych z KAS, że nie ma możliwości, żeby urzędnicy skarbowi przeglądali nasze dane podatkowe, takie jak KSeF czy JPK, bo po prostu nie mają na to czasu!
Powtarzam mój pomysł. Każdy powinien dostawać powiadomienie na mObywatela, gdy tylko jakiś urzędnik przegląda nasze dane. Tylko wtedy wyeliminujemy tę patologię i bezkarność urzędników!
Szanowni Państwo
Mecenas Łukasz Pawelski w końcu dostał się do swojego klienta i Radiu
Wnet ujawnia porażające szczegóły:
Dramatyczny pościg pod Prażmowem: Kraskowski uciekał przed
zamaskowanymi mężczyznami na komisariat. Gdy zobaczył mundury,
odetchnął z ulgą. Wtedy usłyszał, że... jest zatrzymany.
Skandaliczne warunki w areszcie: Pogryzienie przez pluskwy, brak
ubrań na zmianę (od soboty do piątku na spacerniaku w krótkich
spodenkach) i status „niebezpiecznego więźnia”, przez który na każdy
prysznic prowadzony jest w kajdankach.
Prawny absurd: Przeszukanie domu bez zgody etc.
Tak traktuje się w Polsce dziennikarzy - więźniów politycznych, którzy
narazili się swoją ciężką i uczciwą pracą dziennikarską reżimowi
Donalda Tuska. Pozostaję z szacunkiem
prof. Wojciech Polak
‼️WAŻNE ‼️
❌ Związek Banków Polskich najpierw przyjął do swoich struktur giełdę kryptowalut Zondacrypto.
❌ Trzy miesiące później Ministerstwo Finansów dostało od ZBP uwagi do ustawy o kryptoaktywach, które napisał Przemysław Kral, prezes Zondacrypto
❌ Do ZBP należą wszystkie banki kontrolowane przez państwo.
❌ A według ABW i Donalda Tuska Zondacrypto była opanowana przez Rosjan. Ale ani @Tusk ani @ABW_GOV_PL wciąż nie pokazali na to nawet pół dowodu.
https://t.co/c719frnVPA
Co my wszyscy możemy zrobić dla redaktora Leszka Kraskowskiego?
Udostępnić w milionach jego film, przez który ma kłopoty! Przesyłajcie, podawajcie, pokazujcie znajomym!
Pokażmy, że praca pana Redaktora ma głęboki sens a próby zastraszenia przyniosły odwrotny skutek!
https://t.co/X3qqvdQJ73
406 930,00 zł - tyle Narodowy Instytut Wolności @niwcrso i dyrektor Michał Braun @michalbraun (nie obronisz tego!) przyznali Akcji Demokracji. To ci, co próbowali skręcić kampanię na korzyść @trzaskowski_ przeciwko @NawrockiKn i @SlawomirMentzen.
Jakuba @Jakub_Kocjan złapałem na gorącym, gdy był na spotkaniu z ministrem sprawiedliwości Waldkiem Żurkiem @w_zurek i uczestniczył w spotkaniu dot, przywracania praworządności.
Jesteście ostentacyjnie obrzydliwi.
Brzmi niewiarygodnie, ale @donaldtusk dopiero z naszego artykułu dowie się, że część ustawy, która miała ograniczyć Zondacrypto napisał mu prezes Zondacrypto.
Ale @ABW_GOV_PL, która powinna tego pilnować skompromitowała się w tej sprawie doszczętnie i teraz próbuje nadrabiać okłamując premiera i wrzucając mu jakieś fejki.
https://t.co/c719frnVPA
🚨 BREAKING NEWS: Tens of thousands of Spencer Pratt voters are now receiving rejection letters from the county clerk saying that their ballots were not counted due to signature irregularities. Yet, Governor Gavin Newsom just passed legislation that would make it illegal for anyone conducting oversight, to contest signatures that they deemed fraudulent. Democrats allow ballots to be signed with an X, a -, or a 🙂 to pass and count, but all of a sudden, only Republican signatures are being flagged for irregularities, rejected, and not counted. 🤔 One of these California Republican voters said that his signature has been on file for over 20 years and there has never been an issue until he voted for Spencer Pratt. Nithya Ramen has beaten Spencer Pratt by less than 3000 votes. There are at least 18,000 Pratt voters who received this letter saying their votes were rejected.
Drodzy Państwo
Sytuacja dojrzała do tego, bym jednak przeciął ten strumień bzdur i manipulacji. Rozumiem, że pani Olga jest osobą - z racji sytuacji, jaka ją spotkała - roztrzęsioną, ale wszystko ma swoje granice. Poprosiliśmy Olgę Malinkiewicz o faktury / dokumenty, na co mają być przeznaczone pieniądze ze zbiórki. Po długim oporze - także publicznym - dostosowała się do tego wymogu i przyniosła coś w rodzaju kosztorysu. Przy czym okazało się, że zamierza skonsumować te środki w stopniu - hmm - zdumiewającym.
Kiedy z nią wcześniej rozmawiałem, zasugerowałem, aby założyła fundację, z której przez lata korzystać mogliby polscy naukowcy, w tym ona. Zaproponowałem aby zdeponować pieniądze i ogłosić, w jakich przypadkach ci naukowcy będą mogli się zgłosić po wsparcie. Natomiast teraz wychodzi na to, że to nie mieliby być polscy naukowcy, tylko jeden konkretny naukowiec - Olga Malinkiewicz. Na dzień dobry w jej scenariuszu marzeń jej rachunek za obsługę prawną to ponad dwa miliony złotych, a to dopiero początek. Dodatkowo widać, że są to koszty prawne także za sprawy niezwiązane w ogóle z nauką. Nie wyobrażam sobie, żeby z zebranych pieniędzy płacić za to, że pani Olga skonfliktowała się z kimś w internecie. Zresztą widzę - po swoim przypadku - że ma do tego niezwykłą zdolność.
Spośród przedstawionych kosztów, zaakceptowaliśmy te, które mają związek z celem zbiórki. Nasz mecenas Piotr Leonarski odpisał następująco:
"Szanowna Pani,
dziękuję za spotkanie oraz przekazane informacje. Po rozmowie z Krzysztofem przedstawiam aktualne stanowisko w sprawie rozdysponowania środków pochodzących ze zbiórki.
Zgodnie z deklarowanym celem zbiórki, tj. wsparciem działalności naukowej, w tym w szczególności ochrony wynalazków, możliwe jest przeznaczenie środków wyłącznie na wydatki pozostające w bezpośrednim związku z tym celem.
W tym zakresie deklarujemy gotowość sfinansowania ze środków zbiórki następujących kategorii wydatków:
– kosztów usług polskiego rzecznika patentowego (orientacyjnie do kwoty ok. 40 tys. zł),
– kosztów usług zagranicznych rzeczników patentowych, w szczególności w Niemczech i w Holandii (orientacyjnie do kwoty ok. 60 tys. EUR za każdego),
– Czekamy również wciąż na informacje dotyczące postępowań prowadzonych przez mec. Paduszyńskiego (szczególnie dotyczących możliwego nabycia praw własności intelektualnej i Pani zakazu konkurencji) W zależności od dostępności środków i informacji na temat tych postępowań może zostać podjęta decyzja dotycząca częściowej lub pełnej partycypacji w kosztach tych postępowań.
Warunkiem poniesienia powyższych wydatków jest każdorazowo przedstawienie faktur pro forma, umożliwiających ich bezpośrednie opłacenie z rachunku prowadzonego przez https://t.co/4ogOQgcdZa (lub innych dokumentów, które wskażą rachunek bankowy zaangażowanych kancelarii).
Jednocześnie informujemy, że pozostałe wskazywane przez Panią wydatki nie mogą zostać sfinansowane ze środków zbiórki, ponieważ:
– przekraczają łączną wartość zgromadzonych środków oraz
– nie pozostają w bezpośrednim związku z celem zbiórki, jakim jest ochrona i wsparcie działalności naukowej.
W razie pytań lub potrzeby doprecyzowania powyższego stanowiska pozostaję do dyspozycji”
Jak widać, napisaliśmy wprost, że wystarczy dostarczyć faktury pro-forma, by od razu aktywować około 550 000 złotych, a dodatkowo jeszcze postępowania prowadzone przez kolejną kancelarię zostały wstępnie zakwalifikowane jako podchodzące pod cel zbiórki (tu brakowało szczegółów). Myślę więc, że mówimy o zaakceptowanej przez nas kwocie nawet w okolicach 700 000 złotych. To daleko więcej niż w ogóle wyobrażałem sobie, gdy zakładałem zbiórkę na… 1000 złotych. Ale jak widać - dalece za mało, by zaspokoić apetyt pani Olgi. Skoro jednak nie chce podjąć tak wielkiej kwoty to nos mi podpowiada, że to nie z kwotą jest problemem, ale z przyporządkowaniem przelewów do konkretnych świadczeń i faktur pro-forma. Mówiąc krótko - problemem jest to, że nie pozwalam pani Oldze tej kwoty sobie puścić w dowolnym kierunku.
Naprawdę staram się bardzo hamować w języku, jakiego używam w tej specyficznej sytuacji, więc napiszę tak: jako że moim obowiązkiem jest zadbanie o to, by środki zebrane przez moich widzów nie zostały roztrwonione, to na ten moment trudno mi sobie wyobrazić wypłacenie Oldze Malinkiewicz chociażby złotówki. Sposób komunikacji przez nią prowadzony nie mieści się w moich standardach, ale to jestem w stanie przełknąć. Natomiast nie jest w stanie przełknąć tego, że wyczuwam tutaj chęć zmanipulowania opinii publicznej i dorwania się do pieniędzy na rympał. W związku z tym pieniądze ze zbiórki trafią do innych polskich naukowców, w najbliższym czasie będziemy podawać konkretne cele, a widzowie Kanału Zero za każdym razem będą mieli możliwość wyrażenia opinii, czy cel im odpowiada, czy nie.
Tak więc powoli rysuje się scenariusz przyszłotygodniowego szczytu Rady Europejskiej poświęconej budżetowi UE na lata 2028-2034. Szykuje się szantaż, groźby, mamienie „jednością europejską” i dopychanie kolanem kolejnych unijnych podatków. Chodzi o niebagatelną kwotę 58 mld euro rocznie, które Komisja planuje uzyskać poprzez opłaty z tytułu: ETS, CBAM, podatku od e-odpadów, akcyzę tytoniową TEDOR oraz składkę od dużych firm CORE.
Niestety, należy się spodziewać, że Donald „mnie nikt nie ogra w Unii Europejskiej” Tusk ulegnie tym naciskom i zgodzi się nowe obciążenia dla polskich obywateli, tak jak w 2020 roku Mateusz Morawiecki…