W życiu nie podejrzewałem, że polskie ordery były aż do tego stopnia traktowane jak pamiątka z Warszawy, i tak masowo rozdawane przez naszych polityków byle pętakom, jak breloczki. Ależ żenada… 🤮
ONE DAY IN LVIV
A woman in her underwear flees from teenagers down the street, her fear palpable in the photograph even 85 years later. It's July 1, 1941, and Ukrainians are hunting Jews in Lviv. The bloody pogrom is overseen by Roman Shukhevych, the founder of Ukrainian units attached to the German Wehrmacht and SS—and now, in 2026, a national hero of Ukraine, to whom countless monuments have been erected, and streets named in almost every Ukrainian city.
Ukrainian and German troops entered Lviv on June 30, 1941. They were greeted by an enthusiastic crowd of Ukrainians chanting "Long live Hitler and Bandera, death to Jews and communists" and "Glory to Ukraine!" The Ukrainian Nachtigall battalion occupied key points in the city, including the prisons, where thousands of bodies of victims shot by fleeing Soviets were discovered. Jews were immediately put to work removing the bodies. This was a prelude to the events of July 1st.
Shukhevych and other Ukrainian activists announced the "Act of Renewal of the Ukrainian State" in the Lviv market square. The Bandera supporters began forming a Ukrainian government and militia under the leadership of Yaroslav Stetsko.
On July 1st, 1941, early in the morning, Ukrainian militiamen and Nachtigall soldiers began rounding up Jews: first men, but then women and children as well. Jews were led to prisons, theoretically to work recovering the bodies of Soviet executioners. However, in reality, bloody chaos reigned in the city. Groups of Jews were attacked by Ukrainians. Jews were beaten and killed directly in the streets, and sometimes driven to the walls and shot by Ukrainians and Germans.
Descriptions of Ukrainian aggression against women are reminiscent of scenes of cruelty known from the Volhynian Massacre. Pregnant women had their bellies slit open, were gang-raped, and stripped of their clothes.
In Lviv's market square, Jewish women were forced to clean the cobblestones while Ukrainians beat and stripped them naked. In many places, naked women were herded through the streets, just like the woman in the photograph (the entire pogrom was meticulously documented on photo and video by the Germans).
The 85th anniversary of the events of July 1, 1941, is approaching. Shukhevych, Stetsko, and many other members of the Ukrainian leadership in Lviv are now heroes to the authorities and society of a free Ukraine. Even the Nachtigall battalion is honored as such. I wonder if the anniversary of that day in Lviv will be celebrated solemnly by the current Ukrainian authorities?
JEDEN DZIEŃ WE LWOWIE
Kobieta w samej bieliźnie ucieka ulicą przed wyrostkami, jej strach jest odczuwalny na fotografii mimo upływu 85 lat. Jest 1 lipca 1941 i we Lwowie Ukraińcy polują na Żydów. Krwawy pogrom nadzoruje Roman Szuchewycz, twórca ukraińskich oddziałów przy niemieckim Wehrmachcie i SS - a obecnie, w roku 2026, bohater narodowy Ukrainy, któremu wznoszone są niezliczone pomniki, patron ulic w niemal każdym ukraińskim mieście.
Ukraińskie i niemieckie oddziały wkroczyły do Lwowa 30 czerwca 1941 roku. Witał je rozentuzjazmowany tłum Ukraińców, którzy skandowali “Niech żyją Hitler i Bandera, śmierć Żydom i komunistom” oraz “Sława Ukrainie!”. Ukraiński batalion Nachtigall obsadził kluczowe punkty miasta, w tym więzienia, gdzie odkryto tysiące zwłok ofiar rozstrzelanych przez uciekających Sowietów. Do wynoszenia zwłok natychmiast zapędzono Żydów. Był to wstęp do wydarzeń 1 lipca.
Szuchewycz oraz inni ukraińscy działacze ogłosili na rynku we Lwowie “akt odnowienia państwa ukraińskiego”. Banderowcy przystąpili do formowania ukraińskich władz i milicji pod wodzą Jarosława Stećki.
1 lipca 1941 od samego rana ukraińscy milicjanci oraz żołnierze Nachtigall rozpoczęli wyłapywanie Żydów: najpierw mężczyzn, ale potem też kobiet i dzieci. Żydów prowadzono do więzień, teoretycznie by pracowali przy wydobywaniu zwłok sowieckich egzekucji. Jednak w rzeczywistości w mieście zapanował krwawy chaos. Grupy Żydów były atakowane przez Ukraińców. Żydzi byli bici i zabijani wprost na ulicach, a czasem pędzeni pod mury i rozstrzeliwani przez Ukraińców i Niemców.
Opisy agresji Ukraińców wobec kobiet przypominają sceny okrucieństwa znane z Rzezi Wołyńskiej. Ciężarnym kobietom rozcinano brzuchy, kobiety były grupowo gwałcone, odzierane z ubrań.
Na lwowskim rynku żydowskie kobiety zostały zmuszone do czyszczenia bruku, równocześnie Ukraińcy bili je i rozbierali do naga. W wielu miejscach nagie kobiety pędzono ulicami, tak jak kobietę z fotografii (cały pogrom był zresztą dokładnie dokumentowany na foto i wideo przez Niemców).
Zbliża się 85. rocznica wydarzeń z 1 lipca 1941 roku. Szuchewycz, Stećko i wielu innych członków ukraińskiego kierownictwa we Lwowie jest obecnie bohaterami dla władz i społeczeństwa wolnej Ukrainy. Nawet batalion Nachtigall jest czczony jako bohaterowie. Ciekawe, czy rocznica tamtego dnia we Lwowie będzie świętowana uroczyście przez obecne ukraińskie władze?
Zełenski się spłakuje, że jemu Order Orła Białego zabierają, „a Mussoliniemu nie zabrali!". Cóż, różnica między Zełeńskim a Mussolinim jest taka, że Mussolini (który Order otrzymał już w 1923 roku od prezydenta Wojciechowskiego, czyli na początku swojej kariery jako Duce) w kilku kluczowych momentach okazywał otwarte wsparcie dla Polaków.
W 1939 roku Mussolini odmówił Hitlerowi przystąpienia do wojny, a następnie pozwolił dziesiątkom tysięcy „turystom Sikorskiego” (czyli polskim żołnierzom) na przejazd przez Włochy do Francji. Bez tego Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie wyglądałby znacznie gorzej.
A na początku 1940 roku Mussolini zmusił Niemców osobistą interwencją u Hitlera do zwolnienia krakowskich profesorów uwięzionych podczas Sonderaktion Krakau. Bez tego ci ludzie zginęliby w obozach śmierci.
Do tego dochodzi szereg innych wyrazów wsparcia Włoch dla Polaków podczas II wojny światowej, zazwyczaj były to interwencje w obronie aresztowanych przez Niemców.
Mussoliniemu wielu Polaków wprost zawdzięcza uratowanie życia, a co Polacy zawdzięczają Zełeńskiemu? To my ratowaliśmy Ukrainę i Ukraińców, przypominam. W zamian otrzymaliśmy obelgi i promowanie morderców Polaków na bohaterów Ukrainy.
@jatojamarek@trzaskowski_ Ojej, ojej, to jednym wolno kraść a drugim nie? A wiesz , że PiS to taka sama lewica jak platforma i Trzaskowski? Nie? To już wiesz, lewacka szmato.
Pamiętajmy! W czasach powszechnego dostępu do Internetu niewiedza jest skutkiem osobistego wyboru.
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (https://t.co/edhgq0FC1v) kosztował 10 miliardów dolarów, powstawał przez 25 lat, a jego budowa zaangażowała ponad dziesięć tysięcy osób w 47 krajach. Ale było warto. Tworzenie instrumentów służących powiększaniu wiedzy jest najlepszym sposobem wydawania pieniędzy publicznych. Skupienie się na budowie takich rzeczy nie przynosi wprost żadnych korzyści materialnych, ale za to pozwala na poznanie świata. A to jest bezcenne.
W lipcu 2022 roku teleskop przesłał na Ziemię pierwsze obrazy najbardziej odległych zakątków wszechświata. Astronomowie oczekiwali potwierdzenia różnych teorii i hipotez, a zamiast tego dostali kolejną zagadkę.
Webb miał być doskonalszą wersją teleskopu Hubble'a (https://t.co/nU3Vmz4YW6). Miał widzieć dalej, głębiej, bardziej precyzyjnie, w zakresach fal podczerwieni niedostępnych dla swojego poprzednika. I zobaczył. Zobaczył tak wiele, że przyprawił naukowców z całego świata o zawrót głowy.
Przez ostatnie dekady standardem było przekonanie, że im dalej popatrzy się w przestrzeń kosmiczną, czyli im dalej spojrzy się w przeszłość, bo ostatecznie do tego się to wszystko sprowadza, tym bardziej to co widzimy powinno być proste. Mieliśmy zobaczyć powstałe 300–500 milionów lat po Wielkim Wybuchu galaktyki i miały być one niedojrzałe, nieuformowane, małe. Tymczasem James Webb tam, gdzie według wszystkich obliczeń nie powinno prawie niczego jeszcze być, zobaczył galaktyki masywne, ustrukturyzowane, z miliardami gwiazd. Komentując to naukowcy, ludzie wyćwiczeni w chłodnym, kontrolowanym języku, użyli słów takich jak "szokujące", "niemożliwe", "niewyjaśnialne". To w nauce jest rzadkością.
Teleskop, zbudowany po to aby potwierdzić wiedzę, podważył jej fundamenty. W naukach humanistycznych doświadczamy tego regularnie: nowy dokument obala tezę, nowe tłumaczenie zmienia interpretację, nowe wykopalisko przesuwa datowanie. W naukach ścisłych traktuje się to jednak inaczej. Model jest albo sprawdzony, albo nie. Tertium non datur.
Kiedy więc fizycy i kosmolodzy mówią, że coś jest "niemożliwe", a jednocześnie to widzą na własne oczy, to oznacza, że albo pomylili się w opisie pierwszych chwil wszechświata, albo może znane nam prawa fizyki wcale nie są tak jednolite, jak zakładali. Obie opcje są trudne do przełknięcia.
Wszechświat obserwowalny (https://t.co/7GgC1WquGH) ma 93 miliardy lat świetlnych średnicy i zawiera około 2 bilionów galaktyk. Jest ich dziesięć razy więcej, niż szacowaliśmy przed wysłaniem w kosmos teleskopu Jamesa Webba. Każda galaktyka oznacza setki miliardów gwiazd. Ale pamiętajmy, że to co widzimy, to najprawdopodobniej zaledwie 5 procent tego, co istnieje. Mamy też zapewne 27 procent ciemnej materii (https://t.co/kI3S1DGS1b), której jednak wciąż nie potrafimy bezpośrednio zaobserwować, oraz 68 procent ciemnej energii (https://t.co/GBojmG5XwN), czyli coś, o czym wiemy tylko tyle, że powoduje przyspieszoną ekspansję przestrzeni. Mówiąc wprost: 95% wszechświata to coś, czego nie rozumiemy. Żyjemy w 5 procentach, które potrafimy jako tako opisać, i na tej podstawie próbujemy budować modele odzwierciedlające całość. I jak widać niekoniecznie nam się to idealnie udaje.
Piszę to, bo uważam, że to jest jedna z najważniejszych, intelektualnie fascynujących wiadomości ostatnich lat. A przeszła właściwie niemal niezauważona. Teleskop, który pochłonął monstrualne zasoby, pokazał nam, że im dalej patrzymy, tym mniej rozumiemy. Że pytania mnożą się szybciej niż odpowiedzi. Że wszechświat, zamiast się wyjaśniać, komplikuje nam wszystko.
W 1920 Sir Artur Eddington (https://t.co/zisUWmyWg8) potwierdził eksperymentalnie Ogólną Teorię Względności Einsteina. Informacja o tym wydarzeniu została opublikowana na pierwszych stronach gazet. Ówcześni świeżo upieczeni maturzyści, jak Werner Heisenberg (https://t.co/5OrGLhyvea) studiowali teorie Einsteina "w stanie surowym", prosto z treści artykułów naukowych, które je prezentowały. Bez nauczycieli, którzy by wszystko wyjaśnili z kolorowych podręczników.
Dziś niezwykły postęp wiedzy będący właściwie rewolucją podważającą fundamenty kosmologii przechodzi praktycznie niezauważony. W 1920 każdy słyszał o pracach Einsteina, Eddingtona, Plancka. Dziś maturzysta, nawet z klas matematyczno-fizycznych nie byłby w stanie samodzielnie przeczytać i analizować artykułu naukowego Einsteina. Nie byłby w stanie przeczytać i zrozumieć tak naprawdę nawet prac Newtona, Galileusza czy Kopernika.
Jest to wszystko fascynujące, zaskakujące, a momentami też smutne. Ale dla mnie przede wszystkim jest to dowód na to, że warto żyć, żeby patrzeć jak świat idzie do przodu licząc na to, że się nie rozsypie.
Link: https://t.co/CJ3bjsbx6F
Terroryści islamiści w Afryce skandują „Allahu Akbar”, nagrywając masowe groby chrześcijan – zaraz po tym, jak ich wymordowali.
Za zrabowane ofiarom pieniądze przyjadą do Europy.
Niedługo Europejczycy będą tak samo leżeli, zabici przez tych samych islamistów‼️
2023r.
16-letnia Marysia z Lubna sprzedaje wiśnie z sadu dziadka, żeby dorobić do wycieczki szkolnej.
Po dwóch dniach przyjeżdża kontrola z Sanepidu.
Efekt? Kara 100zł za brak posiadania książeczki sanepidowskiej 😨.
Ojciec nie przyjmuje mandatu i sprawa trafia do sądu.
Ostatecznie sąd uniewinnił oskarżonych.
Jednak, jak stwierdziła mama dziewczynki, urząd skutecznie zniechęcił ją do przedsiębiorczości.
Lepiej się nie wychylać...
Mając w pamięci tę i inne podobne sytuacje, wysłałam do Sanepidu, w trybie informacji publicznej, prośbę o JASNĄ, KONKRETNĄ odpowiedź, jakie jest OFICJALNE stanowisko Sanepidu w sprawie stoisk dziecięcych, https://t.co/YGi0sgqZqE.
👉 stoisko z lemoniadą
👉 stoisko z wypiekami domowej roboty
👉 straganik z owocami z działki.
I wiecie co? Rewelacja!
Zgodnie z OFICJALNĄ informacją otrzymaną od Głównego Inspektoratu Sanitarnego,
w przypadku takich okazjonalnych akcji zarobkowych NIE MA konieczności
rejestracji sprzedaży ani posiadania zaświadczenia lekarskiego!
💥 Co więcej - w takim przypadku nie podlega to w ogóle nadzorowi Sanepidu!
Dokładną treść odpowiedzi od Sanepidu zamieszczam na moim blogu (link: https://t.co/DMnaov72df). Możecie ją POBRAĆ i pokazać "uprzejmym" sąsiadom, gdyby jakiś robił uwagi. Albo nadgorliwym urzędnikom ;)
🍋 Robi się coraz cieplej i wysyp stoisk z lemoniadą dopiero przed nami.
UDOSTĘPNIAJCIE zatem proszę tę radosną nowinę, aby dowiedziało się o niej jak najwięcej rodziców.
Niech przestaną się wreszcie martwić, czy dziecko nie narazi się urzędnikom. Nie ma już potrzeby!