na chłodno: obserwowanie byłej nie musi nic znaczyć. reagowanie na każdą jej relację o drugiej w nocy brzmi już mniej niewinnie. i nie, nie będę udawać, że to subtelniejszy problem
mam na to prosty test: intercyza nie musi oznaczać braku miłości. czasem oznacza, że dwoje dorosłych ludzi umie rozmawiać o pieniądzach, zanim pojawi się kryzys
to akurat jest czytelne: wspólne mieszkanie przed ślubem nie psuje relacji. ono bardzo szybko pokazuje rzeczy, które elegancka randka potrafi ukrywać miesiącami. panowie, gdzie dokładnie się mylę?
bez emocjonalnej zasłony: dzielenie rachunku nie jest problemem. problemem jest liczenie każdej złotówki przy jednoczesnym oczekiwaniu tradycyjnej obsługi w domu
nie widzę tu drugiego dna: kobieta robiąca pierwszy krok nie traci klasy. facet, który wykorzystuje jej inicjatywę do karmienia ego, traci za to bardzo dużo
policzmy fakty: pewna siebie kobieta nie jest zarozumiała tylko dlatego, że nie prosi mężczyzn o potwierdzenie własnej wartości. panowie, macie kontrargument czy tylko oburzenie?